Wyróżniony wpis

An Old Soul’s Guide to the Universe – ŚWIAT W OCZACH MICHAELA – Przewodnik Starej Duszy po Wszechświecie.

KIM JEST MICHAEL?

Dla wielu osób nauki Michaela spełniają oczekiwania od dawna skrywane, być może od dłuższego czasu roztrząsane i przeżywane wewnętrznie; oczekiwania na możliwość zrozumienia życiowych zasad ukrytych za codziennym życiem takim, jak go doświadczamy na naszej planecie.

Mimo, iż fizycy ciągle poszerzają swój świat o wciąż nowe wiadomości o nim i o tym jak działa wszechświat dostrzegają, że wiedza ta nie zawiera najważniejszej informacji jakiej wielu z nich szuka. Wiedza ta powiększa jedynie zainteresowanie tym, kto jest odpowiedzialny za nasze życie. Mimo wysiłków fizycy nie znajdują odpowiedzi na palące pytania takie, jak np.: „Jak funkcjonuje życie?” „Dlaczego wiele rzeczy jest ustalonych w taki sposób jaki znamy?” „Co jest powodem, że twoje życie jest bardziej intensywne lub o wiele trudniejsze niż innych?” „Dlaczego ja?” „Po co cierpieć?”

Co wynika z tego, że wzrastamy w ten właśnie sposób, że potrafimy urządzić się tak, aby odpowiedzialnie utrzymywać pozytywne zachowanie i stosunki międzyludzkie, cieszyć się dobrymi układami? Nadchodzi taki moment, że zaczynamy osądzać innych, tych, którym nie udało się ułożyć sobie życia tak dobrze, jak nam. Osądzanie ludzi, ocenianie ich, nie jest cechą pozytywną, ale jak należałoby działać, by pomóc tym „opóźnionym”? A co z tymi walczącymi?

Nauczyliśmy się praw manifestowania się, zobaczyliśmy – do pewnego stopnia – jak one funkcjonują i dziwimy się co nam przeszkadza w zrealizowaniu reszty naszych marzeń. Tak jak lekarze, którzy odkrywają niewidzialne normy kryjące się za przejawami naszego świata fizycznego, tak my czytając Michaela odkrywamy niewidzialne dotychczas normy, ukryte za naszym wzrastaniem, ewolucją i codzienną egzystencją. W momencie gdy zrozumiemy te normy, życie stanie się o wiele przyjemniejsze.

Grupy bardziej zaawansowane duchowo powiedzą nam, że celem rozwoju jest miłość. Ukoronowaniem tego jest stosowanie miłości i osiągnięcie zmian w życiu, a nie osądzanie innych. Problemem dla wielu intelektualistów w świecie zachodnim jest miłość, która wydaje się im naganna; ponieważ wierzymy, iż kochając stajemy się czyimś niewolnikiem, że zatracamy swą godność.

Michael nie różni się od innych w tym pojęciu. Podstawą Jego nauk również jest miłość, lub jak On ją często nazywa – agape. Agape jest wyrazem zapożyczonym z języka greckiego i oznacza miłość nieuwarunkowaną, nie egoistyczną człowieka do człowieka, bez seksualnego podtekstu. Michael używa tego określenia często, gdyż angielskie słowo „miłość” – obejmuje bardzo wiele znaczeń. Tak, jak nie mamy słów na określenie śniegu czy piasku, jak to dzieje się w języku Eskimosów czy Arabów, tak nie mamy różnych odmian słowa „miłość” dla dokładnego zróżnicowania tego uczucia. Rozpatrzmy takie przykłady: „Kocham moje nowe dziecko”, „On jest fascynujący i bogaty, wydaje mi się, że go kocham” lub „Kocham belgijską czekoladę bo jest najlepsza ze wszystkich”. A co powiemy o tym: „Tak bardzo ją kochałem, że chciałem zabić, gdy przyłapałem na flircie”. I stąd właśnie powstało zapotrzebowanie na takie słowo jak agape.

Mimo, że podstawowym celem nauk Michaela jest agape, czyli miłość, nauka Jego jest również filozofią ogromnie praktyczną, niosącą pomoc dla wypracowania sobie lepszego życia. Michael ułatwia zrozumienie głębokich praw życia poczynając od tych, które wydają się nam niesprawiedliwe albo są przed nami zakryte i tajemnicze. Jest to nauczanie, które umożliwia zrozumienie różnic jakie między ludźmi istnieją, co pozwala na zrelaksowanie umysłu, a to z kolei doprowadza do naturalnego otwarcia serca.

Wielu ludzi zagłębia się w Jego nauki, otrzymuje informacje i wgląd jakiego potrzebuje, a potem przyłącza się do innych grup i nauk jakie ich pociągają. Ludzie ci lubią czytać przekazy ale brak im duchowego wzrostu czy doświadczenia. Wtedy są tymi, którzy unikają pracy nad sobą i swoim życiem, a interesuje ich tylko zadawanie Michaelowi niekończących się pytań. Otrzymując nową odpowiedź czy informację wpadają w fascynację, która nie jest nawet w pełni intelektualna, podczas gdy dla innych wiąże się ona ze wzrostem i jasnością, która przyspiesza zrozumienie, a ich życie staje się bardziej skupione.

Nie są to nauki ezoteryczne, które muszą być utrzymywane w tajemnicy przed masami. Wprost przeciwnie, Michael wyraża się lekko i z humorem a używa stylu zrozumiałego dla wszystkich.

Encyklopedyczna wiedza Michaela stale pojawia się, poszerzając poruszony temat i powiększając krąg ludzi, którym ją przekazuje. To co otrzymujemy podczas przekazu jest zrozumiałym opisem życia tu na ziemi, wyjaśnieniem w jaki sposób nasze życie jest zorganizowane i odpowiedzią na coraz głębsze pytania zadawane Mu podczas przekazu.

Obecnie przekaz jest podawany ustnie, a nie w sposób jaki był stosowany na początku, czyli przy pomocy tablicy Quija. Ci, którzy są odbiorcami Michaela, muszą odłożyć na bok swe osobowości, wszystkie osobiste pojęcia i wierzenia, aby umożliwić czyste przejście informacji. Podczas gdy wielu ludzi ma intuicyjne przebłyski, które zazwyczaj są fragmentem informacji pochodzącej z innych poziomów, odbiorca Michaela musi czynić to świadomie i musi odczuwać Jego przyciągającą obecność, która jest mocna i odczuwalna fizycznie.

„Michael” składa się z 1050 indywidualnych esencji, które w swoim czasie były ludzkimi, co znaczy, że żyły na ziemskich kontynentach, przeszły swoje cykle inkarnacyjne, „ukończyły studia”, a które teraz uczą nas z innego wymiaru egzystencji i to nauczanie jest ich obecną ewolucją. Grupa ta nazywa się „Michael”, ponieważ ostatni osobnik, który ukończył swój cykl w ziemskim wymiarze, nosił imię brzmiące jak Michael a czas, w którym żył, przypadł na późny okres Babilonii. Gdy ukończył swój cykl na ziemi złączył się ze swoją Istnością, która go oczekiwała. Całość przybrała Jego imię, ponieważ odbiorcy przekazów domagali się podania imienia. Istność wybrała imię człowieka, który ewolucjonował najdłużej z nich i wszedł do grupy ostatni, aby pokazać nam, że szybkość nie jest tu najważniejsza.

Podobnie i my jesteśmy indywidualną esencją, a równocześnie jesteśmy cząstką Istności składającej się z 600 do 1200 indywidualnych esencji, z którymi być może mamy kontakt i czujemy się blisko związani w czasie wielu inkarnacji, podczas naszych pobytów na Ziemi. Każda Istność ma swój wyraz, niektóre z nich są słodkie z natury, inne silne i twarde, lub dziko ekspresyjne, inne zaś bardzo natchnione. Istność Michaela patrzy na życie w sposób ostrożny, wysoce zorganizowany i pragmatyczny.

Gdy wreszcie cała grupa jest w komplecie i gdy dopełniła plan na Ziemi – jednoczy się stopniowo w jedną przebogatą świadomość mimo, iż poszczególne esencje zawsze zachowują swoją indywidualność. Dzieje się tak, ponieważ esencje różnią się unikatowo między sobą. Dlatego też nauka Michaela z planu przyczynowego ma różne zabarwienia od innych istności, które również uczą a nawet pochodzą z tego samego planu.

Cel i lekcje te o najgłębszym wglądzie, czy pochodzą od tej czy innej istności, mają zawsze te same zasady: agape i jedność. Później Istność dalej ewolucjonuje i jako część jej rozwoju czekają łączenie się z innymi istnościami, najpierw z ludzkimi, następnie z wielorybowatymi (wieloryby i delfiny) a później z jeszcze innymi istnościami z różnych planet. W każdym nowym zjednoczeniu całość informacji zebrana w każdym życiu, w poszczególnej indywidualności staje się dostępna dla wszystkich, aż osiągnie się agape w stosunku do wszystkiego i wszystkich. Wtedy wszechświat staje się zrozumiały i znany. Do tego właśnie punktu dążymy, czyli – powrotu do Tao.

Jeśli twoja wiara w to, co czytasz jest już na granicy wytrzymałości – poczekaj jeszcze trochę, bo takich informacji będzie o wiele więcej!

Najpierw jednak proszę zdaj sobie sprawę z podstawowych i ważnych zasad nauk Michaela, jakimi są samoocena (ocena według własnych kryteriów) wartości otrzymanych informacji. Nie akceptuj niczego w ślepej wierze, skonsultuj swą intuicję z wewnętrzną istotą tak, jak to robisz, gdy chcesz ocenić coś ważnego czy nowego.

Mierz wszystko uczuciem. Odbiór przekazów nie jest ścisłą nauką, ale ich poziom może być bardzo wysoki, a mimo tego ludzie nie zawsze chcą zadać sobie tyle trudu, aby się uczyć.

Nauki Michaela są zwykłą drogą prowadzącą do spojrzenia na świat, a więc, jeśli one tobie nie odpowiadają, zostaw je. Jeśli jakaś informacja nie wydaje ci się właściwa, odłóż ją a zachowaj jedynie to, co wywołało w tobie jakiś oddźwięk, użyj tylko tej informacji, która tobie osobiście wydaje się pożyteczna. Michael jest mocną obecnością i może sobą wzmocnić to co w tobie odbiera, może ułatwić ci zrozumienie. Dlatego tak ważna jest twoja samoocena.

Mimo, że stosujemy nauki Michaela, używamy Go jako źródła i nauczyciela, nie uważamy Go za guru. Michael nie jest religią ani systemem wierzeń.

Istnieje wiele szkół i nauk, które prowadzą do prawdy i wzrostu. Ta nauka jest ścieżką miłości. Michael mówi nam: „Szkoły, które uczą posłuszeństwa, są najwłaściwsze dla Dusz na poziomie Noworodka (patrz następny rozdział). Szkoły „twardego uczenia” są najlepsze dla Dusz Młodych, szkoły z celem intelektualnym i brakiem identyfikacji są lepsze dla Dusz Dojrzałych. Szkoły miłości są właściwe i jedyne – przyciągają one Dusze Stare.”

 

ae6fcfc6bc33f5bd9309cd528d81be43

WIEK DUSZ

Michael potwierdza to co już od dawna podejrzewaliśmy – życie naprawdę jest pouczającą grą. Opisuje On strukturę i prawa tej gry, zaznaczając krótko normy, które są zbyt obszerne aby mogły być zrozumiałe łatwo w stanie w jakim się znajdujemy, czyli w stanie, gdy żyjemy jeszcze w ciele fizycznym i w jego środowisku.

Aby zacząć grę, iskierki światła i świadomości (to znaczy my), które przyciągane są doświadczaniem życia ziemskiego, wychodzą oddzielając się od Tao, czyli Boga, a więc z miejsca narodzin wszystkich dusz i jednoczą się w rodzinę świadomości, która zawiera do 1000 indywidualnych fragmentów esencji. Jest to grupa, którą Michael nazywa Istnością (Bytem). Siedem bytów jest zjednoczonych luźno, po prostu tworzą one większą grupę zwaną „Obraz”.

Każda iskierka świadomości sprawdza i kontroluje zaplanowaną wcześniej planetę (to znaczy planetę, na której dana istność chce inkarnować. przyp. tłum.). Przybiera wtedy formę, którą Michael nazywa deva. Deva to istota inteligentnej energii, bez ciała fizycznego, którą przyciąga przyroda. Gdy po zdobytym na danej planecie doświadczeniu w formie devy cały obraz wyraża zgodę na rozpoczęcie fizycznego życia na niej, każdy fragment musi zwolnić wibrację swej energii tak, aby stać się materią stałą i zacząć proces inkarnacji na Planie Fizycznym.

Wszystkie indywidualne esencje będą miały dziesiątki, setki inkarnacji i zbiorą niewiarygodnie wielką ilość doświadczeń, które będą przekazane aż do rdzenia całej Istności. Gdy wszystkie cząstki, czyli członkowie Istności, ukończą plan wzrostu i doświadczeń cyklu ziemskiego, każda istność znów się jednoczy z jakąś bardzo jej bliską świadomością. Każdy fragment znów będzie musiał podzielić się ze wszystkimi swoim doświadczeniem, uczuciem i wiedzą.

I tak, gdy esencje indywidualne istności stopniowo zaczynają inkarnować na ziemi jako indywidualne ludzkie jednostki, przez wiele setek lat, dzielą się na takie, które robią to częściej i takie, które jeszcze się nie decydują. Pierwsze z nich wskakują w inkarnacji ziemską, a robią to brawurowo, prawie na oślep i takie też jest ich życie na ziemi oraz dalsze inkarnacje. Ostatnie zaś bardziej zastanawiają się i robią to w sposób spokojny, toteż i życie mają one bardziej ustabilizowane.

Przed dokonaniem wyboru ciała dla poszczególnej inkarnacji, każda esencja decyduje sama i to z wielką troskliwością, o tym by było ono odpowiednie do tych doświadczeń przez jakie ma przejść. Wybiera środowisko, rodziców, płeć itp. Przez indywidualne życzenia i wybór szuka okazji by być blisko tych, z którymi zżyła się i nawiązała stosunki w poprzednich inkarnacjach, jak również i tych, którym chce wynagrodzić wyrządzone krzywdy lub od których spotkało ją wiele dobrego. Chce po prostu być w tym samym towarzystwie.

Każdy plan fizycznej egzystencji zmienia się i pogłębia punkt oraz sposób widzenia esencji. Struktura oparta jest na tym, aby przechodzić przez poziomy rozwoju jak po szczeblach i to właśnie Michael nazywa – Noworodek, Dziecko, Młody, Dorosły i Stary. Są to poziomy rozwoju duszy, a dzielą się one na etapy. Każdy etap wymaga minimum siedmiu inkarnacji, ale niektórzy zatrzymują się na nim przez okres około dwudziestu inkarnacji. Po tym, gdy stanąłeś już na ostatnim etapie ostatniego poziomu, czeka na ciebie siedem innych planów (wymiarów) egzystencji, wzrostu i ewolucji, dzięki którym wciąż zbliżasz się, by powrócić do Tao, czyli Boga. Patrząc z perspektywy ziemskiej jest to niepojęcie długa „gra” o początkach, której tu mówimy.

Wiek duszy odnosi się do wzrastania indywidualnej esencji, dzięki doświadczaniu życia na planecie, a nie do tego ile razy już inkarnowała.

Żadna z nich nie przoduje ani nie pozostaje w tyle, zajmuje jedynie inne miejsce w kole inkarnacyjnym, które i tak wyszło z Tao i prowadzi do Tao. Formy bycia różnią się w zależności od uzyskanego „szczebla”. W pewnym sensie sami zaczynamy rozpoznawać te różnice w zależności od naszej percepcji. Michael zawsze podkreśla, że każdy szczebel jest unikatowy t manifestuje się inaczej niż inne, w związku z tym żaden z nich nie jest ani lepszy ani gorszy. Wszystkie należą do tej samej gry, którą z własnej woli wybraliśmy.

9a8727ddb00d75e6debb396ea68d7ba1

DUSZA NA POZIOMIE NOWORODKA

Fragment lub esencja, która dopiero co wyskoczyła z Tao, jest oczywiście surowa i bez doświadczeń, więc głównym jej zainteresowaniem i celem jest fizyczne przetrwanie na planecie, której jeszcze nie zna oraz życia, o którym jeszcze nic nie wie, toteż etap ten charakteryzuje się lękiem przed byle czym. Często na zewnątrz prezentuje swoją zwierzęcość, a w jej oczach maluje się niedowierzanie, podejrzliwość i chęć uniku. Tacy ludzie rodzą się w prymitywnych społeczeństwach, jako członkowie plemion itp. Nauczyć się sposobu przeżycia jest najważniejszym ich zadaniem. Tak więc ludzie o Duszy na poziomie Noworodka uczą się rozpoznawania korzeni, owoców i wszystkiego, co mogłoby posłużyć jako pożywienie. Uczą się łowić ryby i polować a nawet siać. Budują schronienia, w których kryją się przed zimnem lub nadmiernym upałem, poznają sposoby jak unikać niebezpiecznych zwierząt.

W naszych oczach życie Dusz Noworodków wydaje się bardzo surowe i twarde. Trwa ono zwykle krótko. Plagi, susze, powodzie, huragany, trzęsienia ziemi, tygrysy, niedźwiedzie, jady wężów i stała walka o wszystko, jest oparte na niewyobrażalnym lęku i obawie o przetrwanie.

Pozytywną stroną jest to, że dusze te są jeszcze świeże, wprost z Tao i że ta świeżość daje im „posmak” i możliwość przeżyć mistycznych, które dodają im sił. Znajdują bliski i intymny kontakt z przyrodą i często nie odczuwają swej indywidualności zbyt mocno, lecz jedność ze wszystkim, a więc z plemieniem, rodziną i otaczającym światem. Może cechować je wielka intuicja ziemska dotycząca wszystkich spraw, których nie kwestionują, lecz czują całym sobą. Posiadają instynkt, ale zapominają wszystko szybko, bo żyją tylko danym momentem.

Centrum intelektu w tej fazie nie jest jeszcze rozbudzone, tak więc nie rozumieją tego co wiąże się z etyką czy moralnością. Ludzie o Duszach Noworodków muszą być pouczani o tym co właściwe a co nie.

Gotowanie i jedzenie to tylko ćwiczenia przeżycia, nie czują bowiem chęci ulepszania go w celu zwiększenia przyjemności jedzenia. Miłości i seksu doświadczają na poziomie rozpasania. Pytania takie jak: „Co mogę zrobić aby mnie polubił albo polubiła?” nie pojawiają się, a jeżeli, to już tylko w sprawach dotyczącego przeżycia. Przetrwanie jest jedyne i najważniejsze, a co potrzebne do niego – otrzymują. Dusze Noworodków mogą być doprowadzone do krańcowej gwałtowności lub ekstremalnie pojętej samoobrony.

Dusze Noworodka lubią przebywać w pobliżu równika, ponieważ klimat – prawie niezmienny – ułatwia przeżycie. Gwatemala, Salwador, Honduras, Sri Lanka, Borneo, Nowa Gwinea, Dorzecze Amazonki, duża część Etiopii i Sudanu obfitują w ludzi o Duszach Noworodków, a Iran i Irak posiadają je w większości.

Nasze społeczeństwo jest dla nich zbyt straszne i skomplikowane, aby mogło być miejscem jakie wybiorą do inkarnowania. Gdy jednak, któryś z nich pojawi się w Stanach Zjednoczonych, co zdarza się niezmiernie rzadko, wybiera sobie miejsce jak najmniej zaludnione, zazwyczaj są to głębokie lasy. Dusze Noworodków nie szukają regularnego zatrudnienia, ponieważ jest dla nich zbyt skomplikowane i niosące przymus, czego nie mogą zrozumieć i od czego uciekają. Lubią żyć na marginesie społeczności i często są widziane przez pozostałych jako nieudacznicy.

Dusze na tym poziomie, nawet na ostatnich etapach, rzadko osiągają wyższą pozycję społeczną z wyjątkiem tych, które zbyt długo przebywają na tym poziomie i zbudowały sobie ciężką karmę. Na przykład Richard Ramirez, kalifornijski morderca, który stał się znany jako „Nocny Łowca”, jest późną Duszą Noworodka pogrążoną w inkarnacji o intensywnym doświadczeniu i intensywnym budowaniu karmy. Wille Horton, więzień z Massachusetts, który uciekł z przepustki na weekend i zgwałcił kobietę będącą w tym czasie jego narzeczoną, jest innym przykładem Duszy Noworodka, która swym zachowaniem pobudziła mądrość Gubernatora Dukakisa do zreformowania pewnych praw więziennych. Masakrą na szkolnym podwórzu w Stockton, Patrick Purdy – inna Dusza Noworodka, rozpętał burzę i zmusił do debaty nad nowym sposobem kontroli posiadania broni.

Joel Steinberg, skazany na dwadzieścia pięć lat za zabicie swej nielegalnie zaadoptowanej córki, był Duszą Noworodka nieprzeciętnie wyrafinowaną – aż do takiego stopnia, że stał się swoim adwokatem. Mówi się, że miał świadomość potrzeby bycia nadmiernie ostrożnym ze swym wizerunkiem i poczucie, że jego zachowanie gra tu olbrzymią rolę. Sędzia, który go sądził, oskarżył go o nadmierny narcyzm. W swych późniejszych komentarzach na temat Steinberga sędzia stwierdził: „Zacząłem wierzyć, że jest niezdolny do pojęcia co znaczy odpowiedzialność”. Typowe Dusze Noworodków nie znają jeszcze pojęcia urazy czy żalu.

Ziemia zbliża się do momentu, w którym zainkarnuje ostatnia Dusza Noworodka. Coraz mniej cyklów zaczyna swój bieg tu na Ziemi. Mimo, że jest jeszcze sporo istności, które wybrały naszą planetę , większość już woli inne. Nasza jest już zbyt zużyta, w związku z czym wymaga ciężkiej pracy, aby ją zregenerować. Dlatego większość istności woli zaczynać swą rundę na miejscu czystym i nie tak wyniszczonym.

Ponieważ większość dusz na naszej planecie zbliża się do poziomu Dojrzałości lub już na nim przebywa, dusza zaczynająca swą ewolucję nie miałaby zbyt wielkiej szansy na dostosowanie się lub znalezienie tutaj swego miejsca. Zamiast poznawać świat przez głód, musiałaby poznawać go przez walkę z zatruciem, a na to potrzeba wiedzy, nie tylko instynktu. Dusze Noworodków czują przyrodę, są jeszcze blisko Tao, a jak zareagowały by na skażenie środowiska? I mimo, że eksperyment mógłby być ciekawy, nie można nań sobie pozwolić, gdyż musiałby trwać tak długo, jak trwa kompletna ziemska ewolucja.

b566de1be26ff19a16b3f7c0d8a00e7f

DUSZE NA POZIOMIE DZIECKA

Istnieje siedem części w każdym wieku dusz, na każdą z nich przypada kilka inkarnacji. Te części Michael często nazywa etapami wieku duszy. A więc gdy dusze indywidualne skompletowały już siedem etapów na przykład Noworodka, mają za sobą prawdopodobnie dwadzieścia do trzydzieści inkarnacji. W tym momencie ich świadomość zaczyna badać proces wczesnego dzieciństwa duszy.

Obecnie czeka ich pewne nowe doświadczenie na ziemi, więcej wyrafinowania a mniej ciągłego strachu w każdej indywidualności mimo, że świat nadal przedstawia się im jako przerażające pole doświadczenia. Przeżycie też jest tematem do przerabiania, ale nadszedł moment ucywilizowania się i bycia dumnym z tego, a poza tym czas, kiedy należy zademonstrować, że się to potrafi.

Na poziomie Dziecka struktura pomaga duszom czuć się wygodnie na świecie. Chcą jednak być przez kogoś kierowane i szukają wyższych autorytetów, które wskażą im sposoby i prawa. Jako mały przykład tego możemy spojrzeć na zachowanie rodzica, który w żadnym wypadku nie odważyłby się bronić swojego dziecka przed dyrektorem szkoły mimo, iż dziecko oskarżone jest niesłusznie. Raczej wpływa na dziecko w taki sposób, aby akceptowało wszystko czego chcą nauczyciele. Czasami Dusze na poziomie Dziecięcym szukają dyscypliny więziennej jako tej, która pomoże im ucywilizować się. Dusze z tego wieku szukają tradycyjnych liderów religijnych, lekarzy uważają prawie za bogów, tak samo czczą swój kraj, armię i polityków.

Tradycje, rytuały, prawo i porządek dają im poczucie bezpieczeństwa. „Takie jest prawo i według tego będę postępować”. To typowy ich sposób myślenia. Upewniają się kilkakrotnie, czy auto sąsiada nie zostało zaparkowane przed ich domem i czy ich trawnik jest dobrze przycięty i podlany. W dogmatach, czyli w grze „białe czy czarne”, one zawsze wiedzą co jest właściwe a co nie. Zazwyczaj są dobrymi obywatelami i postępują zgodnie z prawem. Jest to również wiek duszy, który ma największą skłonność do długoterminowego pamiętania uraz czy doznanych krzywd.

Ku Klux Klan jest organizacją takich dusz ale z przewagą bieguna negatywnego, podczas gdy organizacje takie, jak Kawalerowie Kolumba lub Klub Rotariański mają przewagę ekspresji w biegunie pozytywnym. Walka z aborcją, organizacje zabiegające o prawa do życia, promotorzy modlitwy w szkole, promienni wizjonerzy, kaznodzieje, wszyscy oni wyłaniają się ze świadomości Duszy w wieku Dziecka.

Ponieważ wolą być wielką rybą w małym jeziorku, Dusze Dziecięce najczęściej szukają małych społeczności. Mimo, że Stany Zjednoczone są krajem składającym się głównie z Dusz późno-Młodych i wczesno-Dojrzałych, środkowa Ameryka jest pełna Dusz Dziecięcych, które wolą żyć tam, gdzie jest ono łatwiejsze. Pojawiają się jako filary, twierdze wspólnoty, mocne i nieugięte w swoich zasadach i wierzeniach. Często osiągają pozycję szeryfa czy burmistrza. Ponieważ są zainteresowane rozwojem fabryk, prawa, ustalaniem autorytetów, często są przyczyną biurokracji i znajdujemy je w szkołach, szpitalach, agencjach itp.

Kiedy napotykają opozycję, Dusze Dziecięce mogą popaść w zakłopotanie, w przygnębienie, gdyż są zawsze pewne, że mają rację i to uniemożliwia im zrozumienie opozycji. Nie jest to okres w którym występuje autorefleksja.

Wielu patriotów o Duszach Dziecka, żołnierzy powracających z Wietnamu na przykład, było przerażonych i nie rozumiało otaczającej rzeczywistości. Ich kraj się zmienił, nie było hucznych powitań dla bohaterów. Zazwyczaj dusze na tym poziomie nie okazują niepewności zewnętrznej, gdy są przerażone lub zakłopotane, raczej cechuje je wojowniczość. Usprawiedliwiają same siebie, gdy walczą o swoje wierzenia i raczej nie okażą wtedy dogmatyzmu tylko brutalną mentalność.

Mają obsesję związaną z porządkiem, czystością i trzymaniem się z daleka od bakterii. Ponieważ nie potrafią jeszcze odróżnić i właściwie ocenić, że chroniczne uczucia i zachowania powodują problemy fizyczne i psychiczne, ich trudności emocjonalne są ucieleśniane, skrywane, uczucia złości tworzą w nich kamienie żółciowe, a łzy strachu spływają do nerek, pęcherza czy kręgosłupa i powodują chorobę.

Gdy Dusze Dziecięce mają problemy chorobowe wolą zazwyczaj medycynę konwencjonalną, lekarstwa i chirurgię. Jeśli zwraca się im uwagę na medycynę alternatywną i jej terapię, lub spojrzenie na przyczynę choroby, uważają to za czysty bezsens, nie mający nic wspólnego z dbałością o ciało fizyczne. Robią jednak wyjątek dla uzdrawiaczy przyjmujących w kościołach, gdyż jest to ostatnio modne, a kościół daje im poczucie, że jest to także właściwe.

Jeżeli chodzi o sprawy związane z seksem, łączą je z pewnym poczuciem niepewności, wstydu i winy. Nie jest to moment na zabawę w wannie wypełnionej ciepłą wodą, tylko na ukrywanie ciała, kochanie się w ciemności, a być może nawet w piżamie i bez zbytniej zmysłowości.

Rodziny natomiast w tym okresie czują się bardzo dobrze. Płodzą dzieci, być może nawet całe tuziny, utrzymują stosunki towarzyskie, szumnie obchodzą imieniny i urodziny, wyjeżdżają na gromadne rodzinne wycieczki, chodzą pilnie do kościoła i to daje im poczucie bycia solidną cząstką wspólnoty, jaką jest dla nich społeczeństwo w którym żyją.

Wielu z tych, którzy stworzyli muzykę narodową, folklorystyczną lub sztukę naiwną, to Dusze Dziecięce, które w ten sposób wyrażają swe wartości i troski. W ich malarstwie przeważa pobliski pejzaż, pikniki w pobliżu kościoła, historie biblijne, śluby, święta narodowe lub okręty z narodową flagą powiewającą dumnie na wietrze. Sztuka ta może być całkiem przyjemna mimo, że nie znajdziesz w niej perspektywy ani cienia indywidualności twórcy.

Dusze Dziecięce osiągają czasem ważne pozycje – rzadko jednak szukają wysokich stanowisk, ponieważ jeszcze nie posiadają środków ani doświadczenia, by wykonywać dobrze daną pracę. Pomimo tego mogą zdobyć sławę dzięki swym niewzruszonym zasadom, tak religijnym, jak i politycznym, Jerry Falwell stal się znanym religijnym liderem dzięki wierze, którą posiada Dusza Dziecka. Podobnie kariery zrobili – Oral Roberts i Jimmy Swaggart, Idi Amin, Hitler, Khomeini, a w Stanach Zjednoczonych Richard Nixon, Evan Mecham, Jesse Helms i inni najbardziej konserwatywni gubernatorzy, kongresmeni i senatorowie są przykładem Dusz Dziecięcych działających na szeroką skalę zgodnie ze swym charakterem i poglądami. Pat Boone jest jedną z niewielu Dziecięcych Dusz, które działają w przemyśle rozrywkowym.

Afrykański prezydent Botha i libijski Generał Khadafy są też Duszami Dziecięcymi z siódmego etapu. Siódmy etap każdego wieku dusz jest bowiem okresem samozadowolenia, ponieważ wszystko co miało być doświadczone w danym wieku duszy, zostało już zrobione i wyuczone. (Następna inkarnacja jest fazą nieudolną, nie bardzo uchwytną i całkiem nową, gdyż jest pierwszym etapem następnego poziomu).

Matthew Strode szkolny kaznodzieja, który straszył ogniem, potępieniem i mękami piekielnymi w swych kazaniach, kilkakrotnie był usuwany ze swojego stanowiska w szkołach podstawowych w Północnej Karolinie, jest właśnie przykładem siódmego etapu wieku Dziecięcego.

W krajach z przewagą Dusz Dziecięcych przejawia się purytanizm i ludzie dzielą się między sobą na grupy stając się wrogami. Czasem nawet sąsiad powstaje przeciw sąsiadowi. Kraje wyrażające początkowe etapy tych Dusz Dziecięcych to Iran i Irak, tak jak i wiele nowych krajów muzułmańskich, choć wyłączyć z nich należy Arabię Saudyjską i Syrię. Do krajów Dusz Dziecięcych na początkowych etapach można dopisać Chiny, Irlandię i wiele krajów Ameryki Środkowej i Południowej. Indie, które były krajem Dusz Starych, w tej chwili mają przewagę Dusz późno Dziecięcych, będących w pozycji przejściowej do wieku Dusz Młodych. Japonia ostatnio kompletuje, czyli kończy swą fazę, na poziomie Dusz Dziecięcych w którym indywidualność była tłumiona, a która przeistoczyła się teraz w kraj Dusz Młodych. Interesującym faktem może być to, że biali rządzący Południową Afryką są głównie Duszami na poziomie Dziecka, podczas gdy u czarnych przeważają Dusze Dojrzałe.

85ac1a7dce596d14b022e706391104b6

DUSZE NA POZIOMIE MŁODYM

Kiedy sprawy związane z wiekiem Dusz na poziomie Noworodka i Dziecka takie, jak przeżycie, dyscyplina i porządek, są już przyswojone i zdominowane, esencja szuka sposobów jakie ma zastosować, aby przejść na następny etap.

Niezależność i zdolność zdobycia tego, czego człowiek chce i pragnie, są głównymi siłami motorycznymi wieku na poziomie Młodym. Uchwycenie tego, co plan fizyczny może zaofiarować, walka o pozycje prominenckie, władzę i bogactwo sprawia, że jest to czas współzawodnictwa, który trwa przez cały ten młodzieńczy poziom i przez wszystkie jego etapy. Tym, którzy wyrażają siebie przez postrzeganie, charakterystyczne dla poziomu Duszy Młodej, nadaje ono mentalność dążącą do stałych porównań kto z nich ma więcej na koncie bankowym, zapraszany jest lub wydaje najlepsze przyjęcia, kto ma najwyższy budynek, najszybszy motor, najszersze ramiona, najwęższą talię lub najdroższe brylanty.

Największe potęgi światowe tego typu, przejawiające percepcję Duszy Młodej to: Japonia, Hong Kong, Niemcy, Izrael, Syria, Arabia Saudyjska, Australia, Kanada i Stany Zjednoczone. Wszyscy, którzy wzrastają w tych miejscach, niezależnie od wieku duszy w jakim by się znajdowali, otrzymują coś w rodzaju piętna i uwarunkowania wskazującego, jak mają działać, postępować, wyglądać, czuć się, aby osiągnąć sukces. Japonia jest właśnie teraz w najwyższym stopniu takim przykładem. Jest ekstremalnie konkurencyjna, skoncentrowana nawet na rozrywce jako na czymś, w czym liczy się tylko wygrana a nie rozrywka dla samej zabawy. Czasami nie ma nawet czasu na odpoczynek między takim czy innym współzawodnictwem.

Ambicja jest ważna, toteż postawa omawianych dusz sprowadza się do: „Jestem ja i jesteś ty, ale ja zwyciężam”. To daje im bodziec by zawsze być na czele czegoś. W procesie do dążenia na szczyt nieważne jest co do tego potrzeba i kogo po drodze trzeba nadepnąć lub zadeptać.

Typowe Dusze Młode mają mało poszanowania dla tego kto ma inne ideały lub zapatrywania niż one. Na tym podłożu właśnie, wyrósł konflikt między Nancy Reagan a Raisą Gorbaczową. Pani Reagan to Dusza Młoda i mimo ogłady towarzyskiej, jaką posiada, bardzo obraziła wrażliwą panią Gorbaczow, która mogła odczuć i zrozumieć osąd oraz niechęć tej pierwszej. Pani Gorbaczow wolałaby pozostawić politykę i opinię na boku, na rzecz stosunków bardziej ludzkich i cieplejszych, ale nie miała też zamiaru ignorować surowej ekspresji Reaganowej ukrytej pod wymogami protokołu.

Na tym poziomie świadomości jeśli ktoś może zrobić pieniądze lub zdobyć wpływ, konsekwencje na dłuższą metę nie są tak istotne. Problem wynikający z wyrzucanych toksycznych substancji pochodzi z kultury Dusz Młodych, które są jego przyczyną, z powodu swego pośpiechu w robieniu pieniędzy. Mimo, że Dusze Młode są produktywne, uprzemysłowione i skoncentrowane na celu, wizja ich zatrzymuje się w tym miejscu, czyli w miejscu robienia pieniędzy. Toteż wątpliwe byłoby to, że będą brać pod uwagę motywy i etykę.

Ponieważ bardzo chcą dokonać czegoś i uzyskać w świecie rozgłos Młode Dusze mogą być niestrudzonymi pracownikami. Im zawdzięczamy naszą skuteczność, większość wysokiej technologii, naszą potęgę militarną i impuls do tego, aby rzeczy zostały zrobione i zmienione. Są one architektami i budowniczymi cywilizacji. Mimo tego, koncentrując się na ilości i niekoniecznie jakości tworzą jakby „naukową agrykulturę”.

Na przykład obfite żniwa w wyniku stosowania różnych środków chemicznych są faktem poświadczającym, że metoda ta niesie zniszczenie około 95 procent ogromnej ilości gatunków nasion znanych przed niespełna 125 laty, i że zatruwa ona ziemię nitratami, selenem, pestycydami oraz wywołuje straszne problemy ekologiczne. Wszystko to ma dla Młodych Dusz znikome znaczenie.

Młode Dusze nie zawsze uganiają się za tym czego chcą, co z kolei możemy uznać za nierozsądne, gdy tymczasem jest to ich punkt widzenia w drodze do sukcesu. Jest dla nich naturalnym nauczenie się jak od początku działa ten system i używania go w taki sposób, aby przyniósł korzyści. Impuls w osiągnięciu korzyści popycha je do najbardziej znanych uniwersytetów, które już przez samą nazwę, dają pewien procent pewności przyszłych awansów. Niektóre z nich robią wrażenie urodzonych ze zdolnościami sprawiania, że system ekonomiczny wyskoczy ze swych ram, aby stosunkowo łatwo pomnożyć ich setki w tysiące, tysiące w miliony, a miliony w biliony itd.

Esencja osoby z Młodego wieku Duszy popycha ją do zdobycia tyle ile może tak, aby odczuła i zrozumiała czego szuka i co się w efekcie odczuwa, gdy się to już posiada. Z zachłannością będzie pożądała najdroższego modelu auta, palić ją będzie chęć mieszkania w „lepszej” dzielnicy i w jak najbardziej reprezentacyjnym budynku jaki może zdobyć. Posiadłości potężne, otoczone wielką ciszą, trochę mniejsze od Pałacu Buckingham, z murami grubymi na dwanaście stóp, z ornamentem wykonanym ze strzyżonych krzewów i z fontanną, żelazną bramą otwieraną automatycznie i kolekcją obrazów, mogą być zdobyte w tej inkarnacji Duszy Młodej. Jeśli wasze dni Duszy Młodej przebiegały w starożytnym Egipcie, bogactwa były inne, ale na pewno mieliście niewolników i wszystkie dostatki zapewniające doskonałe bytowanie.

W okresie Duszy Młodej nie pojawia się wielkie lenistwo. Mimo, że możemy znaleźć Młode Dusze gromadzące w szafach i szufladach przedmioty, tuż przed przyjściem znajomych, powodowane jest to raczej chęcią jak najlepszej prezentacji swego domu a nie lenistwem.

Dziecięce Dusze cechuje zamiłowanie do przesadnego porządku i czystości, podczas gdy Dusze Młode dążą do sukcesu i stwarzania pozorów. Dusze Młode nie są otwarte emocjonalnie, nie są więc dobrymi rodzicami i nie rozwijają ani nie umacniają więzi rodzinnych ze swymi dziećmi. Mimo tego, kupują swym pociechom wszystko, na co je stać. Przykładem na to jest dziecko w wózku bardzo znanej firmy i w drogich ciuszkach jako materialny dowód prestiżu swoich rodziców. Dzieci te, mające drogie zabawki, modnie strzyżone główki, dobre samochody i wykształcenie, są popychane w kierunku niedoceniania wszystkiego co posiadają i robią to od najmłodszych lat, przez okres młodzieńczy, małżeński aż do kariery włącznie. Tego właśnie oczekują od nich rodzice żądni ugruntowania swego statusu społecznego. Dzieci takie rzadko wyrażają swe uczucia.

W religijnych wierzeniach Młode Dusze mają tendencję do postaw konwencjonalnych, chociaż są mniej egzaltowane niż Dusze na poziomie Dziecka.

Większość z nich prawdopodobnie znajdziemy w kościele i zobaczymy jak tworzą grupy i lansują swój biznes, a nie jak zajmują się dogmatami lub krytykowaniem innych, którzy nie wykazują zbytniej religijności.

Ponieważ Młode Dusze identyfikują się mocno ze swym ciałem i do końca nie są przekonane o tym, że ich świadomość je przeżyje, pojawiły się azyle kriogeniczne (miejsca gdzie zamraża się ludzi by przedłużyć im życie – przyp. tłum.), operacje nosów, łokci i wszystkiego, co jest możliwe do zmienienia. Stąd kwitnący multibilionowy przemysł oddany do celów produkcji kosmetyków służących mężczyznom i kobietom oraz niewiarygodnie wielki i kosztowny system medyczny, który ma utrzymać wszystko przy życiu i to za wszelką cenę i bez pytania, czy ktoś tego chce, czy nie, jakie są koszty, ile bólu przynosi lub jakie „życie” ofiarowuje. Najlepszymi, niespotykanie aktywnymi twórcami takich zachowań są ci, którzy posiadają Dusze Młode. Wygrywając z rywalem, zdobywając poklask, władzę i pieniądze osiągają poczucie przebywania na szczycie. Gdyby nie stres lub lęk przed utratą „zdobyczy”, możemy uznać ten okres za ekscytujący, dający ciekawe przeżycia i możność samorealizacji.

Ponieważ Ziemia kończy swój młodzieńczy okres, Młode Dusze mogą coraz łatwiej zdobywać wiedzę.

Zbliżając się do skompletownia inkarnacji na poziomie Duszy Młodej, ludzie zaczynają okazywać więcej zainteresowania seksem i pożywieniem. Pociągają ich przygody związane z dalekimi podróżami, poznawaniem świata, który też traktują jak swoją własność. Dzięki temu znów wzrasta ich status i podziw u innych.

W fazie tej zaczyna przejawiać się twórczość mimo, że kwitnie i owocuje ona dopiero na poziomie Duszy Dojrzałej. Wielu ludzi zdobywa sławę i wysoką pozycję w tym okresie. Znajdujemy w nim gwiazdy filmowe, wielu twórców programów telewizyjnych, śpiewaków, komediantów, polityków, liderów religijnych, zdobywców Nagrody Nobla, producentów z Hollywood, autorów i ludzi typu Donald Trump, J.P. Getty, którzy osiągnęli bogactwo i sławę.

CIarence Thomas, Ed Meese, Jimmy Swaggart i Jim Bakker są przykładem mężczyzn znajdujących się na początku okresu Duszy Młodej, w którym zaczyna ona rozwijać się i rzucać w przygodę. Zdobyli oni bogactwo i władzę, ale jak do tej pory są oni złymi znawcami ludzi i zdarzeń oraz etycznych struktur.

Dwie małżeńskie pary znane ze swego skąpstwa i zachłanności są krańcowym przykładem tego, jak Młoda Dusza sięga po bogactwo i władzę za wszelką cenę. Są to – Ferdinand i Imelda Marcos – (dawni władcy Filipin) oraz Jean-Claude i Michele Duvalier – byli władcy z Haiti. Żadna z tych par nie wykazuje skruchy za swe czyny ani nie podejrzewa jak ogromną karmę sobie stworzyła.

George Bush i Ronald Reagan oraz wielu prezydentów Stanów Zjednoczonych to Dusze na poziomie Dojrzałym. John Kennedy, jako Dusza Młoda posiadająca ambicję i potrzebną energię, był już bliski przełamania barier ustanowionych przeciw katolikom. Podobnie Geraldine Ferraro użyła swej energii i impulsu Duszy Młodej, by wywalczyć wejście kobiet do Białego Domu. Margaret Thatcher także będącej w połowie poziomu wieku Duszy Młodej pomaga to w ambitnym utrzymaniu swej pozycji. Profesorowie wpływowych uniwersytetów oraz osoby zajmujące odpowiedzialne stanowiska w większych korporacjach to Dusze Młode.

Gdy Michaił Gorbaczow po raz pierwszy zdobył uznanie i przyciągnął uwagę narodu Stanów Zjednoczonych, działał głównie z poziomu świadomości Duszy Młodej, co było ważnym czynnikiem w jego dojściu do władzy. Później, gdy utrwalił swą pozycję i czuł się pewnie, działał z pozycji swego prawdziwego wieku to jest ze średnio-Dojrzałego. Wtedy wstrząsnął swoim krajem, wytrącił go ze stagnacji i zrobił to prawie sam. Możemy tu zaobserwować różnicę między dyplomacją Duszy Dojrzałej – Gorbaczowa, a dyplomacją Duszy Młodej – Henry Kissingera, który widział stosunki rosyjsko-amerykańskie tylko w formie konfrontacji, gdzie jedna strona wygrywa, zaś druga automatycznie przegrywa.

Rose Kennedy przez dziesiątki lat była siłą dającą stale nowy bodziec klanowi Kennedych – to Dusza Młoda o żelaznej woli. Mohammed Ali, który widział życie jako jedną wielką rywalizację, jest osobowością wielkiego sportowca o Duszy Młodej, jest nią również Leon Spinks.

Mick Jagger, osobowość znana w muzyce rockowej, to kwintesencja Duszy Młodej, także Billy Graham – wybitny lider religijny, jest na tym samym poziomie. Młoda Dusza – Ralph Lauren – wzniósł się na wyżyny zarobkowania projektując modę. Joan i Jackie Collins, obie stały się sławne jako przykłady Dusz Młodych, aż do szpiku kości.

Johnny Carson, Bing Crosby, Jack Benny, Dean Martin, Bob Hope i naturalnie Joan Rivers oraz Vanna White, są wspaniałymi przykładami Młodych Dusz zajmujących się show-biznesem. Whitney Houston, Diahann Carroll, Sean Young, Don Johnson, Bruce Wiilis, Robin Givens, John Wayne, Charles Bronson, Chuck Norris to typowe osoby o świadomości Duszy Młodej. I wreszcie kaznodzieje, wizjonerzy – reformiści tacy, jak: Richard Simmons, Ayn Rand i Wiiliam F. Buckley.

686a911ac42f9c8050ae98b3e90c2ce2

 

DUSZE DOJRZAŁE

Pod koniec cyklu Duszy Młodej pojawia się pewien niepokój, poczucie, że czegoś brak. Cały poklask, bogactwo i władza już w pełni nie wystarczają, profity i wygrana nie mają już transcendentalnej wartości.

W ten sposób zaczyna się czas poszukiwań w okresie Duszy Dojrzałej. Pytania takie jak: „Kim jestem?”, „Dlaczego tu jestem?” zadawane są sobie coraz częściej. Jest to okres wielkiego i intensywnego wysiłku, emocje już się otwierają a mury dzielące ludzi zaczynają się rozpadać. Możliwe staje się dostrzeżenie punktu widzenia innej osoby i wzięcia go pod uwagę w stopniu zależnym od tego, jak pogłębiają się i nabierają życia stosunki międzyludzkie. Nagle okazuje się oczywiste, że wszyscy posiadają uczucia, i że uczucia te są interesujące albo nieuniknione.

Jedną z przyczyn, dla której Młode Dusze są zdolne do skierowania tak wielkiej ilości energii na sam sukces jest to, że życie wewnętrzne nie przyciąga ich uwagi. To pozwala płynąć energii łatwo w poszukiwaniu rzeczy zewnętrznych. Nie dzieje się tak na poziomie Duszy Dojrzalej. Jest to okres introspekcji, okres, który wiele pojęć przewraca do góry nogami. Prawie zawsze wszystko jest tu skoncentrowane na emocjach i na większej intensywności, jest więcej schizofrenii, bólu, samobójstw, więcej miłości, zmysłowości i prawdopodobnie więcej lekarstw lub narkotyków, aby uintensywnić wszystko w większym stopniu, niż to bywa w innych okresach. Boy George, Sean Penn, Richard Burton i Marlon Brando wiedli życie z tendencją do nieumiarkowania.

Sally Field podczas ciąży, oczekując trzeciego dziecka, mówiła: ,,Przerażająca jest świadomość, że będzie nowy człowiek na świecie, którego będę tak kochać”. Jej lament uosabia typową Duszę na poziomie Dojrzałym, która w ten sposób intensyfikuje uczucia.

Twórczość płynie. Filozofia i sztuka osiągają wysoki poziom. Iluzja i zniekształcenie rzeczywistości są nieuniknione, gdy człowiek się otwiera, ponieważ jego ścieżka nie jest jeszcze jasna a żadna z form łatwa do uszeregowania nowych uczuć. Nic nie jest stałe jak to miało miejsce na poziomie Duszy Dziecka i Młodej.

Niełatwo być elastycznym. W ostatnich dekadach kultura nasza udzieliła kilku wskazówek dotyczących tego męczącego poziomu inkarnacji.

Hipisi ze swoim „płynięciem” i „byciem”, ułatwiają każdemu zrozumienie czym jest okres Duszy Dojrzałej i pomagają „rozbroić” ślepe uwielbienie dla tego społeczeństwa, które jest nośnikiem świadomości Duszy Młodej. Ponieważ często są niezrozumiani i odbierani jako ci, którzy wywołują rozruchy, podczas gdy w rzeczywistości dostrzegają więcej niż Dusze Dziecka i Dusze Młode, często poszukują społeczności innych Dusz Dojrzałych, u których mogą liczyć na zrozumienie. Berkeley i Cambridge w Stanach Zjednoczonych oraz Amsterdam w Holandii to miasta Dusz Dojrzałych. Inne miasta, pełne twórczości i homoseksualistów to Los Angeles, San Francisco i New York. Są one zbiorowiskiem różnych poziomów Dusz w których jednak przeważają Dusze Dojrzałe.

Dusze Dojrzałe lubią towarzystwo innych Dusz na tym samym poziomie z powodu ich potencjału emocjonalnego oraz poczucia, że „są na tej samej ścieżce”. Doceniają one Dusze Stare ze względu na informacje jakich one im dostarczają i chwilowy odpoczynek, jakiego u ich boku doznają. Natomiast Dusze Młode pobudzają w nich impuls – chęć pójścia do przodu w sprawach świata zewnętrznego.

Jest to okres podobny do występującego u Dusz Młodych, w którym wiele z nich osiąga wysoką pozycję, chociaż teraz powodem już nie jest ambicja i władza, ale żywotność, entuzjazm i werwa. Zauważmy, że charakter indywidualny z okresu Dojrzałego ma tendencję do bycia elastycznym, interesującym i twórczym. Malarz Vincent Van Gogh nieustannie cierpiał z powodu intensywności swoich uczuć, podczas gdy Paul Gauguin szukał wytchnienia od nich w spokojnym South Seas. Jean Genet, Truman Capote i J.D. Dalinger – każdy z nich zawarł w swoim pisaniu intensywny „posmak” Duszy Dojrzałej. A nie zapominajmy o Barbarze Walters – prezenterce i twórcy programów telewizyjnych, która zawsze zainteresowana była udzielaniem pomocy tym z którymi robiła wywiady, ukazując ich najgłębsze przeżycia.

Zauważmy wigor, podniecenie, entuzjazm i intensywność życia m.in, gwiazd: Michael Jackson, Bruce Springsteen, Paul McCartney, Frank Zappa, Randy Newman, Holly Near, Janis Joplin, Cyndi Lauper, Madonna i Barbara Streisand. Podobnie jak: Marilyn Monroe, Judy Garland, Michael Douglas, Elizabeth Taylor, Vanessa Redgrave, Molly Ringwald, Jack Nicholson, Dennis Hopper, Charlie Sheen, Warren Beatty, Lily Tomlin, Jane Fonda, Donald Sutherland i wielu innych, większość aktorów to Dusze Dojrzałe.

Walczący Ralph Nader, Gloria Steinem, Oliver North, Abbie Hoffman i Tom Hayden to Dusze Dojrzałe, a równocześnie zapaleńcy. Carlos Castaneda, Lynn Andrews, Terry Cole-Whittaker, Brugh Joy, Shakti Gawain, Dan Millman i Elizabeth Clair Prophet są to duchowi poszukiwacze, nauczyciele i autorzy.

Dusze Dojrzałe chcą studiować, ale najczęściej wybierają małe i tradycyjne szkoły. Ten poziom ma swoje własne priorytety i wewnętrzne poczucie własnego kierunku. Na przykład: Dusze Dojrzałe czasami, aby zawstydzić swoje otoczenie składające się z Dusz Młodych, odsuwają się od dobrze płatnej pracy i unikają osiągnięcia wysokiego statusu na korzyść takiego, który wspomaga ich priorytety i linię rozwoju, niesie ryzyko, przypadkowość i twórczość lub więcej „zbawiania świata”.

Cały ten poziom zajmuje się badaniem nieznanych dziedzin, najczęściej tych wewnętrznych ale nierzadko i zewnętrznych. Najprawdopodobniej matka Madonny nie wyobrażała sobie, że jej córka o tak niewinnym imieniu zamiast nosić krzyż i przeciętne stroje, będzie fikała nogami na scenie.

Ktoś inny może zakochać się w operze, jazzie, Pavarottim, Mozarcie, muzyce kameralnej, tangu, polce, lub we fletni Pana w czasie gdy zbiera w lesie grzyby. Nietradycjonalne religie, medytacje i metafizyka zaczynają stawać się interesujące, wzbudzają ciekawość podczas, gdy zewnętrzne horyzonty rozszerzają się wraz ze swobodniejszym stylem życia, różnego typu seksem, sztuką każdego gatunku, lub kuchnią innych narodów. Wielka wrażliwość zmysłowa na tym poziomie może zrodzić pasje do wymyślania potraw lub doskonałego wina, zdolności w odróżnianiu i uznaniu wspaniałych niuansów zapachowych toteż większość znawców win, kiperów i sławnych kucharzy na całym świecie to Dusze Dojrzałe.

Kraje z atrybutami Dusz Dojrzałych zwracają większą uwagę na szersze stosunki ze światem, niż na materialne dobra i skuteczną działalność. Przykładem mogą być Włochy, Grecja, Egipt i Meksyk. We Włoszech mogliśmy obserwować kryzys w tworzeniu pięćdziesiątego już kolejnego gabinetu. W narodach o większości Dusz Dojrzałych wyłania się pytanie: „Czy kraj naprawdę potrzebuje miękkiego rządu, czy bardziej interesujące jest przeżywanie jego tasowania?”. Czasami „małe” rzeczy, takie jak zburzenie infrastruktury nie przyciągają uwagi aż do czasu, gdy katastrofa jest nieunikniona.

Anglia znajduje się trochę poza równowagą z powodu wejścia w okres Dojrzałości. Z nadejściem socjalizmu, który ma tendencję do sprawiedliwego podziału bogactw, przeciętny Anglik na poziomie Duszy Dojrzałej nagle skoncentrował się bardziej na zagadnieniach wewnętrznych, niż na niekończącej się walce o utrzymanie pozycji swego kraju w świecie. Ludzie są mniej zainteresowani ciężką pracą ale nie dlatego, że ich podstawowe utrzymanie będzie zabezpieczone przed systemem socjalistycznym, lecz z powodu zmiany ich wewnętrznego poziomu na świeży, nowy, dający początek świadomości Duszy Dojrzałej.

W połowie 1987 roku wiele z krajów o Duszach Młodych zaczęło interesować się początkiem świadomości Duszy Dojrzałej. Stało się tak, ponieważ ich populacja zaczęła składać się z większej ilości Dusz Dojrzałych niż Młodych co spowodowało zachwianie starej równowagi. Kraje te w „smaku” i działalności będą jeszcze jakiś czas głównie państwami Dusz Młodych, ale będzie można zaobserwować rosnącą chęć zapewnienia sobie coraz większej dbałości o dobrobyt.

Ponieważ świadomość Duszy Dojrzałej realizuje się w poczuciu, że wszyscy jesteśmy wspólnotą, może dojść do głosu walka o prawa zwierząt, szczególnie delfinów, zwierząt bliskich całkowitemu wyniszczeniu, bądź żyjących w farmach hodowlanych. Z drugiej strony zaczną rozrastać się cmentarze ulubionych zwierząt.

Polska i Rosja są krajami przepełnionymi Duszami Dojrzałymi w których istnieją silne ciągotki do dzielenia tego, co się posiada tak, aby wszyscy mieli zapewnione przynajmniej wymagane minimum Teoria marksistowska ma silny „posmak” Duszy Dojrzałej. W grupach rządzących obu tych krajów znajdowali się ludzie mocni i twardzi, którzy byli Duszami Młodymi. Stosowali oni wszelkie dozwolone i niedozwolone chwyty, aby tylko utrzymać się przy władzy. I nagle mamy Dusze Dojrzałe typu Lech Wałęsa i Michaił Gorbaczow, które rzucają się do walki przeciw temu ustalonemu porządkowi, nie bacząc na to, czy będą lubiani i dobrze oceniani.

94a2e113e390f0ecf4de6c15a305f6f3

DUSZE STARE

Na głębokich, wewnętrznych poziomach Stare Dusze widzą związki istniejące między wszystkimi ludźmi. Instynktownie czują, że stanowią część całości. Są w stanie uchwycić szerszy obraz i wtedy robią co mogą aby żyć w zgodzie z tym, co czują oraz nie ranić, nie sądzić innych. Występuje u nich potrzeba poczucia własnej nieskazitelności i utrzymanie integralności w każdej sytuacji. Odsuwają się ód intensywnej emocjonalności Dusz Dojrzałych i są bardziej obiektywne w stosunku do życiowych wyżów i niżów.

Mając za sobą sporo inkarnacji w różnorodnych kulturach i klasach o wiele trudniej jest im znaleźć się w sytuacjach typu: właściwe – niewłaściwe, my – oni, ten kraj czy tamten, jak to przeważnie ma miejsce w ich otoczeniu. Widzenie całego obrazu w ten sposób powoduje, że Dusze Stare są raczej spokojne, nastawione bardziej pokojowo i nie rozpraszają się. U Dusz Starych przed upływem trzydziestego piątego roku życia nie obserwuje się przejawów percepcji odpowiadających temu poziomowi. Mogą więc one być w tym okresie posądzone o to, że lubią tańczyć w zależności od muzyki. Ponieważ mają inklinacje do podążenia za swoją indywidualną, wewnętrzną percepcją i pragnieniami mogą być ocenione jako ekscentryczne, chociaż trzeba przyznać, że w nieszkodliwy dla nikogo sposób.

W czasie, gdy istnieje wielka motywacja do duchowego wzrostu, znika ona gdy zaistnieją zdarzenia polityczne czy materialne. Stare Dusze rzadko czynią to czego nie chcą, bo wolą swoje własne niekonwencjonalne cele, często szukają drogi najmniejszego oporu jeśli chodzi np. o pracę, toteż większość ich energii może być zużyta na rozwój duchowy.

Z powodu bogactwa energii gromadzonego przez wiele inkarnacji, Stare Dusze są zazwyczaj całkowicie kompetentne w wielu sprawach, najczęściej jednak nie wykorzystują posiadanych możliwości. Zwykle wolą znaleźć pracę, która wspomaga ich osobistą ewolucję np. doradztwo, uczenie, praca z ciałem, ogrodnictwo, rzemiosło – są to ich ulubione zajęcia.

Wiele studiuje filozofię i sztukę. Jeżeli wyższe studia potrzebne są do nauczania, szkoły mniej ortodoksyjne dają im więcej szans badania nieznanych dziedzin wewnętrznych i te właśnie przyciągają je bardziej.

Luksusowy dom lub auto, stroje lub biżuteria robiące wrażenie na innych nie należą do tych, które znajdowałyby się na liście przedmiotów, jakim przypisują wielką wagę lub większe zainteresowanie. Konsekwentnie unikają również pracy od godziny dziewiątej do siedemnastej.

Czasami są leniwe i osiąga to taki wymiar, że nie są w stanie zapłacić bieżących rachunków. Bierze się to jednak stąd, że do spraw materialnych nie przywiązują wagi. Mimo tego, Stare Dusze mają powodzenie w sprawach materialnych, gdyż kiedy zaczynają szukać, pojmować i stosować prawa fizyczne wszechświata, cel taki może być osiągnięty przez nie bez najmniejszego wysiłku. Mają dwa punkty zainteresowań – zewnętrzny i wewnętrzny, dlatego pociąga je tarot, astrologia, metafizyka i wiele innych dyscyplin przychodzących wraz z Nową Erą.

Stare Dusze interesują się wieloma religiami i naukami, ponieważ już rozumieją jakie są miedzy nimi powiązania. Jednak najbardziej pociągają je religie, które związane są z bezwarunkową miłością i z tymi, do których przynależały w poprzednich inkarnacjach. Ponieważ religie są związane z prawami i rytuałami stworzonymi przez Dusze Młode, Stare Dusze odrzucają prawie wszystko, co zostało dodane do rdzenia religii przez Dusze Młode. Jedynie unikatowa, osobista praktyka duchowa jest tą, której oddają się w pełni i w skrytości.

Stare Dusze mają wielką skłonność do agape – czyli miłości bezinteresownej, do bardzo świadomej pracy i unikania osadzania innych. Z tego powodu niektóre z nich są meczące i nierealne dla Dusz Młodych, a czasami nawet dla Dusz Dojrzałych. Bywają to zwykle esencje, które miały wiele do czynienia ze wszystkimi kwestiami emocjonalnymi zaś teraz przychodząc na planetę, wybrały okres pracy nad intelektem, filozofią i rozwojem duchowym.

W wersji telewizyjnej autobiograficznej książki Shirley MacLaine pt.: „Na krawędzi”, charakter Davida, który zabrał ją do Peru i nigdy nie przestawał zachowywać się pedantycznie, był jakby pozbawiony ciepła. David postępował dobrze ale przy użyciu minimum uczucia, na chłodno i nie było dla niego ważne, ani konieczne pouczanie i kierowanie Shirley przez cały czas. Robił to krótko, niejako przy okazji, ale perfekcyjnie. Oto typowy wizerunek Duszy Starej.

Mimo wszystko, niektóre Stare Dusze czują się nieswojo ze swoją szorstkością lub brakiem emocjonalnego ciepła i starają się nadrobić ten jak im się wydaje – brak, chociaż czasem nie mają takiego odczucia. W tym wypadku jednak siła esencji, która jest nastawiona tylko na uchwycenie i zrozumienie lekcji duchowych jakie życie niesie ze sobą, nie jest zainteresowana pomocą w nadrabianiu braku emocji. Dla niej jest to błogosławieństwo a nie wada.

Podobna sytuacja wytwarza się po inkarnacjach obfitujących w dobra materialne. Gdy esencja skompletowała Lekcje zdobywania bogactwa nie jest zainteresowana uzyskaniem tego samego. Wyjątek stanowią pieniądze ubocznie ułatwiające pomoc w innych, nowych lekcjach. Esencja może chcieć, by ktoś znalazł się w danej inkarnacji na dnie nędzy do tego momentu, aż potrzebne lekcje duchowe i filozoficzne będą przerobione.

Czasami esencja wtrąca się i przeszkadza w dobrych zarobkach gdy staje się oczywistym, że dobrobyt rozprasza i odwraca uwagę od właściwej pracy nad sobą.

Pamiętajcie, Stare Dusze, jesteście swą esencją. Kiedy przebywacie poza Ziemią wtenczas decydujecie i nie wybieracie sobie bogatych rodziców, ani skłonności czy ambicji do posiadania bogactw i osiągania wysokich stanowisk. Problem leży w tym, że gdy pojawiacie się na planie fizycznym wasza mała ziemska osobowość wariuje trochę w związku z dobrami świata materialnego. Osobowość może popychać do życia w komforcie i do osiągnięcia go, ale bez wielkiego impulsu typu „No! Zrób to! Musisz osiągnąć sukces!”, gdyż ten impuls opóźnia pracę Starej Duszy.

Tak długo jak esencja Duszy Starej odżywia się tym, czym ona naprawdę chce, czyli strawą filozoficzną i duchową, nie będzie przeszkadzać w osiągnięciu pieniędzy lub w tworzeniu ciepłych, emocjonalnych stosunków międzyludzkich. Ale nie da ona specjalnego i dodatkowego impulsu w kierunku osiągnięcia jednego czy drugiego.

Najważniejszym wyzwaniem dla Duszy Starej jest opanowanie i doprowadzenie do właściwego samoposzanowania. Żadna Stara Dusza nie jest kompletna dopóki nie osiągnie całkowitego przebaczenia sobie swych błędów i miłości do siebie. Miłość i poszanowanie siebie może być omijane, gdy żyje się w społeczeństwie Dusz Młodych, które nie uznają ani nie potrafią zrozumieć wrodzonych wartości większości Starych Dusz. Szczytem nieporozumień z Młodymi Duszami, które przypisują sobie wiele wartości, jest to, że Stare Dusze zdają sobie jasno sprawę z tego, jak małą rolę spełniamy wszyscy w tym wielkim i nieskończonym wszechświecie.

Poszanowanie siebie jest najpoważniejszym wyzwaniem dla Dusz Starych, ponieważ wzdłuż ich drogi przewija się wciąż łatwość przyjęcia postawy lekceważącej siebie. Inne ważne zadania w planie szkolenia Starych Dusz to zadowolenie z przebywania w ciele fizycznym, manifestowanie mistrzostwa w uznaniu i poszanowaniu tego co się posiada i używaniu w tym celu, aby życie na planecie było miłe, ciekawe a czasami nawet ekscytujące. Dopóki pociąga cię życie na ziemi nigdy nie będzie ono twoją ostatnią inkarnacją. Esencja nigdy nie dopuści do tego byś zerwał się z haczyka dopóki nie uwolnisz się od przywiązania do rzeczy, które cię przyciągają i wiążą z tą planetą.

Aby skompensować wybór poprzednich inkarnacji Stara Dusza najczęściej otrzymuje w ostatnich inkarnacjach płeć, którą najmniej lubi. Będąc jednak tyle razy w ciałach męskich i żeńskich, Stare Dusze zaczynają mieszać różne energie i w końcu nie mają preferencji do męskiej czy żeńskiej płci. Nierzadkie są odczucia obu płci to jest niekobiece kobiety czy mężczyźni niemęscy. Płeć, która nabiera już cech kosmicznych, staje się możliwa i zaczyna się jej poszukiwać. Na przykład wymienione wcześniej niekobiece kobiety, choć o zachowaniu i powierzchowności swej płci, wolą zawody męskie, przedkładają urządzenia typu kamera lub aparat fotograficzny nad stroje, dzieci wychowują bez przesadnej tkliwości i nie są domatorkami. Z kolei niemęscy mężczyźni, chociaż fizycznie nie różnią się od innych, uwielbiają dzieci – nawet te męczące i niegrzeczne – wykazując wiele cierpliwości. Lubią gotować różne przysmaki, szyć, lubią nawet robótki na drutach (ale tylko we własnym domu). Są wśród nich i tacy, którzy bardzo przejmują się własnym ciałem (masaże, dobry krem do rąk i twarzy, gimnastyka aby nie przytyć, dobra woda kolońska i eleganckie dodatki do ubioru). Nie ma to nic wspólnego z płcią fizyczną, wiąże się jedynie z przejawem Duszy żeńskiej w męskim ciele lub odwrotnie.

Obserwowanie Duszy bardzo Starej jako dziecka jest bardzo pouczające. Mimo, że zachowuje się ono jak dziecko i wykazuje zainteresowania związane z tym wiekiem wyczuwa się w nim już inne wartości. Ze względu na to, że Dusza ta już tyle razy przychodziła na naszą planetę, dziecko nosi w sobie spokój i mądrość, co może być odczuwane przez otoczenie, przynajmniej w tych momentach, gdy jest ono spokojne.

W stosunku do Dusz Młodych i Dojrzałych o wiele mniej Dusz Starych staje się sławnymi ludźmi. Jeżeli już, to po to by uczyć. Dbają o poziom nauki zgodny ze swym doświadczeniem i nie obniżają go nigdy, nie bacząc na krytykę i wykpiwanie przez Dusze Młode. Żadna Dusza Stara nie może zakończyć koła inkarnacji dopóki nie przekaże swej wiedzy przynajmniej jednej osobie.

Niektóre ze Starych Dusz przejawionych jako muzycy odczuwają typowy pociąg do przekazywania swej wiedzy, są to: Joan Baez, John Lennon i Yoko Ono, Sting, Judy Collins, Jerry Garcia, Bob Marley.

Paul Winter, George Winston, Kitaro i orkiestra Nowej Ery mają na celu pouczać nas, abyśmy zaczęli odczuwać wspaniałość wewnętrznych przestrzeni dzięki ich muzyce.

Mark Twain, John Muir i Albert Einstein to też Dusze Stare spełniające swoją misję tak samo, jak Dr Edward Bach. John Robbins pracuje nad amerykańskim jedzeniem i produkcją żywności. Producent filmowy John Boorman (jego filmy: „Emerald Forest”, „Hope and Glory”), autorka Alice Walker („Kolor purpury”); ludzie poszukujący Prawdy jak: Jean Shinoda Bolen, Shirley MacLaine, Robert Redford i Phil Donahue są wspaniałymi i aktywnymi Starymi Duszami, które ostatnio pracują nad naszą kulturą. Na samym czele frontu duchowego znajdziemy Don Juana Matusa, Nostradamusa, Gurdżjewa, Guru Mayi, Carla Junga, Wernera Erharda, Rajneesha, Ram Dassa, Matthewa Foxa, Dalaj Lamę, Sun Bear, Swamich Satchidananda i Muktananda oraz wybitnych psychologów: Christine i Stanisława Grof.

Jesse Jackson, Jerry Brown, Abraham Lincoln, Anwar Sadat, Vigdis Finnbogadottir prezydent Islandii oraz Chico Mendes z Brazylii to sześć Starych Dusz o wielkim wpływie na arenę polityczną dzięki włożonej w to działanie ich osobistej energii. Zwróćmy uwagę jak każdy z nich uczył indywidualnie ze swego unikatowego poziomu. Ten sposób przekazywania wiedzy nie jest jeszcze w ogóle znany ani uznany przez społeczeństwo.

Kraje, w których przeważają Dusze Stare (ale nie są to liderzy ani członkowie rządu) to Islandia, Holandia, Szwajcaria, Czechosłowacja.

Narody złożone ze Starych Dusz wolą neutralność w konfliktach międzynarodowych i jeżeli nie można inaczej, wybierają niewolę zamiast gwałtu i przelewu krwi. Wiedząc jaką wartość ma wolność, w pierwszym rzędzie ta wewnętrzna, wolą uczyć swych najeźdźców większej harmonii i człowieczeństwa. Historyczną postacią, która tego dowiodła, był Aleksander Wielki konkwistador Persji i części ziem należących obecnie do Indii.

Stare Dusze znajdziemy wszędzie, chociaż bardzo rozproszone po świecie i do tego w małych ilościach. Burma ma wiele Starych Dusz, ma je Nowa Zelandia, Finlandia i Norwegia. Miasta Ameryki, w których one się grupują to: Vancouver, Miami, Laguna, Boston, Minneapolis, Chicago i Atlanta. Chociaż najliczniejszymi z nich są głównie Oregon, Waszyngton i Północna Kalifornia. Półwyspy Florydy i Islandii oraz Waszyngton to magnesy dla Dusz Starych. Inne miasta: Santa Fe i Taos, Nowy Meksyk oraz Boulder w Kolorado przybierają przyjemny „posmak” Starych Dusz; Rosja też ma ich wiele, ale najwięcej z nich było swego czasu na Syberii. Michael mówi, że Stare Dusze inkarnowane w Związku Radzieckim pomagają popchnąć ten kraj do przodu. Nie chciały one ukończyć inkarnacji w kułagach ani nie wybrały sobie aż tego typu pracy.

Armenia była pełna Dusz Starych i Dojrzałych ale nawet najlepiej przygotowane plany w astralu nie zawsze są tu, na planie fizycznym, wykonane w sposób doskonały i z precyzyjną dokładnością.

Wiele indywidualnych Starych Dusz jest rozproszonych po świecie. Niektóre odpoczywają w wygodnych warunkach na wyspach jak np, Tahiti lub wprost przeciwnie, pracują bardzo aktywnie w Afryce lub pomagają w rozwoju danego kraju czy kontynentu. Stare Dusze inkarnują w strefach, gdzie przeważają Dusze Noworodków, na przykład w Amazonii, w celu chronienia ich, towarzyszenia, karmienia i ukierunkowania w tym co jest im potrzebne.

Stare Dusze starają się rozumieć to co lubią postrzegać Dusze Młode. Wiedza na temat percepcji różnych poziomów Dusz jest niezmiernie pożyteczna i przydatna do zrozumienia co inni czują, jak myślą i jakie mają zadania do wypełnienia w swym życiu.

Każdy wiek Duszy obfituje w doświadczenia w takim stopniu w jakim to konieczne na danym poziomie percepcji. Jest nader ważne dla Duszy Noworodka aby była wypełniona lękiem o przetrwanie, a dla Duszy Dziecka wymaganie prawa i porządku. Dusza Młoda zachowuje się właściwie gdy walczy o zdobycie bogactw, władzy i poklasku, zaś Dusza Dojrzała, gdy doświadcza przeżyć intensywnie emocjonalnych i zgłębia kwestie z nimi związane. Dusza Stara nie stosuje norm ogólnie przyjętych. Obserwuje i działa w sposób nieco ekscentryczny oraz uczy innych, nawet wtedy, gdy jej własne życie czy sprawy materialne nie są doskonale zorganizowane. Na pierwszym miejscu stawia ona przekazanie innym tego co już wie, a na dalszych pozycjach – dobrobyt, zabezpieczenie i wygodę.

Oczekiwanie więc, że wasze dziecko o Duszy Starej będzie się wspinać po szczeblach kariery, aby osiągnąć wyżyny w przedsiębiorstwach lub w jakimkolwiek wykonywanym zawodzie, jest pojęciem całkowicie błędnym. Pomyłką jest również liczenie na to, że dynamiczny adwokat o Duszy Młodej zajmie się łagodzeniem atmosfery między zwaśnionymi stronami albo, że Dusza Dojrzała, uwikłana w poważny dramat emocjonalny, będzie zdolna do osiągnięcia całkowitego spokoju tylko dlatego bo wykażemy jej jasno całą sytuację.

Stare Dusze rodząc się na planecie i będąc fizycznym noworodkiem, doświadczają świadomości noworodka i rozwijają się duchowo wraz z ciałem. Gdy są fizycznym dzieckiem przejawiają cechy Duszy Dziecięcej. Weźmy przykładowo sytuację, w której dwuletnie dziecko krzyczy lub płacze, gdy jedno z rodziców obraziło jego poczucie dobra i zła, czyli poczucie sprawiedliwości. Dzieci z innych poziomów Dusz płaczą i awanturują się tylko wtedy, gdy nie otrzymują tego czego chcą, kiedy zabrania się im jakieś zabawy albo, gdy się je zbyt apodyktycznie poucza. Dzieci o Duszach na poziomie Dziecka są wymagające, apodyktyczne i nie liczą się z wymaganiami rodziców. Dusze Stare, kiedy są w szkole, mogą przejść przez okres współzawodnictwa, w którymkolwiek z przedmiotów ale nie muszą, zaś w wieku dojrzałym mogą przejawiać emocjonalne wzloty i upadki, ale te u nich nie trwają długo i prędko zostają zapomniane.

To co może załamać Duszę Dojrzałą i pozostawić po sobie kompleksy i urazy, dla Duszy Starej będącej w młodym wieku fizycznym, jest tylko „zajściem”, „wydarzeniem”, czy choćby „sprawą do załatwienia”.

Indywidualne Dusze nie prezentują w pełni swych cech przynależnych danemu wiekowi. Przejawiają je dopiero po upływie jednej trzeciej czasu ziemskiego. Przechodzą przez swego rodzaju stagnację a nawet lenistwo. Gdy esencja chce szybciej skompletować przerobienie pewnej karmy, wybiera na okres wcześniejszy wieku fizycznego sprawy związane z ambicją lub emocją. Podczas gdy większość Dusz Starych (również Dojrzałych) będzie przerabiać intensywnie fazę Dojrzałą w swoim fizycznym wieku – od nastolatka do dwudziestego roku życia – Stara Dusza nie działa z poziomu świadomości Duszy Starej przed upływem trzydziestego roku życia na planie fizycznym, chociaż nie dotyczy to wszystkich aspektów. Gdy na przykład czuje zagrożenie, wtedy napotyka na pewne trudności w natychmiastowym skoncentrowaniu się na świadomości Duszy Starej.

Stare Dusze mają zdolność posługiwania się dyscypliną Duszy Dziecka, ambicją Duszy Młodej i emocją Duszy Dojrzałej wtedy tylko, gdy dla ich planów karmicznych jest to niezbędne i konieczne, nie chowają głowy w piasek, aby uniknąć lekcji i przywilejów, które należą do innego wieku.

Ludzie, których przyciągają nauki Michaela, chcą wiedzieć dlaczego różnią się trochę od innych i co to oznacza, zdają sobie bowiem sprawę, że ich sposób i droga są inne od ogólnie przyjętych. Wyjaśnienia Michaela są bardzo pożyteczne, ułatwiają zrozumienie dlaczego ludzie tak bardzo różnią się od siebie i tak wielu przyswaja sobie Jego nauki; czemu niektórzy w ogóle nie biorą ich pod uwagę lub wręcz je odrzucają.

Celem tego nauczania jest agape i nie stwarzanie sobie nowych problemów zupełnie już zbędnych.

Młode Dusze są naturalną częścią całości a Dusze Stare wiedzą, że wszystko jest połączone. A więc Dusza Stara, jeżeli poczuje się dojrzalsza od Młodej, szuka od razu delikatnego sposobu oświetlenia jej drogi, choć owa droga nie jest bezbolesna i często trudna. Trudności i ból mogą przynieść niezrozumienie i odrzucenie nauk jakie stara się przekazać Duszom Młodym. Wznosi się więc na wyżyny intelektu nie narzucając swej nauki innym.

SIEDEM ETAPÓW KAŻDEGO WIEKU DUSZY

Jak już wspomniano, każdy poziom duszy dzieli się na siedem etapów, które można porównać do szkolnych klas. Każdy etap wyróżnia się swoim specyficznym zabarwieniem co pozwala stwierdzić i ocenić, że na przykład – ktoś przerabia czwarty etap na poziomie Duszy Starej lub siódmy etap na poziomie Duszy Młodej.

Z wyjątkiem szóstego etapu, który wymaga więcej inkarnacji, na każdy z nich przypadają trzy wcielenia aby uzupełnić doświadczenia, chociaż niektóre esencje przerabiają swój materiał szybciej a inne, te bardziej stale rozkoszują się przebiegiem wolniejszym. Opis każdego etapu zostanie podany w tym rozdziale razem z przykładami dotyczącymi znanych osobistości. Możemy więc na tej podstawie przekonać się jak każdy etap wpływa na zachowanie się danego człowieka.

Istnieje wielu ludzi na każdym z etapów, dlatego są one łatwe do rozpoznania i odróżnienia.

Pierwszy etap polega na próbnym badaniu nowego wieku Duszy, który następuje po poprzednim, już skompletowanym. Jest to coś w rodzaju sondy. Przeważa uczucie niepokoju i ludzie przechodzący przez ten etap w większości spędzają około siedemdziesięciu procent czasu jeszcze w sposób znany z poprzedniego szczebla.

Pierwszy etap jest bardziej wycieczką na nowy teren i nie nadaje się jeszcze do pełnego wykorzystania jego cech. Mike Tyson, gdy znalazł się na czołowych stronach gazet z powodu swego rozwodu, jest na pierwszym etapie poziomu Duszy Dziecka i czuje się trochę nieswojo budząc takie zainteresowanie. Podczas gdy Jim i Tammy Bakker są na pierwszym etapie poziomu Duszy Młodej, ale emocjonalnie działają jeszcze z ostatniego etapu poziomu Duszy Dziecka. Ubiegają się o światła sławy w celu zwiększenia swych bogactw i władzy. Sylvester Stallone, pozornie odsunął się od miłych dla niego cech siódmego etapu Duszy Młodej, a jego autorefleksja i zainteresowania stosunkami przyjacielskimi wskazują na to, że bada teren pierwszego etapu poziomu Duszy Dojrzałej. Jeżeli weźmiemy pod uwagę w jaki sposób wyidealizował swoją postawę Wojownika, zauważymy jak miło wygląda ten okres przemiany.

Drugi etap mimo, że jest cieplejszym i wygodniejszym, charakteryzuje się popchnięciem i pewnego rodzaju walką. Ludzie na tym etapie zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że mogą działać lepiej, jeżeli wejdą choćby na siłę w nową odmienną świadomość, że stara percepcja powoduje u nich frustrację chociaż nie są jeszcze pewni, czy dadzą sobie radę z nowym etapem. Oscar Arias, który otrzymał Nagrodę Nobla, jest przykładem drugiego etapu Duszy Dojrzałej. Jego trudne i mocno zewnętrzne zadanie ustalenia pokoju w Ameryce Środkowej pomogło mu popchnąć swą własną świadomość na „dojrzałe” miejsce, gdzie stosunki międzyludzkie są ważniejsze od osobistych ambicji, władzy lub materialnych korzyści. Jesse Jackson jest również przykładem takiego zjawiska, ale już na drugim etapie Duszy Starej.

Książę Karol jest na drugim etapie Duszy Dojrzałej mimo, że powstrzymywany przez wiele pozostałości z poziomu Dziecięcego (tak, Dziecięcego nie Młodego), które jego żona (Dusza Dojrzała) stara się wyeliminować, aby ich współżycie mogło być przyjemniejsze. Ronald Reagan jest innym przykładem drugiego etapu Duszy Dojrzałej ale ma żonę, która woli przetrzymywać go na swoim poziomie Duszy czyli Młodym.

Salman Rushdie jest na drugim etapie Duszy Dojrzałej i pozostaje w stałej wewnętrznej walce z sobą, waha się z podjęciem decyzji jak utorować sobie drogę. Czy rozpychać się łokciami czy ośmieszając działanie władzy doprowadzić do tego, aby ludzie zobaczyli, że nawet i ci owładnięci manią, są zjednoczeni z całością.

Alice Walker, która napisała książkę pod tytułem „Kolor purpury”, jest na drugim etapie Duszy Starej, tak samo jak aktor Dustin Hoffman. Były gubernator Kaliforni Jerry Brown wyznania rzymsko-katolickiego, który przebywał w Indiach z Matką Teresą i sporo czasu poświęcił na studiowanie Zen w Japonii, daje wyraz swemu zdecydowaniu, aby wzrastać w swojej pełnej percepcji drugiego etapu Duszy Starej. Naprawdę to walczy on zawzięcie ze swymi nawykami z minionego poziomu Duszy Dojrzałej. W tym okresie ludzie rozwijają silne dążenia do zrealizowania tego, co przynosi im ze sobą etap na którym się znajdują i starają się zrozumieć go jak najlepiej.

Trzeci etap to okres, w którym osobnicy zaczynają osiągać wewnętrznie pełną percepcję nowego wieku Duszy, ale mają jeszcze trudności w jej całkowitej interpretacji w świecie zewnętrznym. Osoby takie stają się krańcowo introwertyczne i intelektualnie introspektywne w okresie próby połączenia nowej wiedzy z życiem codziennym.

Osoby na tym etapie np. Michael Jackson, który pozwala sobie na stworzenie pewnego rodzaju sławy, przeżywają depresję i stres z tego powodu.

Zaproszony do telewizji na finansowy show Louis Rukeyser jest innym przykładem osoby działającej na trzecim etapie Duszy Dojrzałej. Jego spektakl telewizyjny pod tytułem: „Tydzień na Wall Street” ukazuje, że jest on bardziej zaangażowany w swój etap, niż inni pozostający na tym samym szczeblu. Tak jego cel wzrostu, jak i główna charakterystyczna cecha czyli arogancja (patrz rozdział pt: „Łuski”), dają mu bodziec, który naprawdę nie jest zbyt miły, ale potrzebny dla jego introspekcji na trzecim etapie.

Ralph Nader też jest przykładem Duszy przebywającej na trzecim etapie poziomu Duszy Dojrzałej, która pozwala swemu celowi i zasadom popychać go do światła reflektorów, mimo jego osobistej skłonności do spokoju. J.D. Salinger, który spędził większość ze swoich 69 lat na unikaniu jakiegokolwiek rozgłosu, za który inni autorzy płacą aby tylko go uzyskać, jest odosobnionym Rzemieślnikiem na trzecim etapie Duszy Dojrzałej.

Jeremy Irons, aktor też prezentujący trzeci etap Duszy Dojrzałej, jest ostrożny udzielając wywiadów. Nie lubi wyjawiać informacji o sobie i przyznaje, że sposób przeprowadzania wywiadów wywołuje w nim wrażenie pewnego rodzaju gwałtu. Sowiecki kosmonauta Jurij Romanienko osiągnął rekord przebywania 326 dni na orbicie okołoziemskiej. Miał wiele czasu dla siebie, aby przemyśleć swe życie wstecz i w przód, i osiągnął szczyty jakie można zdobyć w izolacji.

Ludzie z trzeciego etapu osiągają to, co mogą najlepszego, gdy poświęcają wiele czasu na przebywanie w domu i jedynie we własnym towarzystwie tak długo, jak długo jest im to potrzebne. Respektując swe inklinacje i darząc się miłością, czyli w pełni akceptując siebie takimi jacy są, łagodzą oni wszystko w takiej formie, jaka jest dla nich najprzyjemniejsza.

Czwarty etap jest jak wygrana na loterii. Zintegrowany i skonsolidowany, percepcja jest teraz wewnętrzna i zewnętrzna. Inkarnacje tego okresu są komfortowe i człowiek na czwartym etapie czuje się pewnie przebijając przez świat. Inkarnacje te są pełne ferworu, zapału i wypełnione dokonanymi zamierzeniami, ale równocześnie pełne stałego tworzenia karmy.

Śpiewak-poeta Bob Dylan – porusza się między trzecim a czwartym etapem. Fidel Castro, Corazon Aquino, Jane Fonda i Terry Cole-Whittaker są na czwartym etapie Duszy Dojrzałej, podczas gdy Imelda i Ferdinand Marcos, panamski generał Noriega i saudyjski prezydent Assad są na czwartym etapie Duszy Młodej. Królowa Elżbieta jest na czwartym etapie Duszy Dziecka i wykonuje wspaniałą pracę, łącząc potrzeby sławy z cechami tak młodego wieku. Phil Donahue i Kevin Ryerson są ciężko zapracowanymi Starymi Duszami na czwartym etapie.

Piąty etap to czas w którym ludzie rozpoczynają walkę z ograniczeniami, jakie przyniósł im czwarty etap, zapewniając zbyt wiele wygód i hamując postęp.

Wierzcie mi lub nie, ale istoty ludzkie nie chcą przebywać zbyt długo tylko w komforcie, a szczególnie wtedy, gdy ten jest przeszkodą w duchowym rozwoju.

Opuszczając przetartą ścieżkę, jak to zrobił Carl Jung – Dusza Stara, na korzyść eksploracji, eksperymentowania i tego co nie ortodoksyjne; podkreślił każdy punkt i ukazał ekscentryczność całego procesu tego etapu. Właśnie w taki sposób Michaił Gorbaczow w tej chwili manifestuje swój prawdziwy wiek Duszy tj. Dojrzałość. Nietypowe znamię na czole może być znakiem jego ostatecznego losu. Doskonale, jak dla osoby z piątego etapu, prowadził on swój kraj do zrzucenia ciężkiego i męczącego jarzma. Inną osobą z piątego etapu Duszy Dojrzałej jest Robert Bly, który pomaga Amerykanom pozbyć się upartej zarozumiałości, Zsuzanna Budapest jest wiedźmą, feministką i autorką na piątym etapie Duszy Dojrzałej, która prowadzi kobiety do błogosławieństwa natury i bóstw. Zsa Zsa Gabor kultywuje swój piąty etap Duszy Młodej, ekscentrycznie i z wielkim czarem osiąga większą część swego zapotrzebowania na władzę. Joan Quigley wspierał astrologią swoje potrzeby ekscentryczności i władzy w sposób całkowicie niekonwencjonalny jak na Młodą Duszę.

Osoba na piątym etapie może przekraczać granice swoich cech przez co może być widziana jako mniej dojrzała niż jej przyjaciele, którzy są na pewno na czwartym etapie. Bette Midler jest inną znaną osobą na etapie Duszy Dojrzałej – pisze książkę, której tematem jest unikatowe zachowanie się. Divine w „Kobiecych problemach” i „Lakierze do włosów” przy pomocy postaci prawdziwie baśniowej, tłustej i zawadzającej królowej, opisała swoje reguły i pojęcia. Pee Wee Herman, spokojny i cichy pozostaje na piątym etapie Duszy Dojrzałej przez większość życia.

Gary Larson, słodki twórca krańcowo dziwacznych kreskówek wyświetlanych pod tytułem „Odległa strona”, jest Duszą Starą manifestującą piąty etap.

Madonna przechodzi ze stałego, lubiącego biznes czwartego etapu Duszy Dojrzałej, w bardzo niekonwencjonalny etap piąty. Często i regularnie przeskakuje z etapu piątego na czwarty i odwrotnie. Lyndon Johnson przechodzi przez etap piąty poziomu Duszy Dojrzałej. Jego ekscentryczność nie wywołała takiego efektu, jaki zamierzał. Nie zbulwersował np. opinii publicznej pokazując reporterom swoją bliznę na brzuchu. Mimo tego na piątym etapie niektórzy mogą czuć się niepewnie lub odczuwać zaniepokojenie, uczucie wytrącenia z równowagi. Można ich przeto mylnie zaklasyfikować jako Dusze młodsze od innych, które też przechodzą przez ten sam lub nawet niższy etap.

Szósty etap duszy na poziomie Noworodka i Dziecka to pierwsze okresy tworzenia karmy. Każda esencja zagłębia się w tej wczesnej fazie i formuje karmę, która jeży włos na głowie, gdy ją odczuwamy patrząc na nią z następnego poziomu i gdy wiemy co to oznacza i za co później będzie odpowiedzialna. Naturalnie, częścią nauki jest to właśnie, że teraz już nigdy, za nic na świecie, nie zechcemy tego powtórzyć.

Richard Ramirez i Charles Manson obaj z szóstego etapu na poziomie Duszy Dziecka wyraźnie wytworzyli sobie długą i obfitą karmę. Tak samo uczynił Joel Steinberg, który był odpowiedzialny za znęcanie się nad żoną i śmierć adaptowanej córki.

Jesse Helms, kaznodzieja Orał Roberts i Evan Mecham oskarżony, ultra-konserwatywny eks-gubernator Arizony, wszyscy oni rozkoszowali się tworzeniem kontrowersji i szóstym etapem poziomu Duszy Dziecka. Dusza Młoda na szóstym etapie może uczynić coś tak inspirującego jak John Kennedy, lub coś tak nietypowego i dziwnego, jak poroniona kampania Roberta Borka w najwyższym Trybunale, w której aż palił się do tego aby stworzyć interesującą karmę, związać ze sobą mniejszości narodowe USA. Jego działanie wytworzyło wyjątkowo dużo negatywnej karmy.

W inkarnacjach późniejszych, na szóstym etapie łączymy doświadczenia z poprzednich etapów i zaczynamy wypełniać obowiązki, które wzięliśmy na siebie po drodze. Oznacza to nasze nagromadzone długi karmiczne, które spłacamy wieloma, wieloma intensywnymi, prawie ponad siły wypełnionymi inkarnacjami szóstego etapu.

Osoba taka prawdopodobnie napotka wiele trudności w rozpoznaniu pecha i w stawaniu twarzą w twarz z każdym zmartwieniem czy ciężkim przeżyciem, które pojawi się na jej drodze.

Inkarnacje z szóstego etapu w którym spędzamy najwięcej czasu na regulowaniu, naprawianiu i wychodzeniu z kłopotów to grupa inkarnacji wymagających i trudnych, które pochłaniają więcej czasu niż inne etapy.

Dla Dusz Starych są naprawdę ostatnią szansą skompletowania całej karmy oraz wszystkich niezbyt dokładnie przerobionych lekcji i doświadczeń, których unikaliśmy przez wiele dziesiątek inkarnacyjnych okresów.

Pomyślmy tylko o tym jak został zahamowany rozwój duchowy i zepchnięty na dalszy plan w inkarnacjach na szóstym etapie u osób: Elizabeth Taylor, Timothy Leary, Norman Mailer, Rajneesh, Jeremy Rifkin, Deng Xiaoping i Patti Davis. Joe Kennedy II, jest Duszą Dojrzałą na szóstym etapie w roli Mędrca, który prawdopodobnie przejdzie przez serię zajść czyniących zamieszanie w prasie i polityce, oraz jego życiu. Stare Dusze takie jak Ram Dass i Yoga Bhajan prawdopodobnie już skompletowały w tych inkarnacjach ostatnie intensywności szóstego etapu i przesunęły się do przodu w kierunku świadomości siódmego etapu.

Siódmy etap! Karma spłacona! Nadszedł czas na zadowolenie i odpoczynek słusznie zapracowany. Niezbyt wiele przeszkód i problemów zaległych.

Siódmy etap to życie raczej przyjemne. Mając świeże zrozumienie przerobionych lekcji, jest się wtedy właśnie w dobrym okresie aby uczyć innych, szczególnie tych z wieku właśnie skompletowanego.

Dla Dusz Dojrzałych i Starych szczególnie konieczne staje się podzielenie z innymi swoją percepcją i sposobem obcowania. Pomyślmy jak mocno czuła to Roseanne Arnold i Robin Williams na przykład i jak bardzo chcieli oni podzielić się z innymi swym postrzeganiem, czy George Lucas i Martin Luther King.

Moamar Khadafy na siódmym etapie Duszy Dziecka i były pierwszy minister Izraela Shamir na etapie siódmym Duszy Młodej nie mają życia, które przebiegałoby równie łatwo jak u innych, ale są oni zbyt uparci w swych dążeniach, nie modyfikują ich nawet pod gradem kul, by móc osiągnąć samozadowolenie przynależne siódmemu etapowi.

Życie na siódmym etapie zwykle obfituje w komfort i otwartość. Pat Sajak prezentujący się w programach o północy, dawny discjockey, telewizyjny prezenter pogody i towarzysz programów Wanny White „Koło Fortuny”, jest człowiekiem ambitnym, spokojnym na siódmym etapie Duszy Młodej. Aktorzy tacy jak Alec Guinness i Danny DeVito, pieśniarz Bruce Springsteen, autor Frank Herbert i seksuolog Ruth Westheimer wszyscy są na etapie siódmym poziomu Duszy Dojrzałej.

Duchowi nauczyciele – Swami Muktananda i Swami Satchidananda manifestują siódmy etap na poziomie Duszy Starej, jak i Anwar Sadat, który uszczelnił pęknięcia na Bliskim Wschodzie, wreszcie jeszcze w Stanach Zjednoczonych – Abraham Lincoln.

365c00b906519d4a54650a19537ac906

ROLE

Esencja, która opuszcza Tao, jest jak białe, czyste światło przechodzące przez pryzmat i rozdzielające się na siedem kolorów lub, jak w tym przypadku, na jedną z siedmiu ról. Role te wprowadzają różnorodność, życiowe doświadczenie, podobnie do tęczy, gdzie kolory różnicują czyste światło. Esencja, gdy już zaadoptuje rolę zachowuje ją przez wszystkie inkarnacje cyklu (od Noworodka do Starej) i przez wszystkie następne wymiary, rozwijając ją – przez odczuwanie, smakowanie, pojmowanie wszystkiego w życiu z osobistej perspektywy i danej roli. Każda rola służy swym działaniem innym rolom, na przykład jedna służy rozrywce, swobodnej lekkości, druga wzmacnianiu struktury i reguł, a jeszcze inna do stworzenia czegoś nowego, często przez złamanie wszystkich reguł. Razem, wszystkie siedem ról splata ludzkie postawy, które na tej planecie obserwujemy, przy czym jedna rola podejmuje to, co druga odrzuciła.

Każda z ról bardziej podnosi na duchu niż ogranicza. „Smak” nadaje życiu to, co jest jedyne, nieodmienne w całym ciągu inkarnacji. Z nauki o swojej roli w urozmaicony sposób dowiadujemy się czym jesteśmy w naszych najgłębszych poziomach; co w nas jest niezmienne i jaką część gramy, gdy współdziałamy z innymi, a jaką gdy chodzi o nasze życie. Rola przenika osobowość, pozwala nam poznać kim i czym jesteśmy na poziomie esencji. W ten sposób wnika ona głębiej niż uwarunkowania astrologiczne lub to, co Michael nazywa łuskami osobowości, ponieważ te wszystkie elementy zmieniają się w każdej inkarnacji. I dzięki Bogu, że tak jest, bo w innym przypadku zanudzilibyśmy się na śmierć.

Znając swoją rolę wzmacniamy naszą dumę, wiarę w siebie i akceptację siebie. W miarę jak człowiek rozumie coraz głębiej sens swojej roli, może coraz lepiej wyrazić siebie w sposób naturalny, wówczas życie staje się o wiele łatwiejsze.

Mamy siedem ról. Trzy z nich tworzą pary: Rzemieślnik i Mędrzec to role ekspresyjne, ludzie są bardziej komunikatywni w ideach i uczuciach; Służący i Kapłan to role działania, charakteryzujące się inspiracją dawcy i współczującego; Wojownik i Król to role aktywne cechujące się mocnym staniem na ziemi, fizycznością i produktywnością. Erudyta jest rolą neutralną i przyswajającą, która ma tendencję nadmiernego zbierania i pochłaniania informacji.

Każda rola znajduje oddźwięk w swojej parze, często dość łatwo, ciesząc się ze swej siostrzanej więzi i wielu wspólnych cech, które je łączą. Wszystkie nazwy ról odnoszą się do sposobu odbierania świata, o czym będziemy mówić w dalszej części, a nie do określania zawodu.

Rzemieślnik, Służący i Wojownik to role zwykłe, pary z nimi tworzą Mędrzec, Kapłan i Król – role wzniesione, Erudyta ma łatwość porozumiewania się z każdą rolą.

Role zwykłe w przeważającej ilości inkarnacji wolą stosunki międzyludzkie bardziej osobiste i czują się nieswojo w wielkich grupach, od których nawet mogą stronić. Osoby z rolami zwykłymi wolą wybierać pracę pod czyimś kierownictwem niż znaleźć się w pozycji lidera; role wzniesione lubią pracę z wielką ilością energii, z dużymi ugrupowaniami ludzi, z wielkimi ideami, zamiarami. Wypływają na powierzchnię przejawiając wykwintność, królewskość, władczość, moc lub dobrą aparycję. Na tej planecie jest o wiele mniej ludzi z rolami wzniesionymi niż ze zwykłymi.

RZEMIEŚLNIK

Spróbujmy zacząć od roli, której celem jest zrealizowanie pracy związanej z różnymi zmianami na planecie. Jeżeli nie maskują się, Rzemieślnicy są światłem, które rozpraszają wokół siebie tak, aby można było zdać sobie sprawę z tego, że nie są mocno przywiązani do swoich ciał, że brak im ciężkości przyciągania tj. nie stąpają mocno po ziemi.

Rzemieślnicy są tak ogromnie twórczy, że w konsekwencji bardzo pociągający; często robią wrażenie roztargnionych lub dziwaków o wiele większych od innych (Einstein był tego doskonałym przykładem) – ale posiadają również bardzo solidną podstawę osobowości. Myśleć o nich jak o „pomyleńcach” byłoby wielkim błędem. Spontaniczni i z wyobraźnią. Ich twórczość nie jest jedynie materialna lecz filozoficzna pełna specyficznego klimatu. Cała ich egzystencja jest innowacją, od największych wynalazków i odkryć, do stwarzania w towarzystwie lub pokoju przyjemnej bądź przytłaczającej atmosfery. Rzemieślników możemy znaleźć wszędzie (30 procent w USA, a 20 procent w świecie) i zobaczyć jak tworzą rzeczy interesujące; często można ich spotkać jako twórców mody.

Rzemieślnicy są elastyczni i mają podzielną uwagę, tak więc mogą się skoncentrować na pięciu różnych rzeczach w tym samym czasie. Bardzo często mają wiele projektów tak w rzeczywistości, jak i w myślach, a także dużo niedokończonych prac pod nogami, na kupce, w szafach i garażu.

Oprócz tego są to ludzie wrażliwi, którzy wolą unikać tłoku, potrzebują czasu dla samych siebie, szczególnie wtedy, gdy przychodzi okres twórczy. Rzemieślnicy wymagają przestrzeni, muszą mieć wyłącznie dla siebie przynajmniej jeden pokój w którym nikt niczego nie będzie dotykał lub im przeszkadzał. Chwilami mogą zapomnieć o tym, że mają rodzinę i przyjaciół, ale nie należy mylić tego z odsuwaniem się od nich. Po prostu są chwilami „nieobecni”, a świat materialny przestaje dla nich istnieć.

Mówiąc o Rzemieślnikach niekoniecznie chodzi nam o artystów, filmowców, dekoratorów, badaczy naukowych, wynalazców, inżynierów czy matematyków. Myślimy o tych, którzy potrafią naprawić cokolwiek tj. mechanikach samochodowych, rzemieślnikach każdego typu robiących trykotaże, dywany; krawcach, piekarzach, kucharzach, kobietach rządzących niepodzielnie w swej kuchni, o sąsiedzie, który nigdy nie przestaje robić jakichś ulepszeń w swoim ogrodzie czy domu, o osobie, która wykonała coś ręcznie i podarowała nam to na Gwiazdkę.

Twórczość dla Rzemieślników jest podniecająca, nigdy się nie kończy, nawet po zakończeniu pracy i jej pełnej realizacji. Osobnik wiedzący, że istnieje jeszcze pięćdziesiąt sposobów usprawnienia jego sztuki teatralnej, którą wystawił, lub drapacza chmur, który zaprojektował, może czuć się teraz zakłopotany. Rzemieślnicy wymyślają różne nowości od modnych w danym roku materiałów dekoracyjnych wyścielających meble, duńskiego rozpylacza do ust o smaku jeżyn dla ludzi wygłodzonych dietą po auta, które delikatnie do nas przemawiają. W domu Rzemieślnika nic nie stoi dłużej na tym samym miejscu. Dyktują oni reguły jakie i gdzie mają być przedmioty po czym natychmiast wymyślają wszelkie powody, aby tych reguł więcej nie stosować.

Rzemieślnicy to ludzie bardzo sprytni, a ponieważ są tak szybcy, nieprzerwanie twórczy, czasami tworzący chaos, bywają często źle zrozumiani przez inne role. Podobnie do Dusz Dojrzałych lubią tworzyć ugrupowania, które wzajemnie się wspierają. Ugrupowania homoseksualistów są często pełne Rzemieślników np. „Jedwabna Dolina” w Kalifornii, gdzie tysiące z nich pracuje jako komputerowi kreślarze i programatorzy. Hollywood jest wielkim rajem dla Rzemieślników, tam najczęściej działają jako aktorzy, nauczyciele, kreślarze, kamerzyści, pisarze, operatorzy dźwięku, fachowcy od specjalnych efektów, projektanci kostiumów, charakteryzatorzy itp.

Każda z ról posiada biegun pozytywny i negatywny. Dla Rzemieślników biegunem pozytywnym jest twórczość, a negatywnym sztuczność lub rozczarowanie. Ze względu na to, że Rzemieślnicy nieustannie tworzą i odtwarzają rzeczywistość w swoich umysłach, ich punkt widzenia czasami nie jest brany pod uwagę i kończą w świecie fantazji „bujając w obłokach”. Rozczarowanie i samooszukiwanie jest tym co mają przerobić, czym mają zakończyć swą nieodłączną autokarmę. o Istnieje obecnie wielu, wielu mężczyzn z rolą Rzemieślnika w USA, a ponieważ występują w tak wielkich ilościach spowodowali, że wartości twórcze mężczyzn są już akceptowane. Dzisiaj łatwiej jest być mężczyzną – Rzemieślnikiem takim jak na przykład Paul McCartney, Brian Boitano, Stephen Spielberg lub być może nawet Boy George – niż w ubiegłych dziesięcioleciach czy latach siedemdziesiątych, kiedy nie chciano aby syn był baletmistrzem lub poetą, kwiaciarzem albo dekoratorem, rysownikiem bądź artystą itd. Trzy czwarte Rzemieślników, którzy teraz rodzą się w Stanach Zjednoczonych to chłopcy; ich męska wrażliwość twórcza dochodzi do głosu na dłuższy czas.

Ci Rzemieślnicy, którzy przebywają teraz w męskich ciałach, są potrzebni po to, by twórczo wykazać jak powinno się być mężczyzną. Armia, która tradycyjnie była terenem ćwiczeń dla „prawdziwych mężczyzn”, jest zgrupowaniem całkowicie męskich Rzemieślników wspomagających ten cel szkolenia. Większość homoseksualistów, najczęściej nieokrzesanych i grubiańskich, to Rzemieślnicy, którzy starają się jak mogą sprawiać wrażenie bardzo męskich. Możemy też do nich zaliczyć tak zwanych „Aniołów Piekła” czyli członków klubu motocyklistów. Dan Millman, który napisał popularną książkę pod tytułem: „Droga Wojownika Pokoju”, jest Rzemieślnikiem studiującym wojowniczość.

Rzemieślnik Dr Christian Barnard, chirurg przeprowadzający operacje na otwartym sercu i dokonujący przeszczepów, tworzy w tej chwili produkty przeciwzmarszczkowe jako wykonawca w przemyśle kosmetycznym. Tammy Bakker, który wymyślił nowe genialne sposoby makijażu i kreślarz Laurel Burch, który zaproponował prymitywno-kapryśną linię biżuterii i stale ją zmienia – obaj wzrastają dzięki nieustającej inwencji. Paul Gauguin, Vincent Van Gogh, Edgar Degas, Claude Monet, August Renoir, Maxfield Parrish, Henry Moore, Roy Lichtenstein, Andy Warhol i William Blake to wspaniali artyści inspirujący oryginalne nowości, które ukazali światu.

Większość ulubionych artystek takich jak: Julie Christie, Julia Roberts, Meryl Steep, Susan Sarandon, Elizabeth Taylor, Shirley MacLaine, Candice Bergen, Goldie Hawn, Salły Field i Molly Ringwald to kobiety Rzemieślnicy. Większość sławnych aktorów to Mędrcy, ale wśród nich są również Rzemieślnicy. Należą do nich: Dustin Hoffman, River Phoenix, Judge Reinhold i Richard Gere.

David Bowie, Elvis Presley, John Lennon i Bob Marley to wspaniali i zdolni muzycy – Rzemieślnicy. Rzemieślnikami o stylu lekkim, płynnym i pełnym wyobraźni są: Liberace, Michael Jackson, Mariah Carey i Mozart.

„Przewodnik autostopowicza po Galaktykach”, nowa seria książek i programów telewizyjnych, została przekazana nam przez ich wartościowego twórcę, pełnego talentu Douglasa Adamsa. Twórca „Odległej Strony” – kreskówkarz Gary Larson i niezmiernie twórczy Walt Disney, Stephen Spielberg, Woody Allen i George Lucas, wszyscy znajdują się na piedestale artystycznej twórczości tworzonej w sposób unikatowy. Tak samo Divine, która też jest oryginalna w swojej twórczości, a także humorysta Dave Barry.

Dr Edward Bach, który leczył środkami kwiatowymi, autor Fritjof Carpa oraz Nikola Tesla i Albert Einstein byli Rzemieślnikami, którzy wznieśli się na wyżyny inspiracji jako naukowcy, wizjonerzy naszego stulecia.

MĘDRZEC

Mędrcy lubią gromadzić informacje i udostępniać innym swą wiedzę i mądrość. Największym ich pragnieniem jest osiągnięcie tego, aby informacja przekazana była jasno i rozproszona wszędzie, na wszystkie populacje, w to właśnie wkładają najwięcej serca i pasji, nie przywiązują wagi do korzyści osiąganych przez innych, raczej cieszą się tym, że mają tyle do powiedzenia. Dla nich najważniejsze jest uczenie, wykładanie w sposób najbardziej zrozumiały dla odbiorców.

Martwią się natomiast i zabiegają o to, by przekazywana przez nich wiedza nie była źle zrozumiana.

Mędrcy lubią mówić, pisać, są dowcipni, używają słów w twórczy, nietypowy sposób. Ci, którzy są spostrzegawczy, sprawdzają czy pozostałe role wiedzą o tym co inni myślą i czego doświadczają. Pracują bardziej odczuciem, intuicją, zmysłem postrzegania i emocji niż intelektualnie.

Przyjacielscy, ciepli, pełni barw – Mędrcy lubią być w centrum zainteresowania, bo to sprawia im zadowolenie. Można zauważyć ich jak zabiegają o zwrócenie na siebie uwagi, a ponieważ występują tylko w ośmiu procentach populacji, pozostawiają jeszcze sporo miejsca dla innych ról. Najwięcej jest ich w Los Angeles, Hollywood, w Zatoce San Francisco i w Nowym Yorku, co sprawia, że w tych miejscach obecność ich wzrosła do około 15 procent.

Skłonni do dobrego życia, są często najpowolniejszymi w okresie dojrzewania Duszy w każdej inkarnacji. Optymistyczni i otwarci, lekko uczuciowi, próbują na przykład wykazać, że można pogodzić rozrywkę z równoczesnym kierowaniem własnym życiem. Gdziekolwiek się znajdą dodają życiu smaku i pikanterii. Są wspaniali w podnoszeniu innych na duchu w sytuacjach stresowych. Cecha taka może być dobrym przykładem dla innych. Życie ani duchowność nie są dla nich chmurne i wyczuwają to intuicyjnie.

Pozytywny biegun Mędrca to ekspresja zaś negatywny – gadulstwo. Gadają dla samego paplania, nieważne czy temat jest klarowny lub interesujący. Rola ta to „zmotoryzowana gęba”, której ludzie unikają. Mędrcy mogą ująć w całość inne role, pomóc im omawiając ich problemy, ukazując jasno sens tego, co w danej chwili jest potrzebne. Ponieważ Mędrcy używają zbyt wielu słów, posiadają potencjał ułatwiający im przechylanie prawa na swoją korzyść, nie poddają się, jak to bywa u innych ról. Bardzo ważne dla nich jest poznanie prawdy tylko po to, by ją następnie przesadnie przekazywać. Z przyjemnością dobierają słowa, mówią z emfazą, intensyfikują temat, aby w końcu jeszcze bardziej udramatyzować lub z humorem ubarwić wartość tego co przekazują.

Kontaktując się z Ludźmi, Mędrcy wchodzą w nich dzięki potężnemu centrum emocjonalnemu – nie każdy może wygrać z Mędrcem w tej charyzmatycznej grze. Często spotykamy bardzo atrakcyjnych sprzedawców starych samochodów o różnej kulturze i poziomie Duszy. Czasem szybkich, błyskotliwych, w kraciastych ubraniach, zabawnych głupków reporterów, plotkarzy, aktorów, kaznodziejów, nauczycieli, komediantów, liderów politycznych, mówców, ekspertów zbierających opinie publiczne i tych co je kreują. Są wśród nich niewybredni żartownisiowie, klauni, zakały klasy, tak jak i najsławniejsze gwiazdy muzyki rockowej.

Ogólnie ujmując, Mędrców jest na świecie sporo. Ci, którzy wpadli w oko publiczności dzięki polityce, to: Gary Hart, Dan Quayle, Ronald Reagan, Michaił Gorbaczow, Anwar Sadat, Corazon Aquino, Robert Kennedy i Harry Truman. Joseph Biden, być może najbardziej telegeniczny (porównaj fotogeniczny) z kandydatów z wczesnej kampanii 1988 roku, został przyłapany na czymś niesłychanym dla Mędrców – na plagiacie. Mędrzec czuje, że skoro słowa są dobre, można ich używać, a to jest już sporą wiedzą.

Wielu telewizyjnych znanych dziennikarzy i ci, którzy przeprowadzają wywiady, jak: Jim Lehrer, Dan Rather, Tom Brokaw, Peter Jennings, Bryant Gumbel, Barbara Walters, Oprah Winfrey, Geraldo Rivera, Jessica Savitch i Mike Wallace to Mędrcy wykonujący to, co niesie im ich rok czyli upowszechnianie informacji. Sportowi sprawozdawcy typu „mila w minutę”, którzy łatwo się wysławiają w każdej niespodziewanej sytuacji, zazwyczaj też są Mędrcami.

Do tego typu Mędrców możemy dodać jeszcze autorów: Stephen King, Norman Mailer, James Michener, Isabel Allende, Rita Mae Brown, Louis L’Amour, Studs Terkel, Truman Capote, Ken Kesey, Lee laccoca, Ferley Mowat, Alice Walker, Ruth Westheimer – i Shakespeare.

Dodajmy również osiemdziesięcioletniego niezależnego demaskatora skandali I.F. Stone. Plotki to jedna z form jaką posługują się Mędrcy w poszukiwaniu prawdy. I.F. Stone uchwycił ten temat i stąd jego książki – biografie sławnych ludzi są tak wnikliwe.

Do sławnych aktorów należą: Richard Burton, Michael J. Fox, Tom Cruise, Matt Dillon, Michael Douglas, Don Johnson, William Hurt, William Shatner, Donald Sutherland, Richard Chamberlain i Harrison Ford. Mędrcy tacy jak Kathleen Turner, Cher czy Mario Thomas nagle wypływający na powierzchnię, zdobywają sympatię publiczności, jednakże nasza kultura wydaje się bardziej lubić inspiracyjne wartości Kapłana lub miękkość Rzemieślnika (kobiety) od surowej i dumnej ziemskości Mędrca. Publiczność nie darzy sentymentem Mędrca, gdy czasem pozostaje on bezczelnie sobą.

A oto krótka lista ludzi wesołych, którym właśnie „zdarzyło się” być Mędrcem: Sammy Davis, Jr., Johnny Carson, Richard Pryor, Billy Crystal, Gary Shandling, Chevy Chase, Danny DeVito, Eddie Murphy, Lennie Bruce, Milton Berle, George Burns, Bette Midler, Bob Goldthwait, Whoopi Goldberg, Roseanne Barr i Jane Dornacker. Szukajcie w programach telewizyjnych, a znajdziecie ich o wiele więcej.

Luciano Pavarotti, Frank Sinatra, Buddy Holly, Mick Jagger i Sting są to śpiewacy dostarczający rozrywki – Mędrcy i twórcy spektakli (show-meni).

Timothy Leary, pracujący nad grami komputerowymi ułatwiającymi autokomunikację, wydaje się być typowym Mędrcem. Carmen Miranda była dziko-ekspresyjną Duszą w roli Mędrca propagującą wpływ twórczości Rzemieślnika. Czy uchwyciliście sens roli Mędrca, jak ona służy innym rolom? Czy nie bawi to was?

Werner Erhard, Rajneesh, Swami Satchidananda i Muktananda – wszyscy oni to duchowi nauczyciele o szczególnym cieple i zabarwieniu Mędrca. Wreszcie Norman Cousins, który jest też dobrym typem Mędrca, propagującym intensywne leczenie śmiechem.

ŁUŻĄCY

Służący to ludzie inspirujący poetów do pisania wierszy miłosnych. Gdy jest się w ich towarzystwie są tak mili, że aż wstyd, że nie ma ich więcej w USA – na obu wybrzeżach poniżej 10 procent. Ponieważ są ludźmi stawiającymi potrzeby innych ponad swoje, ich brak sprawia, że stosunki międzyludzkie stają się mniej sąsiedzkie, bardziej surowe, a atmosfera bardziej cyniczna. Dobrze, że znów rodzą się w naszej kulturze, przynajmniej w takiej ilości jak to było dawniej, przeważnie w męskich ciałach. I oto macie jeszcze o jeden znak więcej – czasy naprawdę się zmieniają!

Wielu Służących jest obecnie inkarnowanych w Chinach, gdzie rolę tę uwielbiają. Wybrali Chiny aby popchnąć kraj do przodu i pomóc w tworzeniu drogi dla wspólnego dobra. Przeciętna ilość Służących w tej populacji przekracza 50 procent. Przez większość czasu my wszyscy wolimy być w tych miejscach, gdzie nasze role i wybrana płeć są szanowane. (Czasami jednak wybieramy twarde lekcje w celu zrównoważenia naszych przeszłych doświadczeń i aby jasno dostrzec sytuację, która była odwrotną do obecnej i w tej chwili nie jest już dla nas korzystną).

Zachodnia filozofia ostatnich dziesiątków lat w Stanach Zjednoczonych nie gloryfikowała poświęcenia ani zalet małej kobietki ukrytej za plecami wielkiego męża. Mimo tego, dzięki wpływowi Służących, którzy teraz znów zaczęli rodzić się w USA w swoich dawnych ilościach, rodziny mogą mieć nadzieję na pewne zmiany. Procent rozwodów prawdopodobnie zmniejszy się, a społeczeństwo złagodnieje i pojawi się większa szansa dla dzieci – Służących i ich rozkwitu.

Potrzebujemy swych Służących i oni o tym wiedzą, gdyż naprawdę lubią pomagać i robić coś dla kogoś. Każdy z nas miał kiedyś matkę Służącą lub dziadków Służących i wewnętrznie wiemy co utraciliśmy.

Służący dbają o ludzi. Dzięki nim dom i biuro stają się miejscami przyjemnymi, ciepłymi i szczęśliwymi. Ponieważ zawsze są mili, Służący nie muszą być wylewni, przekazują nam swą miłość w tym co dla nas robią, bez konieczności zabarwienia emocjonalnego. Ciepło przejawia się w ich oczach, twarzy, aktywnej wrażliwości i w ich ciałach fizycznych.

Do niedawna role Służących uważano za dobre dla kobiet. To ćwiczenie w dbałości o wygody innych było tak mocne, że teraz starsze kobiety naprawdę wyglądają jak służące – słodkie, ciche, za sceną, ubrane w przyjemne, naturalne kolory. Kobiety te zagubiły część swojej esencji już tak dawno, że wiele z nich nie wie czego im brakuje. Z drugiej strony Służący wzrastają szybciej niż pozostali z nas, toteż wiele z tych kobiet nauczyło się cenić wartość bezinteresownego służenia.

Służący to rola stabilna, inspirująca, która jednak woli stać w cieniu. Służący dają ludziom oparcie i wsparcie aby mogli dokonać tego, do czego dążą. Phil Donahue biegając w koło i mikrofonem, by każdy miał szansę powiedzenia czegoś, jest wspaniałym przykładem mężczyzny, który lubi mieć swój udział w służeniu, lecz skromnie nie eksponuje siebie.

Służący są skromniejsi od innych ról. Nie lubią stać na czele, ponieważ to mogłoby doprowadzić do burzy lub konfrontacji. Tak więc sposób kontaktowania się Służących to rzucanie małej informacji i oczekiwanie jaki wywoła efekt. Ich zachowanie pewne siebie napotyka na opór u innych i tworzy problemy. Ludzie są zakłopotani, próbując zrozumieć co Służący chce od nich i co kryje się za jego słowami. Ze względu na to, że występują w 30 procentach w większości kultur, maskują swą rolę i nie usiłują dominować.

Niektórzy Służący, aby nie przyciągać uwagi w kontaktach międzyludzkich, nie lubią nawet zadawać pytań. Wolą nie konfrontować ludzkich wątpliwości ze swoimi pojęciami, toteż wśród nich nie znajdziemy takich, którzy wyskoczą z jakimś pomysłem.

Służący są najlepsi w troszczeniu się o idee innych, ponieważ stabilność ma dla nich wielką wartość. Rzadko są otwarci na informacje i nowości, które mogłyby zaburzać właśnie tę ich stabilność.

Służący potrafią pleść zawiłe wątki (intrygi na przykład), manipulować skrycie i tworzyć winnych, właśnie dzięki swemu oddaniu w służbie innym. Ludzie czasami stawiają opór temu „służeniu”, ponieważ manipulowanie nimi przebija się przez „tyle dobroci”. Częścią karmy Służącego może być tendencja stawania się niewolnikiem sprawy, żony, męża, lub chorej osoby czy szefa.

Będąc na poziomie Noworodka i Dziecka, Służący tworzą duże, wielodzietne rodziny. Lubią posiadać wielkie farmy i troszczyć się o zwierzęta tak samo, jak iść na wojnę aby w ten sposób pomóc krajowi. Nawet w późniejszych poziomach duszy też wciąż mają skłonności do tworzenia wielkich rodzin. Przyciągani są również przez zawody związane ze służeniem: fryzjer czy kierowca autobusu, nauczyciel lub kelner, akuszerka, uzdrawiacz, lekarz lub dobrowolny naukowiec – humanista.

Służący bardzo lubią czuć się potrzebni. Pracują za sceną i to w taki sposób, aby inni czuli się zadowoleni i szczęśliwi z powodu ich troski. Życie Służących jest błogosławieństwem dla wielkich rodzin i tych, o których się troszczą. Możemy również znaleźć ich w roli wspierających daną sprawę, na której im zależy, by się udała czy doszła do skutku. Służący nie czują się dobrze w roli lidera więc nie znajdziemy wielu, którzy osiągnęliby wysoką pozycję jak inne role. Jeżeli tak się dzieje to tylko dlatego, że przyczyna jest bardzo widoczna. Oni chcą aby błyszczała ich służba, a nie oni sami.

Oscar Arias, prezydent Costa Riki, wziął na siebie zadanie wniesienia pokoju w Ameryce Środkowej. Jego pokojowa Nagroda Nobla wyrzuciła go na pewien okres na powierzchnię i postawiła na międzynarodowym świeczniku. Dian Fossey – inny Służący – przez osiemnaście lat żyła z gorylami, studiując ich zwyczaje i troszcząc się o nie w górach Środkowej Afryki – a w końcu poświeciła siebie chcąc je ratować i chronić miejsce w którym żyją.

Matka Teresa, Dalaj Lama, Martin Luther King-Junior i Biskup Tutu – oto inni Służący łączący swe siły z religią i dotarciem jej do ludzi.

Inni Służący to: Pani See z See Candy, Florence Nightingale, Królowa Elżbieta i Książe Karol, Albert Schweitzer, Ram Dass, Bob Geldof („Pomoc Życiu”), Deng Xiaoping, Królowa Viktoria i Jimmy Carter. Warto zauważyć, że nawet sławni Służący unikają głównej roli w scenariuszu. Oto inklinacja, która spowodowała polityczne problemy prezydenta Cartera.

Ameryka przesycona środkami informacji działa przez stymulowanie dynamizmu, werwę i charyzmę, toteż Służącemu trudno jest pozostać uczciwym w stosunku do swej esencji i równocześnie zachwycać się światłem sceny.

KAPŁANI

Istnieje wielkie zapotrzebowanie na energicznych i dynamicznych Kapłanów. Są potrzebni jak paliwo dzięki swojemu duchowemu wzrostowi. Im zawdzięczamy utopijne wizje, symbolikę, rytuały, ceremonie i większość medytacji, w których występuje wizualizacja. Kapłani to naturalni liderzy, należą do ludzi odważnych i zdecydowanych, są inspiratorami, pozbawiają nas lęku i wzbudzają optymizm przy dokonywaniu zmian tak w sobie, jak i w świecie.

Rola ta posiada najwyższą intensywność częstotliwości wibracji. Kapłani wzrastają szybciej nawet przy mniejszej ilości inkarnacji, czasem zbyt przeładowanych – niż pozostałe role. Dodatkowe światło i błysk w oczach ułatwiają identyfikację w 4-5 procentach populacji Kapłanów. Współczucie pełne miłości jest inną wskazówką, a zarazem ich biegunem pozytywnym. Jedność całego stworzenia to dla nich życiowy fakt, oni wiedzą, że plan fizyczny jest tylko zwykłą częścią ziemskiego spektaklu.

Ich żarliwość, narzucanie się na siłę, jest negatywnym biegunem. Nie biorą pod uwagę, że mocne popychanie kogoś do przodu (w kierunku osiągnięcia celu) nie jest właściwe bądź będzie przyjęte jako nudne zadanie. Są tak szybcy, że wciąż popędzają nas mówiąc: „Wzrastaj szybciej”, „Obudź się !!!”. Dzięki takiemu nieustannemu waleniu młotkiem w głowę, mogą wywołać uczucia wprost przeciwne, sprawiające, że ludzie będą mieli tego dosyć i unikali ich.

Szybcy w myśleniu, często są impulsywni, mają również poczucie misji do spełnienia, a zadanie to jest traktowane zbyt idealistycznie. Posiadają inklinację do wizjonerstwa, czegoś wręcz niemożliwego do praktycznego wykonania.

Pomyślmy o Mathiasie Rust, który przyleciał wynajętym samolotem z Cessna do Moskwy lądując na Placu Czerwonym w 1987 roku, a który uważał ten czyn za misję pokoju. Jest on Kapłanem, który naprawdę chciał uzdrowić stosunki miedzy Wschodem a Zachodem. Zaślepiony i niedojrzały – zrealizował zamysł, któremu brakowało piątej klepki, a który tylko Kapłan mógł wymyślić i zaryzykować.

Innym działaniem Kapłanów jest rzucanie się w możliwie krótką, być może błyskotliwą inkarnację, która wywrze na ludziach mocne wrażenie emocjonalne. Ich myślą przewodnią jest wywołanie u ludzi zastanowienia nad większymi sprawami niż gromadzenie pieniędzy w banku czy bezmyślne wysłuchiwanie „Porannych Wiadomości” w telewizji.

Oto typowe przykłady takich zachowań. Anna Frank, której duch i pisanie stale jeszcze wzbudza emocje. Słodkie małe dziecko, które stało się gwiazdą programu „Złośliwy Duch” i nagle zmarło. Dziewczyna, która sama zaprosiła się do Moskwy z pokojową misją i wkrótce potem zginęła w wypadku lotniczym. Ryan White, który zmarł na AIDS ale przedtem zainspirował kraj. Jean-Bertrand Aristide politykujący, odważny ekskomunikowany duchowny.

Kapłani lubią także stroić sobie żarty, jednak nawet w takim momencie są gotowi szybko skierować rozmowę na poważniejsze tematy, które zgodnie z ich opinią, są bardzo ważne i potrzebne ich rozmówcom. Entuzjastycznych kapłanów uszczęśliwia, gdy mogą przez dłuższy czas rozwodzić się nad tym, jak ludzie powinni wykorzystywać swoje życie.

Kapłani, którzy mogą znaleźć natchnienie nawet w trudnych sytuacjach, nie potrafią łatwo zrozumieć innych, tracących czas i życie bez własnej motywacji. Ponieważ oni zawsze mają natchnienie, dodają odwagi innym w dążeniu do takiego samego celu.

Rolą Kapłana najtrudniej manipulować. Jej naturalną tendencją to bycie brzęczącym jak pszczoła, spierającym się, ruchliwym, przesadnym i żywotnym. To właśnie, wraz z przemożną chęcią usprawniania życia innych, często doprowadza do braku przemyśleń ze strony Kapłanów i zbytniego zaskakiwania. Ich uwagi, tak jak i ich schematy i strategie, mogą robić wrażenie nierozważnych, nierozsądnych.

Wszystkie role wzniesione – czyli Mędrcy, Królowie i Kapłani – mają skłonność do pracy w grupach. Role te są specjalistami w nawiązaniu kontaktów z ludźmi, z większymi grupami i wolą pracować w ten sposób przynajmniej przez pewien okres, niż kontynuować działanie w pojedynkę. Kapłani mogą wzmacniać tę predyspozycję i bardziej skłaniać się do niesienia transparentów i rozgłosu, niż do stosunków osobisto-prywatnych. Mogą wgłębić się w wiele projektów z intensywnością, która może razić inne role, a im może też dać poczucie czegoś irytującego, ale nie tak szybko, jak to bywa u innych ról. Kapłanów często pociągają zawody kapłana czy terapeuty działającego z głębokim współczuciem. Są wspaniałymi uzdrawiaczami tak na poziomie fizycznym, jak i psychicznym. Kapłani oddani są służbie o specyficznym zabarwieniu i duchowym wydźwięku.

Carl Jung, Richard Bach, Louise B. Hay, Sanaya Roman, Catherine Ponder, Brugh Joy, John Robbins, Shakti Gawain, Dick Sutphen, Elizabeth Clair Prophet, Jim Bakker, Billy Graham, Jerry Falwell i czcigodny Sun Myung Moon to przykłady ludzi wykonujących pracę Kapłanów.

Kapłani lubią być wszędzie tam, gdzie mogą wpływać i inspirować innych do wielkich wizji, dlatego znajdujemy ich często między politykami. Pat Robertson, Tom Hayden, Jesse Jackson, Malcohn X, Napoleon, Adolf Hitler, Ayatollah Khomeini i Moamar Khadafy to Kapłani formatu politycznego. Należy do nich również Patricia Schroeder, która nie mogła ukryć łez gdy wycofała się z kampani wyborczej, oraz Nancy Reagan („Po prostu powiedz nie!”).

Kapłanów można też spotkać między aktorami, jak np.: Linda Evans, Debra Vinger, Ally Sheedy, Jessica Lange, Cybill Shepherd i Lily Tomlin. Trudno jest nie zauważyć ich wartości inspiracyjnych. Muzycy tacy jak: Thomas Dolby, Bob Dylan, George Harrison, Barbara Streisand, Prince i Stevie Wonder, dopełniają obraz. A oto inni Kapłani, których ranga z inspirujących, przemieniła się w fanatyzujących: Tomasz z Akwinu, Joanna d’Arc, księżniczka Diana, Ayn Rand, Charles Manson (zabójca żony Polań-skiego), Allen Ginsberg, Coretta Scott King, John Lilly i Gloria Steinem. Za żarliwe współczucie dla kryminalistów Rose Bird zapłaciła utratą pracy jako Sędzia Najwyższego Trybunału w Kaliforni.

WOJOWNICY

Bardzo stała, solidna i twarda rola, biorąc pod uwagę skalę częstotliwości wibracji – stoi w opozycji do żywotnego Kapłana. Wojownicy są powolni i stali, wytrwali w osiąganiu swych celów i zamierzeń; zwykle mają jasno wytyczone plany i przedsięwzięcia, jakie mają wykonać. Zdeterminowani w działaniu, wspaniali w strategii i taktyce, Wojownicy skupieni są na wykonywaniu, i jeszcze raz wykonywaniu, do tego stopnia, że może zabraknąć im zdolności do zobaczenia wszystkiego, co nie jest związane z wykonywaniem. Trwa to do czasu gdy osiągną poziom Duszy Starej.

Jest to rola najbardziej fizyczna, szukająca ludzi o silnych ciałach i żyjących pięcioma zmysłami. Na planie fizycznym są szczęśliwi, szukają seksu, dobrego jedzenia, sportu i sukcesu. Często zużywają więcej inkarnacji niż pozostałe role i wymagają więcej czasu na ukończenie cyklu. W przeciwieństwie do Kapłanów nie widzą potrzeby pośpiechu.

Wojownicy są tymi, którzy tworzą struktury socjalne, instytucje, porządek oraz cywilizację i przestrzeń dla Rzemieślników, aby ci mogli tworzyć kulturę. To oni tworzą systemy bankowe, szkolne, służbę zdrowia i dobrobyt; narzucają wszystkie związane z tym prawa.

Wojownicy lubią niezależność i potrzebują odczucia, że wygrywają swe walki. Nie ujrzymy ich więc rozkoszujących się dobrobytem, który sami z taką uwagą stworzyli, nawet jeśli im się to należy. Wolą sami zarobić swoje pieniądze niż wygrywać na loterii. Zdobywanie pieniędzy w jakikolwiek inny sposób wywołuje w nich konflikt z własnymi zasadami, które noszą głęboko w sobie.

We wczesnych inkarnacjach jako żołnierze, wykazują więcej zainteresowania fizyczną walką i życiem pełnym piekła i gwałtu. Wolą być złodziejami, piratami, zdobywcami innych plemion, członkami gangów itp. Tworzą wszelkie dramatyczne sytuacje tylko po to, aby zdobyć doświadczenie. Nie oznacza to, że reszta z nas nie robi takich rzeczy ale jedynie, że pociąg do tego typu zachowań u Wojowników jest o wiele większy i silniejszy.

Od połowy poziomu Dziecięcego do połowy poziomu Dojrzałego, Wojownicy najczęściej kierują się do służby policyjnej, wojskowej, FBI i CIA, do Pentagonu, szkół sportowych oraz zawodowych drużyn piłki nożnej, wielkich organizacji używających pięknych strojów do walki, albo do polityki. W zawodach tych wykazują niewiarygodne zdolności organizacyjne, to jest swoje predyspozycje.

Wojownicy to ludzie ogromnie praktyczni, mniej przywiązujący wagę do estetyki. Jeśli wielki pies, który jest ich własnością, spowoduje zniszczenia w czyimś ogrodzie, nie rozumieją ogromnego niezadowolenia z tego powodu. Oni bowiem już dawno pokryli całe swoje podwórze cementem, aby było pożyteczne i trudne do zniszczenia. Gdy Wojownicy zdobywają materialne powodzenie, każdy dom i jego zawartość stają się prozaicznie jednakowe. W stylu i kolorze. Zamiast estetyki – wydajność, zamiast kameralnej kafejki – bary MacDonalda. Oto wpływy Wojowników.

Uzyskanie wysokich odznaczeń i orderów jest prawdopodobnie łatwiejsze dla Wojownika niż dla innych ról. Z naturalną łatwością myślą bowiem o organizacji wydajności, doskonale wyczuwają granice do której można doprowadzić daną sprawę. Dlatego właśnie Wojownicy kończą Wyższą Szkołę Biznesu w Harvardzie w procencie o wiele wyższym, aniżeli można by się spodziewać biorąc pod uwagę ich ilość występującą w całej populacji. Popularny wśród Wojowników jest również zawód lekarza.

U Wojowników na późnym etapie Duszy Dziecka zaczyna się okres wychodzenia z chaosu dzięki pojmowaniu struktur społecznych i dbaniu o ludzi. Wiele Młodych Dusz Wojowników wykonuje zawód lekarza używając go jako metody spłacania karmy w jaką weszli na polu walki.

Wojownicy zazwyczaj tworzą dobry okres swoimi inkarnacjami na poziomie Duszy Noworodka, Dziecka i Młodej. Ich chęć do twardej pracy i otwartego manipulowania sytuacjami powoduje, że życie płynie w ich kierunku. Jednak przejście do Dojrzałego wieku Duszy i do jej specyficznego postrzegania, zetkniecie się z uczuciami własnymi, jak i ich bliskich, jest dla tej roli bardzo trudne, ponieważ Wojownicy lubią wszystko kontrolować. Wszelkie niejasne uczucia czy spazmatyczne emocje nie są właściwe dla nastroju Wojownika, toteż unikają oni poziomu Dojrzałości. Podobnie do byłego premiera Izraela – Shamira, człapią wchodząc w siódmy etap Duszy Młodej i uparcie odsuwają od siebie dostrzeganie i odczuwanie ludzkich uczuć.

Ich opóźnione wejście w poziom Duszy Dojrzałej może być chwilą, w której Wojownicy załamują się, John Hinckley jest właśnie krańcowym przykładem tego zjawiska. Zaczął on pierwszy etap na poziomie Duszy Dojrzalej. Jako chłopak zdusił w sobie tyle emocji, że cofnął się i jego umysł został niewłaściwie pobudzony czyniąc z niego psychopatę.

W późniejszych inkarnacjach Wojownicy, którzy często jeżą się na innych nawet wtedy gdy odpoczywają, mają tendencję do zadawania gwałtu i wybuchowości. Otwarci, odważni i brutalni, walczący prosto z mostu, Wojownicy nie uzyskują łatwego kontaktu z ludźmi z powodu braku delikatności. Mogą stosować przymus w stosunku do innych i czuć się tym sfrustrowani – jest to działanie z negatywnego bieguna tej roli. Kompromis i „daję, ty mi daj” nie należą do ich mocnych stron, nie potrafią robić tego dobrze. Wojownicy nie umieją nawet dobrze kłamać. Mając takie cechy, zasady i defekty, Wojownicy, jeśli chcą działać dobrze, muszą być uczciwi.

Wojownicy mogą być z gruba ciosani, ordynarni i wojowniczy, ograniczeni, „w gorącej wodzie kąpani” i pamiętliwi, ale mogą też być produktywni, ochraniający, bardzo realistyczni, godni zaufania, praktyczni i dobrymi rodzicami.

Przeciętnie w Stanach Zjednoczonych mamy 30 procent Wojowników (20 procent na świecie) z których ostatnio trzy czwarte to kobiety. Rola ta popycha kobiety do opanowania nowych dziedzin, gdzie ważne jest współzawodnictwo, którym niejedna może zadziwić. Rola ta pomaga w zaakceptowaniu kobiet silnych i zorganizowanych w społeczeństwie oraz w organizacjach w takim samym stopniu, w jakim świat ma zaakceptować wrażliwych, emocjonalnych męskich Rzemieślników.

Geraldine Ferraro jest Wojownikiem walczącym o miejsce dla kobiet w polityce, Mary Kay Ash zbudowała kosmetyczne imperium, Simone de Beauvoir i Betty Friedan stworzyły podwaliny ruchu feministycznego. Christie Hefner pchnęła przedsiębiorstwo Playboy w takim stopniu, że wyciągnęła je nawet z zadłużenia, a księżniczka Stephanie szokuje swym wyglądem „męsko-pankowym” i tatuażem.

Wojownicy wydają się być nieodpowiednią stroną w małżeństwie z Mędrcami oglądającymi programy i wiadomości telewizyjne. Joan Rivers jest Wojownikiem tak, jak i June Wagner, która pisze dla Lily Tomlin, Susan Seidelman reżyserowała „Rozpaczliwie szukając Zuzanny”, Jane Brody, nadaje rozgłos mocnym ćwiczeniom gimnastycznym i prawidłowemu odżywianiu. Kobiety o rolach Wojowników znaleźć można wszędzie i zobaczyć jak zmieniają wszystko co mogą. Mają swój udział i reprezentację w sporcie na olimpiadach i na szczycie Mount Everest.

Generał Patton, L. Ron Hubbard, Clint Eastwood, Nonnan Schwarzkoph, Alexander Haig, H.Ross Perot, Grace Jones i Golda Meier są Wojownikami. Jest to oczywiste, bo wystarczy tylko zaobserwować ich pewność i chęć zastosowania decydującego uderzenia. Ralph Nader, Jane Fonda, Barry Goldwater włącznie z Oliverem Northem są widoczni dzięki wartościom, które przypisują swoim zasadom, zdolnościom organizacyjnym, oraz dzięki determinacji w zadawaniu decydującego uderzenia.

Wojownicy lubią gwałtowną, surową walkę. Na arenie światowej wznoszą się na szczyty polityki jako liderzy, wybrani lub nie. Przykładem jest Winston Churchill, George Wallace, Józef Stalin, Nikita Chruszczow, Ferdinand Marcos i Violeta Chamorro oraz większość przywódców wojskowych jak: Augusto Pinochet z Chile, indonezyjski prezydent Suharto, Fidel Castro i Manuel Noriega, którzy rządzą krajami trzeciego świata.

W USA jest mniej Wojowników na scenie politycznej, ponieważ środki przekazu i informacji wymagają obecnie od mężów stanu subtelnej dyplomacji i wyważonych poglądów. Richard Gephardt był jedynym Wojownikiem, który próbował startować na stanowisko prezydenta w 1988 roku. Strzelający przed siebie Eisenhower był ostatnim prezydentem – Wojownikiem w Stanach Zjednoczonych, a było to w początkach lat pięćdziesiątych.

Wojownicy wyłaniają również duchowych nauczycieli. Sikh – Yogin Bhajan jest pełnym mocy Starym Wojownikiem. Organizator buddyzmu – Ken Keyes (myślący Wojownik) – krok po kroku wprowadzał zajętych Amerykanów w tajniki życia duchowego w swojej książce „Podręcznik do wyższej świadomości”, z kolei Sun Bear nauczał w publikacjach między innymi „W uprzejmości jest wielka siła”, „Moc i władza może być czymś bardzo spokojnym”.

Mohammed Ali i Mike Tyson są przykładem sportowców o ciałach mocnych Wojowników. Niektórzy Wojownicy zostają też aktorami, jak: Rock Hudson, Sylvester Stallone, Robert Mitchum, Clint Eastwood, Tom Selleck, Mr. „T”, Charlton Heston czy Robert Redford, są znani bardziej jako „atrakcyjni idole”, niż wielcy aktorzy.

Wojownicy – aktorki na przykład: Jean Harlow, Mae West lub Joan Collins – są często bardziej znane z powodu ich egzaltowanej kobiecości (seksu), niż wartości aktorskich, chociaż Wojownik – Jane Fonda zdobyła uznanie tak w jednym, jak i w drugim. Lauren Bacall i Bette Davis były znanymi Wojownikami o głębokim głosie i szerokich barkach. Nieujarzmiona i zdecydowana Grace Jones żyje i oddycha wojowniczością. Centralą pełną energii można nazwać Mary Lou Retton, która też na swój sposób jest „atrakcyjnym idolem”, przykładem pracującego Wojownika.

Ernest Hemingway i Gertruda Stein to wspaniałe przykłady niekwiecistego stylu pisania Wojownika. Georgia O’Keefe może malować kwiaty, ale to co ją identyfikuje, to jej styl.

Richard Wagner był Wojownikiem, który oddał się muzyce i wprowadził do oper wiele scen batalistycznych. Jim Morrison, Tina Turner i Rod Stewart, jak większość muzyków rockowych, to także Wojownicy.

KRÓLOWIE

Króla interesuje poszukiwanie mistrzostwa w każdej sytuacji. Próba zdobycia zdolności nauczenia się szybko czegokolwiek i stanie się ekspertem w każdej dziedzinie – oto jego cechy. Jest to rola trudna, wymagająca wytrwałości, samokierowania. W naszej populacji Królowie nie przekraczają jednego do dwóch procent. W związku z tym jest mało modelowych postaci, które można by porównać aby uwidocznić ich odmienność. Oni sami powiedzą wam, że ich tron łatwo zmienia się w parzące krzesło.

Królowie, gdy są fizycznym dzieckiem, bywają często sfrustrowani z powodu dążenia do mistrzostwa i mogą stać się dziećmi – tyranami (w biegunie negatywnym). Zadręczają otoczenie bo nie udaje im się coś, co zamierzali wykonać. Chcą być kompetentnymi profesjonalistami we wszystkim co robią czy to będzie sznurowanie butów, walka o dobre stopnie w szkole lub sukces w grach sportowych. Nie ustaną pokąd nie opanują tego, czego chcą w danej chwili się nauczyć.

Tak jak nie każdy Rzemieślnik jest artystą, tak nie każdy Król posiada imperium. Królowie mają jednak łatwość wzbudzania respektu. Lubią smukłe władcze ciała, najczęściej męskie, a ich prezencja bez wysiłku przyciąga uwagę. Lęk ich nie męczy, znają swą wartość i miejsce. Wiedzą, że są Królami.

Chociaż mają inklinację do posiadania dużego ego i do arogancji, które to cechy są częścią ich autokarmy, emanują też miłą życzliwością, a jako liderzy łatwo przyciągają do siebie innych. W przeciwieństwie do wąskich zainteresowań Wojowników, Królowie łatwo dostrzegają cały obraz, toteż ludzie instynktownie dowierzają ich poradom. Dotąd wielu Królów w USA oraz duży procent innych wzniesionych ról – Mędrców i Kapłanów, rodzi się w rodzinach rasowych mniejszości narodowych. Chodzi o pomoc „by sprawy ruszyły”, a mniejszości owe stały się bardziej zrównoważone rasowo i ekonomicznie. W większości sprawiedliwi i szanowani, Królowie wznoszą się łatwo i szybko, nawet w młodym wieku fizycznym, stając się menażerami, przedstawicielami autorytetów czy to w restauracji wypiekającej pizze czy w magazynie, jako szefowie organizacji, głowy państw, sędziowie lub politycy. Najlepsze, najidealniejsze zajęcie dla Króla to: „Osoba potrzebna do tego, by uchwycić cały obraz i następnie prawidłowo rozdzielić robotę między pracowników, kontrolująca wszystko bez pomijania detali – odpowiedzialna za łagodny tok pracy”.

Królowie mają wygląd bardziej dostojny i subtelny od Wojowników i często prezentują dystyngowaną postawę co rzuca się w oczy. Wewnątrz wiedzą, że są Królami. Mogą to maskować, ale wewnętrznie odczuwają, że w swoim świecie są najważniejszym autorytetem.

Można to zauważyć u Madonny lub Katherine Herpburn. Charyzmatyczne i władcze, żadna z nich nie jest kobietą przeciętną.

Istność Michaela składa się głównie z Wojowników i Królów nadających Jej praktyczny i wysoce zorganizowany „posmak” tak jak i silne mistrzostwo. Dobór odpowiednich ludzi do pracy może też być mocną stroną ich działania, co można zauważyć obserwując jak wielu pojawiło się ostatnio i pracuje przekazując nauki Michaela.

Najlepszymi przykładami królewskości w Stanach Zjednoczonych są: John i Jacqueline Kennedy, oboje w roli Króla. Magnaci: Arystoteles Onassis, William Randolph Hearst i J.Paul Getty są także Królami. Eks dyrektor CIA – William Casey – był Królem, który wykorzystał typową dla siebie pracę tj. kierowanie potężną organizacją. Wiele ogromnych instytucji włącznie z Safewaj, ARCO i CBS, to dzieła Królów.

C. Everett Koop – chirurg, autor zasad królewsko-magicznych zdrowia publicznego, dał ludziom wiele do myślenia na temat ich organizmu, odżywiania, nałogów. Przekazał lekarzom przepisy i zalecenia odnośnie diety i jej wpływu na zdrowie.

Jakże królewscy są: Otto Preminger, Orson Wells, Alec Guinness, Sean Connery, John Forsythe i Diahann Carroll, którzy królują na scenie Hollywood. Albo John Muir, Aleksander Wielki, Haile Selassie, książę Michael z Grecji, Rama, duchowy nauczyciel z południowej Kaliforni, oraz Betty Bethards psychiczny i duchowy nauczyciel z Północnej Kaliforni.

ERUDYCI

Ich pracą jest notowanie, zapisywanie wszystkiego co istnieje i wnoszenie tego do swej istoty, aby w końcu przekazać wszystko do Kroniki Akasha (Kronika Akasha przechowuje wszystkie doświadczenia jakie miały miejsce we wszechświecie. Podobnie jak plan astralny dotyczy emocji, Kronika Akasha jest planem przyswajania egzystencji).

Wewnętrzny przymus przyswajania wiedzy i ciekawość Erudyty jest jego siłą napędową, cała informacja ukierunkowana na detale ma również ważne dla niego znaczenie. Potrzeba czasu na zobaczenie jak ten wszechświat pracuje w najdrobniejszych nawet fragmentach, czyni go rolą najpowolniejszą w kończeniu gry na ziemi.

Erudytów jest między nami około 15 procent. Niełatwi do odróżnienia chyba, że są naturalnie bezstronni i mają szerokie czoła pełne myśli, które są ich przewodnikiem, a ponieważ wszystko chłoną, wokół nich panuje spokój. Pożerają wiedzę, gdziekolwiek by nie byli, bez przeszkadzania innym, chociaż oczy prawie wyłażą im z orbit, gdy napotkają coś bardzo interesującego

Przeważnie nie należą do otwarcie ekspresyjnych i sprawiają wrażenie ludzi z rezerwą lub takich, którzy są tylko obserwatorami życia. Spojrzenie ich nie jest demonstracyjne, raczej miękkie i obiektywne w uczuciach. Ubiór nie ekstrawagancki ani zbyt elegancki, wolą być niezauważeni tak w światłach reflektorów, jak i w niepohamowanej złości. Niełatwo wyrażają uczucia, ale chętnie dają odpowiedź, gdy się ich o coś zapyta. Erudyci mogą być tak nieruchliwi i nieaktrakcyjni, że sprawiają wrażenie ludzi znudzonych. Mimo swej neutralności, mają specyficzny charakter. Studiami czy pracą obejmują szerszą płaszczyznę niż inni. Erudyci mogą nas szokować tym, w jak wielu sprawach są zagłębieni. Co powiecie np. o kobiecie, która w powszednie dni jest projektantem urbanistycznym, a w dni wolne od pracy wróży profesjonalnie z kart, stawia tarota, poważnie studiuje astrologię i hoduje szynszyle ale nie na futro? Albo o mężczyźnie, który jest maklerem, równocześnie przeprowadzającym z ludźmi sesje powrotu do minionych inkarnacji, a oprócz tego jest świetnym flecistą i amatorem botanikiem?

Możemy obserwować Służących, którzy chcą dawać, Mędrców działających, Rzemieślników twórczych lub rozmarzonych i żyjących w chmurach, Kapłanów kombinujących jak tu kogoś przekonać, Wojowników i Królów zajętych pracą i kierowaniem nią, a Erudytów zamyślonych i kiwających głowami w momencie pożerania jakiegoś fragmentu informacji. Zdarza się także zobaczyć Erudytę ryzykującego w celu zdobycia nowej wiedzy. Może on wykonać skok, nawet bez spadochronu, aby wylądować tam, gdzie jest ta nowa wiedza.

Nien Cheng w swojej książce, która stała się bestsellerem – „Życie i śmierć w Szanghaju” przyznała, że gdy zamknęli ją w więzieniu wybrała „perwersyjny sposób”. Taka była podniecona możliwością poznania komunizmu z innego punktu widzenia, że zaczęła uczyć się go z pierwszej ręki i chwilami zapomniała nawet w jak niebezpieczną sytuację się pcha. Jerry Brown, były gubernator Kaliforni, który ma ciągle polityczne aspiracje, zaryzykował swą karierę realizując duchowe poszukiwania, co doprowadziło go do studiowania Zenu w klasztorze w Kyoto oraz uczestniczenia w służbie innym wraz z Matką Teresą w Kalkucie.

Joan Quigley – astrolog Nancy Reagan – jest wspaniałym przykładem Duszy Młodej z rolą Erudyty, ryzykujący wiele dla zdobycia wiedzy.

Młode Dusze prawie zawsze wolą nie wychodzić poza obręb tego co typowe dla ich postaw a dotyczące ich aktualnego zawodu czy pracy. Myśl, że mogą być wyśmiane lub zdeprecjonowane z powodu tak dziwnego zawodu, jak astrologia, może być dla nich niesłychanie kłopotliwa. Zdobywanie pożądanej wiedzy pozostawiają więc Erudytom, którzy potrafią się tak zafascynować tematem, że czasem ryzykują swą reputację.

Ze względu na to, że Erudyta może widzieć problem pod różnym kątem widzenia – obiektywnie i właściwie, jego wiedza jest szanowana przez ludzi. Ufają mu wiedząc, że udzielona informacja jest dokładnie sprawdzona i przemyślana.

Erudyta to rola mocna, stała, wsparta nogami o ziemię. Kiedy Erudyci są w pobliżu, ich obecność pozwala innym rolom łatwiej porozumieć się między sobą. Obiektywne widzenie wszystkich stron danego zagadnienia tub zdarzenia ułatwia Erudytom neutralną reakcję na sytuację, która mogłaby wnieść wiele destrukcyjnych emocji pozostałym stronom. Podobnie do telewizyjnego sędziego Wapnera – Erudyci są kołem ze szprychami dla całej ludzkości, będąc równocześnie wspaniałymi mediatorami i doradcami w trudnych sytuacjach.

Jak już powiedziano, Erudyci ukierunkowani są na gromadzenie wiedzy, ale nie zawsze w celu przekazania jej lub upowszechniania. Kumulują informację w ich z natury mocnych ciałach. Niektórzy z nich radośnie studiują każdą możliwą fazę rozwoju zwykłego owada lub jakieś jedno przeciętne wydarzenie historyczne i poświęcają na to całą inkarnację. Mogą zajmować się Filozofią, nauką czy historią, czują się szczęśliwi na studiach, gdzie mają lepszy dostęp do informacji.

Erudytów możemy znaleźć gdziekolwiek, studiujących cokolwiek i niekoniecznie z nosem tkwiącym w książce. Margaret Mead, admirał Perry i Carlos Castaneda byli trzema Erudytami przeżywającymi wielkie przygody, gdy gromadzili swą nową wiedzę. Kiedy Erudyta szuka przygód oznacza to, że wyłazi wprost ze skóry aby nauczyć się czegoś więcej – „Co jest za tym następnym wzgórzem?”, „Co by się stało gdybym przypiął sobie skrzydła i skoczył?”.

Obserwator, pojmujący, integrujący i logiczny – oto cechy Erudyty działającego w biegunie pozytywnym. Erudyta tkwiący w biegunie negatywnym może być zbytnio teoretyzujący i intelektualizujący, splatający niekończące się możliwości swego mózgu. Erudyta jest tak umiarkowany w swym zewnętrzu, że ludzie mogą w ogóle nie zwrócić na niego uwagi ani na to co on mówi a jeszcze w dodatku, gdy działa z bieguna negatywnego. Może być wtedy odosobniony i pokryty kurzem niczym eksponat muzealny. Bernard Goetz posiada kilka takich hermetycznych właściwości Erudyty.

Erudyci, którzy zajmują się polityką, często są znani z historii. George Washington był nim w całej okazałości, jak i Richard Nixon – niby mimochodem wychodząc z samolotu, którym przybył do Chin – wszedł do historii. Prezydent Chairman Mao5 King Fahd, Margaret Thatcher, Daniel Ortega, Adlai Stevenson, Teddy Kennedy i P. W. Botha to inni politycy w roli Erudytów. Jeszcze nie zostało wyjaśnione jak historia oceni Erudytów typu: Lloyd Bentsen, George Bush i Michael Dukakis, ale ich działanie miało więcej sensu, niż mdłego i niedojrzałego Mędrca – Dan Quayle, który zapewniał, że Holokaustu w tym wieku nie było.

Istnieją dziś legalne grupy kobiet Erudytów, które ośmieliły się rzucić wyzwanie obecnemu stanowi rzeczy, dążąc do wykorzenienia braku równości płci, który w ich odczuciu, jest nieodłączny dla typowego prawnego sposobu myślenia Zachodu. Kobiety te są pionierkami projektu ustawy dotyczącej nadużyć seksualnych w miejscach pracy, jako pogwałcenia praw obywatelskich. To one przyśpieszyły wejście w życie ustawy, która zabrania prowadzenia spraw o gwałt i nadużycia seksualne przy drzwiach otwartych, nie chroniąc w ten sposób oskarżonego, co było obelgą dla sponiewieranych, znieważonych i zgwałconych kobiet. Rozszerzyły również zasady dotyczące prawa do samoobrony kobiet, które wspomagają nieszczęśliwe ofiary oskarżone o zamordowanie swojego towarzysza, zmuszającego je do współżycia wbrew ich woli, zniewalającego je i nadużywającego swych sił fizycznych. Niektóre z nich naciskają na zmianę debat dotyczących pornografii, aby nie nazywano tego sprośnością czy nieprzyzwoitością lecz seksualną dyskryminacją. Pornografia może być bowiem wykorzystywana do szantażu, uzależnienia i podporządkowywania kobiet.

Przytłaczająca większość tych kobiet-adwokatów to Eurydyci – rola, która ma bolesną właściwość prześledzenia wszystkich aspektów prawa i wypracowania bardzo wyważonych argumentów, króre mogłyby zmienić daną sytuację.

Znanym przykładem Erudyty był Heraklit, który stwierdził, że nie można kąpać się dwa razy w tej samej rzeczce oraz Galileusz mówiący o tym, że przedmioty spadające na ziemię podlegają prawu ciążenia.

Lider Mormonów – Joseph Smith, poeta Stephen Spender, cudowne dziecko – Steven Jobs, autor i echotaktyk Edward Abbey oraz mitolog Joseph Campbell to również Erudyci. W muzyce Erudyci to: Beethoven, Aron Copland, Paul Simon i David Byrne. Pan Rogers z telewizyjnego programu „Jak myślisz, co mogłoby się zdarzyć gdybyśmy …?” jest Erudytą tak, jak i bardzo ekscentryczny Pee Wee Herman. James Randi to inny ekscentryk, który reprezentuje przedostatnią inkarnację z postawą sceptyka w tym życiu.

Piłkarz William „Lodówka” Perry posiada predyspozycje i mocne ciało Erudyty. Niezwykle lojalny Anatolij Szarański jest Erudytą, który w 1987 roku „wypłynął” po dziewięciu latach „studiów” w kułagu. Ouspienski był też Erudytą, który skrzętnie chronił i przekazywał wykłady Gurdżijewa następnym pokoleniom.

ŁUSKI OSOBOWOŚCI

Łuski to cechy osobowości pokrywające rdzeń osoby lub jej esencję w każdej inkarnacji, umożliwiające esencji tworzenie nowych temperamentów, aby w ten sposób grać inną postać w nowym scenariuszu aktualnego życia. Te zmienne cechy osobowości ułatwiają tak lekcje, które esencja zaplanowała do nauczenia, jak i karmę, którą chce kompletować w danym okresie rozwoju czyli inkarnacji. Przesiewając i zniekształcając własną, czystą energię esencji, łuski wprowadzają w nasze życie zróżnicowanie, kolor i bogactwo odmian charakterystycznych cech. Możemy rzucić sobie wyzwanie wybierając cechy trudne. Możemy kierować się cechami dynamicznymi, uskoczyć w bok czy ześliznąć się niżej preferując te łatwe, albo krążyć w kółko wybierając łuski, które ciągną nas co chwilę w innym kierunku.

Wiedza o naszych łuskach pomaga nam i wskazuje gdzie, w którym miejscu na mapie ewolucji w tej chwili jesteśmy, i którą drogą z tak wielu możliwych do wybrania – idziemy. Tak więc, w momencie gdy rozpoznamy rolę i poziom Duszy oraz dowiemy się, które z łusek posiadamy, wzrasta możliwość swobodnego wyboru, rozluźnienia i płynięcia z prądem planu, a nie pod prąd czy w poprzek.

Świadoma praca nad utrzymaniem się w biegunie pozytywnym łusek, które tyle kłopotów nam przysparzają, ma ogromną wartość praktyczną, ponieważ jest jedyną możliwą drogą rozwoju. W przeciwieństwie do pewnych wierzeń ogólnych, wzrost nie zaistnieje tak długo, jak długo przewracamy się i kotłujemy w negatywnym biegunie naszej osobowości. Ból, cierpienie mentalne czy psychiczne służą do przypomnienia nam o tym, że należy zmienić sposób postępowania.

Łuski są zorganizowane tak, aby można było łączyć sposób działania (tryb) w każdej inkarnacji, sposób ten to metoda osiągnięcia celu i spełnienia życzeń; postawę, która jest drogą i formą patrzenia na rzeczy i zdarzenia z główną charakterystyczną cechą negatywną. Cecha ta jest największą przeszkodą blokującą odczucie, że życie tutaj to coś bardzo interesującego lub bardzo trudnego. Tak samo jak role, łuski są ukierunkowane na ekspresję, inspirację, działanie lub asymilację.

Poznanie własnej serii łusek pomaga nam w zrozumieniu zróżnicowania naszej własnej indywidualności. Śledzenie z uwagą i życzliwością łusek innych ludzi wyjaśnia nam ich sposób bycia i dzięki temu umożliwia zrozumienie ich odrębności. Zrozumienie owo powoduje, że tolerancja, akceptacja i wreszcie miłość stają się łatwiejsze i bardziej osiągalne. A taki właśnie powinien być cel wszystkich.

fb8c2d6bc42dc186525d81a4b5d15733

CELE

Cel, który wybieramy w każdej inkarnacji, jest najważniejszą wskazówką co chce nasza esencja osiągnąć w tym życiu. Cel ten jest główną podstawą zagadnienia w każdym doświadczeniu obecnej inkarnacji czy jesteś świadomy tego, czy nie. Życiowe sytuacje doprowadzą cię do tego, że staniesz oko w oko ze swoim celem, stale będziesz się obracał w tych zagadnieniach, będziesz je śledził i zastanawiał się nad nimi. Usytuują cię w pozytywnym biegunie celu w każdym doświadczeniu, a esencja poruszy kołami pojazdu, którym jedziesz, nawet jeśli ogarnie cię znudzenie życiem płynącym spokojnie. Zdecyduj się zaczepić samemu, własnymi rękami za obudowę negatywnego bieguna celu (lub jakiejkolwiek negatywnej łuski), aby się z niego wydobyć choćby na siłę, a wtedy stworzysz sytuacje, które stopniowo będą wypełniać cię szczęściem i będziesz czynił postępy na drodze rozwoju duchowego. Niech to nie będzie czczą obiecanką…

Niektóre łuski wybierane są rzadko, ponieważ idą w parze z pewnymi doświadczeniami bardzo specyficznymi bądź są bardzo trudne. Przy okazji jednak, każda esencja zdobywa praktyczną wiedzę o każdej łusce oddzielnie.

Procent jaki zostanie podany przy łuskach odnosi się do ludzi, którzy wybierają daną cechę na dany czas i ilość inkarnacji przebiegających w danej atmosferze. I tak, jeśli przebywasz w inkarnacji, w której występuje dyskryminacja – cel, który uważasz za tak integralny z tą unikatową specyfiką, jest prawdopodobnie twoim do pewnego stopnia, ale tylko w 2 procentach.

Dyskryminacja – 2 % Ekspresja

Ta cecha często jest wybierana po inkarnacjach w których byliśmy akceptującymi ale w biegunie negatywnym. Akceptowaliśmy dla świętego spokoju, a więc byliśmy plasteliną w czyichś rękach lub nikczemnikami. Teraz dyskryminacja, w celu wyeliminowania tych cech, dostarcza potrzebnej podpory abyśmy zmienili swoje postępowanie. Myśląc o tym czego nie chcemy, czyli o pewnych sytuacjach lub nawykach, dojdziemy do wniosku, że staje się to główną przyczyną wyboru celu dyskryminacji.

Ludzie tacy mogą dosadnie wyrażać swe opinie i wyjaśniać dlaczego potrzebna im właśnie ta, a nie inna łuska. Oto jedna z przyczyn, która przyciąga ich do sztuki i architektury, do zawodu krytyka teatralnego i filmowego. Ludzie z celem dyskryminacji, gdy używają go właściwie, są zdolni do wzrostu, podczas gdy dyskryminacja w biegunie negatywnym (niezadowolenie, wszyscy wszystko robią źle, czepianie się byle czego) jest nożem odcinającym możliwość rozwoju.

W biegunie pozytywnym dyskryminacja tworzy ludzi skrupulatnych, pedantycznych, wyrażających się subtelnie i ze zrozumieniem. Subtelność ta pozwala na krytykę w sposób budujący, a nie niszczący. Ludzie ci są dumni z tego, że delektują się tylko tym co w życiu najlepsze, a nie byle czym. A tak naprawdę, zwykle nie potrafią zrelaksować się i cieszyć czymkolwiek dopóki to „cokolwiek” nie odpowiada dokładnie ich standardom.

Przebywanie w biegunie negatywnym powoduje, że ludzie tacy stają się ogromnymi snobami, nigdy nie są zadowoleni. Czepiając się drobiazgów, osądzając każdą rzecz, są dalecy od prawdy i przesądni czym odpychają ludzi od siebie. Ich idiotyczne negowanie i krytykowanie, nie uprzyjemnia życia lub nawet krótkiego przebywania w ich towarzystwie także tym, którzy muszą to robić.

Dyskryminacja ukazuje się na ludzkiej twarzy jako usta ściśnięte, wygięte w grymasie dezaprobaty lub ruch brwi, który chce narzucić odczucie głębokiego zastanowienia, aprobaty czy dezaprobaty. Takie ruchy brwiami są wykonywane w reklamach: – Czy ten jogurt lub auto są dobre czy nie, albo: – które z nich jest najlepsze? Jest to typowa twarz snoba. W reklamie typowej dla tego gatunku, występują zwykle dwaj mężczyźni dobrze ubrani, typu dyskryminującego, siedzący w restauracji w otoczeniu kryształów i srebrnej zastawy stołowej – komentujący w chwili, gdy już wychodzą: „Ona pracuje w „Miesięczniku Prawo” i pije Johnnie Walker” – jest to najwyższy komplement na jaki stać takich panów.

Fred Astaire używał dyskryminacji do tego, by doprowadzić swój taniec do maksimum elegancji i wytworności. Porównajmy jego styl ze stylem Gene Kelly, który również był piękny, a zobaczymy różnicę. David Byrne, Randy Newman i Bob Dylan to trzech bardzo różnych muzyków, mających tę analityczną wytrwałość, która wskazuje na ten cel. Orson Welles, Bruce Dern, Richard Gere i Christopher Walken to czterej aktorzy używający dyskryminacji. Chociaż są dobrzy zauważamy, że nie pracują swobodnie. Steven Jobs użył swoich wspaniałych zdolności dyskryminacyjnych do wynalezienia ponownie takiego komputera, by stał się on prawie przyjacielem jego posiadacza. Michele Duvalier udoskonaliła siebie samą. William Buckley i Dick Cavett użyli dyskryminacji do utrzymania sprawności swoich umysłów. Arcyfeministka Simone de Beauvoir, inna osoba z celem dyskryminacji, chciała wyeleminować irracjonalny stereotyp seksualny ze swego życia i z obyczajów innych.

Dekorator wnętrz często używa dyskryminacji; to pomaga mu być selektywnym i pewnym swego estetycznego osądu. Kucharze z restauracji 3-4 gwiazdkowych, zawodowi degustatorzy kawy, herbaty, wina i czekolady oraz znawcy zapachów z przemysłu perfumeryjnego nawet w stosunku do ludzi pozostają w dyskryminacji tak, jak i znawcy biżuterii, sztuki, muzyki itp.

Akceptacja – 30 % Ekspresja

Najważniejszą kwestią tego celu jest zaakceptowanie życia i ludzi w nim. Centra ekscytacji krążą po obrzeżach wokół tego o czym marzą ludzie, którzy potrzebują akceptacji innych i czują lęk przed odrzuceniem.

Ogólnie biorąc ludzie z akceptacją prezentują otwarte serca i dobrego ducha. W ich oczach odnajdziemy chęć zbliżenia się. Jeżeli kogoś nawet i nie zaakceptują, będą sprawiali wrażenie aprobujących.

Cel akceptacji jest bardzo rozpowszechniony wśród Dusz na poziomie Starym, jako najbardziej duchowy i najwspanialszy do spełnienia. To jest agape, do której wszyscy dążymy.

W pozytywnym biegunie akceptacji spotykamy ludzi ciepłych, przyjacielskich, rozumiejących nas, miłych i doceniających siebie takimi, jakimi są. Mogą oni doświadczać tych wyższych stanów, które Michael nazywa agape, jako chwilowego przebłysku lub głębokiego humanitaryzmu i filantropii.

W negatywnym biegunie ludzie stosujący akceptację stają się niewdzięczni, nieszczerzy i obawiają się odrzucenia. Uciekają więc do przymilności i pochlebstwa. Wewnętrznie mogą nie mieć kontaktu z tym czego chcą lub z tym, co są zdolni zrobić. Są skłonni do chwilowej dyskryminacji, aby ożywić tym swoją egzystencję.

W stosunkach przypadkowych i intymnych osoba z celem akceptacji nie chce być ofensywną lub niemiłą. Dlatego nie należy do rzadkości usłyszenie o Panu X, że jest trochę wazeliniarzem a nawet hipokrytą, gdyż rzeczywiście odpycha ludzi od siebie. Zazwyczaj ludzie nie dowierzają temu, kto jest nadmiernie miły. Nauczyli się czekać, aż zobaczą drugą stronę medalu.

Ludzie z celem akceptacji mogą ześliznąć się do dyskryminacji i to do bieguna negatywnego. Zwykle dzieje się tak, gdy ogarnia ich lęk przed odrzuceniem, więc sami wolą uprzedzić takie wydarzenie.

W polityce mamy sporo przykładów akceptacji jako celu: John F. Kennedy, Ronald Reagan, Biskup Tutu i Corazon Aquino. Czyż nie są to ludzie przystępni i sympatyczni? Linda Evans, inspirująco sympatyczna pani z „Dynastii”, ma za cel akceptację, tak samo, jak Pat Boone, Robert Redford, Woody Allen, Stevie Wonder, Matthew Broderick i Ram Dass. Możemy również zauważyć skłonności do „polub mnie, polub mnie” u Brooke Shields, Judge Reinhold, Gene Kelly, Sally Fields i Bili Cosby.

Akceptacja Georga Busha jest jedną z przyczyn wyjaśniających dlaczego tak długo krył się za kulisami jako wice-prezydent i niczego nie krytykował. Kiedy podjął decyzję kandydowania na prezydenta, wtedy jego tak miłe zachowanie zmieniło się w „czynnik braku zaufania”, który ludzie manipulujący opinią publiczną zwykle starają się ominąć. Akceptacja, jako cel Busha jest rozumowaniem następującego rodzaju: „Kiedy jestem w Teksasie popieram inwestycje wydobywania ropy naftowej, gdy przebywam w Kaliforni stanowczo się temu sprzeciwiam”.

Akceptacja była również podstawą żartu Dukakisa: „George Bush jest jak moneta. Rzucona w górę czasami ląduje na głowie a czasami na ogonie”. Oh, ale Dukakis nigdy nie był znany z dobrych dowcipów.

Re-ewaluacja – 1 % Inspiracja

Re-ewaluacja ogranicza możliwość osiągnięć w życiu po to, by jedna lub kilka kwestii bardzo ważnych mogło być w pełni sprawdzonych. Są to neuralgiczne i enigmatyczne punkty, omijane w wielu inkarnacjach, a którym w końcu poświęcamy sporo czasu, by wreszcie przepracować to, co tak głęboko jest zakorzenione w naszym centrum instynktu.

Będąc w re-ewaluacji przeważnie nie widzimy tych kwestii świadomie tylko przeżuwamy je, tłamsimy bez jasnego powodu. Pytania kierowane do odbiorców Michaela z prośbą o pomoc, raz po raz dotyczą wewnętrznych problemów, które wloką się za ludźmi z przeszłości i są ukryte głęboko. Stają się one trudne do wyjaśnienia nawet dla tych, którzy kontaktują się i przekazują nauki Michaela. Sprawia to wrażenie jakby esencja nasza była zakłopotana tym, co „zmiataliśmy pod dywan” tak skrzętnie, przez tyle milionów lat, że cały obraz jest zaciemniony i zakurzony, iż trudno go odczyścić nawet w Kronice Akasha.

Wyławianie tych spraw nie jest więc łatwe do osiągnięcia, często niemiłe, niewygodne i samoograniczające. W rzeczywistości wielu z tych, którzy doświadczają autyzmu, opóźnienia w rozwoju lub niedorozwoju czy uszkodzeń mózgu, żyje w inkarnacji, w której jako cel została wybrana re-ewaluacja. Niektórzy ludzie monstrualnie otyli, jak Dick Gregory, wnieśli pomoc w tej dziedzinie tworząc dietę, która miała na celu służenie re-ewaluacji. Wielu z nich było tak otyłych, że nie mogło przejść przez normalne drzwi lub się podnieść z łóżka. Bywa, że takie życie, zdawać by się mogło, spłycone czy ogołocone z wielu przejawów, tworzy tego typu nieprawidłowości lecz postarajmy się zrozumieć, że właśnie one mają wewnętrzną wartość.

Ludzie z pozytywnego bieguna re-ewaluacji, często inwalidzi, przejawiają prostotę, naiwność i zmniejszenie, nieraz w wielkim stopniu, możliwości rozrywki. Pod taką zewnętrzną powierzchnią, ich esencja i wewnętrzna istota bada, przegląda, kompletuje i utrwala. Na innych mogą robić wrażenie prostaków i nic nie znaczących osób.

Biegun negatywny wykazuje tendencję do pozostawania w miejscu gdzie panuje zakłopotanie, wycofanie i zamęt. Osoba bardzo zagłębiona w swym wnętrzu, w swej re-ewaluacji może nie być całkowicie „tutaj”.

Z powodu właściwości tego celu jest bardzo trudno odszukać ludzi sławnych. Udało się jednak znaleźć małą garstkę osób, które mimo, iż wybrały re-ewaluację, uzyskały pewien sukces i dzięki niemu możemy ich poznać.

Są to dwaj eks-szefowie Rezerwy Związkowej – Paul Volcker i George Wallace; Anatolij Szarański i autorzy introwertycy – Edward Abbey i Stephen King.

George Shultz, sekretarz stanu za czasów Reagana, często prześlizgiwał się do celu wzrostu (wzrost idzie w parze z re-ewaluacją). Wygląda na to, że kwestie nad którymi Shultz musiał zastanowić się, stosunkowo szybko zostały zrealizowane i dlatego czuł się bardziej wolny. Shultz lubił re-ewaluację, bo ona pozwala mu odpocząć i zobaczyć co naprawdę się dzieje, był to więc jego sposób obserwacji.

Można powiedzieć, że głównym mottem re-ewaluacji jest: „Wyciągnijmy naukę z przeszłych błędów i teraz działajmy lepiej”. Pragnieniem Shultza było doprowadzenie do negocjacji mimo, że on sam nie należał do ludzi patrzących w przyszłość.

Joseph Campbell, który doczekał się pośmiertnego szacunku za swe długoletnie studium mitologii, był Erudytą kontemplującym wejście w pierwszy etap Duszy Starej z celem re-ewaluacji. Jego wewnętrznym zadaniem było rozpoznanie znaczenia życia i odkrycie jego głębi. Studium mitologii świetnie zgadzało się z jego zainteresowaniem przebadania, jakie następne kroki powinien poczynić w swej osobistej przyszłości.

Wzrost – 40 % Inspiracja – Natchnienie

Wybór tego celu to zdecydowanie się na życie pełne wichru i czasami trąb powietrznych, podobne do tego, które było udziałem Lucille Ball lub Abbie Hoffman. Kieruje się ono wewnętrznym impulsem do przeżywania tego rodzaju burz stale, bez chwili odpoczynku, regeneracji czy nawet czasu na asymilację. Życie może być niekończącą się serią zmian i przeszkód, z którymi należy walczyć i należy zwyciężać. Może być ono tak pełne pożądania doświadczeń, że staje się wprost niemożliwe zastanowienie jaką drogę wybrać, jako następną po obecnej.

W okresach życia z tak intensywnym wirowaniem, jak na karuzeli, zdobywamy wzrost w przyśpieszeniu czyli fundamentalną charakterystykę wszechświata.

Ludzie typu Eddie Murphy, Whoopi Goldberg, Pee Wee Herman, Bette Midler, Steve Martin, Frank Zappa, Charlie Chaplin i Billy Crystal, którzy są w ciągłym ruchu, jak wrzeciono prządki, to osoby z celem wzrostu.

Ci, którzy wybrali ten cel, wciąż mają ręce pełne roboty, czują w sobie impuls do zdobywania nowych doświadczeń i tworzenia życia pełnego zajęć.

Opierają swój wybór tego, co mają zrobić, nie na podstawie: „Czy to jest ciekawe?” lub „Czy to dobre posuniecie na drodze?” tylko na założeniu czy dzięki doświadczeniom będą wzrastać i rozwijać się. Taki sposób wyboru doświadczeń jest przeważnie kierowany przez esencję.

Ze względu na to, że odpoczynek wydaje się „klątwą”, ludzie z celem wzrostu często są zmęczeni pomimo swego wielkiego entuzjazmu.

W biegunie pozytywnym widzimy zapał, stałą aktywność, wiele różnych doświadczeń i w końcu ewolucję. Spotkanie wyzwań wspaniale tworzy satysfakcję, jasność i wzrost.

W biegunie negatywnym wzrost jest przyczyną zakłopotania, roztargnienia oraz niewiarygodnych komplikacji. Kierowanie sobą, skoncentrowanie się na sobie, może prowadzić do niezauważenia potrzeb innych ludzi. Kiedy wreszcie odpoczywają wchodząc w re-ewaluację, otulają się nią jak najszczelniej bez uświadomienia sobie prawa do odpoczynku w tej inkarnacji.

Być może, że ktoś kto na stałe przyjął cel wzrostu nie chce słyszeć o twoich odczuciach, bo własne są dla niego najważniejsze. Lubi mówić dużo o tym co zrobił, czego dokonał i jakie to ma znaczenie.

Oto przykłady ludzi, którzy spowodowali, że ich życie brzęczało i wirowało w celu wzrastania: Robert Kennedy, John Glenn, Phil Donahue, Jim Lehrer, Barbara Walters, Shirley MacLaine, Carlos Castaneda i Roberto Assagioli. Wszyscy oni naprawdę chcą się uczyć i zmieniać. Norman Mailer jest na szóstym etapie Duszy Młodej a jego życie jest tak pełne wirów z powodu celu wzrostu, że moglibyśmy posądzić go o to, iż jest już w wieku Duszy Dojrzałej. W „Deszczowym człowieku” i w „Tootsie” szczególnie, możemy wyczuć, że Dustin Hoffman jest osobą wybierającą role, które pomagają mu wzrastać; podczas gdy „Ishtar” przeciwnie, sugeruje czas zastoju a nawet otumanienia.

Wzrost czasami przejawia się jako wszczepienie serca pawiana dziecku o imieniu Faye – jak to zrobił Dr Leonard Bailey, co z kolei wymagało jego stałej obserwacji, asystowania i analizy wyboru. Wzrost może również zostać wybrany jako przeogromnie ciężka inkarnacja, tak jak to miało miejsce w przypadku Anny Frank. Wzrasta się bowiem doskonale w przykrych, okrutnych warunkach i bardzo nieprzyjemnych miejscach.

Pokora – 10 % Działanie

Cel ten dosyć często wybieramy, aby odsunąć się od inkarnacji zwykle skoncentrowanych na siebie, jak na przykład – arogancja, lub by osiągnąć usytuowanie poza największymi zadaniami życiowymi. Cel ten tworzy bowiem osobowości bardzo wrażliwie, które przydatne są dla potrzeb innych ludzi.

Inkarnacja z celem pokory niesie ze sobą poszukiwanie tych właściwych osób, grup ludzi czy idei, którym można by się poświecić by spełnić ten cel. Osoby, które wybrały cel pokory, znajdą swe miejsce w zakonach, wśród przewodników duchowych i gwiazd rocka. Przyciągną ich także zagadnienia polityczne – od spraw pokoju po prawa dla mniejszości narodowych, oraz kwestie ochrony środowiska. Do zrealizowania swych idei szukają jednak innych osób, gdyż sami w tym czasie chcą się zająć czymś ważniejszym. Stare Dusze dzięki swej pokorze mogą stać się guru.

Służący nie często używają tego celu, gdyż jest podobny do ich własnej roli. Dwóch sławnych Wojowników – D. Eisenhower i Papież Jan Paweł II, używają pokory, aby być delikatnymi. Czynią to tak dobrze, że bardziej przypominają Służących, niż Wojowników.

W biegunie pozytywnym pokora prowadzi do stałej bezinteresownej pracy w służbie ludziom i ideom. Tym sposobem można doświadczyć zadowolenia, które towarzyszy oddaniu i zainteresowaniu daną kwestią.

Ześlizgując się, chociaż w niewielkim stopniu, w biegun negatywny dana osoba może czuć się bezwartościowa, gdy nagle znajdzie się poza celem. Kiedy tkwi w biegunie negatywnym zachowanie jej zaczyna być jedynie posłuszeństwem, zwykłym poszanowaniem rozkazów lub ślepym poddaństwem. Doprowadza to do tego, że znajdująca się w nim osoba staje się służalcza i zrezygnowana. Wzrasta wtedy poczucie bycia ofiarą, niewolnikiem lub męczennikiem z równoczesną utratą władzy nad swoim życiem.

Ponieważ pokora dodaje ludziom odwagi w oddaniu się celowi, możemy znaleźć wiele sławnych osób i wybrać spośród nich wspaniałe przykłady. Co powiecie o Ralphie Nader? Dian Fossey? Jane Fonda? Matce Teresie? Deng Xiaoping poświęcił się wprowadzeniu zmian w sytuacji ekonomicznej swego kraju. Oscar Arias oddał się pracy, która może uwolnić Amerykę Środkową od groźby wojny. Lech Wałęsa kieruje sobą tak, aby dać pracownikom polskim więcej możliwości decydowania o swoim życiu. Pan Rogers, którego często widzimy w telewizji, zobowiązuje się do tego, aby pomóc dzieciom w rozumieniu jak funkcjonuje świat. Gloria Steinem robi wszystko aby ruch feministyczny stał się godny zaakceptowania przez przeciętnego obywatela. Burmistrz David Dinkins poprawił funkcjonowanie Nowego Yorku. Paul Simon i Joan Baez to dwoje muzyków, którzy konsekwentnie trzymają się swoich politycznych zasad.

Francis Moore Lappe pracował prawie dwadzieścia lat aby „ta mała planeta” była zdrowa i dobrze odżywiona. Nancy Reagan oddała się całkowicie sprawie swojego męża i swojemu celowi w kampanii przeciw narkomanii, Pat Nixon w podobny sposób wspierała swego męża zapominając o sobie, czyniła tak i Kitty Dukakis.

Pokorę można wyrazić na wiele sposobów. Stąd różne przykłady osób szukających tych, którym chcą służyć: biednych, umierających, głodnych, uciśnionych dzieci, zwierząt, idei pokoju. Szukających pokoju w Bogu i ogólnego dobra, czy będzie to powodzenie w utrzymaniu zdrowia, zapewnienie opieki czy też sprawy polityczne.

Dominacja – 10 % Działanie

Osobnicy z celem dominacji zawsze znajdują potrzebną energię aby otrzymać to, co chcą osiągnąć w sytuacjach jakie im życie dostarcza na ich drodze. Nawet gdy są dziećmi chcą czuć lejce w swych rękach. Cel ten tworzy naturalnych liderów, którzy wygrywają po prostu dlatego, że jest to najlepszy sposób, by przekonać ludzi do podążania za nimi.

Dominacja w naszym pojęciu i języku brzmi raczej pejoratywnie. Tymczasem w ujęciu Michaela użycie tego słowa łączy się z wartościami jakie ludzie szanują, gdy stosuje się je właściwie. Jakież to bowiem wspaniałe, gdy inni zajmują się czymś co nam wyjdzie na zdrowie, lub będzie dla nas pożyteczne. „Naturalnie! Naprzód! Zdecyduj o tym i powiedz mi co masz zamiar uczynić” albo „Brzmi to wspaniale! Cieszę się, że o tym pomyślałeś!”

Osoba z celem dominacji czując próżnię natychmiast biegnie aby ją zapełnić. Jest to dla niej naturalne. Dominacja nie może też unikać chęci kontrolowania. Przebywanie z takimi osobami nie należy do łatwych.

W biegunie pozytywnym ci energiczni ludzie są zdecydowani, bywają zdolnymi liderami, którzy łatwo zostają wyniesieni na szczyt. Zdają sobie sprawę z zadania jakie wypełniają, wiele znaczą dla świata i zwykle są szanowani i respektowani.

W biegunie negatywnym możemy znaleźć zapędy dyktatorskie, ludzi wymagających, po prostu miażdżących, nieczułych i chcących wszystko tak kontrolować, że inni starają się unikać ich towarzystwa i rozmów i nimi. Osoby tego typu nie tworzą sytuacji „Kto wygra?” (biegun pozytywny) tylko narzucają sytuację typu „Wygram i biorę wszystko”, co najczęściej doprowadza do tego, że przegrywają. Dzieje się tak, bo ludzie z celem dominacji nie chcą zbyt długo przebywać w biegunie negatywnym.

Przykłady tego celu znajdujemy w inkarnacjach takich osobowości, jak: George Washington, Winston Churchill, Ferdinand Marcos, Imelda Marcos, Manuel Noriega, Michaił Gorbaczow, Ho Cni Minh, Yitzhak Shamir, Augusto Pinochet, P.W. Botha, Khomeini i Nikaraguanka – Violeta Chamorro. Wszyscy oni używali dominacji w rządzeniu krajem. Jesse Jackson, Oliver North, Henry Kissinger, Aleksander Haig, Pat Robertson i Geraldine Ferraro używali dominacji do organizowania niektórych dziedzin w kraju. Większość Wojowników kierujących krajami trzeciego świata najczęściej używa dominacji. Jeśli ktoś chce być typem silnym, dominacja bardzo mu w tym pomoże.

Madonna, Sean Penn, Cher, Sigourney Weaver, Grace Jones, Sylvester Stallone, Charles Bronson, Sean Connery, Clint Eastwood, Harrison Ford, Mae West, Jodie Foster, Katherine Hepburn i Elizabeth Taylor, wszyscy oni wybrali cel dominacji do przeforsowania swojej kariery. J. Paul Getty do zgromadzenia fortuny, a Mary Kay Ash do stworzenia imperium kosmetycznego. Lee Iacocca wybrał dominację do walki z trikami różnych polityków.

Carl Jung użył jej do odsunięcia się od Zygmunta Freuda i znalazł nową gałąź psychologii. Jeremy Rifkin używał jej tam, gdzie mógł, by uniemożliwić genetyczne eksperymenty potencjalnie niebezpieczne. Richard Ramirez i Charles Manson podpierali się nią wszędzie i zawsze, kiedy była im koniecznie potrzebna do uzyskania czegokolwiek.

Wszyscy ci ludzie są w swój unikatowy sposób mocnymi charakterami, chcą przejść przez życie w sposób jaki uważają za najbardziej właściwy. Dużo powodzenia życzymy tym, którzy starają się odsunąć swe dzieci od wyboru takiego celu.

Stagnacja – 7 % Asymilacja

Przeważnie są to osoby, które regenerują się po całej serii męczących inkarnacji. Stagnacja, podobnie do dominacji i pokory, nie jest określeniem pejoratywnym.

Gdy celem inkarnacji jest stagnacja wiadomo, że potrzebny jest odpoczynek w czasie, gdy człowiek uczy się płynąć z prądem.

Inkarnacji ze stagnacją nie wybiera się wtedy, gdy potrzeba sporo wyzwań lub intensywnego działania; łagodne płynięcie powinno być łatwo osiągnięte.

Jeśli nauczymy się płynąć z prądem, możemy osiągnąć to co chcemy bez najmniejszego wysiłku, a jeśli nie, to trzeba podjąć walkę. Przy walce nie istnieje możliwość odprężenia, toteż ludzie z celem stagnacji stają się sprytni i jak magnes przyciągają wiele dobrych rzeczy, które same wchodzą im w ręce.

W biegunie pozytywnym ludzie z celem stagnacji rozglądają się za możliwością wolnego płynięcia, odprężenia i odpoczynku. Są tak zadowoleni ze swojego sposobu życia, że równocześnie zadowoleni sami z siebie. Ich życie przebiega bez dramatów, nie szukają okazji aby wywierać wpływ na zdarzenia, dzięki czemu doznają spokoju, od którego inni uciekają.

W biegunie negatywnym sprawiają wrażenie leniwych, w bezruchu i do niczego nie zobowiązanych. Czasami możemy obserwować ich walkę z problemami, jakie sami sobie stwarzają, lub kłopotami, które pchają pod prąd, co wywołuje u nich wielkie wyczerpanie.

George Hamilton swoim wyglądem pełnym zadowolenia demonstruje jak mogą wyglądać ludzie z celem stagnacji. Swobodny, rozbawiony Ringo Starr świetnie i z łatwością przepływa przez zdarzenia jakie przynosi mu życie. Ze względu na to, że sława niesie ze sobą napięcie, mało jest ludzi z celem stagnacji wśród sławnych osobistości, chociaż widzimy tu Margaret Atwood, artystkę Georgię O’Keefe i piłkarza Perry „Lodówkę”. Wszyscy ci ludzie mają poczucie, że idą wraz ze swymi karierami równolegle do przyjemnego bytowania.

Neutralny lub asymilacyjny cel stagnacji posiada potencjał „ślizgania się” po i między doświadczeniami pozostałych sześciu ról mimo, że istnieje kilka wybranych punktów do dobrego przetrwania na ziemi w dogodnych miejscach. Osoby te mogą spędzać większość swego czasu w stagnacji, ale często wpadają w miejsca przyjemne, w których czują się dobrze i są akceptowane, więc czasami kierują się ku dominacji jeżeli wyczują, że jest coś ważnego do zrobienia.

Należy pamiętać, że każdy ceł łatwo prześlizguje się do celu swojej pary. Na przykład osoba z celem akceptacji może rozwinąć zdolności krytyczne albo znienawidzieć siebie za postawę pełną afektacji – wtedy wchodzi w dyskryminację.

Gdy znajdujemy się w niedogodnej sytuacji przebywania w biegunie negatywnym naszego celu, aby skończyć z takim położeniem, najłatwiejszym rozwiązaniem jest przejście w biegun pozytywny naszej pary.

Dominacja i pokora na przykład są parą, więc człowiek z celem dominacji, który zauważył u siebie apodyktyczność i cechy dyktatorskie, może wyjść z tego stosunkowo łatwo wybierając bezinteresowne służenie komuś, tj. przez użycie bieguna pozytywnego pokory. Przejście do celu opozycji, czyli do swojej pary, jest drogą prostszą niż pchanie się na siłę do bieguna pozytywnego własnego celu, np. staranie się by zostać wspaniałym liderem, gdyż może wtedy wypłynąć element dyktatorstwa.

Osobnik działający z bieguna negatywnego pokory doświadcza poczucia służalczości i poddaństwa przez co czuje się ofiarą. Powinien więc skierować się do pozytywnego bieguna dominacji czyli przewodzenia, prowadzenia czegoś w czym mógłby zdobyć poczucie kontrolowania i kierowania najszybciej swoim życiem i podejmowaniem decyzji.

Człowiek z celem wzrostu, którego trapi grzech pierworodny i tematy z tym związane, mógłby przejść do bieguna pozytywnego w celu re-ewaluacji. Chociaż nie należą do rzadkości ludzie z celu „wzrostu” siedzący przed telewizorami z błędnym wzrokiem i otwartymi ustami. Nie możemy być wówczas pewni czy to jest biegun pozytywny tego celu tj. prostota, czy ich biegun negatywny tj. wycofanie się.

SPOSOBY DZIAŁANIA – TRYBY

Sposób czy tryb jest metodą koncentrowania uwagi na widzeniu życia i na tym, jak chcemy realizować swój cel (patrz poprzedni rozdział); jak będziemy go stosować w sposób najbardziej odpowiadający naszym zwyczajom.

U ludzi działających wedle określonego trybu, łuska ta jest najbardziej widoczna ze wszystkich.

Sposób działania jest metodą indywidualną, najczęściej używaną do tego, aby coś co powinno się zdarzyć, doszło do skutku. Jest to forma skupienia się dla uniknięcia jakiegoś problemu, sposób w jaki przeżywa się swoje życie czy będzie to ostrożność, pasja, czy stała wytrwałość.

Sposób ukazuje typ działania do którego człowiek ma największą skłonność.

Tak samo jak cele, każdy tryb ma swoją parę (odpowiednik przeciwstawny), której może doświadczać jako przeciwnej lub pomocnej. Osoba z trybem władzy będzie wiedziała dużo o ostrożnościnajczęściej z bieguna negatywnego, podczas gdy osoba, której sposobem działania jest asymilacyjna obserwacja, będzie się tak prześlizgiwać, że od czasu do czasu będzie poznawać i doświadczać wszystkich innych trybów, wybierając dla siebie te w których uzyska najlepsze warunki do przetrwania na ziemi.

System Michaela nie jest sztywny i każdy może użyć kiedy zechce danej łuski. System ten pięknie ukazuje czym są rutynowe normy i formy ludzkiego działania, co jest pożyteczne do łatwiejszego poznania siebie i innych.

Ostrożność – 20 % Ekspresja

Ostrożność pomaga ludziom spojrzeć na życie z uwagą i spokojną oceną. Może być ona wybrana w celu uspokojenia wpływów z poprzednich inkarnacji, które zawierały w sobie wiele tendencji i skłonności do burzliwych reakcji oraz pakowania się w kłopotliwe sytuacje.

Ostrożność występuje w 20 procentach światowej populacji, widocznie taka ilość ludzi uważa, iż wymaga zatrzymania lub pewnego rodzaju zahamowania. Jest ona popularna wśród Dusz Młodych i Dziecięcych, które wymagają powstrzymania się i nie reagowania burzliwie na okoliczności życia. Człowiek z rolą Mędrca na poziomie Duszy Dojrzałej z trybem ostrożności nałoży sobie cugle na swoją wrodzoną chęć szukania rozrywki, by oszczędzić wielkiego bałaganu, jaki mógłby w tym życiu spowodować. Człowiek z rolą Służącego i Duszą na poziomie Dojrzałym, mógłby się nauczyć nie narzucania swojej pomocy byle komu i za byle co, tylko przyjrzeć się okolicznościom i pobrać wynagrodzenie za wykonaną pracę.

Jest to tryb, który wspomaga trzeźwe myślenie, zdrowy osąd zanim się do czegoś zbyt pośpiesznie przymierzymy. Ludzie z tego trybu dbają o swoją ocenę w danej sytuacji czy zdarzeniu, troszczą się o to, by nie zaistniały zajścia niewłaściwe. Nie chcą być zmuszeni do skruchy z powodu wmieszania się w coś lub popełnienia błędu. Wolą tego nie robić. Ostrożność ich jest znana otoczeniu i czasem może nawet być zaraźliwa, chociaż niekiedy nie wiadomo dlaczego wzbudza ona lęk.

W biegunie pozytywnym ostrożność powoduje zachowanie się pewne i świadome. Ze względu na to, że jest przeciwna podejmowaniu ryzyka, człowiek w tym trybie troszczy się o konsekwencje, na pewno opłaca w terminie ubezpieczenie, a opony w aucie, stale przeglądane, utrzymuje w dobrym stanie. Inni też mogą być pewni, że osoba, której sposobem działania jest ostrożność, będzie taktowna i dyplomatyczna po to, by uniknąć zadrażnień i problemów.

W biegunie negatywnym ludzie z trybem ostrożności są nadmiernie i irracjonalnie bojaźliwi, fobistyczni i przesądni nie tylko dlatego, że mają lęk przed przejściem pod drabiną, ale też przed pozostawieniem domu niezabezpieczonego dwudziestoma zamkami i zakratowanymi oknami, podłączonym alarmem strzegącym przed włamaniem. Nie ruszą się bez amuletu w kieszeni, bez magicznych znaków w teczce i bez pełnego baku paliwa. Czy da się to ukryć ?

Tryb ostrożności, gdy rozpatrujemy go ze strony klinicznej jako fobię, może być odczuwany nieprzyjemnie, neurotycznie. Sprawia wrażenie bezbronnego zastoju. W takim stanie trudno jest podjąć jakąkolwiek decyzję czy rozpocząć jakieś działanie.

Z powodu takich właściwości łusek, przykłady ludzi z tym trybem są trudne do odnalezienia, w życiu publicznym nie ma ich wielu. Możemy jednak zaobserwować w jaki sposób ostrożność wpłynęła na tych czterech: George Washingtona, Sekretarza Obrony – Caspara Weinbergera, który był w stu procentach przekonany, że potrzeba do obrony więcej broni i wojen gwiezdnych; autora horrorów Stephena Kinga sugerującego co mamy obserwować i czego mamy się bać; pieśniarza Paula Simona, który ostrożnie rozważa każde słowo jakiego używa w swoich kompozycjach, jak i decyzję o czym śpiewa i za czym się opowiada.

Tryb ostrożności narzuca czasami samozachowanie, tak wiec należy do działania związanego z autokarmą. Autokarma to małe lekcje, czasami odczuwane jako gigantyczne, a które sami sobie układamy aby igrać nimi w celu zdobycia doświadczenia i stworzenia ciekawego, interesującego życia. (Tryb władzy jest przeciwieństwem ostrożności i często przekracza ramy tworząc karmę).

George Bush i Dan Rather obaj działają sposobem ostrożnym, który powstrzymuje ich, zaś znani są z tego, że niekiedy ześlizgują się do trybu władzy; zrobili to nie jeden raz sobie nawzajem.

Tryb ostrożności czyni królową Elżbietę troskliwą i bardzo odpowiednią do miejsca, które zajmuje; Jesse Helms krańcowo rozważnym oraz powoduje, że Dan Quayle bardzo rzadko się odzywa.

Władza – 20 % Ekspresja

Obecność człowieka z trybem władzy wyczuwamy gdy spędza dzień będąc pewnym siebie we wszystkim. Władza daje mu poczucie autorytetu, który jest nieomylny, a którego nie można nie zauważyć. Pomyślmy tu o Yoko Ono. Władza jest bardziej zauważalna niż dominacja i o wiele trudniejsza do złamania. (Znów pomyślmy o Yoko Ono). Dominacja przenosi się z jednej kwestii na drugą i jest ukierunkowana na ustawienie ludzi w szeregi, podczas gdy tryb władzy jest bardziej wpływowy i nie dba czy ludzie ustawią się w szeregi lub nie, a nawet czy przyznają rację bądź nie. Wadzą i dominacja dosyć często są używane w celu stworzenia osobowości dynamicznej – jakby centrali energetycznej.

W biegunie pozytywnym są to ludzie towarzyscy, zdobywają autorytet, zaufanie, wpływy i kierownictwo. Ich osobowość i obecność niesie ze sobą poczucie władzy i energii, a ich styl bycia i rozumowania – poczucie słuszności.

W biegunie negatywnym władza źle wykonywana i źle wyrażana przynosi i sieje strach w otoczeniu; osoby z tym trybem mogą być niewrażliwe, gruboskórne i zgrywające się na chojraków. Osoba taka może stać się dogmatyczna, przybierać cesarskie pozy. Są to cechy, które nie podobają się otoczeniu, śmieszą lub wręcz odpychają. Osoby z trybu władzy, gdy nie otrzymają tego co chcą, mogą wytworzyć wielką czarną chmurę, przygniatającą tych, którym odbierają ich wolę i narzucają własną. Osobnicy tacy nie zdają sobie sprawy z tego, że uciskają innych i to nawet po kilkakrotnym zwróceniu im uwagi.

Carl Rowan, redaktor kilku kolumn w znanych gazetach, jest zagorzałym obrońcą tezy dotyczącej kontroli posiadania broni, idealistą, któremu udało się swój tryb władzy doprowadzić do szczytu. Występował nawet przeciw swym ideałom, gdy grupa młodocianych łobuzów sforsowała o pomocy parkan jego rezydencji by urządzić sobie kąpiel w basenie. Sfrustrowany, kiedy niepożądani goście nie chcieli odejść na jego ustny rozkaz, wyciągnął rewolwer i strzelił raniąc jednego z nich w nadgarstek. Narodowemu Zjednoczeniu Posiadaczy Broni bardzo się to spodobało. Orzekli, że jego działanie (tryb władzy) mówi głośniej, niż jego słowa (idealizm).

Pamiętamy sprytnego Machiavellego znanego z jego artystycznych dyskusji na temat władzy. Matthew Strode ten kaznodzieja ze szkół powszechnych, któremu nikt nie potrafił zamknąć ust, używał władzy i dużo uporu.

Magnat środków informacji – Rupert Murdoch – używa władzy i pragmatyzmu do poszerzenia swego imperium. Kampania z 1988 roku spowodowała, że Bush zaczął kultywować swoje prześlizgnięcie się do trybu władzy, aby wydać się ludziom bardziej swojskim. W tym samym czasie Dukakis zeskoczył z właściwego sobie trybu władzy w tryb ostrożności, prawdopodobnie z powodu lęku, by nie wydać się zbyt liberalnym.

Wyobraźmy sobie co byśmy odczuwali, gdyby z nami w pokoju znaleźli się: Robert Kennedy, Chairman Mao, William Randolph Hearst, L.Ron Hubbard, Michaił Gorbaczow, Orson Welles, Madonna, Werner Erhard oraz Norman Mailer, moglibyśmy pojąć jak się odczuwa tryb władzy.

Powściągliwość – 2 % Inspiracja – Natchnienie

Inkarnacje z trybem powściągliwości wybierane są by zrównoważyć poprzednie inkarnacje z nadmiarem posiadania i „wyskoków”, lub po prostu w celu zrozumienia jak powstrzymać się od czegoś. Jest to podobne do trybu ostrożności tylko charakteryzuje się większym smakiem i elegancją. Tryb ten wymaga, by ludzie znaleźli uprzejmy i elegancki sposób wyrażania swych emocji. Szorstkość i brak godności doprowadza ich do szału, ale tylko wewnętrznie. Powstrzymywanie emocji jest konieczne, chociaż ogromnie trudne dla Rzemieślników i Mędrców.

W biegunie pozytywnym można wyczuć ujarzmione emocje i zachowanie się pełne taktu i godności. Ludzie tacy sprawiają wrażenie produktów „dobrego wychowania” są bowiem zdyscyplinowani, pełni ogłady i elegancji. Należą do koneserów smaku i znawców piękna.

„Time” mówi – „… ubranie świetnie skrojone, srebrne włosy zawsze dobrze uczesane”. Oto patrycjusz Lloyd Bentsen, którego znamy z monogramu LMB i z jego uprzejmych, eleganckich manier. Jest on wspaniałym przykładem bieguna pozytywnego trybu powściągliwości. Nie oczekujemy jednak od niego, że zelektryzuje kogoś czymkolwiek lub, że włosy opadną mu na czoło.

Ludzie używający trybu powściągliwości często są zauważalnie hamowani i „złapani” przez biegun negatywny. Odciągnięci od już i tak powstrzymywanych emocji, mogą nie być aktywni i zablokowani, bez zdolności wyłonienia na światło dzienne realnych spraw, które im dokuczają i deprymują. Na innych robią wrażenie nie odpowiadających na to, czego się od nich oczekuje i wydają się trochę zbyt chłodni w uczuciach.

Przykłady ludzi o takim zahamowaniu to: książę Karol, Grace Kelly, David Niven, Alec Guiness, Nancy Reagan, David Byrne, Geoffrey Beene i Fred Astaire. Aktorki: Mary Tyler Moore, Audrey Hepburn, Meryl Streep, Maggie Smith, Catherine Deneuve i Marlene Dietrich – wszystkie używają powściągliwości dodając sporo ogłady, taktu i elegancji do swego sposobu bycia.

Mamy również niektóre zawody, które przyciągają ludzi z trybem powściągliwości na przykład: kucharzy – smakoszów, dekoratorów wnętrz, twórców mody, dyplomatów, muzyków muzyki klasycznej i tancerzy klasycznego tańca. Nie można uznać, że „Bohaterka miłosnych romansów” – jest jakimś zawodem, ale są kobiety, które identyfikują się z tym typem literackim i nabierają właśnie takich manier i sposobu bycia.

Pasja – 10 % Inspiracja – Natchnienie

Bardzo rzadko ludzie wybierają sobie dwie inkarnacje pod rząd z trybem pasji. W pasji bowiem często zatracamy się w intensywnym działaniu i emocji. W wyborze przeważa to co bardziej nam się podoba, co nas wciąga lub pociąga i nie przykładamy wielkiej wagi do tego, aby wszystko spokojnie rozważyć.

Z tego powodu, że najbardziej są tu zaakcentowane emocje, tryb pasji jest ulubionym sposobem działania Dusz na poziomie Dojrzałym. Daje on zdolność rozkoszowania się momentem i energią oraz możliwość podążania za czymkolwiek co przyciąga uwagę lub pragnienia. Sposób, aby pozostać pozytywnym i utrzymywać pewien dystans do chęci i emocji, to nie identyfikować się całkowicie z niczym i z nikim, nie pozwalać aby zawładnęły nami wiry pożądania i pragnień.

W biegunie pozytywnym, ci otwarci, ożywieni ludzie są intensywnie witalni, być może trochę podekscytowani, pełni entuzjazmu „Czy życie nie jest cudowne!”. Bywają emocjonalni i spontaniczni. Idą za wszystkim co wabi ich zainteresowania nie bacząc zbytnio na to, czy jest to dobre czy złe, właściwe bądź nie i czy naprawdę tak bardzo tego pragną. Są doskonałymi modelami tego, co warsztaty wzrostu mogą wyprodukować.

W biegunie negatywnym pobudzane emocje prowadzą do emocjonalnej huśtawki, a co za tym idzie – do cierpienia. W przeciwieństwie do pozytywnego bieguna – entuzjazmu, człowiek rozgoryczony z bieguna negatywnego trybu pasji pyta „Czy życie nie jest okrutne?”. W ten sposób emocje opanowują całą gamę możliwych przeżyć. Pełen irytacji, złości, wściekłości i przeżyć ponad siły – biegun ten jest ogromnie wyczerpujący.

Ludzie używający trybu pasji z uzupełniającymi łuskami takimi jak idealizm, wzrost lub dominacja, często mają fizyczne poczucie iskrzącej się energii, jak na przykład John Kennedy, Stevie Wonder lub Frank Sinatra.

Energia trybu pasji często prowadzi ludzi do sławy. Oto kilka przykładów: Joanna d’Arc, Richard Ramirez, Martin Luther King Junior, Papież Jan Paweł II, Albert Einstein, Vincent Van Gogh, Herb Caen, Ralph Nader, Jane Fonda, Dustin Hoffman, Tom Hanks i Leonard Bailey lekarz, który przeszczepił serce pawiana dziecku imieniem Faye. Tryb pasji służy muzykom takim jak: Chopin, Mozart, Beverly Sills, Luciano Pavarotti, Liberace, Carly Simon i Little Richard, jak również podoba się Lee Iecocca ponieważ widać, że on jednoczy się osobiście z tym co gra i jak gra.

Wytrwałość – 4 % Działanie

Wytrwałość jest wykładnikiem sukcesu w takim samym stopniu, jak i pasja. Wybierana w inkarnacjach o przewadze zadań i długoterminowej karmie, które muszą być skontrolowane z determinacją i wytrzymałością. Nikos Kazantzakis na przykład uzależniał swoje życie od wymagań duszy. Przeszedł w krańcowej biedzie, szukając wewnętrznego wglądu, zakaz czytania swoich książek, a potępienie przez Kościół i publiczność tylko go wzmocniło.

To właśnie jest tryb wytrwałości, który daje ludziom upór i moc, oraz sprawia, że idą ścieżką krok za krokiem tak długo, jak tylko jest to potrzebne do uzyskania celu. Nie czynią tego dla poklasku ani uznania.

W biegunie pozytywnym są to ludzie wytrwali, zdyscyplinowani, solidni i stali. Zgromadzenie i uszanowanie dyscypliny potrzebnej do wykonania zadań długoterminowych nie stanowi dla nich problemu, toteż zwykle dokonują tego co zamierzali, wbrew przeciwnościom i trudnościom jakich dostarczają im ludzie i jakie byłyby usprawiedliwienia dla innych, działających odmiennymi sposobami.

W biegunie negatywnym wytrwałości człowiek może sprawiać wrażenie zbyt nieporuszonego i skoncentrowanego, a nawet męczącego. Występuje tu brak chęci do zmiany czegokolwiek, nawet wtedy, gdy osiągnie to co chce i mimo, iż postawa taka jest już nie potrzebna, niewłaściwa i prowadząca w ślepy zaułek. Ludzie tacy, nie widzą szerokiego obrazu tylko fragment problemu, pozostają skupieni z klapkami na oczach.

Phil Donahue jest bardzo aktywnym Służącym – Duszą Starą, i wcale nie chce być zauważony. Bez trybu wytrwałości nie miałby swego własnego programu w telewizji, który z powodzeniem trwa tak długo i nie nuży.

Bez upartej wytrwałości Borys Pasternak na pewno nie zobaczyłby wydania ani jednej swojej książki.

Tryb wytrwałości jest jakby podręcznikiem do wszelkich trudnych zadań, który świetnie może służyć wszystkim ucząc np. jak utrzymać się na swoim stanowisku, rządzić krajem mimo wyżów i niżów. Corazon Aquino, Khomeini, P.W. Botha, Yitzhak Shamir, Manuel Noriega, Daniel Ortega i Deng Xiaoping wszyscy używali trybu wytrwałości. Trybem tym wspomaga się również Matka Teresa, Joan Baez, J.Edgar Hoover, James Randi, Eddie Murphy i Robert Redford, aby wykonać to co wybrali. Wszyscy ci ludzie mogą ześliznąć się prosto w agresję, gdy zechcą pchnąć jakąś sprawę i dodać jej dynamizmu.

Wielu uznanych atletów używa trybu wytrwałości albo agresji w połączeniu z prześlizgiwaniem się do jednego z trybów. Jak mógłby ktoś taki jak Brian Boitano, który wygrał w jeździe figurowej na łyżwach złoty medal, poświęcając pieniądze i tyle lat na konieczną praktykę, uzyskać to bez wielkiej dozy wytrwałości?

Agresja – 4 % Działanie

Agresja jest jeszcze jednym z tych angielskich słów, których Michael używa w sposób niekonwencjonalny. Od łaciny do języka angielskiego agresja oznacza atak, nie sprowokowaną ofensywę. Z odcieniem niezbyt pochlebnym, jakie roztacza się nad tym słowem, Michael używa słów agresja do określenia osoby dynamicznej, pełnej optymizmu i energii. Agresja to tryb ludzi pełnych energicznego wigoru, odnoszącego się zwłaszcza do inicjatyw i pełni sił.

Ci mocni, przedsiębiorczy ludzie bardziej „chcą” wejść i podjąć działanie, są bardziej skłonni do podejmowania ryzyka, niż inne role. Agresja może być wspaniałą drogą do zrównoważenia poprzednich inkarnacji, które przebiegały w formie zbyt pasywnej, lub może być użyta do wypełniania każdego zadania. Nawet ciało fizyczne zazwyczaj jest nietypowo pełne wigoru i aktywności gdy jest podgrzewane trybem agresji.

W biegunie pozytywnym ci odważni ludzie są dynamiczni, pociąga ich przyroda, są pełni życia. Lubią działanie i łatwo zdobywają pozycje dzięki której mogą kierować innymi. Są również tak zdrowi i tak aktywni wewnętrznie, że trudno zawrócić ich z obranej drogi. Trudności to dla nich wyzwanie, a nie kłopoty. Tryb agresji nawet we śnie nie dopuszcza myśli o wycofaniu się.

W biegunie negatywnym agresja przeradza się w wojowniczość i atak, czyli w działanie wojenne.

Pan lub Pani „Dynamiczna” może nagle być pełna niewyczerpanej energii i gotowa na skoncentrowanie jej gdziekolwiek i to już w tej chwili! Gdy ludzie tacy stają się niemili, oznacza to rychłą ulgę w napięciu. Gdzie zamanifestuje się nadużycie słowne lub grubiańskie zastosowanie siły, tam agresja staje się destrukcyjna.

Tryb agresji nie występuje zwykle wśród komediantów – Lenny Bruce, John Belushi używali jej tak, jak Mel Brooks, Lily Tomlin, Bob Goldthwait i Robin Williams. Morton Downey Junior nie jest dosłownie komediantem, ale też jej używa i to dość mocno.

Tryb agresji był prawdopodobnie odpowiedzialny za utrzymanie się Ronalda Reagana w pozycji trzeźwo patrzącego podczas jego prezydentury, oraz za utrzymanie uwagi wybitnego dziennikarza Huntera Thompsona, gdy pisał odurzony alkoholem i narkotykami. Fidel Castro, Moamar Khadafy, George Wallace, John Hinckley, John McEnroe, Mary Kay Ash, Sean Penn, Mohammed Ali, Grace Jones i Chuck Berry – ludzie ci wyrażają tryb agresji w swój specyficzny sposób, niektórzy z nich robią to bardziej lub mniej delikatnie, a inni działają silniej z bieguna negatywnego.

Obserwacja – 50 % Asymilacja

Obserwację praktykuje połowa populacji, która z uwagą bada i wchłania wszystko co dzieje się wokół. Ludzie, którzy jej używają, mogą wydać się nam chłodni i z rezerwą, ponieważ obserwacja pozwala utrzymać spokój, zrównoważoną pozycję, nawet w sytuacjach niespokojnych i denerwujących. Gdy człowiek obserwuje z wielkim wysiłkiem i stara się uchwycić wszystko, działanie takie pozwala rozpoznać jego tryb. Dla uwidocznienia tego przykładu możemy przytoczyć lemury, które szeroko otwartymi oczkami obserwują z wielkim zainteresowaniem wszystko co się wokół nich dzieje.

Obserwacja jest trybem najspokojniejszym, ponieważ mieści się w grupie neutralnej i charakteryzuje się tym, że nie popycha do działania ani nie sieje lęku. Raczej pobudza apetyt na wiadomości, co jest wynikiem dociekliwego umysłu. Elayne Boosler przedstawia nam wspaniały typ komedii opartej na bardzo dokładnej obserwacji, której oczom nic me może umknąć, a co umyka przeciętnemu obserwatorowi. Zabawny jest fakt, że wielu rzeczy nie zauważamy dopóki ona nam ich nie ukaże i nie ośmieszy.

Tryb obserwacji ma swoje racje od komedii przez pracę śledczego policji, aż do komentatorów prasowych włącznie. Wszystko co wymaga analizy, badań i super-dokładnych danych, jest jakby stworzone dla tego trybu. Erudyci lubią często stosować tryb obserwacji, ponieważ jest to metoda najlepiej wypróbowana.

Gdy potrzebne jest działanie, osoba z trybem obserwacji musi ześlizgnąć się do jednego z wielu trybów i jak to zwykle bywa, wybiera jeden lub dwa najbardziej odpowiednie do życia na ziemi. Zazwyczaj wybierając między pasją, władzą, wytrwałością lub agresją. Tryby ostrożności i powściągliwości nie nadają się do działania.

W biegunie pozytywnym możemy uzyskać jasność widzenia w tych wszystkich usiłowaniach. Możemy zdobyć odwagę, trzeźwość i wewnętrzny wygląd, przez cały czas utrzymując mentalną perspektywę obserwacji i jak mucha, siedząc na ścianie, widzieć wszystko.

W biegunie negatywnym obserwacja może się zdegenerować i przejść we wnikliwe badanie, badanie i badanie post mortem, trzymając zawsze emocje na wodzy. Tacy ludzie szpiegują i śledzą przez cały czas, zamiast uczestniczyć w działaniu. W biegunie negatywnym obserwacja upodabnia się bardziej do węża w trawie niż do muchy na ścianie.

Rajneesh, który był znany z tego, że wprowadzał ludzi w sytuacje dla nich niewygodne, a potem beznamiętnie obserwował jak walczą, w ten sposób również pomagał ludziom zobaczyć ich własną walkę i zidentyfikować ich strach.

Julia Child wykorzystała swoją pracę mistrza gotowania do obserwacji wszystkiego co było dla niej ważne. Whoopi Goldberg, Billy Crystal, Jay Leno i Dick Cavett stosowali wiele poczynionych obserwacji w swoich efektach komicznych. Reżyser filmowy Bernardo Bertolucci, ma bardzo wyczulone oko na detale, które prezentuje w filmach jako drobiazgi ogromnie wzbogacające formę wizualną. Barbara Walters, William Buckley, David Attenborough, Margaret Thatcher i Paul Volcker – wszyscy są uważnymi obserwatorami, a różnią się między sobą tym, że każdy z nich używa tego trybu na swój sposób. Obserwacja nie wydaje się być takim trybem, który popycha ludzi do sławy, jak na przykład dzieje się to w trybie agresji, władzy lub pasji. Mimo, że 50 procent ludzi w naszej kulturze stosuje ten tryb niełatwo było odnaleźć przykłady.

POSTAWY

Postawa to nasz typowy punkt widzenia, spojrzenie na świat, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Formuje ona myśli o tym kim jesteśmy i w jaki sposób decydujemy o tym, co robić, a czego nie robić.

Mimo, że postawa jest głównie perspektywą intelektualną, jednak natychmiast zabarwia nasze emocje. Istnieje siedem postaw: sceptyk, idealista, stoik, duchowy, cynik, realista i pragmatyk.

Michael bierze pod uwagę pracę naszego umysłu pomagając zdobyć i utrzymać „dobrą” postawę. Przypomina nam, że nasze nadzieje, a przez to i nasze rezultaty, rządzone są przez nasze postawy. Cynicy czy sceptycy uważają, że zawsze powinni być ponad postawami. Prawdą jest, że o wiele łatwiej idealiście czy duchowemu utrzymać „dobrą” postawę na pierwszym miejscu. Tymczasem Michael przypomina nam, że wybieramy nasze łuski w określonym celu. Nie wszyscy jesteśmy idealistami czy duchowymi przez cały czas – najważniejsze jest przebywanie w biegunie pozytywnym naszej własnej postawy, jakakolwiek by ona nie była. Być idealistą nie jest aż tak wspaniale, gdyż zakładają oni często sobie klapki na oczy i są naiwni.

Postawa odgrywa bardzo ważną rolę w systemie Michaela. Nauczanie to, dodaje odwagi w zaakceptowaniu siebie przez wiedzę o sobie. Gdy pozostajesz w biegunie pozytywnym swojej postawy to prawdopodobnie znajdziesz się w pozytywnych biegunach wszystkich swoich łusek.

Postawa jest zazwyczaj pierwszą z naszych łusek, w której najłatwiej wpadamy w biegun negatywny, a następnie wciąga nas w inne też negatywne łuski. Jest ona również najłatwiejszą łuską, nad którą powinniśmy pracować, aby zmienić jej biegun z negatywnego na pozytywny. Utrzymywanie się w „dobrej” postawie, czyli pozostanie w biegunie pozytywnym, jest dla nas tak samo ważne jak wiara w naszego nauczyciela.

Sceptyk – 5 % Ekspresja – wyrażanie siebie

Nie chcąc zaakceptować informacji, sceptycy są tymi, którzy utrzymują nasz system wiedzy uporządkowany. Przewidywanie że życie, produkty, sytuacje i teorie intelektualne zawsze zawierają po kilka luk, doprowadza ich do zwątpienia i zaczynają poszukiwać tych defektów. Przerabiają docierające do nich informacje publiczne dodając im szczyptę soli. Powątpiewając o wszystkim, z założonymi rękami, zwracają uwagę na trudności, których my nie dostrzegamy. Są to intelektualne i naukowe ramy umysłu, które biorą pod uwagę „to” i zwracają uwagę na „tamto”, cały czas utrzymując osąd, opinię aż cały proces dojdzie do końca. Taka postawa dodaje potrzebnego spoiwa, chęci i energii do działania i zmieniania świata.

Nie chcąc być nigdy uważanym za głupca, sceptyk zdobywa wiele wiadomości by uzyskać pełnię swojej władzy.

W biegunie pozytywnym – sceptyk badając coś tylko dla własnej satysfakcji, ocenia to i broni tego później w stu procentach.

W biegunie negatywnym – sceptyk niepewny i gaszący entuzjazm innych, nigdy nie odczuwa zadowolenia ze swoich poszukiwań informacji. Nie przekonany i twardogłowy jest podejrzliwy i prawdopodobnie dyskutuje, zniechęcając drobiazgami i utrudniając życie innym oraz sobie.

Chociaż twarz Christie Brinkley nigdy nie jest uśmiechnięta to właśnie takie twarze pokazuje się w reklamach. Jeśli sceptyk wybiera reklamowany produkt uważamy, że jest to wybór już sprawdzony i przemyślany. Reklama papierosów Winston, która używa sloganu „Prawdziwi ludzie, prawdziwy smak”, jest opinią sceptyków przekonanych o dobrym smaku tych papierosów.

Z powodu niezadowolenia – sceptycy mają wielki wpływ na naszej planecie. Często kreują nowe prawa i sposoby ich wykonania. Przykładem jest senator Daniel Patrick Moynihan, sceptyk, który wyczuł pewne szaleństwa w systemie dobrobytu. Czuł, że stary system nie pomagał ludziom w trudnych okresach, ale pogarszał jeszcze ich stan, chwytając w pułapkę biedy, nieraz nawet przez całe pokolenia. Moynihan boleśnie, z wielkim wkładem pracy obserwował system dobrobytu, aż stworzył projekt poprawy z przekonaniem, że będzie on lepszy. Wtedy stał się siłą napędową reformy praw dotyczącej dobrobytu w swoim kraju.

W prawach Pomocy Rodzinie z emfazą mówił o podstawowej edukacji, szkoleniu pracowników, opiece socjalnej i programach pracy.

James Randi, o Duszy Młodej z rolą Rzemieślnika, proponuje nowe spojrzenie na codzienne, życiowe zadania z racji Nowej Ery z uwzględnieniem wszystkich tematów para-normalnych. Sceptyczna postawa jest jego głównym życiowym zadaniem.

Nikos Kazantzakis, autor „Zorby” i „Kuszenie Chrystusa”, został nazwany przez swych wielbicieli zażartym heretykiem. Zwykle określa się w ten sposób sceptyka, który pozostaje wierzącym mimo, że zwraca swe oczy i usta przeciw Kościołowi. Kazantzakis wierzył w herezję i jako dobry sceptyk nienawidził niewzruszonego dogmatu. Podobnie James Randi, który porównywał swoją rolę do wstrząsu jaki ona wywołała. Jednak Salman Rushdie („Szatańskie wersety”) inny heretyk – sceptyk chyba nie ma satysfakcji ze wstrząsu jaki wywołał, a który doprowadził go do izolacji.

Sokrates to jeszcze jeden przykład, który ze sceptycyzmu w stosunku do życia i do tego co ono kryje, zrobił zaletę. Możemy tu dodać takich sceptyków jak: William Buckley, Walter Cronkite, Peter Jennings, Jane Brody, Stephen Bingham, Herb Caen, Pee Wee Herman, Woody Allen, George Burns, Katherine Hepburn, Paul Hogan i Sean Connery.

W tłumie sceptyków możemy zauważyć tych, którzy mają małą zmarszczkę na twarzy obniżającą czoło i powodującą, że oczy wydają się zezować. Jest to twarz człowieka, który wątpi i niedowierza. Z pewnością ludzie ci woleli by być idealistami pod warunkiem, że świat byłby również idealny.

Idealista – 30 % Ekspresja

Idealiści wiedzą „jaki powinien być” świat i w pocie czoła, z niekończącym się entuzjazmem dążą do tego, by taki właśnie był.

Postawa ta jest tak pozytywna, że daje posiadaczowi wrażliwą, wysoką energię i żywotność, która pomaga przyciągnąć innych aby wspomagali ich wizję. Tworzą oni w naszym świecie wiele zmian, chociaż niektóre z nich np. idealistów o Duszy na poziomie Dziecka jak na przykład Hitler, różnią się bardzo, od tych stworzonych przez Duszę Młodą jak John Glenn lub Matkę Teresę – Duszę Starą.

W biegunie pozytywnym idealista miesza dobre idee z rzeczywistością tak, aby zostały wykonane. Optymistyczni i pełni dobrej woli idealiści cieszą się wielką strefą wpływów. Gdy nie otrzymują tego co chcą, ich rozczarowanie nie trwa długo. Idealiści realizują działanie, które popycha wiele idei na raz, czy będzie to zrobienie wygodniejszego krzesła, zorganizowanie lepszego spotkania, lepszych stosunków międzyludzkich, lepszych szkół czy lepszego świata.

W biegunie negatywnym idealiści są tak wypełnieni pojęciem „musi się”, że jest im trudno osiągnąć odprężenie i żyć daną chwilą.

Idealiści mogą być tak bardzo naiwni w swych oczekiwaniach, że ogromnie cierpią, gdy ich nadzieje zawodzą. Jeżeli np. stawiają na piedestale lidera jakiejś sprawy, załamują się gdy ten z niego spada, chociaż być może był on tam postawiony nie słusznie. Ponieważ idealiści mogą działać zbyt utopijnie i abstrakcyjnie, ludzie skarżą się na nich mówiąc, że są zbyt kłopotliwi, skomplikowani i zupełnie nierealni mijając się z rzeczywistością.

Terry Waite był takim idealistą myślącym, że może pomóc w Libanie i w tej chwili jest zakładnikiem. Inni, którzy realizowali swoje wizje z większym szczęściem niż on, chcąc stworzyć nam lepszy świat to: Steven Jobs, John Denver, Norman Cousins, Ruth Westheimer, Robert Redford, Sting i Bruce Springsteen.

Kilku z wielu idealistów, którzy weszli na arenę polityczną po to, by zmienić świat w sposób najbardziej godny zapamiętania to: John i Robert Kennedy, Ronald Reagan, Gary Hart, Oliver North, Martin Luther King, Coretta Scott King, Lech Wałęsa, Oscar Arias, Imelda Marcos, Moamar Khadafy, Clint Eastwood, Gloria Steinem i Jane Fonda. Właśnie dlatego, że są idealistami nieważne jest dla nich czy zgadzamy się z nimi pod tym względem, czy są uczciwi w stosunku do samych siebie i czy my o tym wiemy. A oto kilka nazwisk idealistów, których można rozpoznać po błysku w oczach: Linda Evans, Barbara Streisand, Christie Brinkley, Gary Grant, Lionel Richie, Eddie Murphy i Robin Williams.

Stoik – 5 % Inspiracja – Natchnienie

Postawa ta wybierana jest na te inkarnacje w których potrzebna jest cierpliwość i wytrzymałość, bowiem dzięki niej człowiek ma nadzieję na lepsze przejście przez trudny i ciężki okres. Postawa stoika była przez długi czas popularna w Azji ze względu na niezmiernie trudne warunki życia. Pomyślmy o tym jak wygodna była postawa stoika w Chinach, w kraju o ciągłych i zaskakujących zmianach politycznych, gdzie niemal do dziś jedynym bezpiecznym tematem konwersacji była rozmowa o pogodzie.

Stoicyzm nie jest wybierany w celu wywierania wpływu na otoczenie ani po to by zmienić świat. Celem jest zaakceptowanie, z jak największym spokojem, stanu faktycznego. Stoik ukrywa swoje uczucia nawet przed sobą samym, aby uniknąć poddania się wpływom tego co życie ofiarowuje. Safia Khadafy jest stoikiem i możemy sobie wyobrazić jak taka postawa mu pomaga.

W biegunie pozytywnym znajdujemy harmonię i spokój wraz z naturalnością i pewną dozą rezerwy. Taka wytrzymała osoba cieszy się stabilnością i może znaleźć się w położeniu jakie sama sobie narzuci, wykorzystując jak najlepiej i zgodnie z potrzebą chwili sytuację oraz swoje zdolności. Stoicy znajdują oddźwięk w Żenię, tak w praktyce, jak i w filozofii.

W biegunie negatywnym stoik może zbyt długo cierpieć beznamiętnie nie próbując nawet zmienić żadnej z sytuacji na swoją korzyść. Zrezygnowany, o kamiennej twarzy, nieszczęśliwy, pozostaje bez reakcji w czasie konfrontacji z problemami, z ludźmi, z okolicznościami czy wydarzeniami. Stoik wytrzymuje wszystko, nie ucieka nawet od sytuacji beznadziejnych, pozostając coraz bardziej wyczerpany, wlokąc nogi, gromadząc zniewagi, może stać się całkowicie apatyczny. Siłę stoika możemy zaobserwować u sześciu osób: Joan Baez, Abraham Lincoln, Chairman Mao, George Wallace, Jean Claude Duvalier i u dziecka imieniem Meghann LaRocco, które przed ukończeniem roku życia, przeszło już czwartą transplantację wątroby. Mamy tu również aktorów takich jak: Gary Cooper, Marlon Brando, John Wayne i Robert Mitchum, którzy wykreowali ze stoicyzmu część swojej męskości.

Duchowy – 5 % Inspiracja – Natchnienie

Ludzie z tą postawą mają spojrzenie na życie ogarniające również rzeczy niewidzialne i duchowe. Są oni całkowicie otwarci, gdy patrzą na różnorodne możliwości oraz nawiązują dobry kontakt z wyższymi poziomami. Jest jakieś dodatkowe światełko w oczach takiego człowieka. Dusze na poziomie Starym są tymi, które zawsze pamiętają o „białym świetle” ich aut, upewniają się, że ich książeczki czekowe są w porządku i wizualizują swe cele jako już zrealizowane.

Postawa duchowa nie prowadzi do walki z życiem ani do wywołania jej przyczyny, wprost przeciwnie – prowadzi do odczuć doskonałego smaku w całym życiu. Są to ludzie, którym udaje się zrobić jak można najwięcej z tego, co przychodzi i mniej z tego, co już odchodzi.

Są ludźmi, którzy wiedzą wszystko co mogą wiedzieć i ze względu na to znani są ze swych opinii, jakkolwiek innym wydają się one dziwne. Spróbujmy zrozumieć na przykład taki przypadek: „Kto wie, może dla szynszyli nie jest ważne umieranie po to, aby stać się następnie futrem” – jest to pytanie, które zadają kobiecie hodującej szynszyle.

Są również tymi, którzy mówią do nas: „Wszystko jest wspaniałe” – właśnie w tym momencie, gdy mamy zmartwienie. Ulubionymi wyrażeniami ludzi z tą postawą są „Nigdy nic nie wiadomo” lub „Owszem, to mogło by być”, a mówią to z wymownym uniesieniem brwi.

W biegunie pozytywnym postawa duchowa ma taką szeroką perspektywę, że umożliwia ona spojrzenie w przyszłość. Ludzie tacy idą daleko i są wizjonerami gdy ostrożnie badają swoje wierzenia i doświadczenia. Oddani wyższym celom, nie związanym ze światem, widzą doskonałość i stosują ją w praktyce.

W biegunie negatywnym ludzie z postawą duchową mogą być tak odlegli od zdrowego rozsądku i rzeczywistości, że są prawie poza planetą, na której żyją.

Rozproszeni, łatwowierni, łatwo poddający się wpływom, ignorują detale, z których składa się praca w świecie fizycznym. Wierząc we wszystko tracą rozeznanie i powodują problemy dążąc do urzeczywistnienia jakiejś mglistej literackiej idei. Latają wysoko, pełni dobrych uczuć i wizji, mogą odrzucić dużo dobrych rzeczy, a zaakceptować życie takie, jakim ono jest.

William Blake, Liberace, Michael Jackson, Gene Kelly, Joni Mitchell i Stevie Wonder są wizjonerami z postawą duchową, którzy łączą swoje przeżycia z innymi poziomami bycia. Leonard Orr, który obiecuje fizyczną nieśmiertelność też ma postawę duchową tak, jak i Shirley MacLaine, Lynn Andrews, Bernie Siegel, Ram Dass, Satchidananda i Dalaj Lama, którzy kierowali swą duchowością, ale każdy z nich w inny sposób pozostawił swe piętno na naszej kulturze.

Pełen magii Jahnson, Frank Herbert, Ralph Nader, Alice Walker i Jimmy Carter to ludzie, którzy żyją pod wpływem swojej duchowej postawy. Syryjski prezydent Assad – Dusza będąca w połowie wieku Dojrzałego – jest jeszcze innego typu przedstawicielem tego trybu. Ponieważ jego kraj jest największym „eksporterem” terroryzmu na świecie, byłoby trudno rozszyfrować jak on używa tej wpływowej łuski bez zrozumienia, że najwyższym doświadczeniem Islamu jest samoofiarowanie oraz ofiarowanie życia innych.

Cynik – 5 % Działanie

Postawa cynika wybierana jest zazwyczaj w celu ochrony w inkarnacjach trudnych, wysoko-karmicznych, ponieważ właśnie cynizm, dzięki swej prawdziwej naturze, pomaga zwalczać pogardę. Niedowierzanie motywacjom innych ludzi, patrzenie na życie jak ono mimo wszystko działa i martwienie się jego negatywnymi stronami – to znaki „fabryczne” cynika. Przeważnie oczekuje on pewnych nieprzyjemności od życia i gdy one przychodzą nie dziwi się temu i nie czuje zaskoczenia.

W biegunie pozytywnym cynicy szukają tego, co mogłoby być błędne i eliminują to, co wykazuje brak substancji, co niemądre i zbyt naiwne. Zatroskani i bystrzy niełatwo dają się zwieść. Nie szanują ludzi pod względem ich majętności ani nawet ze względu na reprezentowane przez nich wartości – w tym swych prezydentów. Ponieważ dostrzegają ułomność każdego tak łatwo, są skomplikowani do tego stopnia, że aż sprzeczni w swych absurdalnych opiniach.

Cynizm często jawi się w satyrze jako dobrze utrafione szyderstwo i ośmieszenie.

W biegunie negatywnym cynik z sarkazmem oczernia wszystko i wszystkich. Żrący, palący, pełen pogardy i szyderczego śmiechu, przepełniony negatywnym uczuciem typu: „Życie to zgnilizna”, zamiast wypełniać swoje zadania i cel, raczej nabawia się bólów brzucha (dolegliwości fizycznych). Życie w takich bagnach, bez przejaśnień, nie ma nic wspólnego z wyobrażeniem jakie mamy o przyjemności.

Ludzie z postawą cynika, którzy osiągają pozycje władzy czy sławy, często jako siły napędowej używali cynizmu. Były Sekretarz Obrony – Caspar Weinberger z powodu swojej podejrzliwości dotyczącej ludzkiej natury, jak wiewiórka przygotowująca się do ciężkiej zimy, chciał gromadzić coraz więcej broni nuklearnej i doprowadzić do wojen gwiezdnych bez względu na to ile by to kosztowało. Prezydent Rady Federalnej – Paul Volcker nie chciał zezwolić, by idealizm Reagana zniekształcił jego własny punkt widzenia na manewrowanie ekonomią.

John Paul Getty – pełna ambicji Młoda Dusza – używał swojego cynizmu do odrzucania czegokolwiek co byłoby do nabycia. Wielu z głównych potentatów narkotykowych w skali światowej musi być cynikami tak samo jak politycy, którzy patrzą w inną stronę, gdy daje się im łapówkę udając, że tego nie widzą.

Zauważmy u niżej podanych osób ukrytą postawę cynizmu wyrażaną na różne sposoby: Daniel Ortega z Nikaragui, Augusto Pinochet z Chile, Khomeini z Iranu, P.W. Botha z Południowej Afryki, Stephen King, Rex Reed, Lennie Bruce, Whoopi Goldberg i Richard Ramirez. Wielu, wielu autorów utworów powieściowych typu sensacyjnego od Raymonda Chandlera, Roberta Parkera do Evana Huntera to wszystko cynicy. Któż inny stworzyłby tych wszystkich podejrzliwych detektywów analizujących słabe punkty naszej kultury? Pozostawianie na boku swego zdrowia jest czymś, co dziś widziane jest jako pociągające, a następnie wykorzystywane w reklamowaniu stuprocentowego mężczyzny – cynika, który np. rozkoszuje się propagowaniem papierosów Marlboro.

Realista – 30 % Działanie

Realiści są obiektywni. Widzą jasno to co się wydarza i nie dodają do tego własnych opinii, osądów czy nadziei. Ich zrozumienie sytuacji, z pewnym brakiem sentymentalizmu, nie zabarwia im życia osobistego ani towarzyskiego.

W biegunie pozytywnym – „Bogu co boskie, a Cesarzowi co cesarskie”. Widząc sytuacje takimi jakimi są bez osobistego zabarwiania, zazwyczaj mają właściwy pogląd. Bez większych oczekiwań realista potrafi przyjąć to „co jest” i być sobą w danym momencie. Myśląc prosto i trzeźwo, widzą wszystkie aspekty danej sytuacji i potrafią to wykorzystać jak najlepiej dla siebie mimo, iż nie chcą wprowadzać jakichkolwiek zmian.

W biegunie negatywnym widzenie wszystkich aspektów staje się stratą w masie realistycznych możliwości. Pojawia się więc brak możliwości wyboru czy działania, jest to przysłowiowe „Osiołkowi w żłobie dano …”. Obiektywne staje się subiektywnym, emocje się potęgują, pojawiają się przesądy, fakty obiektywne tańczą wokół i wywołują zmęczenie.

Ludzie stosujący realizm, a między innymi John Wayne, są dobrym tego przykładem. Mogą bowiem ciężko ześlizgnąć się w cynizm i być wtedy pewni, że taka jest rzeczywistość. Takie ześlizgnięcie się nie jest zazwyczaj pozytywne.

Popatrzmy na tych oto realistów: Corazon Aquino, Henry Kissinger, George Shultz, Deng Xiaoping, Mae West, Madonna, Grace Jones, Joan Collins, Yoko Ono, Clint Eastwood, Norman Mailer i Ernest Hemingway. Są to ludzie, którzy nie budują zamków na lodzie. Chirurg C. Everett Koop, jest tak wielkim realistą, że odrzuca stosowanie statystyki, chociaż ze studiów wiedział, iż skrobanki i poronienia muszą być przeżyciem psychologicznie szkodliwym.

Pragmatyk – 20 % Asymilacja – Przyswajanie

Pragmatyk wyobraża sobie to, co nie jest opracowywalne i wykonalne, przyjmuje również to, co sprawia wrażenie nieprzezwyciężalnego.

Łatwo kalkuluje i trzyma się tego co bardziej skuteczne, wydajne, nawet wtedy gdy to „coś” jest mało romantyczne czy niemiłe. Pragmatyk z łatwością eliminuje i wyklucza niepraktyczne alternatywy i przyjmuje, że to czy tamto „musi” być zrobione. Może być zniechęcony przez innych, ze względu na ich niewłaściwy punkt widzenia jakiejś sytuacji czy wydarzenia. Pragmatycy są naturalnymi „lekarzami porządku”.

Cechy mentalne są przyczyną bezstronnego i praktycznego spojrzenia, które sprowadza wszystko do zwykłej uporządkowanej formy.

Podobnie jak realista, pragmatyk nie jest oderwany od pojęć ani spekulatywny, jest jednak bardziej bogaty w mądrze doprowadzone do skutku rezultaty, usprawnienia, korzyści i ewentualne straty. Często jego zdrowy rozsądek jest sprytniejszy od zdrowego rozsądku realisty.

Łuski te lubią tworzyć polityków lewicowych i prawicowych jak na przykład: George Bush, Bill Clinton, Mario Cuomo, Jesse Jackson, Margaret Thatcher, Ho Shi Minh, Violeta Chamorro, Michaił Gorbaczow i Borys Jelcyn, żeby podać chociaż kilku. Politycy z tą łuską są zwykle praktyczni, ich grą polityczną jest – bierz i daj – Pragmatycy łatwo mierzą i ważą to co jest produktem wymiany i wtedy bez poczucia winy robią wszystko co potrzebne, aby to co zaplanowane zostało wykonane. Idealiści nie są skorzy do takiej wymiany – bierz i daj. Pamiętajmy, że skoro pragmatyzm jest łuską neutralną, to jego właściciele mogą ześlizgnąć się wprost w idealizm czy stoicyzm bądź w każdą inną łuskę w zależności od potrzeb i okazji.

W biegunie pozytywnym pragmatycy posiadający wspaniały nos, są ogromnie zajęci eliminowaniem braku wydajności czy nieskuteczności. Ci kompetentni ludzie są wrażliwi, zorganizowani i metodyczni. Z łatwością tworzą prawa, które ułatwiają funkcjonowanie życia, stosunków międzyludzkich, pracy biurowej lub kraju.

W biegunie negatywnym pragmatycy stają się dogmatykami odrzucającymi spontaniczność i elastyczność. Skutecznie blokują swój wzrost i ewolucję, pozwalają by prawa, reguły, protokoły itp. stały się dla nich bogiem.

Tak więc pragmatyk staje się sztywny, twardogłowy i bardzo uparty. Jest wtedy ważny, nadęty, niezachęcający i tępy.

A oto kilka przykładów sławnych pragmatyków, którzy dobrze wiedzą jak wykonać swą pracę: Mary Kay Ash, Paul Newman, Lucille Ball, L.Ron Hubbard, Papież Jan Paweł II, Książe Karol, Melvin Belli, Bill Graham i Lee Iacocca.

GŁÓWNE CECHY NEGATYWNE

Główna cecha negatywna, która nie stanowi wielkiej przeszkody, jest jedyną łuską jaka nie została wybrana przed fizycznymi narodzinami. Dzieci, a szczególnie nastolatki, robią doświadczenia i eksperymentują ze wszystkimi głównymi cechami, mogą potwierdzić to nawet ich rodzice; ale wybierają jedną z nich, którą lubią najbardziej gdy mają dwadzieścia lat, a najpóźniej w wieku lat trzydziestu pięciu.

Wszystkie główne cechy wywodzą się z lęku. Ludzie stosują je aby zapewnić sobie poczucie pewnej obrony czy ochrony w sytuacjach stresowych.

Na nieszczęście jednak używanie głównej cechy zwiększa trudności i przeważnie doprowadza do konfrontacji. I tak, podczas gdy główna cecha może zapewnić szybkie osiągnięcie komfortu, w rzeczywistości jest ona przeszkodą oraz opóźnieniem rozwoju i ewolucji.

Z drugiej strony walka tworzy lekcje doświadczania i dopóki nie potrafimy wyjść z jej bieguna negatywnego, lub w ogóle z tej łuski, nasze dążenie do osiągnięcia celu będzie stale opóźniane.

Zdawanie sobie sprawy z głównej cechy prowadzi do właściwego poznania gdzie lub na czym możemy się potknąć. Czy w momencie upadku zauważamy jaką mamy małą wartość? Gdy dostrzeżemy, że wiatr nie wieje w żagle, możemy dzięki temu pracować delikatnie i mądrze nad sobą oraz dojść do wniosku, że przyczyną tego stanu jest np. niemądry nawyk braku poszanowania siebie.

W miarę jak rośnie nasze poznanie, coraz mniej, coraz rzadziej wpadamy w taką pułapkę. Gdy stajemy się bardziej tolerancyjni w stosunku do naszych własnych braków i „defektów”, rozumiemy lepiej i stajemy się bardziej tolerancyjni w stosunku do wad innych ludzi.

Główna cecha może ułatwić formowanie się karmy oraz jej spłacanie. Główna cecha jest różna w każdym z nas pod względem intensywności lub stopnia jej stosowania. Ludzie o dużym nagromadzeniu karmy stosują główną cechę mocno i często, a inni stale. Jest to jedna z łusek, która może być całkowicie wyrugowana z osobowości. O to właśnie walczą Stare Dusze i znajdują takie możliwości rosnące wraz ze zmniejszaniem się bagażu karmy.

Jeśli przyjrzymy się naszym przyjacielskim kontaktom lub stosunkom międzyludzkim to zobaczymy, że pracujemy stale z naszą główną cechą. Gdy przestajemy jej używać, zmieniamy się i wtedy ludzie napotykają nasze nietypowe zachowanie, co utrudnia im kontakt z nami. Jest to podobne do ściany i choć ochrania, broni nas też przed radością, przyjemnością i miłością. Szczególnie Młode i Dojrzałe Dusze często używają tzw. swojej pierwotnej cechy głównej i gdy wejdą w biegun pozytywny stosują cechę główną wtórną. To dodaje życiu pieprzu i papryki!

Ludzie, którym udało się wyeliminować ich główną cechę, mają wiele ciepła i troskliwości, nic nie stoi już na ich drodze do wolności i miłości. Innym, którzy żyją w ogniu walki wywołanej główną cechą, mogą się oni wydawać trochę znudzeni.

Przykładami takich ludzi o Duszach Starych, którzy już nie mają głównej cechy, są: Swami Satchidananda, Mistrz Zenu Seung Sann i Ojciec Floyd z San Francisco administrujący wydawaniem Posiłków Świętego Antoniego, Ram Dass, który pracuje bardzo świadomie, niedawno wyeliminował swą główną cechę tj. brak poszanowania siebie.

Główna cecha jest jedyną, dość elastyczną łuską. Tak wiec możemy ją zmienić lub całkowicie wyeliminować. Ta dobra wiadomość oznacza, że łatwiej nam usunąć nasze przeszkody i frustracje, niż zmienić nasz cel i podstawową postawę w stosunku do życia.

Wszystkie łuski mają swoje pozytywne i negatywne bieguny, można więc stwierdzić, że ci, którzy mają więcej trudności z autodestrukcją, lekceważeniem siebie i męczeństwem, mają łatwość w częstym ześlizgiwaniu się w bieguny swych par, którymi są w tym samym porządku – zachłanność, arogancja, niecierpliwość, ponieważ poruszać się, wyjść ze swej głównej cechy, zmienić ją na inną, to pierwszy krok w złagodzeniu i wyeliminowaniu najbardziej problematycznej karmy.

Autodestrukcja – 10 % Oś ekspresji

Ludzie, którzy wybrali jako główną cechę autodestrukcję, nie uważają, że życie warte jest przeżycia go, mają poczucie, że nie mogą osiągnąć tego czego chcą, że po prostu nie są tego godni, że na to nie zasłużyli.

Autodestrukcja prowadzi do zakończenia życia szybko lub rozłożenia go w czasie – na dłuższą metę. Znajdujemy tu samobójców, samobójcze myśli i niebezpieczny tryb życia, nadużywanie alkoholu i narkotyków, łakomstwo, wilczy apetyt, zaniedbanie odżywiania, długie choroby, samotność i ostrą depresję.

Rozwinięcie takich negatywnych cech wymaga zwykle silnego wpływu obojga lub jednego z rodziców, którzy też przejawiają inklinacje do autodestrukcji. Dzieci albo kształtują się na wzór autodestrukcyjnych rodziców i ześlizgują się w tę cechę, albo opierają się temu wychodząc poza model swojej rodziny.

W biegunie pozytywnym cecha ta może ułatwić karmę, która wymaga poświęcenia np. podjęcie ryzyka w celu ratowania innych. Może to mieć taki przebieg: matka wybiega na jezdnię i odpycha swoje dziecko, by nie zostało przejechane przez nadjeżdżający samochód, ale sama pod niego wpada. Może to być poświęcenie życia dla jakiegoś ważnego celu – człowiek oblewający się benzyną i podpalający czy samobójcza misja wojskowa itp. Takie cechy mogą być użyte z motywacją spłacenia zaległej karmy, której proces wymaga autodestrukcji.

W biegunie negatywnym znajdujemy nawyki, nałogi autodestrukcyjne, jak oszpecenie twarzy aby wyglądać gorzej, nadmierne jedzenie i nadużywanie alkoholu, marihuanę i całą gamę narkotyków plus wierzenie: „I tak nie będę długo żyć więc po co mam uważać?” Ludzi tych cechuje całkowity brak poszanowania siebie, uczucie bezużyteczności z poczuciem, że jakakolwiek zmiana jest niemożliwa. Nie jest to miłe dla otoczenia i dla tych, którzy się o nich troszczą.

Tak „heavy metal” jak i sceny z życia „punków” jasno wskazują na wiele elementów autodestrukcyjnych, które dają nastolatkom możliwość eksperymentowania z tą główną cechą. Jim Morrison, Janis Joplin, Jimi Hendrix, Iggy Pop i wiele innych rockowych gwiazd skłania się w stronę autodestrukcji. Między innymi cechy te możemy rozpoznać u takich osób jak: Richard Pryor, John Belushi i Lennie Bruce, oraz Evel Knievel, Vincent Van Gogh i Marilyn Monroe.

Ludzie zachłanni mają silne skłonności do częstego ześlizgiwania się w autodestrukcję, natomiast ludziom stosującym autodestrukcję można poradzić by wzbudzali w sobie trochę zachłanności na życie.

Zachłanność – 15 % Oś ekspresji

Zachłanność tworzy butną chęć posiadania wszystkiego co życie może zaofiarować, a następnie nawet i nieco więcej. Osoba z cechą zachłanności może sobie pozwolić na ciągłe życzenia czegoś czego pragnie i co nie daje jej spokoju, ponieważ zachłanność jest impulsem drażniącym, wprost piekącym.

Różne poziomy wieku Duszy w różny sposób odpowiadają na tę łuskę. Może się ona przejawiać w ciągłym kupowaniu nowych rzeczy, nienasyconej potrzebie jedzenia, picia alkoholu, seksu czy narkotyków. Pragnienia mogą dotyczyć pieniędzy, władzy i sławy lub większej ilości miłości, zwiększonej ilości stosunków przyjacielskich lub większej ilości doświadczeń. Niektóre Stare Dusze stają się zwolennikami kontynuowania doświadczeń duchowych, które oczyszczają umysł z rzeczy niezbyt potrzebnych. Ta intensywna tendencja jest nienasycona, zniewala wprost ludzi i oddala ich od rzeczywistego życia.

W biegunie pozytywnym osoba z cechą zachłanności może przebiec życie w poszukiwaniu tego co je wypełni. Rzadko zdarza się, że jest ona obojętna czy zimna w stosunku do poziomu fizycznego i w zamian odczuwa wtedy docenianie, wdzięczność i przyzwolenie na obfitość. Wiele energii i entuzjazmu napełnia osobę polującą na wypełnienie swoich pragnień.

Żarłoczni i nienasyceni w biegunie negatywnym są opętani pragnieniem jedzenia, narkotyków, miłości, seksu, pieniędzy czy władzy i tu pojawia się możliwość łatwego prześlizgnięcia się do bieguna negatywnego swej pary czyli do autodestrukcji. Z zachłannością, która jest bodźcem, możliwe staje się zachowanie bezlitosne w pogoni za spełnieniem pragnienia, któremu towarzyszy lęk przed utratą tego, co już się zdobyło. Gromadzenie i nędzne zachowanie się, mają zwykle swoje korzenie w zachłanności. Oto przykłady w jak różny sposób można stosować zachłanność: Jacqueline Kennedy Onassis i Michele Duvalier, żona byłego dożywotniego prezydenta Haiti, poszukiwały bogactw by otoczyć się wszystkim co piękne. Tammy Bakker również tego próbował. Caspar Weinberger, miał nienasyconą chęć posiadania broni, Henry Kissinger – wiedzy i władzy, a Rajneesh wciąż miał za mało zabawek, jak: ludzie, pióra wieczne, spinki do mankietów czy Rolls Roysy. Willie Brown, sprawozdawca Zgromadzenia Narodowego w Kalifornii, pozostawał w ciągłej pogoni za pieniędzmi, ubraniami, szybkimi autami, wyszukanymi potrawami i władzą; Mae West – za seksem i nadużywaniem go, a Liberace zadowalał się błyskotkami, urozmaiconym życiem i tłumem.

Merv Griffin, Steven Spielberg i Whoopi Goldberg są w ciągłej pogoni za używaniem życia i stale nowymi projektami. Bill Cosby zawsze jest pełen inwencji, lubi też pieniądze. Były gubernator Kalifornii – Jerry Brown – zagłębił się w studiowaniu Zenu tj. nauki, która uczy jak pozbyć się zachcianek i pragnień oraz jak „wzrastać” poza swą główną cechą pozbawiając się jej i nie dając się zmiażdżyć zachłanności.

Imelda Marcos, Robert Kennedy, Timothy Leary, Little Richard, Divine, Vicki Morgan i Mary Tyler Moore to siedem osób używających głównej cechy zachłanności, a które zmierzają bądź stosują mocne ześliznięcie do swojej trudniejszej pary tj. autodestrukcji.

Lekceważenie siebie – 10 % Oś inspiracji – natchnienia

Lekceważenie siebie w dobrym lub w złym jest cechą ulubioną i wybieraną najczęściej przez Dusze na poziomie Starym, które rozpatrują zagadnienia dotyczące swej wartości we wszechświecie czując, że są one ogromnej wagi. Mimo, że ta cecha główna powstrzymuje ludzi od tworzenia karmy, jest niestety również tym co ogranicza ewolucję. Narzuca im bowiem poczucie zbyt małej wartości aby mogli utrzymywać stosunki towarzyskie, osiągnąć jakiś sukces materialny, duchowy wzrost czy po prostu spokój, na którym tak im zależy.

Ludzie używający tej głównej cechy mogą nawet ukrywać zdolności i talenty jakie posiadają, ponieważ nie chcą ich manifestować.

Lekceważenie siebie jest główną cechą negatywną wśród najbiedniejszych klas trzeciego świata. Ta cecha występuje w systemach politycznych, które stwarzają ogromne kontrasty między ubogimi i bogatymi, tworząc taką sytuację, w której ci ubodzy czują się bezwartościowi. Mimo, że lekceważenie siebie trzyma ludzi „w ich właściwym miejscu”, stan taki w efekcie odcina dany kraj od własnej energii i twórczego potencjału.

Lekceważenie siebie może wydawać się nieszkodliwe w porównaniu z autodestrukcją czy męczeństwem ale jest to cecha, którą Michael omawia i dodając odwagi doradza ludziom aby zmienili ją, ponieważ jest zbyt samoblokująca.

Aby rozluźnić więzy tej cechy ludzie muszą całkowicie i realistycznie zrozumieć swą wartość i zbudować konstrukcję dającą poczucie własnej wartości i szacunku dla siebie. To wywoła możliwość prześlizgnięcia się do bieguna pozytywnego swej pary czyli dumy (arogancji). Do takiej zmiany potrzeba wysiłku i wytrwałości przez dłuższy czas. Dla ludzi, którzy zbyt cenią lekceważenie siebie, zmiana taka jest zbyt trudna.

W biegunie pozytywnym ludzie z tą cechą główną są skromni i nie czują potrzeby pogoni za osobistymi osiągnięciami. Wiąże się to z szerszym postrzeganiem wszechświata jako całości, co jest nietypowe dla naszej kultury, w pozytywnym biegunie łuska ta może być cechą niosącą delikatność; ludzie tacy są uprzejmi i nie demonstrują swojej wartości.

W biegunie negatywnym poniżanie siebie sprawia wrażenie stałego przepraszania, tłumaczenia się i kompleksu niższości, który przechodzi od słabego do nasilonego, mocnego i głębokiego. Ludzie nie czują możliwości posiadania jakiejś wartości, talentów, stosunków, pieniędzy czy duchowego wzrostu. Lekceważenie siebie może stwarzać wygląd zaniedbania i niedbalstwa oraz prowadzić do złego odżywiania się lub praktykowania jakiś ćwiczeń, które w końcu prowadzą do osłabienia zdrowia.

Ta główna cecha zakłóca wszystko co ma związek ze sławą. Jeden dobrze znany i dobry jej „użytkownik” to Woody Allen, który z tej łuski stworzył swoją karierę. Dudley Moore jest inną osobą, która oparła karierę na tym, jakie to zabawne być zaniedbaną i lekceważącą siebie. Pan Rogers też polewa swe poczyniania lukrem lekceważenia siebie, chociaż unika jak plagi zaniedbanych ludzi.

Użycie tej łuski przez Johna Lennona może pomóc w wyjaśnieniu dlaczego swą karierę złożył w ręce kobiety – Yoko Ono, która wcale nie myślała, że zasługiwał on na większą sławę niż ona. Myślała o nim jako o słabiej błyszczącym od niej. Czy pamiętamy jak trudno było Georgowi Harrisonowi mówić i występować przed kamerą? To właśnie też było lekceważeniem siebie.

Jean-Claude Duvalier, były prezydent Haiti, też miał tę główną cechę. Biorąc pod uwagę, że był Wojownikiem używającym celu dominacji i władzy, główna cecha czyli lekceważenie siebie pozwala zrozumieć jego miękkość, delikatność, a także dlaczego nie było trudno usunąć go ze stanowiska, chociaż był dożywotnim prezydentem.

Arogancja – 15 % Oś inspiracji – natchnienia

Arogancja, tak jak zachłanność i niecierpliwość, sprawia, że tych ludzi zauważa się. Osoba z cechą arogancji zwykle nadmiernie eksponuje zwracanie uwagi na siebie, co z kolei wywołuje złe samopoczucie i zakłopotanie. Jak na ironię, człowiek stosujący tę główną cechę czasem ma chęć ukryć ją choćby ze strachu. Chociaż przez całe lata przekonywał siebie i innych o ile wyżej od nich stoi i ich przerasta. W chwili rozgłosu cofa się, bo nie jest przekonany czy przetrzyma próbę. Arogancja może utrzymać kogoś w ciągłym wychodzeniu na scenę i wycofywaniu się z niej, by polerować w tym czasie swoje wyobrażenia o sobie. Unikanie bezpośredniej konfrontacji to przejaw niepewności czy to polerowanie jest w pełni wystarczające.

Pod arogancją kryje się strach przed negatywnym osądem przez innych ludzi. To tworzy impuls do formowania własnych krytycznych opinii, by niejako uprzedzić podobne zachowanie innych. Ludzie z tą cechą okrywają się jakby książęcym płaszczem by ukryć pod nim brak wartości, o który się podejrzewają oraz postawić bariery utrzymujące intymność.

Ludzie aroganccy są w rzeczywistości bojaźliwi i dlatego kryją się pod maską kompetentnych w różnych dziedzinach wiedzy. Prince jest dobrym przykładem ilustrującym takie zachowanie. Jego wizerunek gwiazdy rocka jest sumą arogancji, chociaż łatwo dostrzec, że za takim działaniem kryje się bojaźliwość, zmieszanie i lęk.

W biegunie pozytywnym osoba z łuską arogancji rozwija dumę, szacunek i respekt dla siebie, umie ocenić siebie i swoją pracę. Cecha arogancji ma tendencje tworzenia wielu atrakcyjnych i pełnych wdzięku łudzi. Rola Króla często idzie w parze z tą łuską i jest przez tę rolę często używana.

Osoba w biegunie negatywnym tej cechy głównej kładzie tak wielki nacisk by wywołać dobre wrażenie, aby ukazać się z jak najlepszej strony, że czasami życie jej staje się ciężkie i nie sprawia radości.

Próżność i snobizm u takich ludzi wzrasta, a samokrytyka i pogarda dla innych tworzą blokady zamykające drogę do realnego traktowania tego co przynosi życie. Nadmierne przykładanie uwagi do poczucia swej ważności może stworzyć charakter śmiesznie nadęty.

Mimo tego pchania się na siłę na pierwsze strony gazet, cecha arogancji pomaga często w popchnięciu kogoś wyżej. Księżniczka Diana i Książe Karol, Nancy i Ronald Reagan używają tej łuski, podobnie jak Donald Trump. Wszyscy z nich uzyskali dobry efekt; choć mogą mieć złe momenty, nie chcą bowiem by ich obraz został splamiony. Tak samo Michael Jackson nadmiernie troszczy się o swój wizerunek, walczy o jego utrzymanie co prowadzi do wyczerpania. Lionel Richie, Paul Newman, Madonna, Burt Reynolds, Richard Gere, Rex Reed i Otto Preminger są prawdziwymi specjalistami w stosowaniu tej cechy głównej.

Młody Wojownik – dr Leonard Bailey – prawdopodobnie miałby problemy gdyby chciał ogłosić publicznie, że wszczepienie serca pawiana ludzkiemu dziecku nie było rozwiązaniem najszczęśliwszym. Szczerość taką uniemożliwiła mu cecha arogancji. Pogarda Salmana Rushdiego dla swych islamicznych korzeni, pozwoliła mu opublikować „Szatańskie Wersety” bez oceniania ogromnego wrażenia jakie ta książka wywoła.

Ludzie związani z polityką, którzy stosują tę główną cechę to: Michaił Gorbaczow, Ferdinand Marcos, Dan Quayle, Albert Gore, Joseph Biden, David Stockman, Ronald Reagan, Yassar Arafat i Adolf Hitler. Zabawne jest oglądanie Moamara Khadafy w czasie udzielania wywiadu arogancko nadętego jak ptasi samiec. Benito Mussolini też nadużywał tego stylu w swych publicznych wystąpieniach. Norman Mailer i Bryant Gumbel używali tej cechy głównej ale każdy z nich robił to na swój sposób. Papież Jan Paweł II, Werner Erhard i Swami Chidvilasananda walczą ze swą arogancją, podczas gdy prawie pokonała ona Richarda Ramireza.

Męczeństwo – 15 % Oś działania

Osobnicy z tą główną cechą prawdopodobnie wyciągają z niej o wiele więcej nieszczęść i kłopotów, niż reszta z nas. Jednak poczucie biedy i tendencja do oskarżania innych często odpycha ludzi, toteż męczennicy nie cieszą się sympatią, której tak pragną. Ludzie z tą cechą czują, że życie wymyka się spod ich kontroli i najlepsze co mogą zrobić to kontrolować innych i powodować u nich poczucie winy.

Ci, którzy w większości używają tej cechy, mają trudności w doświadczaniu przyjemności bo przeszkadza ona w ich cierpieniu. „Dlaczego nigdy do mnie nie napiszesz (zatelefonujesz, przyjedziesz mnie odwiedzić?)” – chcą wiedzieć. Męczennicy mogą mieć własną cierniową koronę, ale oni sami są kolcem dla innych, atakując ich w niewłaściwy sposób. Irytują oni ludzi; lekarze dają im uspakajające leki by ich uciszyć. Gdy przeglądamy gazety lub czasopisma lekarskie możemy zobaczyć tysiące ogłoszeń o takich lekach i chorych, których cechą jest męczeństwo, uśmiechających się lekko i stwierdzających w reklamie, że te lekarstwa im pomogły.

W biegunie pozytywnym osoba z cechą męczeństwa nie jest egoistą, pomaga innym nie myśląc o sobie i o swoich osobistych potrzebach. Męczeństwo na tym poziomie może przyciągać uwagę służąc jakiejś idei lub sprawie; może pomóc uzupełnić specyficzną karmę; stworzyć pożądaną równowagę lub zrozumienie. Matka Teresa, niestrudzona kobieta, która chce umrzeć „na stojąco” jest wspaniałym przykładem kogoś przebywającego stale w biegunie pozytywnym tej głównej cechy. Na pewno jednak wywołuje poczucie winy u tych, którzy z nią pracują, gdy nie są tak niestrudzeni jak ona.

Gdy ktoś czuje się ofiarą i straci nad sobą kontrolę obwiniając innych za swoje zmartwienia, wywołuje niechęć i rozczarowanie. Negatywny biegun męczeństwa nie rodzi popularności ani sympatii. Ludzie oddalają się od takich osób. Poszanowanie siebie spada poniżej zera; własne potrzeby nie są wypełnione i męczennik, który robi z siebie niewolnika doglądając na przykład kogoś chorego, nie troszczy się właściwie o niego. Pławiąc się w żalu i upokorzeniach, rozgoryczony osobnik z bieguna negatywnego męczeństwa tworzy sobie niedobre doświadczenia.

Martin Luther King Junior i wdowa po nim Coretta Scott King używali męczeństwa jako głównej cechy. Zastosowali ją do pobudzenia Murzynów, nie bacząc jaką cenę przyjdzie za to zapłacić.

John Kennedy, Benigno Aquino, Nelson Mandela, Terry Waite, Anatoli Szarański, Farley Mowat i Dian Fossey – wszyscy używają (lub używali) – męczeństwa, służąc sprawie. Oczywiście wielu terrorystów jest też związanych z męczeństwem jako cechą główną i siłą napędową ich życia.

Niecierpliwość – 15 % Oś działania

Niecierpliwość tworzy osobowość rządzoną troską o czas. Presja, frustracja i napięcie jest rezultatem pośpiechu aby natychmiast zrobić jedno i rozpocząć drugie. Trudno jest przebywać w teraźniejszości, gdy już myśli się o przyszłości. Owa „niecierpliwość” zawiera silny lęk przed przeoczeniem czegoś, stąd prawie niemożliwe staje się wstrzymanie umysłu i nie myślenie o przyszłości.

Jak męczennik aktywnie próbuje kontrolować ludzi wpajając im poczucie winy, tak osoba z cechą niecierpliwości próbuje kontrolować czas! Oczywiste jest, że trzeba mieć coś więcej niż szczęście, aby sprostać jednemu i drugiemu.

W pozytywnym biegunie niecierpliwość tworzy odwagę i zuchwałość rozładowując w ten sposób sytuacje pełne presji. Taka osoba nawet osiągając rezultaty i tak stanie na głowie ryzykując upadek. Gdy znajdzie się w kolejce w sklepie, jest pierwszą, która powie głośno: „Nie możecie postawić tu jeszcze jednej kasy?”, a będąc na poczcie wyrazi znów głośno „Trzeba otworzyć jeszcze jedno okienko!”. Niecierpliwość wynajduje formy aby skrócić co się da. Znajdzie nawet krótszą drogę, przejazd bocznymi ulicami, aby uniknąć popołudniowych korków, dotrze do szefa danej organizacji tylko po to, by załatwić jakąś sprawę szybciej.

Problem w tym, że ludzie niecierpliwi są trochę szaleni wewnętrznie, do czasu aż sprawa nie zostanie załatwiona. W negatywnym biegunie pójście na skróty też tworzy problemy, począwszy od pracy źle wykonanej, aż do zirytowania przyjaciół lub spowodowania wypadku samochodowego. Gdy niecierpliwość mocno tupie nogami, osoba zatrzymana przez ruch uliczny może czuć się zrozpaczona i szaleć. Niecierpliwość łączy się z tym typem frustracji, który my nazywamy nietolerancją. Nietolerancja to wada, której nadużycie powoduje bardzo odpychający sposób bycia.

Najbardziej agresywne momenty u Seana Penna i Franka Sinatry zwykle były spowodowane zwariowaną niecierpliwością, tak silną, że prowadzącą do nietolerancji najwyższego rzędu. Bill Graham, Bruce Willis, Robin Williams, Lily Tomlin i Katherine Hepburn to też ludzie sprawiający wrażenie „goniących” czas. Być politykiem i być niecierpliwym to dwie rzeczy, które nie idą w parze choć Jesse Jackson i Robert Dole próbowali je pogodzić. Córka Nancy Reagan – Patti Davis – ze względu na brak cierpliwości w stosunku do matki i Ronalda zaczęła pisać książkę o życiu „rzeczywistych” Reaganów.

Upór – 20 % Oś asymilacji – przyswajania

Upór pomaga nam wytrwać w dążeniu do osiągnięcia tego, czego chcemy. Jest więc dla wielu ludzi cechą najbardziej kuszącą co powoduje utrzymanie jej na wysokim poziomie stosowania. Ponadto stosując upór możemy z łatwością prześlizgiwać się w każdą z sześciu głównych cech, co dla niektórych stanowi wielkie dobrodziejstwo.

W biegunie pozytywnym upór daje wielkie zdecydowanie i silę, co może być bardzo ważnym elementem sukcesu. Ludzie z cechą uporu posiadają umiejętność w przełamywaniu barier, a to wiąże się z autodominacją i świadomością, że zdobędą i zrobią to co chcą. Upór daje oparcie, pracowitość, staranność, wytrwałość, a nawet wytrzymałość ciała lub solidny wygląd.

W biegunie negatywnym upór jest ośli. Jest to ślepe zaparcie się, twardogłowie, nieugiętość i brnięcie w jedną, zazwyczaj ślepą, uliczkę.

Gdy upór nie daje rezultatów, stosujący go nie są zdolni do wysłuchania rad innych, nie biorą w ogóle ich pod uwagę, a szczególnie gdy chodzi o jakąś sugestię czy ostrzeżenie. „A ja jednak zrobię to po swojemu”. Głupio uparci i zdecydowani, stają się niezdolni do zmiany opinii. Solidni jak mur, stosują hamulce nawet wtedy, gdy jest to z uszczerbkiem dla nich samych. Strach przed zmianą jest tak wielki, że może nawet powstrzymać ewolucję.

Upór łatwo sprawdza się na forum politycznym, z łatwością można go rozszyfrować w życiu polityków takich jak: Chairman Mao, Fidel Castro, Margeret Thatcher, pierwszy minister Botha, generał Noriega, minister Nakasone, Georg Shultz, Mario Cuomo, Alexander Haig i George Wallace.

Zwróćmy uwagę na zdeterminowaną postawę, autodominację Grace Jones, Barbary Streisand i Simone de Beauvoir. Julia Child uparcie, za wszelką cenę trzyma się władzy. Georgia O’Keefe ułożyła sobie życie zgodnie ze swymi zasadami, tak samo jak J.Edgar Hoover (dyrektor FBI), o którym wiadomo, że decydował o pewnych pociągnięciach nie bacząc na ich zgodność z prawem. A Billy Graham? No tak, on należy do tych nieporuszonych. Steven Jobs być może nigdy nie wymyśliłby komputera „Jabłko” ani żadnego następnego, gdyby nie był nadmiernie uparty.

ZEŚRODKOWANIE

Mimo, że istnieje siedem ośrodków (centrów), które z grubsza odpowiadają siedmiu głównym czakrom lub wirom energii cielesnej, ogromna większość ludzi działa aktywnie z jednego z trzech ośrodków głównych: emocji, ruchu lub intelektu.

Czasami ktoś wybiera sobie centrum instynktu. Dalsze ośrodki – wyższe emocji, wyższe ruchu i wyższe intelektu są używane przez większość ludzi tylko czasami, jakby przy okazji.

Gdy reagujesz na coś natychmiast, wtedy działasz z twojego ulubionego ośrodka. Człowiek ześrodkowany w centrum intelektu mógłby zareagować na utratę pracy analizą, racjami i długim rozmyślaniem, podczas gdy ześrodkowany emocjonalnie zareagowałby uczuciem zranienia, złością, smutkiem itp. Człowiek ześrodkowany w centrum ruchu może od razu zareagować działaniem, prawdopodobnie wyruszając natychmiast na poszukiwanie innej pracy, zagrać w tenisa albo zachowywać się niespokojnie, ruchliwie, wykazując rozdrażnienie.

Każde z tych trzech głównych centrów wybierane jest w jednakowy sposób i mniej więcej w tych samych proporcjach. Nasza kultura jest bardzo konserwatywna, 50 procent ludzi w USA wybiera centrum intelektu, 40 procent centrum emocji, a 10 procent centrum ruchu.

Wszyscy również wybieramy ześrodkowanie dodatkowe, czyli pomocnicze, w które możemy wejść. Jeśli ktoś nie używa ruchu jako centrum głównego ani dodatkowego, będzie mniej skłonny do wykonania ćwiczeń gimnastycznych jakich ono wymaga. Inną cechą może być tendencja do robienia mało, ponieważ bodźcem będzie myślenie i odczuwanie, a niekoniecznie rezultat w postaci wykonania czegoś konkretnego.

(Impuls aby zrobić jest też pobudzany przez łuski wywodzące się z osi działania, szczególnie z dominacji, pokory, wytrwałości, agresji i niecierpliwości lub kiedy ma się rolę Wojownika czy Króla).

Ześrodkowanie emocjonalne

Człowiek z intuicją, skupiony emocjonalnie przerabia szybciej niż inny problemy, które przynosi mu życie. Uczucia i intuicja pracują bowiem jak błyskawica w porównaniu z wolniejszym procesem rozważanym przez intelekt. Ześrodkowanie emocjonalne ofiarowuje głębokie poczucie poznania, zdolność zareagowania ze zrozumieniem, życzliwością i wejścia w samo sedno zagadnienia. Może również tworzyć sentymentalizm lub histerię. Dusze na poziomie Dojrzałym faworyzują takie ześrodkowanie bo z powodu swej intensywności prowadzi ono do wzajemnych związków międzyludzkich.

Można stwierdzić, że ludzie używają swoich centrów stosunkowo prawidłowo, a mają problemy jedynie z wyborem ośrodków dodatkowych, które są szczególnie widoczne kiedy jesteśmy w złym humorze. Każdy wybiera centrum główne aby nim się posługiwać i wybiera część dodatkową używając jej jako pomocniczej, a która może okazać się potencjalną pułapką.

W ten sposób kobieta ześrodkowana emocjonalnie może używać części intelektualnej jako dodatkowej, balansując między uczuciami (centrum emocji) i myślami (część intelektualna). Gdy jest niezadowolona lub czymś rozdrażniona, nie skupiona, a więc poza swym centrum, może to spowodować krążenie jej umysłu (część intelektualna) wokół danego tematu, tworząc nadmiar myśli i pogłębienie frustracji. Może być w tym momencie zżerana przez zazdrość (co jest stanem mentalnym) lub pełna przeintelektualizowanych racji, które powodują jej postrzeganie negatywne. O tym właśnie mówi Michael gdy nazywa ześrodkowanie dodatkowe pułapką.

Jeśli ta sama kobieta użyłaby dodatkowo centrum ruchu, wówczas czułaby potrzebę zrobienia czegoś ze swymi myślami i uczuciami. Być może miałaby ochotę zostać śpiewaczką czy aktorką, tancerką, wróżką lub terapeutka medycyny niekonwencjonalnej. Kiedy jakaś inna kobieta znajdzie się poza równowagą swego centrum, jej centrum ruchu jako pułapka będzie popychało ją do działania i doprowadzi do stanu histerii – co się przejawi np. w przewracaniu przedmiotów, uderzaniu w ściany, kopaniu mebli, rozrzucaniu papierów, prowadzeniu samochodu z nadmierną szybkością, jedzeniem, piciem alkoholu itp.

Najwłaściwszą drogą wyjścia z takich sytuacji jest uświadomienie sobie złapania w pułapkę i natychmiastowe przeskoczenie w trzecie centrum. To trzecie centrum, w którym nieczęsto przebywamy, przynosi nam równowagę. Pierwsza z omawianych kobiet mogłaby wycofać się do swojego centrum ruchu, aby świadomie wykorzystać go na spacer lub na bieg. Prawdopodobnie stwierdziłaby, że emocje i umysł uspokoiły się. Druga kobieta mogłaby wyjść z impasu wprowadzając swój intelekt, być może robiąc listę za i przeciw, czytając metafizyczną lekturę albo spotykając się z przyjaciółmi aby im wszystko opowiedzieć.

Postacie publiczne, które poruszają się przy pomocy swoich uczuć (używają lub używali swej ruchowej części centrum emocji) to: Martin Luther King Junior, Nancy Reagan, Lily Tomlin, Prince, Stevie Wonder, Linda Evans i Madonna. Mimo, że ludzie ci uzyskali wszelkie sukcesy w życiu, wybór w którym nie byłoby centrum intelektu, mógłby być przeszkodą do rozwoju duchowego w Ameryce.

Intelektualna część podstawowego centrum emocji stosowana jest przez takie osoby jak: Stephen Spielberg, Woody Allen, Roseanne Barr, Lionel Richie, Ronald Reagan, Deng Xiaoping

i Coretta Scott King. Spielberg jest geniuszem manewrowania emocją i usatysfakcjonowania jej przez swoje filmy. Jeśli byłby ześrodkowany w intelekcie jego Filmy prawdopodobnie nie miałyby tego czaru. Sarkazm Roseanne Barr pochodzi z jej realistyczno-cynicznej postawy i z szybkiej emocjonalnej percepcji, którą raczy nas ze swojego dodatkowego ześrodkowania intelektualnego.

Ześrodkowanie w ruchu

Ludzie ześrodkowani w centrum ruchu, stanowiący zaledwie 10 procent występujących w naszej kulturze, są kłębkami w nieustannym, niespokojnym ruchu ł działaniu. Przeważnie byli oni waszymi szkolnymi nauczycielami gimnastyki. To ześrodkowanie na ruchu stwarza kontakt z ich ciałem do tego stopnia, że mogą odczuwać nawet każdą zmianę wcześniej, zanim ich emocja czy intelekt taką zmianę spowodują.

Ludzie skupieni w ruchu lubią sport, samoloty, wyścigowe auta i łodzie, pracę w policji, w budownictwie, malowanie, biwakowanie, nawigację na tratwie, handel obwoźny i wszystko to, co wymaga fizycznej aktywności. Mogą chodzić, gestykulować i przechodzić z jednego działania w drugie, bez dokończenia tego, co obiecali wykonać innym czy sobie.

Nikita Chruszczow, tupiąc nogami przy pulpicie w ONZ podczas swojego wystąpienia, był ogarnięty całkowicie furią centrum ruchu, tak jak bywają w niej czasem Pee Wee Herman i Bette Midler.

Gdy używają ośrodka emocji jako dodatkowego, osoby z centrum mchu będą w zażyłości z ich emocjonalną naturą. Ruch nadaje takim ludziom rzeczywisty impet. Sylvester Stallone – Wojownik, którego filmy stały się sławne dzięki akcji wspieranej emocją, jest dowodem na to jak można użyć części emocjonalnej centrum ruchu. Taki ładunek energii znany jako Eddie Murphy jest przykładem, który więcej mówi nam o tym ześrodkowaniu. Rzemieślnik – Sean Penn, który rozwinął tendencję do gwałtu, też jest skupiony w centrum ruchu z przeskokami do centrum emocji. Jego bodźce w kierunku „ruchu” przefiltrowane przez jego młody wiek i hormony wprowadzają go w biegun jego celu – dominacji z postawą agresji. Mae West i Tina Turner to dwie kobiety, które używają (używały) tego ześrodkowania.

Księżna Diana, rzucająca się w oczy, piękna kobieta powiedziała, że jej mózg jest – cytuję: „…wymiarów groszku”, a gdy brała udział w grze pod nazwą „Zwykły pościg” rzekła: „…jestem tak gruba jak deska”. Jest ona przykładem osoby ześrodkowanej w ruchu, która lubi tańczyć, bawić się i być aktywną – z dodatkowym centrum emocji o gorącym wnętrzu. Ze względu na to, że intelekt nie jest jej mocną stroną, wywołuje to w niej naturalne, niemiłe poczucie niższości.

W mentalności naszego społeczeństwa centrum ruchu, bez dodatkowego ześrodkowania intelektualnego, tworzy obraz osoby niezaadoptowanej, co z kolei powoduje powstanie nowego problemu związanego z poszanowaniem siebie.

Z impulsem otrzymanym od dodatkowego ześrodkowania intelektualnego, ruch może być kierowany zamiarem i przewidywaniem. Styl tańca Freda Astaire, ruch troskliwie kierowany intelektem, jest tego dowodem. Dla takich ludzi ich ulubionymi zajęciami mogłaby być mimika, aktorstwo, naprawa aut lub komputerów, robótki na drutach lub tkanie, rzeźbienie czy zajmowanie się nowymi wynalazkami.

W biegunie negatywnym ludzie z wybranym ześrodkowaniem w ruchu mogą być apodyktyczni w swym działaniu, być zwariowani na punkcie gier komputerowych i mieć nawałnicę wtórnych myśli na temat tego, co przed chwilą zrobili.

Paul Newman, który często „brzęczy” w swych filmach, w ten czy inny sposób jest ześrodkowany w ruchu z dodatkowym wchodzeniem w intelekt. Tak samo jak dwóch ruchowo-intelektualnych komików: Robin Williams i Whoopi Goldberg. Stephen Bingham, aktywista (tak, ześrodkowany w ruchu) prawnik, gdy był oskarżony o pomoc Czarnym Panterom w ucieczce z więzienia w San Quentin, opuścił Kalifornię, był w ciągłym ruchu, poruszył również innych. Następnie udał się do Paryża, gdzie pracował jako malarz pokojowy, ale tylko by z powrotem wypłynąć na powierzchnię w Kaliforni i oczyścić swoje imię.

Dr Ruth Westheimer, autor Ken Kesey i Matka Teresa też ukazują nam wyraźnie w jaki sposób, drogą unikatową i niespokojną, łączą swoje ześrodkowanie w centrum ruchu z siłą intelektu.

Ześrodkowanie intelektualne

Ześrodkowanie intelektualne tworzy sposób myślenia – mózgowy, pojęciowy i lewopółkulowy, tak bardzo szanowany w naszej kulturze. Może ono dać umysł błyskotliwy, skrzący się i dyskryminujący. Cudowne dziecko, które osiąga sukces w szkole (jest ona dla takich dzieci ciekawa) i wypełnia wszystkie testy, jest właśnie przykładem ześrodkowania intelektualnego. Ludzie ześrodkowani w centrum intelektu najczęściej są erudytami, akademikami, teoretykami, bibliofilami, molami książkowymi, pedantami i uczonymi.

Mimo, że centrum to jest głównie linearne w swych funkcjach, ma tendencję do objaśniania myśli i wewnętrznego wglądu. Intelekt sam może nie wystarczyć by stać się myślicielem, aby mieć zdrowy rozsądek i być mądrym, ponieważ są to wartości bardziej bliskie centrum emocji.

Osoba ześrodkowana w intelekcie, używająca jako dodatkowego centrum ruchu, nie „wejdzie” łatwo w emocje. Z drugiej strony ona lub on będą skłonni do tworzenia idei i ukazaniu ich światu. Jest to ześrodkowanie, które lubi budować cywilizację, a wartości te możemy znaleźć u Lenina, Johna Kennedy, Henry Kissingera i Glorii Steinem.

Syryjski prezydent Assad, Pat Robertson, Orson Welles, Frank Herbert i Rajneesh, wszyscy mają taki układ – centrum intelektu z dodatkową częścią ruchu. Lubią oni przedstawiać ideę i poruszyć nią powszechną opinię wywołując efekt tak wielki, jak tylko możliwe.

Istnieje tu mały bodziec emocjonalny, a wiec są to typy, którym, jeżeli chcesz być z nimi w zażyłości, musisz to dobrze wyjaśnić. Nie zauważają bowiem emocjonalnych niuansów jakie kryją się pod zwykłą konwersacją.

Ludzie ześrodkowani intelektualnie jak: Katherine Hepburn, Dustin Hoffman, Yassar Arafat, Tip O’Neill, Peter Jennings, Barbara Walters i Timothy Leary używają dodatkowego centrum emocjonalnego, wciąż przechodzą z myślenia na odczucia, z których jedno pobudza drugie na zmianę – na dobre lub złe.

Ześrodkowanie instynktowne

Centrum to związane jest z pierwszą czakrą czyli wirem energetycznym na końcu kości ogonowej. Jest pierwotną przyczyną wszystkich czakr, można je odczuwać jak rybę na wrzącej patelni, jak ukłucia milionów insektów lub spokojny i bogaty wir, jak pradawny las sekwoi.

Tak długo jak przebywamy w ciele fizycznym i chcemy wzrastać, powinniśmy to centrum otaczać troskliwością i poświęcać mu wiele uwagi. Ono potrzebuje leczenia tak samo, jak potrzebuje go serce.

Mimo, że centrum instynktu to miejsce w którym niektórzy przebywają przez całą inkarnację, jest ono również miejscem, w które wchodzimy codziennie wypełniając nasze funkcje fizjologiczne (w klozecie) lub gdy jesteśmy pod prysznicem, ćwiczymy jogging czy tai chi lub składamy pranie, podlewamy kwiaty w ogrodzie czy też przez cały dzień telefonujemy. Możemy wylądować w centrum instynktu dzięki spokojnej, monotonnej, stale powtarzającej się pracy, i wtedy to centrum może być użyte jako brama prowadząca do wyższych stanów świadomości.

Centrum instynktu jest również bramą instynktownego lęku, który najczęściej opiera się na pamięci przeżyć z poprzednich inkarnacji. Ono nie pracuje w zgodzie z czasem linearnym, dla niego wszystko co się zdarzyło i zdarza jest ciągle teraz.

Ze względu na to, że podstawową funkcją centrum instynktu jest zapewnienie przeżycia ciału, jest w nim wiele „Uważaj na to!” co oznacza przesłanie i pobudzenie refleksu. To może być ważne, lub nie, dla aktualnego życia.

Centrum instynktu ma również dostęp do informacji dotyczących warunków środowiska toteż może nas ostrzec w sposób delikatny lub nawet zastraszający przed ukrytym niebezpieczeństwem, znajdując zawsze najlepszy ze sposobów. Aby uzupełnić cykl fizyczny inkarnacji koniecznie trzeba zaprzestać tworzenia nowej karmy lub przebywania w niej. Tak więc centrum instynktu Duszy Starej wykona wszystkie ostrzeżenia lub da wewnętrzny wgląd, który oddali ją od kłopotów. Na przykład przeczuje ona spotkanie z kimś bez szczególnego powodu, zrezygnuje, mimo posiadania biletu z lotu samolotem, który zbliża się do katastrofy lub nie wejdzie do ulubionej restauracji bo za chwilę ma tutaj wybuchnąć bomba.

Gdy ktoś wybiera – przeważnie na poziomie Duszy Noworodka lub Dziecka – spędzanie całej inkarnacji w centrum instynktu, może rozwinąć się paranoja ze względu na przebywanie w stałym napięciu i otrzymywane ostrzeżenia typu: „Uwaga! Strzeż się!”. LSD stworzyło wielu ludziom żywe przeżycia wizualne przez centrum instynktu, czasami ze skutkiem leczniczym, czasami poszerzającym ich doznania i obejmującym całe życie, a czasami z niezbyt szczęśliwym zakończeniem.

Zbrodniarze, którzy mają szaleństwo w oczach (jak Charles Manson czy Richard Ramirez), często pozostają przez dłuższy czas w centrum instynktu, podobnie jak przebywający w szpitalach dla psychicznie chorych. Także nieszczęśliwi ludzie wzięci do niewoli w czasie wojen są często popychani do swych centrów instynktu, ponieważ życie ich wisi na włosku i żyją z dnia na dzień. Hitler żył przeważnie poza swoim centrum instynktu, tak jak i Libijczyk Khadafy, który przez wiele lat nie spał nigdy dłużej w tym samym miejscu niż przez jedną lub dwie noce. Postępował tak ponieważ żył poza centrum instynktu i nie mógł liczyć na jakiekolwiek ostrzeżenie z tej strony. Mężczyźni, którzy strzelali do Papieża Jana Pawła II i Indiri Ghandi, mają inkarnacje przebiegające przez centrum instynktu.

Stephen King o roli Mędrca – autor horrorów jeżących włos na głowie, jest Duszą na wczesnym etapie poziomu Dziecka, ma czasami kontakt ze świadomością Duszy Noworodka na ostatnich etapach i swoim naturalnym centrum instynktu. Opowieści Kinga zawierają problemy podstawowego instynktu do którego ma on tak łatwy dostęp. Figlarny Pee Wee Herman, jak i komedie o bełkoczącym nieudaczniku Boba Goldthwaita, w których protagoniści przekraczają barierę szoku nerwowego, używają swych twórczych energii do stworzenia rzeczy niosących strach, a pochodzących z instynktu. Tą potworną rozrywką autorzy dotykają miejsc pełnych lęku i paniki pochodzących z ich własnej psychiki; tworzą dogodne warunki by patrzeć na swoje lęki i stany psychiczne, móc zahamować je i wyeliminować.

Choroba, wysoka temperatura, ból zamykają centrum ruchu, intelektu, a nawet emocji wciągając człowieka w centrum instynktu. To daje czas na obszerny, bardziej lub mniej nieświadomy przegląd materiału, który tam został zgromadzony. Gdy wracamy do normalnego stanu zdrowia często mamy nowy wewnętrzny wgląd i nowe pojęcie o sobie. Choroba jest jedną z dróg, które przechodzimy w centrum instynktu; wyrzucamy wtedy stare normy myślowe i zmieniamy ukierunkowanie w życiu. Niektóre terapie też osiągają ten rezultat. Tak bywa przy hipnozie, rebirthingu, ćwiczeniach oddechowych, przy głębokich pracach z ciałem, jak Warsztaty Hellera i Rolfmgu.

Wyższe Centra

Pozostałe trzy centra nazywamy: wyższe intelektu, wyższe emocji, wyższe ruchu. Mimo, że centra te dają poczucie oświecenia, gdy dana osoba ich używa, nie są one tymi, które wybieramy sobie przed urodzeniem. Są one raczej drogą uczenia się „bycia”, zależnie od sytuacji, czy to przez medytację, modlitwę czy inne duchowe praktyki; są one częścią tego, co czyni nas w pełni ludzkimi.

W wyższym centrum intelektualnym intelekt jest w kontakcie z królestwem ducha, posiada głębszą prawdę o życiu co sprawia, że ludzie rozumieją dlaczego i po co są tutaj, dlaczego życie układa się tak, a nie inaczej. Pojęcia stają się wtedy kryształowo czyste.

„Uzdrawiając nasz świat”, „Dalej od wojny” i kilka innych organizacji pokojowych to przykłady grup opierających się na zasadach, które pochodzą z wyższego centrum intelektu. Grupy te mają na celu skontaktowanie świata z prawdą i poczuciem pokoju jakiego można tam doświadczyć.

Intelektualiści częściej wchodzą w przestrzeń należącą do wyższego centrum intelektu. Wielu, wielu ludzi spotyka się z tym miejscem, niekiedy kilka razy dziennie. Matthew Fox, John Muir i Carl Jung są indywidualnymi przykładami wierzących w częsty kontakt z tym centrum w którym umysł odczuwa wszystko i przenika wszystko.

W wyższym centrum emocji człowiek pozostaje w kontakcie z najwyższymi uczuciami, miłością uniwersalną, serdecznym współczuciem, które jak promień przenika wszystko. Poezja, muzyka i sztuka wydają się szczególnie piękne i wzruszające. Wyższe emocjonalne doświadczenia przychodzą często wraz z medytacją i wywołują efekt objęcia tym uczuciem całego życia. Narkotyki zwane Ekstazą lub ADM, mają właściwości tworzenia wyższych stanów emocjonalnych takich jak nieopisana radość i porywające uczucia. Ludzie, którzy doświadczyli tego przyjemnego uczucia, na przykład stanu harmonii, często walczą by utrzymać go nadal w swoim życiu. Oczywiście najważniejsze jest osiągnięcie tego rodzaju stanów przez miłość, a nie dzięki narkotykom.

Wyższe centrum ruchu daje poczucie bardzo silnego odczuwania przez mięśnie, ścięgna i stawy. Czasami można go doświadczać podczas kochania się (seksu). Osoba, która leczy energią przez przykładanie rąk, często używa wyższego centrum ruchu, ponieważ to umożliwia jej transformowanie materii. Powitanie ręką lub pasy magnetyczne wzdłuż ciała, pozdrowienie z dobrym życzeniem (typu – bądź zdrów) sprawiają, że czyniący to biczuje innych energią przez swoje wyższe centrum ruchu, zmuszając do przemiany energii u osoby z którą ma kontakt podczas takiego spotkania. Jest to bardzo charyzmatyczne.

Używamy tego centrum gdy chłoniemy piękno przyrody, jesteśmy w Himalajach, wąchając kwiat, oglądając wspaniały wschód słońca lub patrząc na piękno poruszającego się zwierzęcia. Czujemy to wtedy w naszym ciele, odbiera ono bowiem rezonans z obfitością piękna przed nami.

CZĘSTOTLIWOŚĆ WIBRACJI ENERGII MĘSKO/ŻEŃSKIEJ

Wraz z rolą, która się nie zmienia w ciągu cyklu inkarnacyjnego, nie ulega też zmianie nasza częstotliwość wibracji i wskaźnik energii zogniskowanej męskiej, który nigdy nie przeobrazi się w energię twórczą żeńską i odwrotnie. Jedyny, pozorny wyjątek, mogą stanowić nasi najwięksi przyjaciele lub wrogowie z którymi spotykamy się w czasie wielu inkarnacji. Pomimo zmiany płci w każdym z pobytów na ziemi nie zmienili oni swojej pierwotnej częstotliwości wibracji i rodzaju energii. (Patrz rozdział mówiący o bardziej męskich kobietach itd.)

CZĘSTOTLIWOŚĆ WIBRACJI

Częstotliwość wibracji wskazuje jak szybko czy wolno wibruje dana osoba. Jaki on czy ona ma rezonans w stosunku do planety. Częstotliwość wibracji, którą aktualnie czujemy, wybiera dla nas nasza osobista esencja na długo przed wybraniem roli, esencji bliźniaczej i wielu innych cech.

Esencja w stanie devy (przed inkarnacjami) będzie świadoma i będzie cieszyć się szybkością motyla lub promienia światła, podczas gdy inna będzie rozkoszować się stałością jeziora czy góry. Michael mierzy częstotliwość wibracji ludzkiej według skali punktów od jeden do jednej setniej. Góra lub skala ma nadmiernie niską częstotliwość wibracji, wolniejszą od osoby mającej częstotliwość najniższą – czyli jeden, podczas gdy częstotliwość wibracji kolibra jest o wiele wyższa i brzęcząca niż człowieka o najwyższej ludzkiej częstotliwości tj. jednej setnej.

Golda Meir – Wojownik, miała poczucie stabilności i niższą częstotliwość wibracji, niż Kapłan – Nancy Reagan.

Esencje, które stają się rolami stałymi, stabilnymi jak na przykład Wojownik i Erudyta, wolą średnią i niższą częstotliwość wibracji. Te zaś, które stają się rolami bardziej „płynnymi” jak Rzemieślnik i Kapłan, zwykle rozkoszują się częstotliwościami wyższymi. Służący będą preferować niższe i średnie, podczas gdy Mędrcy i Królowie znajdują się w wysokich, średnich i niskich częstotliwościach wibracji. Życie jest zawiłe i skomplikowane, żadna rola nie jest zawsze wysoko wibracyjna lub zawsze nisko wibracyjna, zwykle znajdzie się ktoś taki, kto zechce być wyjątkiem łamiącym wszystkie przyjęte „prawa”.

Kapłan ze stosunkowo niską częstotliwością wibracji (jak dla kapłanów) czyli 40 – jest bardziej stabilny i stateczny, niż Kapłan brzęczący wokół z częstotliwością 90. Ludzie z wyższymi wibracjami często czują, że są jakby zahamowani stabilnością planu ziemskiego i ogromnie się cieszą między inkarnacjami (lub w snach czy stanach wyższej świadomości) wolnością i szybkością wibracji planu astralnego. Są tymi, którzy łatwo wchodzą w medytację, ale mają trudności z przebywaniem w ciele w życiu codziennym.

Ci, którzy mają niższą częstotliwość wibracji, odczuwają miłość i upodobanie do planu fizycznego, delektują się przyjemnością bycia tu i „realnością” wszystkiego. Ludzie ci nie uczestniczą w długich „wakacjach” w planie astralnym między poszczególnymi inkarnacjami, gdyż potrzebują więcej inkarnacji na każdy wiek Duszy, a więc na każdy etap.

Trudno uchwycić charakter częstotliwości wibracji postaw takich osób jak: J.Edgar Hoover, L.Ron Hubbard i Grace Jones z jednej strony oraz Little Richard, David Bowie i Mathias Rust z drugiej – jaka tu będzie równowaga? Albo spróbujmy postawić Martina Luthera Kinga, Geraldine Ferraro i Charltona Hestona z jednej strony, a Woody Allena, Matthewa Brodericka i Boya Georgea z drugiej. Wszyscy ci ludzie mają częstotliwość wibracji 40 i ponad lub w pobliżu 60, toteż są łatwi do rozróżnienia.

Polowa ludzi wybiera częstotliwość wibracji 50, bo jest dobra do manewrowania nią i do pracy. Eksperymentatorzy wybierają częstotliwości – te niższe od 40 i wyższe od 60 – i przeżywają inkarnację na walce o to, by czuć się dobrze w stosunku do wibracji w jakiej nie uczestniczą. Ludzie starają się łączyć w pary z innymi częstotliwościami wibracji, aby zrównoważyć różnice lub przynajmniej dostosować się i dobrze czuć w obecności drugiej osoby. Można dokonać tego obniżając lub podwyższając swą częstotliwość wibracji o prawie 20 punktów. Mimo takiego zabiegu Little Richard i J.Edgar Hoover, nie biorąc pod uwagę polityki, mieliby spore trudności, aby porozmawiać ze sobą spokojnie. Jeden odczuwałby drugiego jako wariata, czuliby nadmierne znużenie, intensywność, napięcie lub rozdrażnienie, które byłoby trudne do zrównoważenia. Łatwo jest dla uzyskania pewności wpływu wniknąć pomiędzy wysokie i niskie wibracje częstotliwości danego typu.

Łatwo jest również ludziom o krańcowo różnych częstotliwościach wibracji być przyciąganymi seksualnie przez swoje przeciwieństwo częstotliwości. Jest to forma zrównoważenia, ale nie oznacza łatwego połączenia. Od kiedy to stosunki seksualne bardzo bliskie były łatwe?

A dlaczego esencje szukają krańcowo różnych częstotliwości wibracji skoro wybór taki utrudnia życie? Jest to ogromnie interesujące, intrygujące, rzucające wyzwanie; a racje są takie – krańcowości są obroną przed znudzeniem.

ENERGIA MĘSKA/ŻEŃSKA

Każda indywidualność wybiera również swój szczególny współczynnik męskiej czy żeńskiej energii na wszystkie inkarnacje (całość cyklu inkarnacyjnego). Współczynnik ten nie ma nic wspólnego z męskim czy kobiecym ciałem fizycznym mimo, że mógłby mieć wpływ na wybór którejś z płci.

Energia męska jest typem energii wysoko ześrodkowanej ustalającej punkty światła, które kontroluje, obserwując daną rzecz w danym czasie w sposób uporządkowany. Jest ugruntowana, do pewnego stopnia produkcyjna i może być wytrwała w monotonnych przedsięwzięciach. Osoba z silną męską energią będzie mocno skoncentrowana na detalach, doprowadzeniu by rzeczy zostały zrobione i co dla niej typowe – nie potrafi wyjść z owych detali by zobaczyć szerszą perspektywę lub ewentualnie ją zmienić. Jeśli ktoś ma wysoką energię męską może nie zobaczyć lasu bo przeszkadzają mu drzewa.

Żeńska energia jest bardziej musująca, bardziej twórcza i chaotyczna, niezogniskowana, raczej szersza w swym polu widzenia. Osobnik – kobieta albo mężczyzna – mający esencję lub aurę ogromną, puszystą, jakby pluszową, będzie miał skłonności do ubierania się w rzeczy miękkie, nieskomplikowane, proste w kroju, a nie te zrobione przez krawca, wymyślne i sztywne, wymagające odpowiedniego zachowania – muszki, krawatu itd. Jeśli masz wysoką energię żeńską prawdopodobnie jesteś pełen „dobrych pomysłów” i to prawie stale, ale być może nie zadasz sobie trudu by spełnić je w sposób zorganizowany. Przyjemnie i łatwo przecież tworzyć pomysły lecz wykonywanie przypomina wyrywanie zęba. I chociaż różnią się bardzo między sobą w osiągnięciach takiego samego pola widzenia – typy takie mogą się równoważyć i pomagać sobie wzajemnie ale tylko wtedy, gdy nie robią sobie nic złego, gdy się wzajemnie nie krzywdzą.

Twardogłowe umysły męskiej energii mogą pojawić się w ciałach męskich jak: Ted Koppel Khomeini, lub ciałach żeńskich jak: Katherine Hepburn lub Golda Meier.

To samo dzieje się z energią żeńską. Ronald Reagan, dla którego pewne drobne fakty były bardzo drażniące, ma dosyć wysoką energię żeńską, mają ją też John Forsythe i playboy Hugh Hefner. Beverly Sills, Linda Evans i Marilyn Monroe też eksponowały momenty wysokiej energii żeńskiej. Albert Einstein, który często nie mógł trafić do domu gdy wracał z laboratorium, jest przykładem intensywnej żeńsko-energetycznej osoby, Woody Allen, który wydaje się zdawać sprawę ze swego wielkiego „żeńskiego składnika”, wykorzystuje go do szalonej twórczości.

Kochankowie – pary, zwykle równoważą się wzajemnie, rzadko można znaleźć dwie osoby o energii męskiej krańcowo wysokiej w intymnych wzajemnych stosunkach. Niektórzy ludzie o wielkim potencjale męskiej energii mogą lubić takie samo zogniskowanie u przyjaciela, ale w stosunkach seksualnych zwykle będą woleli skierować się do energii bardziej ekspansywnej i różnej od ich własnej.

Taka osoba z ładunkiem męskiej energii, jak Joan Collins, wybiera zwykle miększą, bardziej lekką energię swoich kochanków. W ten sposób ktoś z wysoką energią żeńską, jak rysownik kreskówek Gary Larson, będzie wolał związać się z kobietą bardziej skoncentrowaną i zakorzenioną w ziemi niż on tj. energią męską.

Ludzie z energią żeńską często czują się bardzo dobrze w żeńskich ciałach i mają tendencję wybierania częstych inkarnacji kobiecych zanim dojdzie do aktu zrównoważenia, który zaczyna się na poziomie Duszy Starej.

Podobnie ludziom o męskiej energii łatwiej jest żyć w ciałach męskich. Mogą bowiem być kierowani, zogniskowani i nikt z nich się na to nie uskarża. Ale czasy się zmieniają i niekiedy wydaje się wielkim wydarzeniem znaleźć osobę z męską energią, szczególnie w Duszy Starej i w męskim ciele.

Większość ludzi wykazuje częstotliwość wibracji w przybliżeniu 50 punktów, a nawet 50 na 50 punktów męskiej do żeńskiej. Pozostali, którzy nawet przez sekundę nie chcą monotonii, szukają krańcowości tak w jednej jak i w drugiej energii, czując, że wybór taki byłby ciekawą i ekscytującą przygodą. I mają rację, to tak jest, ale wybór ten również jest związany z większymi problemami.

NAPIĘTNOWANIE

Uwarunkowanie kulturowe zachowania się w pewien określony sposób jest czymś, co otrzymujemy z chwilą urodzenia. Otrzymujemy ojca i matkę (choćby byli nieobecni), rodzinę, sąsiadów i szkoły. Wszystko w pewnej określonej części miasta i skrawka kraju, pracujące wspólnie aby nam powiedzieć „To jest właśnie życie, a jest takie jak działamy”. Rodzice mają szczególny wpływ na dziecięcy intelekt i duchowy rozwój. Na przykład rodzice odpowiedzialni za rozwiązywanie problemów życia codziennego pomagają dziecku rozwinąć zdolności, mogą wpływać na takie proste sprawy jak wyrobienie nawyku wczesnego wstawania lub mycia zębów.

Wiele nawyków i charakterystycznych cech u ludzi dorosłych pochodzi wprost z nieświadomego naśladowania rodziców. Możemy mieć ich sposób chodzenia, mówienia i inne przyzwyczajenia. Gdy złościmy się na dziecko możemy zauważyć, że nasz głos jest głosem naszego ojca lub matki, a gdy dziecko podrośnie i stanie się butne, odpowiada naszym głosem, słowami lub sposobem.

Te wczesne uwarunkowania Michael nazywa napiętnowaniem. Najwięcej przyjmujemy go do siedmiu lat, a jest już ukształtowane czyli zapisane w nas w wieku lat czternastu. Napiętnowanie jest ćwiczeniem o wewnętrznym znaczeniu, które przygotowuje nas do życia i kierowania nim. Czasami może to przybrać formę jakby ślepy prowadził ślepego. Dochodzi więc do momentu, kiedy należy uwolnić się z tego pouczania, aby znaleźć i zdobyć swój własny punkt widzenia i przystosowania.

Dzieci nie rodzą się jako czyste, niezapisane karty by ich rodzice wypełniali – kształtowali je na przykład w kierunku zbrodni czy gwałtu, sławy lub sukcesu względnie duchowego oświecenia. Nowo narodzone istoty niosą już ze sobą swój własny zapis. Ich osobowości będą się rozwijały na podstawie łusek, które dla siebie wybrały jeszcze przed urodzeniem oraz dzięki wpływowi własnych minionych inkarnacji i karmy, a dopiero wtedy otrzymają piętno rodziny. Napiętnowanie zawsze wywołuje reakcje lecz ludzie reagują różnie i we właściwy dla siebie sposób. Niektórzy mogą się buntować i walczyć przeciw silnemu napiętnowaniu, podczas gdy inni mogą zgadzać się nań i przyjmować je mniej lub bardziej świadomie jako swoje własne. Wiele napiętnowań jest mocnych, potężnych ale ludzie nie wiedzą, że one istnieją, co pozwala by rozciągały się w całej okazałości na wszystko, a szczególnie na system wierzeń.

Każdy z nas wybiera i wynosi z łona matki napiętnownie, które pomaga we wzrastaniu, choć może sprawiać wrażenie walki trwającej przez dziesięciolecia.

Gdy wreszcie pojawiamy się w świecie fizycznym, osobowość najczęściej pragnie rzeczy materialnych. W naszej kulturze każdy otrzymuje sporą dawkę napiętnowania narzuconą nam przez Dusze Młode, która pomaga w dążeniu zewnętrznym aby przydać się na coś i zasłużyć. Ten impuls doskonalący opanowanie planu fizycznego może być pomocny; z drugiej strony Stare Dusze odczuwają nieraz, że jest on po części błędny. Wiedzą, że są sprytne i zasługują na wszystko, tak samo jak inni, a jednak jest im trudno z zapałem popierać sprawy życiowe w planie fizycznym. Siła napiętnowania kulturą Młodych Dusz jest ogromna, że trudno jest nawet Starej Duszy mającej własne spostrzeżenia, zrozumieć skąd bierze się jej brak wszelkich ambicji by cokolwiek osiągnąć, lub iść tą samą drogą co inni.

Dusze Noworodków, które są o dwa poziomy niżej od Dusz Młodych, nie zgadzają się zbytnio z piętnem jakie narzucają Dusze Młode i unikają wspólnego uczestniczenia w ich kulturze, ze wszystkimi podstawowymi zagadnieniami zaufania i przeżycia nad którymi należy panować. Dusze na poziomie Noworodka uważają naszą kulturę za trudną i niepotrzebnie skomplikowaną przez strukturę rodzinną, przedsiębiorczość, formy podatkowe, czeki, rachunki i miesięczne wynagrodzenia.

Innym rodzajem jest napiętnowanie roli i tu właśnie rodzice piętnują dzieci swoim sposobem działania, zdolnościami i bezkompromisowością ich własnych ról, które są drogą ich działania i postrzegania świata. Na przykład dziecko z rolą Mędrca w rodzinie Służącego i Wojownika jako rodziców, nie otrzyma pomocy przy wyrażaniu w rozmowie swoich uczuć, będzie samotne w grupie rówieśników. Raczej wygląda na to, że ten Mędrzec otrzyma piętno przydatności dla ludzi – jak być pożytecznym, jak ciężko pracować, czy spokojnie coś organizować. To właśnie jest powodem jego „wynajęcia” takich, a nie innych rodziców. Napiętnowanie może być bardzo pożyteczne lub tworzyć kajdany, które muszą być wyeliminowane w późniejszych inkarnacjach.

W przypadku gdy napiętnowanie staje się kajdanami, walka jest po części powodem dla którego dziecko wybiera takich rodziców.

Gdy już mamy wyobrażenie o swojej roli lub gdy już otrzymaliśmy tę informację w formie przekazu, zobaczmy czy rzeczywiście wypełniamy ją, czy wyrażamy lub czujemy to co naszej roli się podoba. Często bowiem piętno rodziców lub społeczeństwa udaremnia łatwe wyrażanie siebie przez swoją rolę. Przykładów jest mnóstwo – choćby chłopiec popychany do atletyki w czym on sam mógłby się wykazać – gdy tymczasem jego ,ja” wolałby spędzać czas w bibliotece; dziewczynka napiętnowana przez Rzemieślników, która walczy by stać się dobrym rysownikiem, ale wolałaby być „mniej twórcza” i zostać lekarzem czy pielęgniarką; chłopiec napiętnowany przez Wojowników, który lubi tańczyć i występować – studiuje prawo; także przysłowiowo słaba kobietka, która naprawdę jest skupiskiem energii, ukrywa się pod układną maską gdyż nauczyła się jej używać.

ESENCJE BLIŹNIACZE
TOWARZYSZE ZADAŃ

ESENCJE BLIŹNIACZE

Jest to termin jakiego używa Michael mówiąc o bliskiej sobie parze (bliskich dwojgu ludziach – osobach) indywidualnych esencji. Wybieramy sobie bliźniaczą energię przed inkarnowaniem, któregoś z naszych fragmentów na ziemi. Gdy zaczynamy przybierać ciało, w tym samym momencie rodzą się esencje bliźniacze w naszym bliskim sąsiedztwie, w większości pra-początkowych inkarnacji. Esencja bliźniacza staje się osobą bliską, nawiązuje stosunki, których będzie doświadczać podczas całego ziemskiego cyklu inkarnacji. Jest to nasz najmocniejszy związek jaki może zaistnieć między dwojgiem ludzi. Osoba do której mamy wielkie zaufanie. Wiążemy z nią również wiele nadziei, ale jest to tylko jedna z przyczyn dzięki, której te stosunki są zwykle wyzwaniem.

Mimo bogactwa podobnych doświadczeń budowanych przez wiele inkarnacji i bliskich stosunków w planie astralnym pomiędzy inkarnacjami, esencje bliźniacze różnią się od siebie bardziej niż upodabniają, tak w łuskach jak i w esencji. Esencje bliźniacze jako para często są wybierane by poszerzać wzajemne możliwości. Uogólniając, oznacza to, że mają inne role.

Najczęściej bliźniaki takie wybierają wzajemne równoważenie przez energię męsko/żeńską i przez częstotliwość wibracji. Jeżeli jedno z nich posiada średnią częstotliwość wibracji 50 i równowagę 50/50 energii męsko/żeńskiej, to esencja bliźniacza też będzie się znajdowała w tej średniej. Stosunki będą łatwiejsze do zaakceptowania, choć będzie to mniej interesujące z astralnego punktu widzenia, ponieważ między nimi zachodzi mniej wymiany doświadczeń typu popychania lub wleczenia za sobą. Dusze, które przeszły całkowite cykle na innych planetach, są najbardziej zafascynowane dominowaniem nad krańcowymi trudnościami. Jeżeli jedna z nich posiada bardzo niską częstotliwość wibracji, energię skoncentrowaną męską, jest całkiem możliwe, że „bliźniacza” będzie typu żeńskiego, musującego, twórczego, pełna wigoru. Jest to przypadek przyciągania się krańcowości, gdzie często jeden z partnerów będzie doprowadzać drugiego do szału, a taka sytuacja wytworzy spore możliwości wzrostu czyli ewolucji. John Lennon – energia żeńska o wysokiej częstotliwości wibracji, z rolą Rzemieślnika i jego bardziej stabilna o męskiej energii żona – Yoko Ono, są wspaniałym przykładem.

Dwie energie stają się uzupełniającymi wzajemnie połówkami na poziomie esencji, wewnętrznym lustrzanym odbiciem jednego w drugim. Przedrzyjcie kartkę papieru byle jak, jako esencje bliźniacze – jedna część wcale nie musi być podobna do drugiej, ale złączone razem, dają doskonałą całość. Twoja esencja bliźniacza doskonale wie kim jesteś, ukrywa to w głębi i jest ci bardzo pomocna. Ale tu pojawia się paradoks. Esencje bliźniacze odbijają się jedna w drugiej, stawiają sobie wymagania, prowokują się wzajemnie, krążą wokół siebie i nierzadko jedna potrafi wyprowadzić drugą z równowagi. Nikt inny nie może zapaść w ciebie tak głęboko jak esencja bliźniacza. Nie są to stosunki stałe, wróżące cokolwiek, ale intensywne, angażujące i czasami przerażające.

Esencje bliźniacze znają się tak dobrze i przebywają ze sobą tak często, że każda z nich ma wielki udział we wzajemnym przenikaniu się, co jest dobrze widoczne w ich rolach.

To wzajemne przenikanie daje każdej z nich dodatkowy impuls i poszerzony wymiar. Na przykład Mędrzec i Erudyta jako esencje bliźniacze będą bardziej stabilni niż Mędrzec z żywotnym Kapłanem.

To przenikanie szczególnie rzuca się w oczy u par, które przez dziesięciolecia są razem. Jest to zjawisko wzajemnego upodobnienia się i to do takiego stopnia, że trudno określić, która z nich jest Erudytą, a która Rzemieślnikiem.

Bardzo silne mieszanie się ról jest szczególnie widoczne wtedy, gdy tylko jedna z nich jest na planecie. Zazwyczaj partner astralny wysyła wiele energii swemu bliźniakowi, który jeszcze przebywa na ziemi. Werner Erhard, Stara Dusza na szóstym etapie w roli Mędrca – jest tego przykładem. Energia jego bliźniaka – Króla, który już zakończył swoje cykle, czyni Erhard a bardziej egzeltowanym i przyciągającym widzów. Mędrzec szuka wspaniałego wyrażenia się i kontaktu, Król przenikający go daje mu władzę, poczucie mistrzostwa i chęć poruszenia ludzi.

Gdy dwie role wzniesione stają się bliźniaczymi esencjami, każda z nich będzie czuła się wzniesiona podwójnie bez względu na to, czy wiedzą one o swych bliźniaczych esencjach czy nie, czy jedna z nich jest astralna jak w przypadku Wernera Erharda. Zauważmy co przedstawiają sobą następujące osoby: Orson Welles (Król/Mędrzec); Swami Muktananda (Mędrzec/Król); Timothy Leary (Mędrzec/Kapłan); Terry Cole-Whittaker (Kapłan/Mędrzec); Frank Sinatra (Mędrzec/Kapłan);Sean Connery (Król/Mędrzec); Michaił Gorbaczow (Mędrzec/Król) i Jack Kennedy (Król/Król). (Każda rola wybiera dla siebie okolicznościowego partnera).

Dwie role z osi inspiracji nadadzą każdemu z bliźniaków cieplejsze i pełniejsze działanie. Linda Evans, Coretta Scott King i Stevie Wonder mają poczucie uzdrawiania swych wibracji a wszyscy są Kapłanami z bliźniaczą Duszą Służącego.

Mędrzec z Rzemieślnikiem jako esencją bliźniaczą jak: Cher, Carmen Miranda lub Danny DeVito są prawdopodobnie natchnieni w błaznowaniu w podwójnie wyrazisty sposób. Nicholas Cage, Woody Allen i Robin Williams to przykłady szaleńczo wyrazistych Rzemieślników z bliźniaczą esencją Mędrca.

Weźmy na przykład razem dwie role z trybu działania – Króla i Wojownika – a będziemy mieli osobę podwójnie wyrażającą „to” działanie. Jako przykładów możemy użyć tu Edmunda Wilsona (Król/Wojownik) i Augusto Pinocheta (Wojownik/Król).

Owszem, Erudyta/Erudyta też się zdarzają; Erudytów zachwyca przebywanie w towarzystwie swoich kolegów Erudytów w jakikolwiek sposób by to mogło zaistnieć. Trzeźwy, pilny Edward R. Murrow był tego przykładem, ale nie uważajmy go jako modela dla takiego połączenia.

Rzemieślnicy i Kapłani, będąc rolami o wysokiej częstotliwości wibracji, są względem siebie zgodni, ale nikt nie bierze pod uwagę zachowania tak zwariowanego i spotęgowanego. A jak bardzo jest Rzemieślnikiem Esther Williams wyskakująca z wody z iskrami na głowie jako inspirującą twórczością?

Kombinacja Erudyty wspartego Wojownikiem, w przeciwieństwie do Rzemieślnika wspartego Kapłanem, jest parą tak mocno stojącą na ziemi jak tylko to może być możliwe. Sprawdźmy to, jak wygląda ta stabilność u Margaret Thatcher, George Washingtona, Georga Shultza, Chairmana Mao i Zygmunta Freuda. Wszyscy są Erudytami z bliźniaczą esencją Wojownika. L. Ron Hubbard jest upartym, zdecydowanym Wojownikiem/Erudytą.

Wojownik/Służący stwarza niewiarygodnie potężne związki, w których jeden z nich specjalizuje się w otwartej manipulacji, a drugi w ukrytej. I tak uczą się jeden od drugiego. Nie jest to para wzniesiona, ale mimo wszystko bądźmy ostrożni. Martin Luther King Junior i Matka Teresa to dwóch Służących, którzy wzmacniali swoją niepowstrzymywalność takiej kompozycji (Służący/Wojownik). Indonezyjski prezydent Suharto też wskazuje na połączenie Wojownik/Służący.

Zestawienie Wojownik/Rzemieślnik może wydać na świat Wojowników zamierzających działać na polu sztuki takich jak: Grace Jones, Georgia O’Keefe i Mae West lub Rzemieślników zgryźliwych, jak Klaus Kinski.

Wojownicy/Kapłani są najtrudniejszym połączeniem, nie tylko z powodu ich absurdalnych częstotliwości wibracji, ich styl życia stwarza problemy dla partnera. Jeden z nich woli żyć jak Bóg prowadzi. Zmienny jak chorągiewka na wietrze, bez zwracania uwagi na detale czy życie, które stale wnosi coś nowego, podczas gdy ten drugi lubi żyć uważnie, przywiązując wiele uwagi do detali. Wrodzona rozbieżność powoduje, że połączenie takie nieczęsto jest stosowane ale gdy już się wydarzy i ludzie je wybiorą, to stają się znanymi osobami. Jane Fonda i Ferdinand Marcos są Wojownikami z bliźniaczą esenq’ą Kapłana, z którą zawarli związki małżeńskie. Każda ich inkarnacja wymaga wielkiego wysiłku od obojga. Billy Graham, Christopher Walken, Bob Dylan, Joan Baez, Moamar Khadafy i Khomeini to Kapłani z bliźniaczą esencją Wojowników.

Mędrzec/Wojownik zaś to bardzo popularna i pracowita para. Fama głosi, że wynaleźli urozmaicony seks dla siebie wzajemnie. Wojownik ofiaruje osobowości Mędrca więcej inwencji a Mędrzec daje Wojownikowi większą zdolność nawiązywania kontaktów. Eddie Murphy, Doiły Parton, Barbara Walters, Harry Truman i Bobby Kennedy są Mędrcami ze zdolnościami Wojownika pilnującego by rzeczy zostały zrobione. Henry Kissinger, Robert Redford i Fidel Castro mają taką charyzmę i łatwość wysławiania się, że można ich wziąć za Mędrców.

Erudyta/Rzemieślnik jest inną ulubioną kombinacją. Zrozumiałe jest, że Erudyta przenikając Rzemieślnika czyni go ostrożniejszym i rozsądniejszym, podczas gdy Rzemieślnik wnosi nowe, ekscytujące informacje potrzebne do studiów Erudyty. Dr Edward Teller, John Lennon i Fred Astaire to Rzemieślnicy, którzy rozwijają postawę i pewność siebie Erudyty; Aaron Copland i Dawid Byrne to dwaj kompozytorzy i Erudyci przeniknięci wpływem twórczym swojej bliźniaczej esencji.

Podane tu możliwości połączeń nie obejmują oczywiście wszystkich kombinacji. Wybrano te występujące najczęściej na naszej scenie.

Ze względu na to, że Dusze Noworodka, Dziecka i Młode przeważnie czują lęk przed bliskością i ponieważ ich strach przed intymnością zwiększa się w dziedzinie zbliżeń seksualnych, bliźniacze esencje w tym wieku nie wiążą się małżeństwem ani miłością fizyczną. Zamiast tego dość często występują w roli swych rodziców ; wcielają się w rodzinę, w kuzynów a szczególnie w ciotki; stają się nierozłącznymi przyjaciółmi, współpracownikami lub antagonistami. W ten sposób, dzięki wielu inkarnacjom, wiedza każdego z nich wzrasta, a zaufanie rośnie do tego stopnia, że przez cykl Duszy Dojrzałej i Starej bliźniacze esencje już są przygotowane do prawdziwej intymności jaką mają rozwinąć.

Esencje bliźniacze są częstymi partnerami w dziedzinie seksu w okresie Duszy Dojrzałej, ponieważ jest to okres poznawania i doświadczania głębi intymnych kontaktów. Liz Taylor i Richard Burton byli żywym przykładem Duszy Dojrzałej z domieszką ulotnej emocjonalności, w której element łączący wyrażony był jako: „Nie mogę żyć z nim i nie mogę żyć bez niego”. Madonna i Sean Penn mogą, pomimo swego rozwodu, znów łączyć się w sławną parę esencji bliźniaczych skłonnych do wzajemnego popychania się aż do granic niemożliwości.

Jean-Paul Sartre (Rzemieślnik) i Simone de Beauvoir (Wojownik) są parą Dojrzałych esencji bliźniaczych, które utrzymywały intensywne, długotrwałe stosunki. Wybrali oddzielne mieszkania, co uznali za objaw mądrości. Ich sposób życia i bycia byłby bardzo trudny dla obojga, gdyby dzielili łoże, łazienkę i pięć lub dziesięć pokoi.

„Dwie dusze a jedna myśl, dwa serca bijące jak jedno…” Zdanie to bardziej jest odpowiednie dla książki o miłości aniżeli dla esencji bliźniaczych. Mimo, że esencje bliźniacze są towarzyszami naszych dusz z jednej strony, że znamy je lepiej niż ktokolwiek, to z drugiej strony rzadko kiedy manifestują stosunki wymarzone, spokojne, romantycznie błogosławione. Esencje bliźniacze dbają o to by owe stosunki między nimi nie były doskonałe, zawsze przypominają rodzaj księcia i księżniczki, którzy nigdy nie mają własnych zmartwień ani porządku dnia, ku udręce otoczenia. Istnieje za to potrzeba wzajemnego zrozumienia i pewności, którą z trudem budują i jeszcze o wiele trudniej potem podtrzymują, czego powodem jest nieustanna intensywność.

Nawet u Dusz Starych stosunki esencji bliźniaczych są intensywne, niełatwe do manewrowania, ale szuka się ich energicznie, choćby były na drugim końcu świata. Intensywne wyzwanie jest tym co szczególnie przyciąga Stare Dusze do esencji bliźniaczej. Potrzeba łączenia się z towarzyszem nie bacząc na to, że istnieje okres dwudziestu lub trzydziestu lat, który był poddany piętnu zupełnie innych okoliczności, jak np. zakochanie się ciemnoskórego mężczyzny w białej kobiecie, jest typowym „dobrym pomysłem” Duszy Starej.

Michael nie używa terminu „towarzysz duszy”, ponieważ wnosi on fałszywy pogląd do tej gry. Nie ma osoby, która byłaby lepszym towarzyszem dla nas w każdej inkarnacji, ani żadnej takiej, z którą łączylibyśmy się w parę przez wieki. Wyobraźmy sobie jak ograniczoną byłaby ewolucja gdyby tak było. Możemy przebywać stale z grupą ludzi, którzy w dużym procencie naszych inkarnacji byli nauczycielami, studentami, rodzicami, kuzynami, ratownikami, uzdrowicielami, opiekunami, porzucającymi, napastnikami, oszczercami, mistrzami, stróżami więzienia i niewolnikami dla nas, a my dla nich. Michael nazywa to monadą lub stosunkami monadycznymi.

Jest to wspólna forma gromadzenia informacji pogłębiających nasze doświadczenia o innych i ewolucję.Gdy spotykamy jedną z tych osób, z którą mieliśmy już wiele wspólnych przeżyć, prawdopodobnie, od razu odczujemy sympatię, jak byśmy ją znali i lubili. Tak też jest w rzeczywistości i niekoniecznie w tym znaczeniu, że byliśmy z nią parą lub w bardzo dobrych stosunkach. Znamy się bowiem bardzo dobrze bo przeszliśmy przez wiele różnych wspólnych sytuacji. Jeżeli karmy te były już zrównoważone to przy pierwszym spotkaniu może nastąpić mniej ekscytacji a więcej uczucia i głębokiego przekonania, że już tak długo się znamy i tak nam ze sobą dobrze.

Gdy bliźniacze esencje odnajdują się i łączą, gdy się z czymś jednoczą, to taki stan ułatwia im dalszy przebieg ich życia. Zaakceptowanie swojej bliźniaczej esencji i danie jej przestrzeni aby była tym czym naprawdę jest – ostateczną i największą lekcją, którą nazywamy agape – jest zadaniem trudnym, bo poziomy intymności są nieraz ciężkie i niełatwe. Esencje bliźniacze są tak zjednoczone, że mają poczucie własności jedno w stosunku do drugiego. Objawia się to tym, że działają w sposób, który nigdy nie funkcjonowałby z kimś innym.

Sonny Bono, Rzemieślnik i Cher – Mędrzec, są tu taką parą. Sonny był starszy, męski i naprawdę sobie wyobrażał, że może dominować nad Cher na co ona chwilowo się zgodziła. Cher ześlizgnęła się ze swojego celu dominacji w pokorę aby zadowolić Sonny’ego. Sytuacja taka nie trwała jednak wiecznie. W obecnym czasie motywacja Cher jest tak mocna, gdyż działa w niej energia Królopodobna, ponownie ubrała się teraz z dumą w twardą dominację i pilnuje by ponownie się nie ześliznąć. Jest podekscytowana tym, że sama decyduje o swojej karierze i życiu.

Pozwolić sobie na oddzielenie od siebie naszej esencji bliźniaczej może tylko ten, kto jest bardzo silny i skoncentrowany. Ideał esencji bliźniaczych to akceptacja wszystkiego bez względu na to co ona wnosi – trudniejsze życie ze strony finansowej, wymaganie opieki nad ciężko chorym, pewnej zmiany stylu życia, wyjazdu w bardzo odległe strony np. do dżungli lub niezamieszkałych gór, zmiana języka czy nawet nawyków.

Ważna jest tu nie zwykła zgoda na to, ale sposób w jaki się zgadzamy. Powinien on sprawiać na nas wrażenie, że właśnie to jest to czego my chcemy. Wtedy dopiero jesteśmy związani wielką mocą. Możemy nawet usunąć bliźniaczą esencję z naszego życia uczuciowego, ale nie możemy usunąć jej z naszego umysłu bez uprzedniego utworzenia doskonałego połączenia, ponieważ zaburzony kontakt będzie stwarzał problemy do czasu ponownego ustalenia. Biorąc pod uwagę trudność tych kojarzeń, zaskakujące obecnie jest jak esencje bliźniacze potrafią zjednoczyć się w czasie jednej trzeciej okresu wszystkich inkarnacji.

Zazwyczaj ludzie nie szukają spotkania z esencją bliźniaczą przed upływem dwudziestego lub trzydziestego roku życia. Daje im to bowiem szansę wykonania czynności związanych z karmą i innymi ludźmi oraz uniknięcia obsesji, które są wynikiem zbyt wczesnych spotkań. Książę i Księżna Windsoru są przykładem pary, która spotkała się po wykonaniu przez każde z nich większej części swej karmy. Ze względu na to, że częścią jej karmy było zamążpójście i rozwód, on musiał zrzec się tronu by się z nią ożenić. Księżna Diana spotkała swoją bliźniaczkę esencję czyli męża w bardzo wczesnym okresie życia, co spowodowało całą serię problemów i walki jaką musi stoczyć by bronić swej niezależności.

A oto kilku partnerów z esencją bliźniaczą, którzy świetnie wzajemnie pracują: Lily Tomlin i June Wagner, Sam Shepard i Jessica Lange; Harty i Bess Truman; Jim i Tammy Bakker; Imelda i Ferdinand Marcos; Michaił Gorbaczow i jego żona Raisa. Esencją bliźniaczą Ronalda Reagana jest jego pierwsza żona Jane Wyman. On i Nancy wypełniają teraz komfortową monadę męża i żony.

Po wspólnym współżyciu może być ogromnie bolesnym pozostawienie na planie fizycznym po śmierci fizycznej naszej bliźniaczej esencji. Buckminster Fuller zmarł kilka godzin po śmierci swojej żony, esencji bliźniaczej; nie został nawet zawiadomiony o tym, że ona zmarła. Esencje bliźniacze Roy Rogers i Dale Evans tak cierpieli kiedy zginął ich koń Trigger, że kazali go wypchać. Jest prawie pewne, że ta para też odejdzie jedno po drugim, jak czyni to co roku wiele par złożonych z esencji bliźniaczych.

Gdy istnieje powiązanie esencji bliźniaczych pomiędzy rodzicami i dziećmi, wtedy też istnieją pewne normy, które się powtarzają. W rodzinach, gdzie występują pary przeciwnej płci, chociaż nie zawsze tak jest, są to połączenia typu ojciec/córka, matka/syn. Mogą to być rodziny, w których dziecko nigdy nie opuszcza domu lub gdy syn czy córka wprowadzają do niego swych partnerów życiowych. Po prostu nie znajdują powodu do opuszczenia swej matki bądź ojca, który jest jego/jej esencją bliźniaczą. Często takie rodziny żyją zgodnie.

Hugh Hefner – Mędrzec, niezbyt dobrze napiętnowany dobrym kontaktem z kobietami, w tej inkarnacji jest esencją bliźniaczą swej córki Wojownika, Christie Hefner, do której ma zaufanie do tego stopnia, że pozwala aby zajmowała się rodzinnym przedsiębiorstwem. Pomagają i wspierają się wzajemnie w nietypowych doświadczeniach karmicznych potrzebnych obojgu

Czasami zdarza się, że każdy z rodziców jest bliźniaczą esencją dla swoich dwojga dzieci. Taka sytuacja jest dobra, gdyż pomocna w uniknięciu uczucia zazdrości przy intensywności stosunków między bliźniaczymi esencjami, w których mogłoby doświadczyć tego uczucia tylko jedno z rodziców. Drugie z nich, odsunięte, czując bliskość i zażyłość esencji bliźniaczych pozostałych członków rodziny, mogłoby cierpieć lub współzawodniczyć w zdobyciu miłości dziecka.

TOWARZYSZE ZADAŃ

Podobnie jak esencje bliźniacze, takie połączenie par wybierane jest przed rozpoczęciem cyklu inkarnacyjnego na danej planecie. Stosunki między towarzyszami zadań tworzą sytuacje ułatwiające inkarnację. Esencje bliźniacze mają więź wewnętrzną, ułatwiają sobie wzajemnie ewolucję; towarzysze zadań związani są zewnętrznie, jedno wspomaga drugie w jego zadaniu opartym na wykonywaniu czegoś.

Zwykle rozumiemy, że towarzysz zadania jest zgodnym kolegą, tak jakbyśmy byli dwoma wołami we wspólnym zaprzęgu, pracując aby wypełnić porządek dnia. Wiele można uzyskać w takich układach.

Zadania takiej pary zazwyczaj są długoterminowe i mogą być z gatunku zajmujących lub nie. Budowanie gmachu partnerskiej wiary w siebie (tub panowania nad sobą) może być długoterminową misją. Czasami towarzysze zadań mogą pomóc drugiemu w polubieniu swojej płci. Na przykład osoba, którą zachwyca bycie kobietą, może mieć towarzysza, który pomoże jej zrozumieć, że bycie mężczyzną może być wspaniałe i nie należy czuć się nieszczęśliwym nie będąc kobietą tylko mężczyzną.

Zadaniem może być również rozwijanie u kogoś talentu będącego zdolnościami handlowymi, pomoc w wybiciu się na polu muzycznym lub pobudzenie innych ukrytych zdolności. Mając łatwą, spokojną, pełną zrozumienia podporę i wsparcie towarzysza zadania, który chce nam pomóc, otrzymujemy więcej siły i chęci do rozwinięcia owego talentu. Towarzysze zadań, którzy łączą się w związki małżeńskie, rozwijają życie małżeńskie zgodnie i przyjemnie, pomagając jedno drugiemu. Zadaniem może być zbudowanie wielkiej rodziny, otwarcie wspólnego biznesu lub stworzenie stosunków żeńsko-męskich, które byłyby przykładem dla innych.

Tak samo jak esencje bliźniacze, towarzysze zadań spotykają się w późniejszych latach życia gdy, tak jedno jak drugie, dojrzało do spełnienia zadania. Właśnie spotykając się przypominają sobie wzajemnie układ sprzed inkarnowania i rozjaśniają życie jedno drugiemu. Spotkanie się zbyt wczesne mogłoby wnieść frustrację, gdyż osobnik młody nie jest jeszcze przygotowany, dążąc po grudach i walcząc będzie chciał dokonać czegoś samodzielnie, w pojedynkę.

Gdy wybieramy towarzysza zadań, jeszcze przed zejściem na planetę i w momencie kiedy jesteśmy Duszą Starą, zdajemy sobie sprawę, że jest znacznie większa grupa ludzi z którymi moglibyśmy zgodnie współpracować i cieszyć się tą współpracą. Takie stosunki tworzą wtedy towarzyszy zadań zwanych peryferyjnymi, równoległymi (pobocznymi), którym jako Dusza Stara możemy pomóc i pociągnąć ich wspierając w tym, co powinni zrobić dla dobra swojej karmy. Brooke Shields – Rzemieślnik i jej pełna władzy matka Terry – Służący, to właśnie towarzysze zadań. Matka organizuje i steruje wszystkim wypychając córkę na widok publiczny, nagłaśniając jej karierę, zapewniając reklamę i w końcu edukację, co córka przyjmuje z pewnym niezadowoleniem.

Książę Andrew – Mędrzec i Sarah Ferguson – Służący są towarzyszami zadań co chyba będzie rezultatem małżeństwa wzajemnie się rozumiejącego, mimo tego, co plotkarska prasa o nich wypisuje. Chociaż chcieliby być razem i wspomagać się wzajemnie nie wydaje się, by potrafili poświęcić wiele czasu swej córce, księżniczce Bei. Woody Allen i Mia Farrow są również towarzyszami zadań wzajemnie się inspirującymi i łatwo razem pracują. To samo można powiedzieć o Williamie Mastersie i Virginii Johnson.

„Dobranoc Chet”

„Dobranoc David”

Czy pamiętamy te nocne śpiewane pożegnania? To właśnie towarzysze zadań pracujący zespołowo znani jako Chet Huntley i David Brinkley.

TWORZENIE OSOBOWOŚCI

W każdej inkarnacji zapada decyzja i tworzy się plan ewolucji. Dobieramy wtedy konieczne łuski, wybieramy rodziców i ludzi, którzy nas napiętnują, odpowiednie ciało i przychodzimy na ten świat. Ma to jednak miejsce dopiero wtedy, gdy Dusza przekroczyła już poziom Noworodka. W tym rozdziale będziemy zastanawiać się, co może stworzyć zespół łusek.
W niektórych inkarnacjach wybieramy łuski, które można by nazwać „sposobem dążenia”. Żaden jednak wybór łusek nie powoduje sytuacji bez wyjścia.

Większość z nas zna ludzi ze sposobem wzrostu, idealizmu, pasji, którzy stale przeskakują z badania jednej rzeczy na badanie czegoś innego, zawsze entuzjastycznych i patrzących jednym okiem na horyzont z nadzieją, że pojawi się na nim coś nowego. Ludzie ci wyglądają, czują i wyrażają się tak, jak np.: Norman Cousins, Danny De Vito, Lucille Bali, Goldie Hawn, Judge Reinhold lub Joseph Kennedy II.

Wzrost, pasja i idealizm to ulubione połączenia, ponieważ ułatwiają ludziom przesuwanie się do przodu, optymizm i pójście za tym, czego oni lub ich esencje chcą. Zestaw taki jest wyczerpujący ale zabawny. Właśnie to połączenie zaprowadziło Johna Denvera na księżyc.

Salman Rushdie ma to samo połączenie wzrostu i pasji w życiu o trybie siedzącym ale bez idealizmu, nie jest charakterem nieskomplikowanym czy wspaniałym. Jak człowiek tak znający kulturę mahometańską, mógł nie przewidzieć wrogiej reakcji Khomeiniego na „Szatańskie Wersety”? Wzrost i pasja mogą być ślepe, arogancja też może zaślepiać, a brak tej szczypty ześrodkowania emocjonalnego stwarza człowieka bez wielkiej intuicji.

Salman Rushdie
Erudyta/Kapłan esencja bliźniacza
Wzrost
Pasja
Sceptyk
Arogancja
Centrum intelektualne/Część Ruchowa
Dusza Dojrzała, 2 etapAkceptacja, idealizm i pasja razem, też tworzą bardzo optymistyczny „posmak”, osoba taka namiętnie zaakceptuje drugich, ale nie będzie tak namiętnie chwytać każdego doświadczenia, przez które przechodzi. Linda Evans, z naturą tak słodką, jest dobrym przykładem takiego połączenia, John Travolta innym. Te trzy łuski były częścią charyzmy Janis Joplin, a autodestrukcja (jako cecha główna) była jej przegraną.

Jeżeli chcemy osiągnąć coś na największych scenach świata, użycie dominacji jako celu jest pożyteczną formą do wyreżyserowania serii zdarzeń, które nas tam wyniosą. Poniżej podaję kilka zestawów łusek wybranych przez ludzi, którzy chcieli stać się centrum zainteresowania w tej inkarnacji.

Madonna jest prawdziwym zbiornikiem energii; jej główna cecha trochę jej przeszkadza, ale nie na tyle by pokrzyżować jej plany.

Madonna
Król/Rzemieślnik esencja bliźniacza
Dominacja
Władza
Realista
Arogancja
Centrum Emocji/Część Ruchowa
Dusza Dojrzała, 4/5 etapNastępną osobą jest inny utalentowany Król, stwarzający poczucie życia bardziej skomplikowanego, ma więcej władzy mentalnej ale niewiele siły naturalnej. Główna cecha (niecierpliwość) powoduje zły charakter lecz jest on pięknie skrywany pod kontrolą.
Katherine Hepburn
Król/Rzemieślnik esencja bliźniacza Dominacja
Pasja
Idealista
Niecierpliwość
Centrum Intelektualne/Część Ruchowa
Dusza Dojrzała, 6/7 etapW przeciwieństwie do Katherine Hepburn następna osoba ma łuski niby podobne, a jednak występuje duża różnica. Obydwoje mają cel, sposób i postawę wspólną, obydwoje są rolami stałymi z osią działania, a ekspresję otrzymują od esencji bliźniaczych. Mimo, że widzimy tyle wspólnych łusek, są krańcowo różni. Wiek Duszy, który zawsze wpływa na wykonanie różnych zadań, tworzy już sam z siebie wielką odmienność, tworzy ją również ze środkowanie.
Sylvester Stallone
Wojownik/Mędrzec esencja bliźniacza Dominacja
Pasja
Idealista
Arogancja
Centrum Ruchu/Część Emocjonalna
Dusza Młoda na 7 etapie/Dojrzała, 1 etap

A oto inny interesujący charakter, który działa bardzo delikatnie poza łuskami. Tryb agresji i centrum ruchu służą do wyeksponowania roli fizycznej, upór pozwala jej czynić wrażenie mocnej i solidnej.

Grace Jones
Wojownik/Rzemieślnik esencja bliźniacza
Dominacja
Agresja
Realista
Upór
Centrum Ruchu/Część Emocjonalna
Dusza Młoda, 5 etap

John-Paul Getty jest lepiej znany z bogactw, jakie nagromadził, niż ze swojej osobowości. Jego łuski ukazują dlaczego był zdolny do zgromadzenia takiego majątku i pójścia naprzód bez przemyślenia. Cynizm, który często cofa ludzi, tu sprawia wrażenie użytego rozsądnie w celu pójścia do przodu. Szósty etap daje możliwość wytworzenia dużej ilości karmy, ale również jej spłacania. Jego główna cecha – zachłanność, jest po prostu jak lukier na torcie.

John-Paul Getty
Król/Kapłan esencja bliźniacza
Dominacja
Władza
Cynik
Zachłanność
Centrum Ruchu/Część Intelektualna
Dusza Młoda, 6 etap

Imelda Marcos ma mocne łuski, a czwarty etap Duszy Młodej był już tym, z czym można ukazać się światu, lecz potknęła się nadużywając swojej głównej cechy, której nie potrafiła stłumić. Gdy zachłanność nabiera mocy, wtedy najczęściej przeradza się w autodestrukcję. Kapłani często mają myśli, które przynoszą im natchnienie. Imelda Marcos jest ostatnio natchniona idealizmem i ześrodkowana emocjonalnie, tak więc ma do czynienia z emocjami i wielką miłością „do ludu”, który obrabowała bez skrupułów.

Imelda Marcos
Kapłan/Wojownik esencja bliźniacza
Dominacja
Władza
Idealista
Zachłanność
Centrum Emocji/Część Ruchowa
Dusza Młoda, 4 etap

Khomeini też jest graczem politycznym, ma bardzo skomplikowaną światową rolę, a łuski skomplikowane jeszcze bardziej. Spójrzmy więc – dominacja, wytrwałość i cynizm tworzą pogląd: „Zabijanie jest litością, ponieważ daje możliwość oczyszczenia. Czasem człowiek nie może się poprawić, dopóki nie zetnie się mu głowy. Musicie zabijać, palić i więzić tych z opozycji”. – No właśnie, oczywistym jest, że to nie jest wypowiedź Starej Duszy.

Ayatollah Khomeini
Kapłan/Wojownik esencja bliźniacza
Dominacja
Wytrwałość
Cynik
Arogancja
Centrum Ruchu/ Część Intelektualna
Dusza Dziecka, 6 etap, działa również z poziomu Noworodka.

Daniel Ortega również zdobył wpływową pozycję w świecie mając serię podobnych łusek, choć delikatniejszych. Jego osobowość mogłaby walczyć sama ze sobą, tymczasem niektóre jego części są rozdzielone. Ze swą pokorą stał się dewotem komunistycznych ideałów; z cynizmem bardzo antyamerykański, a z wytrwałością niełatwy w ustępowaniu z drogi.

Daniel Ortega
Erudyta/Wojownik esencja bliźniacza
Pokora
Wytrwałość
Cynik
Arogancja
Centrum Intelektu/Część Emocjonalna
Dusza Dziecka, 7 etap

Następnie mamy kogoś z pokorą jako celem i nieskomplikowanymi łuskami, które wspomagają wzrost i umacniają zasady. Pamiętajmy, że arogancja niekoniecznie znaczy zadzieranie nosa. Przez walkę pomaga zdobyć wpływ na skupienie uwagi i rozgłos.

Ralph Nader
Wojownik/Kapłan esencja bliźniacza
Pokora
Pasja
Duchowy
Arogancja
Centrum Intelektu/Część Ruchowa
Dusza Dojrzała, 3 etap

Kolejna osoba kieruje jedynym krajem w konstytucji którego występuje słowo „miłość”. Jej punkt widzenia ma swe źródło w wieku Duszy, emocjonalnym ześrodkowaniu i zdolności utrzymywania się w biegunie pozytywnym swojego celu, co nawet łączy się z jej imieniem (Corazon – serce). Wytrwałość nie tylko pomaga przetrwać niezmiernie trudny czas, ale także utrzymać na twarzy stale widoczną główną cechę.

Corazon Aquino
Mędrzec/Wojownik esencja bliźniacza
Akceptacja
Wytrwałość
Realista
Niecierpliwość
Centrum Emocji/Część Intelektualna
Dusza Dojrzała, 7 etap

Prezydent Reagan ma podobne łuski, ale z interesującym połączeniem w celu akceptacji i trybu agresji. Akceptacja czyni z niego sympatycznego pana, który chce by ludzie go lubili. Z kolei agresja powodowała, że zawsze był optymistą i człowiekiem energicznym, że z wigorem trzymał się swojego planu nie patrząc na uczucia, życzenia i reakcje innych. Tworzyło to komplikacje w jego osobowości i jest jedną z przyczyn trudności jakie go dotknęły.

Ronald Reagan
Mędrzec/Wojownik esencja bliźniacza
Akceptacja
Agresja
Idealista
Arogancja
Centrum Emocji/Część Intelektualna
Dusza Dojrzała, 2 etap

Gdy ludzie są już zmęczeni skandalami i życiem z prezydentem, który jest charyzmatyczny, ale ciągle ma jakieś potknięcia, pojawiają się Erudyci. Było ich wielu w kampanii prezydenckiej w 1988 roku. Są to charaktery ostrożne, lubią być zintegrowani, otwarci na krytykę i błędy, których można uniknąć. Problem Busha z jego miękkością mógł być łatwo powielony z inną osobą o tych samych łuskach. Erudyci lubią ukazywać swoją neutralność, a pragmatycy nigdy nie robią z siebie pośmiewiska. Niektórzy używający akceptacji nie tolerują obrażania, przestrzegają również by tego nie czynić ani też zdobywać stanowisk w taki sposób.

Doradcy kampanii Busha pomogli mu uwolnić się od lekceważenia siebie, podnieść napięcie i przejść do zaprezentowania władzy bardziej odważnie. Mimo tego jego osobowość jako prezydenta nie była wzniesiona.

George Bush
Erudyta/Rzemieślnik esencja bliźniacza
Akceptacja
Ostrożność
Pragmatyk/Sceptyk
Autodestrukcja/Arogancja
Centrum Intelektu/Część Ruchowa
Dusza Dojrzała, 2 etap

A teraz znowu mamy połączenie ze zmianą tempa. Stevie Wonder ma dużo uciechy z łatwą serią łusek, z inkarnacją związaną z fizyczną ułomnością, która dla większości ludzi byłaby mocną blokadą, a przynajmniej przeszkodą. Duchowy, z trybem pasji, nieprawdopodobne by był kiedykolwiek w depresji, bez brawury, lękliwy, spędzający czas w domu ze względu na swoją ociemniałość.

Stevie Wonder
Kapłan/Służący esencja bliźniacza
Akceptacja
Pasja Duchowy
Arogancja
Centrum Emocji/Część Ruchowa
Dusza Stara, 2 etap

Parę lat temu Roseanne Arnold mieszkała w przyczepie, zaś dziś prowadzi telewizyjny show. Potrzebowała dużo czasu, by zamanifestować sukces, ponieważ zużyła go dużo na ewolucję jakiej potrzebował wiek jej Duszy.

Roseanne Arnold
Mędrzec/Wojownik esencja bliźniacza
Dominacja
Pasja
Realista/Cynik
Upór/Lekceważenie siebie/Zachłanność
Centrum Emocji/Część Intelektualna
Dusza Stara, l etap

Kiedy ludzie wybierają łuski, które są trudne, takie jak tryb ostrożności z postawą cynika i celem dyskryminacji, przeważnie odgrywa rolę ich własna karma. Osoba z takimi łuskami niełatwo decyduje się na życie publiczne i wystawienie się na ocenę publiczną, nawet jeśli byłaby ona przyjemna. Woli raczej spędzić sporo czasu na mocowaniu się z własnym zachowaniem. Tryb pasji lub władzy nie może tu wiele pomóc. Tryb ostrożności zmieszany z idealizmem zgrzytałby wewnętrznie, powodując zmieszanie i nieszczęście.

W ten sam sposób cel akceptacji złączony ze sceptycyzmem lub cynizmem stworzyłby trudności z realizacją siebie. Problem tkwi w tym, że krzyżujące się łuski – jakby sprzeczne z sobą i przez to tak trudne – powodują u ludzi dodatkowe, wewnętrzne bardzo przykre położenie. Mimo, że ten typ dyskomfortu może dodatnio wpływać na wzrost, nie tworzy zdolności potrzebnych do rozwinięcia siły i sławy.

Istnieje jednak parę osób dobrze znanych z takim bagażem łusek. Osoba, którą tu opisujemy wybrała grupę łusek tak skomplikowanych, że czasem przenicowują ją one na zewnątrz. Ma ona tendencję do izolowania się, a nie jest to na pewno doświadczenie radosne. Dyskryminacja rzadko kiedy jest łatwa, a jeśli do tego dojdzie sceptyk z impulsem trybu pasji…..? Oto cały Bob Dylan.

Bob Dylan
Kapłan/Wojownik esencja bliźniacza
Dyskryminacja
Pasja
Sceptyk
Zachłanność
Centrum Ruchu/Część Intelektualna
Dusza Dojrzała, 2 etap

David Byrne z grupy „gadających głów” jest niezmiernie twórczy. Centrum ruchu powoduje u niego stałe skoki w czasie koncertu, podczas gdy tryb powściągliwości stawia go w komicznej sytuacji dodając do tych skoków pewną dozę subtelności. Robi wiec najlepszy użytek z tak trudnych łusek.

David Byrne
Erudyta/Rzemieślnik esencja bliźniacza
Dyskryminacja
Powściągliwość
Cynik
Arogancja
Centrum Ruchu/Część Intelektualna
Dusza na wczesnym etapie Dojrzałym,
często manifestuje poziom Duszy MłodejNastępnym faworytem Ameryki jest Woody Allen. Akceptacja wraz z nadmiernie używaną cechą główną – głośnym lekceważeniem siebie powoduje, że wzbudza u ludzi miłość, chociaż jego tryb pasji sceptyka wywołuje analizę przez cały okres jego sławy. Zauważamy jak jego łuski działają wzajemnie przeciw sobie.
Woody Allen
Rzemieślnik/Erudyta esencja bliźniacza
Akceptacja
Pasja
Sceptyk
Lekceważenie siebie
Centrum Emocji/Część Intelektualna
Dusza Dojrzała, 5 etapI w końcu popatrzmy na dwóch ludzi, którzy wybrali trudne i ciężkie badania swych centrów instynktu w tym życiu. Mamy tu Richarda Ramireza, który otrzymał wyrok dożywotniego wiezienia za liczne morderstwa. Jest on Służącym z bliźniaczą esencją Służącego. Wyobraźmy sobie poziom służby dla świata, gdy zacznie on spłacać karmę! We wczesnym wieku Duszy wszyscy byliśmy uwikłani w doświadczenia tego rodzaju, ale nie zawsze pisano o nas na pierwszych stronach gazet.
Richard Ramirez
Służący/Służący esencja bliźniacza
Dominacja
Agresja
Cynik
Arogancja
Centrum Instynktu/Część Intelektualna
Noworodek, 6 etap

Stephen King manewrował badaniami swojego centrum instynktu bardzo dobrze, tworząc lukratywną karierę z materiału pochodzącego z tego centrum. Zwrócił uwagę ludzi na to, by spojrzeli i przyjrzeli się swoim własnym centrom instynktu, choćby to było straszne i przygnębiające, ale dające szansę na rozproszenie.

Mędrzec daje zdolność narracji podczas gdy esencja bliźniacza Króla wnosi mistrzostwo nawet w tak wczesnym wieku Duszy, Biorąc pod uwagę tę serię łusek raczej pochmurnych, Król osiąga to wspaniałe rezultaty.

Stephen King
Służący/Król esencja bliźniacza
Re-ewaluacja
Ostrożność
Cynik
Upór
Centrum Instynktu/Część Intelektualna
Dusza Dziecka, często manifestująca się jako Noworodek

Lech Wałęsa
Wojownik/Mędrzec esencja bliźniacza
Pokora
Wytrwałość
Pragmatyk
Upór/Lekceważenie siebie
Centrum Emocji/Część intelektualna
Dusza Dojrzała, 4 etap

Hanna Suchocka
Wojownik/Kapłan esencja bliźniacza
Dominacja
Powściągliwość
Pragmatyk
Upór
Centrum Intelektu/Część emocjonalna
Dusza Dojrzała, 4 etap

Jacek Kuroń
Król/Kapłan esencja bliźniacza
Dominacja
Wytrwałość
Cynik
Upór
Centrum Intelektu/Część ruchowa
Dusza Dojrzała, 2 etap

Gustaw Holloubek
Mędrzec/Wojownik esencja bliźniacza
Dyskryminacja/Akceptacja
Władza
Realista/Cynik
Niecierpliwość
Centrum Intelektu/Część emocjonalna
Dusza Dojrzała, 6 etap

Jerzy Urban
Mędrzec/Eurydyta esencja bliźniacza
Dominacja
Agresja
Sceptyk/Idealista
Upór/Arogancja
Centrum Intelektu/Część ruchowa
Dusza Dojrzała, 5 etap

REZULTATY

Jaki pożytek możemy mieć z nauk Michaela w naszym życiu? Teraz, gdy mamy podstawową informację dokąd i co nas prowadzi?

Przez to wprowadzenie w system Michaela, samowiedzę o zajmowanym miejscu, możemy poznać jak ważna jest tolerancja, agape z otwartym sercem i inne dodatnie cechy. Sam fakt, że ludzie lepiej rozumieją siebie i tolerują innych, posłużył mi do postawienia pytań wielu czytelnikom, których nauki te zainteresowały. Poprosiłam by w skrócie powiedzieli mi jakie efekty wywołały one w ich życiu.

Cytuję tutaj pewną Erudytkę, która powiedziała zwięźle to, co mówili prawie wszyscy w taki czy inny sposób.

„Co było najbardziej pożyteczne?” – Spytałam.

„Dwie rzeczy. Po pierwsze: wrażenie było silne i spowodowało, że wiele pozytywnych rzeczy zdarzyło się już w pierwszym roku. Michael nie był może bezpośrednią przyczyną, ale takie sprawy zawsze zdarzają się równocześnie.

Po drugie: jako Erudyta oczywiście znalazłam wszystkie specyficzne charakterystyki i podziały, które są dla mnie interesujące. Najważniejsze jednak, że dzięki tej nauce doszłam do zrozumienia i tolerowania naturalnej różnorodności ludzi. To poszerzyło mój szacunek dla innych i podbudowało poszanowanie dla siebie”.

Pewien Wojownik wykazał te same odczucia w ten sposób: „Tak wiele rzeczy z mojej przeszłości zostało nagle wyjaśnionych, zrzuciłem z siebie wielki ciężar, którego nawet nie byłem w pełni świadomy. Drzwi otworzyły się i ja zmieniam na nowo mój marsz do przodu” (Są to wyobrażenia normalne dla Wojownika).

Mędrzec powiedział: „W mojej rodzinie byłem jedynym z rolą wzniesioną przez kilka pokoleń i z tego powodu otrzymałem dużo napiętnowań, aby nie być zbyt widocznym (sławnym). To przytłoczyło mnie do takiego stopnia, że czułem się czarną owcą. Teraz uczę się z satysfakcją jak się wybić i być mniej układnym. Już nie unikam występowania publicznie, ale cieszę się nim, cieszę się też, że ma to wpływ na rozwój mego biznesu.”

Trochę ekscentryczna babcia, z którą czułam większą więź, była Duszą Starą. Wszyscy pozostali członkowie jej rodziny to Dusze pół-Dziecięce lub wczesno-Dojrzałe. „Książka pozwoliła mi zrozumieć niektóre silne zróżnicowania w postawach – tak moje, jak i mojej rodziny, co właśnie było powodem, braku zrozumienia. Teraz gdy zdobyłam inne spojrzenie, szersze i pełniejsze i gdy pojęłam, że nie mogę oczekiwać na zmiany postaw w rodzinie, stałam się bardziej sympatyczna i mniej uzależniona od ich punktów widzenia”.

Inny Mędrzec powiedział: „Informacje Michaela o Mędrcach szukających drogą naturalną (wrodzoną) wszystkiego co wiąże się z urozmaiceniem, były dla mnie kołem ratunkowym. Byłem bowiem, szczególnie jako mężczyzna, niespokojny o siebie, gdyż nie umiem myśleć jedynie o produkcji i użyteczności zgodnie z rodzicielskim piętnem i wychowaniem amerykańskim. Teraz czuję się lepiej z innym ocenianiem rzeczy, czyli robię to zgodnie z typem Mędrca i prawdopodobnie zgodnie z moją drogą do oświecenia”.

„Najbardziej dramatyczne wydarzenia wiązały się z odkryciem związanym z moim synem”. – powiedział mi Wojownik poszukiwacz. Kiedy odkrył, że syn jego był na siódmym etapie Duszy Starej i Służącym z celem stagnacji; zrozumiał dlaczego nie doczekał wypełnienia tego wszystkiego, czego się po nim spodziewał. „Rozumiejąc, że syn był w okresie regeneracji po nadmiernie ciężkich inkarnacjach wypełnionych głównie wzrostem, moje życie zmieniło się, moje żale i skargi skończyły. Ja naprawdę kocham tego chłopaka, ale przeszedłem trudny okres, w którym wyrażałem i czułem moją udrękę”.

„Teraz rozumiem lepiej dlaczego robię lub nie robię pewnych rzeczy. Moim celem jest wzrost, tak więc zawsze mam nadmiar entuzjazmu w przyjmowaniu nowości, którym nie zawsze towarzyszy dyskryminacja. Poznanie swej wysokiej, 70 – procentowej, twórczej żeńskiej energii, która wspomaga Wojownika, pomogło mi zrozumieć dlaczego jestem tak niezorganizowany w swoim zawodzie”.

Inny Wojownik powiedziała, że „niewiarygodnie mi ulżyło”, gdy przeczytała, że Wojownicy potrzebują więcej seksu niż inne role, właśnie w celu zrównoważenia siebie. Z innych bowiem nauk religijnych wynikało, że nadpobudliwość seksualna jest jej obciążeniem duchowym.

Ojciec czterech synów był bardzo zadowolony gdy dowiedział się, że jeden z nich, który przystąpił do grupy Mooniego, a z którym żadną miarą nie mógł się skontaktować przez dwanaście miesięcy, teraz już w niedługim czasie wróci do domu. „Michael wyjaśnił mi, że syn jest Dojrzałym Kapłanem, który szuka intensywności, rozkoszy ekstazy w grupie, ale jako dusza Dojrzała przewyższył sztywność Mooniego i znalazł drogę wyjścia”. Opowiedział mi, że grupa składała się w większości z Dusz Dziecięcych, które poszukiwały rozróżnienia rzeczy czarnych od białych, złych od dobrych – zasad głoszonych przez Czcigodnego Mooni (Koreańczyk – biznesmen). „Michael wskazał mi, że mam okazać więcej serca synowi gdy wróci, ponieważ pozostawienie grupy tak mocno zjednoczonej, może być dla niego bardziej trudne, niż separacja od spraw związanych z miłością. Normy zależności są bowiem bardziej skomplikowane jeżeli dotyczą grupy. Czuję, że jestem spokojniejszy w związku z obecną sytuacją i już nie myślę, że zechcę skręcić mu kark gdy wreszcie powróci. Przestałem również obwiniać siebie, zrozumiałem, że syn należy do tych, którzy szukają swego doświadczenia”.

Król, którego zapytałam jak nauki Michaela zostały przez niego ocenione, odpowiedział: „Jest to dobry punkt zaczepienia, od którego należy zacząć, aby zdać sobie sprawę dlaczego inni nie myślą tak, jak ja. Poznanie cech innych wieków Dusz jest pożyteczne, ponieważ wtedy jest się bardziej świadomym swojej niemożności w zmienianiu ich, w oczekiwaniu, że wzrosną szybko i zbliżą się do mojego „racjonalnego” punktu widzenia”.

„Zauważyłem dążność tych nauk do skierowania uwagi ludzi, którzy wychodzą z pozycji zatopionych w ego, na zdawanie sobie sprawy ze swojego wieku Duszy czy będzie on zdumiewająco wysoki czy też rozczarowująco niski. Obcując z tymi naukami rozumie się, że „zdumiewająco” i „rozczarowująco” to zupełnie nieważne określenia, które po pewnym czasie się rozpływają.”

„Podoba mi się możliwość przechodzenia z łusek negatywnych w pozytywne. Gdy zauważam, że moja główna cecha – niecierpliwość – wzmaga się i ciągnie mnie do nietolerancji, prowadzącej zawsze do niemiłego samopoczucia, wtedy uczę się brać głęboki wdech i pytam siebie czy taki ucisk mi pomaga, czy nie lepiej trochę poluzować”.

„Zdałem sobie sprawę z tego, że biegun pozytywny mojej łuski – sceptycyzm – jest pożyteczny. Dodaje mi odwagi w ostrożnym sprawdzaniu niektórych rzeczy, w myśleniu, ocenianiu i w spojrzeniu na rodziców. Lubię to, chociaż biegun negatywny może zrobić ze mnie paranoika i to nawet dość szybko. Dziś jestem w sytuacji tak dobrej, jak nigdy, bo potrafię uniknąć sytuacji, które prowadzą do fiaska”.

Jeden odważny Erudyta powiedział mi: „Gdy opuściłam męża, siedemnaście lat temu, z powodu kobiety, była to wielka niespodzianka dla mnie i szok dla sąsiadów. Czułam jednak, że postąpiłam właściwie. Wiedza o tym, że mój ukochany i ja byliśmy esencjami bliźniaczymi, i że on jest na piątym etapie pełnym ekscentryczności, doświadczając różnych stylów życia poza jego normalnym nurtem, a ja na szóstym etapie, w którym miałam sporo karmy do wypełnienia z moim byłym mężem, pomogła mi zrozumieć tę nagłą zmianę”.

Usłyszałam od Służącego, który pochodził z bardzo bogatej rodziny, a teraz jej unika z powodu braku ambicji i poczucia współzawodnictwa: „Dowiedziałem się, że moja matka, ojciec i dwóch braci są wczesno-Młodymi Duszami z trybem władzy i

ambicji. To mi pomogło zrozumieć, że gdybym starał się nie wiem jak, nigdy ich nie zadowolę. Mnie porywały tematy „zbawiania świata” a nie robienie pieniędzy. W tej chwili zużywam moją energię na sprawy związane z otoczeniem”.

Jeden z uczniów Michaela, który wraz z córką dzielił dom z drugą matką i jej dwoma córkami, powiedział: „Ta druga dziewczynka doprowadzała mnie do furii, aż chciałem ją udusić. Nie podobało mi się to uczucie, ale nie mogłem wytrzymać jej prowokacji. Dziewczynka była ładna, miła, sprytna i tak naprawdę nigdy nie robiła niczego, co mogłoby prowokować moją złość, Według nauk Michaela dziewczynka była na siódmym etapie Duszy Młodej – Erudyty bardzo ciężkim przypadkiem. Zadowolona z siebie, mająca całkowitą pewność postępowania, była szczególnie drażniąca dla Mędrca – czyli dla mnie i mojej córki, ponieważ lubiła rozsiewać wiadomości. Dziewczynka ta nie brała pod uwagę niczego, co mogliśmy jej zaofiarować. Po poznaniu nauk Michaela zaczęła mnie cieszyć jej gonitwa intelektualna i arogancja.”

Pewna błyskotliwa kobieta – Kapłan – kiedy dowiedziała się o swoim trybie dominacji powiedziała, że to pomaga jej w zaakceptowaniu naturalnych życzeń i zdolności kierowania tym, o czym ona, jako kobieta marzyła. Czuła jednak trudność w wyrażaniu tego. – „To również wyjaśniło mi intensywność walk w mojej rodzinie. Ojciec, matka i ja, wszyscy byliśmy w dominacji! I każde z nas broniło swojego terytorium!” – powiedziała.

Pewna matka czterech dorosłych synów stwierdziła, że czuła się najlepiej z synem, dla którego nigdy nie miała zbyt wiele uczuć. „Myślałam, że dzieci mogą rozwijać się jak chcą, byle były dobrze odżywione i kochane, wystarczy jeśli się im wpoi właściwe poglądy i obserwuje jak zakwitają. Mój syn jest Duszą Dojrzałą na szóstym etapie zmagającą się z zastraszająco obfitą karmą, będąc równocześnie cynikiem z trybem władzy niezbyt czarującym. Przedtem nie mogłam pojąć jak ktoś, mając takie życie jak on, może rozwinąć takie cechy charakteru. Teraz mu bardzo współczuję i to przynosi mi ulgę”.

Przyjaciółka, która jest Rzemieślnikiem mówi, że Michael pomógł jej lepiej zaakceptować siebie. „Rozumiem dlaczego jestem taka niezależna. Teraz znoszę moją naturę. Uznaję i rozpoznaję moją twórczość, wiem kim jestem w całej rozciągłości. Przebywając w domu, tworząc, nie zamęczam się tym, że powinnam mieć rodzinę. To było coś największego co mogłam sobie podarować”.

„Wiedząc, że moim celem jest pokora, zrozumiałam wytyczoną normę swego działania. Pomogło mi to w zaakceptowaniu i cieszeniu się pozytywną stroną pokory, co leży w mojej naturze”.

„Pracując pilnie i długo nad swoim rozwojem duchowym byłem pewien, że jestem na siódmym etapie Duszy Starej. Tymczasem dowiedziałem się, że przebywam dopiero na trzecim etapie, co powoduje moją dezorganizację. Teraz lepiej akceptuję siebie i moje wątpliwości, dramaty, machinacje, które przedtem wrzucałem do „kubła”. Zaakceptowanie mojego wieku Duszy daje mi zdrowy rozsądek i dzięki niemu możliwość zrelaksowania i cieszenia się moją introspektywną naturą trzeciego etapu”.

„Cała absurdalność mojego siedemnastoletniego małżeństwa stała się bardziej humorystyczna i możliwa do wytrzymania od kiedy przeczytałam w Michaelu, że jest to długoterminowa karma, którą muszę wytrzymać i spłacić teraz” – powiedziała jedna z tych spokojnych Mędrców. „Wiedziałam, że coś mnie trzyma w tym małżeństwie! Ponieważ umysł mój jest teraz spokojniejszy w związku z tym problemem, widzę, że wkładam więcej energii w robienie rzeczy, które sprawiają ml przyjemność, i dzięki którym się rozwijam. Nie zamęczam się stale myślami, że się znalazłam w złym miejscu i mimo wszystko nie zmienię go. To był prawdziwy podarunek”.

Tak więc, ogólnie mówiąc, życie ludzi staje się lepsze i bardziej odczuwają oni swą wolność. Jest w tym poczucie wyboru, poczucie, że nie jest się zatrzymanym przez okoliczności, które wyrwały się spod kontroli. Perspektywa ukazywana przez Michaela wydaje się powodować większą tolerancje w stosunku do innych, zwiększa akceptacje siebie, wiedzę i miłość.

 

http://rs.maszyna.pl/~boberov/Kippin/185-%C5%9Awiat%20w%20oczach%20michaela/185-ind.htm

 

75eb96e662b5da6c9884d8b918f81e76

Wyróżniony wpis

PRAWDA – jedyne co musisz, to chcieć ją poznać.

Mark Passio jest niezależnym badaczem, mówcą, uczestnikem radio talk show, organizatorem konferencji i działaczem na rzecz wolności z Filadelfii.  Podjął zadanie montażu ogromnej ilości poszukiwań w dziedzinie badań metafizyki, okultyzmu, duchowości , symboliki i świadomości. W 2007 roku, Mark rozpoczął przedstawianie informacji w formie serii prezentacji pt „What On Earth Is Happening”, z zamiarem rozpropagowania tego zasobu wiedzy do zwiększenia świadomości publicznej. Założył własną stronę internetową w 2008 roku w WhatOnEarthIsHappening.com. W 2010 roku, Mark rozpoczął hosting własnego tygodniowego internetowego programu radiowego, zwanego także „What On Earth Is Happening”, która trwa do dnia dzisiejszego w formie podcastów na stronie Marka. Jest także jednym z współtwórców oraz gospodarzy konferencji „Free Your Mind”, która odbywa się w Filadelfii a poświęconej zagadnieniom związanym ze świadomością, kontrolą umysłu i okultyzmem. Z biegiem lat, ściśle współpracował z grupami aktywistów w swojej dziedzinie , takich jak „Tesla Science Foundation” , „Truth, Freedom, Property” oraz „Survive & Thrive Philadelphia”. Ostatnim przedsięwzięciem Marka było prowadzenie intensywnego seminarium pod nazwą „Natural Law: The Real Law Of Attraction & How To Apply It In Your Life”.

Mark był w przeszłości kapłanem Church Of Satan. Jednak doznał oświecenia, które zmieniło jego postawę wobec Świata i ludzi.

Strony www:
http://www.whatonearthishappening.com/
http://freeyourmindconference.com/

 

 

 

Wyróżniony wpis

Medytacja – droga poznania

Gdy nie ma ruchu i myslenie ustalo, nie porusza sie zadna mysl, nie wzbudza sie zadne pragnienie, gdy jestes calkowicie wyciszony – to wyciszenie jest medytacja, i w tym wyciszeniu poznaje sie prawde, nigdy inaczej. W tych chwilach ciszy poznasz kim jestes – i poznasz tajemnice tej egzystencji.
Medytacja nie jest koncentracją, to odprezenie. Po prostu zapadasz sie we wlasne istnienie, a to istnienie jest tym samym co bycie Wszystkim.
W medytacji nie kryje sie zaden wniosek. Nie robisz nic konkretnego, po prostu jestes.
Tak mówia mistrzowie zenu – siedze w ciszy, nic nie robie, przychodzi wiosna i trawa sama rosnie. Ten stan – gdy pozwalasz zyciu plynac wlasnym nurtem, gdy nie chcesz kierowac, gdy w zaden sposób nie chcesz go kontrolowac, gdy nie manipulujesz, gdy nie narzucasz zadnej dyscypliny – ten stan czystej niezdyscyplinowanej spontanicznosci to wlasnie medytacja.

– Osho

why-you-should-meditate-now-main_0

Jeśli chociaż kilka minut dziennie poświęcimy na medytację, wówczas wzmocnimy własne zdrowie, własną osobowość i stworzymy silny fundament dla swojego życia. Medytacje otwierają człowieka również na zdolności supernaturalne i pozwalają osiągnąć bogate życie wewnętrzne aż w końcu doprowadzają do osiągnięcia oświecenia. Usuwają codzienne stresy, zmartwienia i relaksują ciało i umysł. Leczą takie zaburzenia jak: depresja, bezsenność, rozdrażnienia nerwowe. Odmładzają ciało,układ nerwowy a nawet wyostrzaja zmysły.

http://www.vismaya-maitreya.pl/medytacje_medytacja_i_rozwoj_duchowy.html

0814meditation04

 

 Dlaczego warto medytować?

Medytacja ma na celu samodoskonalenie. Szczególnie zalecają ją religie Wschodu: np. buddyzm, zen, hinduizm. Ale nie jest obca i innym religiom (rodzajem medytacji jest odmawianie różańca). Nie dziwi więc mnogość sposobów medytacji. Ale nie wszystkie są powiązane z religią. Odkąd Zachód zainteresował się duchowymi osiągnięciami Wschodu, powstały formy medytacji dla wszystkich. Niektóre wykorzystuje się w psychoterapii, bo ułatwiają dotrzeć do  źródła problemów i je rozwiązać. Praktyki medytacyjne to nic innego, jak zbiór technik (różnych w zależności od szkoły) wspierających rozwój koncentracji, uwagi i pozytywnych uczuć. Oczywiście pragnieniem mistrzów zen jest doświadczenie oświecenia. Nam niech wystarczy wewnętrzny spokój, poprawa stanu zdrowia, odkrycie w sobie niewyczerpanego źródła energii i wewnętrznej siły, dzięki której zdołamy przenosić góry.

Badania potwierdzają, że u osób regularnie medytujących zmniejsza się liczba negatywnych, a zwiększa liczba pozytywnych stanów psychicznych. Ludzie ci są bardziej spontaniczni i mniej zależni od zewnętrznych czynników, łatwiej nawiązują kontakty z innymi i w większym stopniu akceptują siebie. Herbert Benson i Marg Stark, naukowcy z Harwardu, autorzy książki „Ponadczasowe uzdrawianie”, opracowali uniwersalną formę medytacji, a następnie przebadali grupę osób, które stosowały ją przez dłuższy czas. Badania przyniosły niezwykłe rezultaty. U pacjentów z nadciśnieniem nastąpiło trwałe obniżenie ciśnienia krwi. Złagodniały lub ustąpiły chroniczne dolegliwości bólowe (także migreny). 72 proc. pacjentów przestało skarżyć się na kłopoty ze snem. 36 proc. kobiet cierpiących na niepłodność zaszło w ciążę. U 57 proc. pań dotkliwie odczuwających syndrom napięcia przedmiesiączkowego nastąpiło złagodzenie dolegliwości. Osoby cierpiące z powodu lęków czy łagodnej depresji stały się o wiele spokojniejsze i pogodniejsze. Grupa studentów deklarowała obniżenie poziomu stresu przedegzaminacyjnego. U ludzi pracujących zaobserwowano zwiększenie wydajności oraz mniej dni chorobowych.

 

 Techniki Medytacji

Istnieją dwa główne sposoby medytowania. Pierwszy to medytacje zwrócone do wewnątrz, mające na celu zagłębienie się w swej osobowości, rozwiązywanie problemów i dokonywanie pozytywnych zmian w życiu. Są to wszelkie techniki wykorzystujące autohipnozę i wizualizację, także mantry i praktyki jogi. Drugi nurt to medytacje zwrócone na zewnątrz. Poprawiają one koncentrację, zwiększają radość życia oraz spontaniczność. Pozwalają żyć „tu i teraz”, z mniejszym bagażem przeszłości. Są szczególnie przydatne w procesach uczenia się i pracy twórczej. Można je wykonywać z otwartymi oczami, w trakcie codziennych zajęć. Punktem wyjścia w każdej medytacji jest rozluźnienie. Ale ono nie jest właściwym celem. Ma jedynie przygotować umysł do zwiększonej koncentracji. W niektórych formach, np. buddyzmie tybetańskim, wejście w ten stan ułatwia powtarzanie mantr, w innych – wizualizacje albo koncentrowanie się na oddechu lub pojedynczym przedmiocie. Jedne szkoły przywiązują wagę do pozycji i układu ciała (asany jogi, mudry), inne kładą nacisk na trening uwagi niezależny od pozycji ciała.

1. Medytacja uniwersalna, opracowana specjalnie dla ludzi Zachodu (skierowana do wewnątrz)

Wybierz słowo lub krótką frazę, która jest zakorzeniona w systemie twoich wierzeń (np. zdanie modlitwy). Usiądź w ciszy, w wygodnej pozycji (np. na krześle ze stopami opartymi mocno o podłogę). Zamknij oczy, rozluźnij mięśnie i oddychaj powoli. Robiąc wydech, powtarzaj z uwagą (nie mechanicznie) swoją frazę. Nie zastanawiaj się, czy dobrze medytujesz. Kiedy w twoim umyśle pojawią się jakieś myśli, nie zwracaj na nie uwagi – łagodnie przechodź do powtarzanych przez siebie słów. Po medytacji nie wstawaj natychmiast. Kontynuuj siedzenie z zamkniętymi oczami przez ok. minutę. Powoli pozwól wrócić myślom. Po otwarciu oczu posiedź jeszcze minutę, nim wstaniesz. Ćwicz raz lub dwa razy dziennie po 10-20 minut.

2. Medytacja na spacerze (skierowana na zewnątrz)

Istnieje powiedzenie: „zen jest twoim codziennym życiem”. To znaczy, że medytować można w każdej chwili, nawet podczas wykonywania codziennych zajęć. Dobrym treningiem będzie medytacja w trakcie spaceru (po lesie, plaży). Nie rozmawiaj wtedy z nikim i staraj się o niczym nie myśleć. Stawiaj kroki w skupieniu, powoli, wyczuwając ziemię pod stopami. Wyobrażaj sobie, że z każdym krokiem wnika w twoje ciało energia ziemi, a z góry spływa energia nieba. Patrz przed siebie, ogarniając szerokim spojrzeniem otoczenie. Niech umysł rejestruje widoki, zapachy, dźwięki, ale niech nie zatrzymuje się na żadnym z nich. Skup się na byciu „tu i teraz”, delektuj się chwilą.

3. Medytacja qigong (skierowana na zewnątrz)

Usiądź w spokojnym miejscu na krześle lub na podłodze. Wyprostuj kręgosłup. Powoli zamknij oczy, wycisz się i skoncentruj na dantian, czyli punkcie poniżej pępka, w głębi jamy brzusznej. Weź cienki, ale głęboki wdech – aż do dantian, zatrzymaj na chwilę powietrze i wypuść je spokojnie. Oddychaj nosem. Rób to powoli, cały czas koncentrując się na dantian. Skup uwagę na brzuchu, który powiększa się i kurczy. Jeśli pojawią się jakieś myśli, zignoruj je i wróć do ćwiczenia. Medytuj przez 10-20 minut. Potem otwórz oczy
i posiedź jeszcze chwilę.

Ważne

Ważne

Regularna medytacja poprawia ogólny stan zdrowia, a szczególnie:

  • obniża ciśnienie krwi
  • likwiduje arytmię serca
  • usuwa ból (także migrenowy)
  • obniża poziom lęku
  • leczy łagodne formy depresji
  • podwyższa samoocenę.

http://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/zrelaksuj-sie/medytacja-pokona-stres-wyciszy-i-doda-energii-techniki-medytacji_34656.html

DivineMan

 

 

 

Wyróżniony wpis

7 Poziomów Gęstości Ziemi

 

I poziom gęstości:

Odnosi się do tworów przyrodniczych abiotycznych (nieożywionych) i biotycznych (ożywionych). Konkretnie na pierwszy poziom składają się elementy martwe (np.kamienie) i najprymitywniejsze organizmy żywe. Analogicznie myśląc, każdy następny poziom reprezentują coraz to bardziej zaawansowane organizmy żywe.
Cechy charakterystyczne pierwszego poziomu : świadomość istnienia fizycznego i dążenie do istnienia biologicznego.

II poziom gęstości:

Na poziom ten składają się wszystkie występujące na ziemi zwierzęta, ktore okazują przejawy inteligencji. Głównie chodzi tu o wszystkie zaawansowane ewolucyjnie bezkręgowce (oprócz człowieka bo on stoi na wyższym poziomie rozwoju). Istoty II poziomu to np.psy, koty, konie, delfiny. Biolodzy już dawno zauważyli, że zwierzęta te wykorzystują inteligencję np. w poszukiwaniu pożywienia ,mają nawet utworzoną hierarchię (zwierzeta stadne), czy też tak jak psy, potrafią rozróżnic zachowania swoich właścicieli. W przeciwieństwie do niektórych ludzi, zwierzęta opuszczają ciało fizyczne, czyli po prostu giną, zanim dostaną się na wyższy poziom.
Cechy charakterystyczne drugiego poziomu: całkowita fizyczność, ciało biologiczne, świadomość gatunkowa, świadomość życia biologicznego, pierwotne instynkty.

III poziom gęstości:

Ludzie reprezentują trzeci poziom gęstości, gdyż potrafią myśleć abstrakcyjnie i niejednokrotnie postępują irracjonalnie wbrew logice. Regeneracja na tych etapach ewolucyjnych zachodzi przez sen ,istoty pobierają jedynie energię w postaci pożywienia, czas ich zycia jest bardzo krótki. U istot tych wytępują przejawy rozwoju duchowego (tylko ludzie). IV poziom rownież jest materialny ale zachodzą tam diametralne różnice. Według teorii gęstości, IV poziom zakłada zmienną fizyczność. Trzeci poziom dzieli sie także na dwie filozofie: Służenie Innym i Służenie Sobie. Według Kasjopean, od około 309.000 lat, planeta Ziemia i zamieszkujący ją ludzie są w rzeczywistości Służenia Sobie, a wcześniej byli w rzeczywistości Służenia Innym. Zmianie filozofii towarzyszyły kataklizmy. Siły Służących Sobie i Służących Innym maja sie zrównoważyć w czasie nadejścia tzw. fali zmieniającej rzeczywistość (od roku 2012). Świadomość ludzi wzrasta, a owa fala jest coraz bliżej, co przejawia się poprzez współczesne wydarzenia, w praktycznie wszystkich dziedzinach życia i nauki. Niektórzy ludzie pochodzą z wyższych poziomów, na przykład piątego, a całkowicie fizyczną egzystencję na trzecim poziomie wybrali z własnej woli, aby doświadczyć fizyczności, i aby stać się świadkami nadchodzących zmian, które mają charakter unikalny. Według Kasjopean, nadchodzą przełomowe czasy w dziejach ludzkości – w kierunku Ziemi zbliżają się meteoryty, a za nimi fala, zmieniająca rzeczywistość egzystencji z trzeciego do czwartego poziomu. Nie wiadomo, ilu ludzi przeżyje proces transformacji. Ludzi posiadających wyższą wiedzę ma być w przybliżeniu 144 tysiące. Mają oni w odpowiednim czasie podzielić sie tą wiedzą z innymi ludźmi. Być może będą to właśnie oni, albo oni oraz ci, których oni zdołają uświadomić.
Cechy charakterystyczne 3 poziomu: całkowita fizyczność, ciało biologiczne, myślenie abstrakcyjne, liniowe postrzeganie czasu.

IV poziom gęstości:

Jest to poziom reprezentowany przez istoty jeszcze materialne, ale o wiele bardziej zaawansowane ewolucyjnie, poziom świadomości i inteligencja sa w pełni wykorzystywane. Isoty IV poziomu regenerują swoje siły nie przez sen, lecz przez asymilację fotonową. Również w ten sam sposób się odżywiają, ich układy pokarmowe są w zaniku, gdyż spożywają już bardzo małe ilości pożywienia a większość energii czerpią z promieni słonecznych przez asymilację (wchłanianie ) fotonów. Na IV poziomie także u ludzi (którzy go osiągną) wykształci się nowy rodzaj komórek, dzięki czemu energia pochłaniana będzie ze światła. Dlatego też układy pokarmowe staną się prawie niepotrzebne i zaczną zanikać. Isoty czwartego poziomu są wysoko rozwinięte duchowo, posiadają zdolności telekinetyczne i telepatyczne, potrafią kontaktować się ze zmarłymi bez pomocy medium. Dodatkowo okres bytowania jest długi. Ludzie będą mogli żyć po 180-200 lat jeżeli nie dłużej. Według Kasjopean, średnia długość życia na czwartym poziomie ma wynosić na początku 400 lat, później 800. Na czwartym poziomie jest nadal fizyczność i ciało genetyczne, ale są one inne niż na trzecim. Według Kasjopean, z trzeciego poziomu na czwarty można się dostać na kilka sposobów: „zniknięcie” (co mogło spotkać Majów i inne cywilizacje), albo zostanie przeniesionym przez tzw. falę po zakończeniu trwającego około 390.000 lat cyklu egzystencji jakiejs planety na trzech pierwszych, całkowicie fizycznych, poziomach. Czwarty poziom, podobnie jak trzeci i szósty, zakłada także dwie główne filozofie: Służenie Innym, albo Służenie Sobie. Planeta Ziemia jest od pewnego czasu pod wpływem przedstawicieli tej drugiej opcji (Archonci,Reptylianie).
Cechy charakterystyczne 4 poziomu: zmienna fizyczność, płynne i nieliniowe postrzeganie czasu, świadomość gatunkowa przy zachowaniu świadomości indywidualistycznej.

V poziom gęstości:

Jest reprezentowany przez istoty o niebywale wysokim poziomie rozwoju. Tutaj istoty bytują jako czysta energia, lecz mają swiadomość , są wielowymiarowe (występują w wielu wymiarach, w tym samym czasie, przy jednoczesnym zachowaniu świadomości indywidualnej). Potrafią one modulować, kształtować i przekazywac energię i światło. Do istot V poziomu należą dusze istot z poziomów od 1 do 4, oraz istoty które skończyły cykl egzystencji i nauki na poziomie 4, a będące jednocześnie niewystarczająco przygotowane, by znaleźć się na szóstym. Dla istot tych począwszy od IV poziomu, czas i przestrzeń nie są stałe i jednolite (liniowe), bo posiadają one wiedzę która pozwala im zrozumieć sens istnienia, oraz bardzo dobrze znają wszechświat i jego tajemnice. Dla nich przestrzeń i ogromne odległości między galaktykami nie mają znaczenia, są to istoty już całkowicie pozbawione fizyczności, nieśmiertelne. Na piątym poziomie regeneruje swoją energię świadomość istot z fizycznych poziomów, w tym ludzi, gdy te istoty śpią i mają wizje senne. Sen ma różne przeznaczenia: regeneracja energii, rozwój duchowy. Niektórzy zapamiętuja treść snów i czerpią z nich inspiracje. Cechy charakterystyczne 5 poziomu: ciało całkowicie energetyczne przy jednoczesnym zachowaniu świadomości, całkowita niefizyczność, możliwość dobrowolnego kształtowania otaczającego świata (na przykład: ktoś chce być w statku na morzu, to po prostu pojawia się w statku na morzu; albo: ktoś chce być w wieży i mieć włosy długie do ziemi, to pojawia się w wieży i ma włosy długie do ziemi), istoty na poziomach od 5 do 7 nie umierają.

VI poziom gęstości:

Reprezentują go istoty które wszystkie stanowią jedną zgodną ,kompatybilną całość. Następuje tzw. tworzenie jaźni tzn. wszystkie istoty tworzą jeden umysł kolektywistyczny , coś takiego samego ja borgowie ze startreka tylko tyle że tutaj mamy do czynienia z realnymi faktami. Są znane nam z przekazów channelingowych cywilizacje, które doszły do tak wysokiego poziomu rozwoju duchowego: Kasjopeanie, Plejadianie i Ra. Wszyscy Ra stanowią jeden kolektywny umysł ktory udało im się osiągnąć po tysiącach lat ewolucji.Istoty te są w pełni energią lecz decyzje i wszystko jest podejmowane w sposób jednomyślny beż żadnych sprzeciwów. Kasjopeanie to formy myślowe o umyśle zbiorowym i filozofii Służenia Innym, które są tzw, biernymi duszami. Na poziomach 3, 4 oraz 6 są dwie główne filozofie: Służenia Innym i Służenia Sobie.

VII poziom gęstości:

Jest to poziom reprezentowany przez istoty najwyżej zaawansowane we wszechświecie. Istoty te są tak doskonałe, że można je nazwać Bogami i są tak potężne i tak wysoko zaawansowane techniczne, że żadna siła w kosmosie nie byłaby im się w stanie przeciwstawić. Osiągnąć ten poziom mogłyby jedynie cywilizacje istniejące i rozwijające się wiele milionów lat. Na 7 poziomie wszystkie istoty są jednym i tym samym, są całkowicie niefizyczne, oraz widzą wszystko co istnieje takim, jakim jest naprawdę.

Źródło : http://www.parapedia.pl/polish/index.php

m31

 

1D do 7D (wg. Lyssy Royal)

 

POZIOM 1 (1D)
Świadomość jako punkt; materia.

Można to porównać do świadomości malutkiej cząsteczki energii, której jedynym pragnieniem i celem jest zaistnienie jako materia, bycie zauważoną i doświadczenie swego istnienia.

Pierwotne Pragnienie Człowieka – być kimś

Jest to podstawowy poziom istnienia – stać się materią lub energią. Rozwój świadomości przebiega od postaci cząsteczki, atomu, poprzez gazy, wodę, materię i minerały, aż do ich szlachetnych odmian.

POZIOM 2 (2D)
Świadomość jako linia; rozwój tożsamości grupowej lub gatunkowej.

Brak samoświadomości. Rozwój jej przebiega od prostych gatunków roślin, poprzez drzewa, prymitywne żyjątka, aż do naczelnych, gdzie zaczynają się pojawiać pierwsze oznaki samoświadomości i ego.

POZIOM 3 (3D)
Świadomość objętościowa; ego; linearne postrzeganie czasu, utrata tożsamości grupowej i rozwój tożsamości jednostkowej; umiejętność zapamiętywania przeszłości i przewidywania przyszłości z zachowaniem świadomości teraźniejszości.

Na tym poziomie wyłaniają się istoty ludzkie. Poziom ten tworzy złudzenie podziału, stanowiąc zarazem wezwanie do przebudzenia. Ludzkość przechodzi obecnie okres przejściowy i wkracza powoli w obszar czwartego poziomu, co tłumaczy tak licznie zachodzące teraz gwałtowne zmiany i mnożące się wyzwania dla rasy ludzkiej. Trzeci poziom to częstotliwość najsilniejszego oddzielenia od całości i stąd właśnie płyną nauki o integracji i potrzeba wspólnoty.

POZIOM 4 (4D)
(Plejadanie i inne cywilizacje 4 poziomu) – Nadświadomość; odtworzenie tożsamości grupowej bez utraty tożsamości indywidualnej; cykliczne i płynne postrzeganie czasu; percepcja wielowymiarowa i rzeczywistość wielostopniowa; trudność w zachowaniu wrogo usposobionej świadomości.

W dzisiejszych czasach na Ziemi obszar czwartego stopnia gęstości nakłada się na trzeci. Częstotliwość drgań trzeciego stopnia ulega wzmożeniu i podwyższa się, dlatego występuje u ludzi na całym świecie nasilenie problemów osobowościowych. Gdy jaźń dąży do przejścia w czwarty wymiar, muszą zostać rozwiązane konflikty wewnętrzne, a relacje z innymi – uzdrowione! W tym paśmie częstotliwości panują: odpowiedzialność za siebie, duchowa autonomia i jasność w porozumieniu się. Zanika całkowicie zdolność do ukrywania prawdy, uczuć i myśli. Jest to ostatni poziom, na którym świadomość wyraża się za pośrednictwem ciała fizycznego. Wiele cywilizacji z wyboru spędza długie okresy czasu w obrębie tej gęstości.

POZIOM 5 (5D)
(Przewodnicy i Mistrzowie Duchowi) – Świadomość „ja” jako świadomość zbiorowa; stan czystej energii; brak ograniczeń czasu linearnego.

Na tym poziomie rozumna świadomość poznaje swoje dziedzictwo. To obszar mądrości. Wielu z tej dziedziny z wyboru zostaje przewodnikami duchowymi tych, którzy przebywają jeszcze w ciałach fizycznych. Na piątym poziomie istota utożsamia się ze swą duchową jaźnią i zaczyna być świadoma, kim jest w rzeczywistości, przypomina to proces przypominania. Tu po raz pierwszy występuje nakierowanie na niefizykalność.

UWAGA: Przy przechodzeniu z piątego i szóstego na siódmy poziom świadomości znikają wyraziste rozgraniczenia. Ponieważ obszary te nie są nakierowane na fizykalność, podziały się zacierają.

POZIOM 6 (6D)
Samoistny zakres doświadczania poziomów świadomości, który może objawić się jako świadomość zbiorowa lub zindywidualizowana, lecz mimo to wyrażająca podstawowe cechy świadomości zjednoczonej oraz nieograniczoności.

Często ten poziom nazywany jest obszarem świadomości Chrystusowej. Odpowiada ona postawom, jakich świadectwo dali Chrystus lub Budda. Na tej częstotliwości następuje całkowite przypomnienie i jednostka przyjmuje odpowiedzialność bardziej za całość niż za siebie. Proces ewolucji jaźni i całości staje się jednym i tym samym.

POZIOM 7 (7D)
(Świadomość holistyczna) – Świadomość jako doświadczenie wielowymiarowe. Analogia: rozbite lustro, którego odłamki z powrotem poskładano w jedną, niemal idealną całość, lecz które zachowało pamięć o przeszłym rozdrobnieniu.

Jest to częstotliwość całkowitej jedności lub integracji. Ci, którzy wibrują na tym poziomie, stapiają się w jedno i stają się świadomą całością. Przyciągają do siebie niczym magnes istoty na niższych stopniach gęstości i nadają bieg naturalnemu dążeniu ku integracji. Wytyczają drogę do następnej oktawy doświadczenia.

Egzystencja nie polega na kolejnym przeżywaniu poszczególnych obszarów gęstości. W rzeczywistości istniejemy na wszystkich stopniach jednocześnie. Tę wielowymiarową obecność postrzega wasza dusza, lecz ego nie jest do tego zdolne. Nasza istota przenika raczej wszystkie gęstości na raz, niż ewoluuje krok po kroku.

Jest tak, ponieważ poza obrębem ludzkiego doświadczenia czas nie płynie liniowo. Wszystkie doświadczenia i idee występują jednocześnie. Nie można tego zrozumieć za pomocą intelektu, gdyż intelekt opiera się na wiedzy płynącej z ego, która ma charakter linearny. Można to tylko pojąć wewnętrznymi, alinearnymi, duchowymi zmysłami. „Czas” to wytwór, który stwarza w nas wrażenie, że wykonujesz jedną rzecz po drugiej. Czas linearny pomaga nam również doświadczyć idei podziału i rozbicia, niezbędnej do nauki w trzeciej gęstości (na 3 poziomie świadomości).

Gdybyśmy potrafili rozszerzyć i objąć swoją świadomością wszystkie gęstości na raz, nawiązalibyśmy kontakt z wyższą jaźnią, ze swymi przyszłymi wcieleniami. Jesteśmy nimi wszystkimi jednocześnie. To tylko nasze EGO potrzebuje ciasnych ram rzeczywistości czasu linearnego do porządkowania swego doświadczenia. To po prostu nieodłączny składnik ludzkiego doświadczenia na 3 poziomie świadomości.

Powyższy fragment pochodzi z książki LYSSY ROYAL pt. „MILENIUM”

maxresdefault

 

http://wolnaplaneta.pl/terra/2010/12/15/droga-rozwoju-energii-i-jej-swiadomosci-w-gestosciach-1d-do-7d-wg-lyssy-royal/

 

Przekazy channelingowe – pomoc w przebudzeniu ludzkości.

Plejadianie to jedna z najbardziej znanych pozaziemskich cywilizacji, o której dowiedzieliśmy się dzięki channelingom. Podobnie jak przekaz Kasjopejan czy też Ra, także ich przekaz ma za zadanie doprowadzić do „przebudzenia” ludzkości. Wszystkie te przekazy w dużym stopniu są ze sobą spójne i warto zauważyć, że uzupełniają się wzajemnie rzucając inne światło naprawdę o rzeczywistości, która nas otacza.

Znalezione obrazy dla zapytania plejady

Z przekazem Plejadian mamy do czynienia dzięki channelingom Barbary Marciniak. Materiały z sesji kontaktowych z tymi istotami legły u podstaw wydania czterech książek przedstawiających w pełni ten przekaz.
Kim są owi przybysze z Plejad? Otóż często zaznaczają w swych przekazach, że pochodzą z naszej przyszłości – cokolwiek to tak naprawdę znaczy. Są kolektywem energii z Plejad, są buntownikami i członkami Świetlanej Rodziny.
Według tych istot w najblizszych latach ma się dokonać przejście Ziemi i ludzkości z negatywu 3 gęstości do pozytywu 4. Przejscie rozpoczelo sie w 2012 roku. Zmiana, która nadchodzi nieubłaganie ma być kresem panowania nad tą planetą istot, które po stoczonej bitwie ponad 300 tys. lat temu zawłaszczyły sobie Ziemię i wprowadziły tyranię trwającą po dziś dzień. Według Plejadian (choć wielu z nas wie, że nie tylko oni tak twierdzą) historia ludzkości wygląda zupełnie inaczej niż to sobie wyobrażamy. Dla przeciętnego człowieka historia naszej planety tonie we mgle religijnych opowieści oraz naukowych domysłów i celowych manipulacji elit obecnie rządzących na Ziemi. Plejadianie twierdzą, że Ziemia została pomyślana i stworzona jako Żyjąca Biblioteka –  swego rodzaju galaktyczne centrum informacji. To dlatego mamy tak urozmaiconą florę i faunę. Wszystko, co istnieje na Ziemi, jest reprezentacją innych świadomości z wszechświata, a człowiek jest z kolei tzw. kartą biblioteczną – kluczem do pozostawionych tu informacji. Poprzez emocje możemy do wszystkiego uzyskać dostęp, a kiedyś już taki dostęp mieliśmy. Ponad 300 tys. lat temu człowiek posiadał DNA złożone z 12 włókien, odpowiadających 12 czakrom (7 w ciele i 5 poza ciałem). Mógł dokonywać rzeczy, które dziś byłyby postrzegane za boskie. Tak więc nasz gatunek nie istnieje od 300 tys. lat, ale od kilku milionów. Cywilizacje, które są dla nas mityczne (Lemuria, Atlantyda), Plejadianie uważają za prawie współczesne.
Najważniejszym chyba dla nas przesłaniem Plejadian jest fakt, że około 300 tys. lat temu siły służenia sobie (STS) – głównie gady, w wyniku bitwy objęły władzę nad Ziemią i zaprowadziły tyranię. Polegała ona na ograniczeniu ludzi, kontroli nad nimi, manipulacji i wykorzystywaniu niczym bateryjek (hmmm, pamiętacie taki film „Matrix”?). W tym celu zniszczono w istocie ludzkiej wszystko co wychodziło poza fizyczny nośnik i zostawiono nam tylko 2 helisy DNA. Tyranię oparto na lęku, nienawiści – ogólnie na negatywnych emocjach, którymi te istoty się żywią (niestety są powody by przypuszczać, że czasem się nami żywią w sposób…dosłowny). Przez całe wieki w celu zapewnienia dopływu „jedzonka” skutecznie wykorzystano przede wszystkim wojny i religie. W dzisiejszych czasach oba te elementy mają wciąż znaczenie, ale w działaniach manipulacyjnych główną rolę odgrywają środki masowego przekazu z telewizją na czele.
Władza nad nami jest tak skonstruowana, abyśmy nawet nie podejrzewali, że może istnieć. Siły służenia innym (STO) miały bardzo ograniczony wpływ na nas, gdyż został im zamknięty dostęp do planety. Jedyną drogą do zniszczenia systemu i odbudowania starego stała się inkarnacja w ludzkim ciele na Ziemi i rozwój duchowy, który z czasem obejmie całą planetę i przywróci to, co kiedyś utracono.
Warto zaznaczyć, że dla Plejadian moment utracenia Ziemi stał się dla nich złą karmą – my jesteśmy tą karmą. Tak więc, jeżeli uzdrowimy siebie – uzdrowimy także ich cywilizację. Tak więc ten przekaz tak jak wiele innych poznanych dzięki channelingowi wskazuje, że od naszego losu zależy los wielu innych cywilizacji we wszechświecie.
W ciągu kilku najbliższych lat w zależności od indywidualnego rozwoju duchowego dzięki pracy nad sobą (medytacja i rozkręcanie czakr), powoli odbudujemy kolejne włókna DNA i to uczyni to z nas – patrząc z perspektywy dzisiejszych możliwości – praktycznie nadludźmi. Niestety nie wszyscy będą mogli doznać tego rodzaju przemiany, choć zapewne rozwój coraz większej liczby ludzi i dzielenie się nauką z innymi spowoduje transformację planety oraz świadomości społecznej. Wszyscy rozwinięci duchowo prawdopodobnie zostaną uznani za nawiedzonych, wysłanników szatana lub czarowników. Nie wszyscy wejdą w IV wymiar – wszystko zależy od indywidualnych cech, indywidualnego rozwoju duchowego.
Plejadianie przekonują, że nasi nadzorcy wiedzą doskonale jakie obecnie zachodzą procesy i że ich system  rozpada się od środka. Ostrzegają nas, że nie oddadzą oni wszystkiego bez walki, dlatego możemy się spodziewać w najbliższych latach kolejnego światowego konfliktu i objawienia obcych (STS) ludzkości. Podadzą się wtedy za naszych bogów (czy też Boga), a można się spodziewać, że w takiej (jak na razie) abstrakcyjnej sytuacji większość ludzi zaczęłaby ich czcić. W ten sposób mogliby dalej kontrolować i manipulować masami, a jednocześnie poprzez te niezwykłe dla ludzkości wydarzenia mogliby dostać ogromnego zastrzyku energetycznego – czyli się najeść.
Plejadianie mówią, że aby przemiana Ziemi się dokonała musi z niej odejść wystarczająca liczba ludzi, która uniemożliwia podniesienie wibracji dla całej planety. To dlatego właśnie będą następowały w niedługim czasie wojny i kataklizmy, gdzie śmierć ludzi o niskich wibracjach znaczyć będzie swego rodzaju oczyszczenie planety. Według Plejadian, gdy jednego dnia z powierzchni globu zniknie nagle kilkadziesiąt milionów ludzkich istnień nastąpi wielka zmiana w świadomości społecznej.
Te informacje mogą przerażać, ale tak naprawdę nie powinny. Jest to naturalny proces, który doprowadzi do stworzenia nowej Ziemi, opartej na wzajemnym szacunku, miłości i świetle. Aby proces ten mógł zaistnieć, że musi najpierw zostać zniszczony obecny (stary) porządek społeczny, czyli system oparty na lęku, nienawiści i roli ofiary, aby móc zbudować coś nowego, opartego na zupełnie innych fundamentach –  na wzajemnej współpracy, szacunku i miłości.
Wg istot z Plejad, chcąc wygrać tę „grę” musimy swoje życie zorientować na rozwój duchowy. Przede wszystkim jednak musimy pozbyć się lęku i odważnie nieść dalej promienie światła i miłości. Jesteśmy naprawdę bezcennymi i wyjątkowymi istotami, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy – ale jest to głównie zasługą ukrytych manipulatorów rządzących nami od setek tysięcy lat. Emocje i fizyczność są naszymi największymi skarbami, które powinniśmy najbardziej szanować.
Plejadianie w swych przekazach opisują także, że bardzo wielu członków Świetlanej Rodziny inkarnowało się w obecnych czasach za Ziemi, by swoim duchowym rozwojem i działaniami burzyć ten system od środka. Wszyscy, którzy to robią są buntownikami i niszczycielami systemów, budzącymi się wędrowcami, innymi słowy – zwiastunami świtu.
Zapamiętajmy jedno z najważniejszych przesłań Plejadian:
WIEDZA OCHRANIA, IGNORANCJA ZAGRAŻA.
Fragmenty:
„Wierzcie albo nie, nadejdzie czas, lub też powiedzmy, może nadejść, w życiu wielu z was, kiedy zamkniecie drzwi przed życiem takim, jakie znacie teraz. Możecie dosłownie porzucić swój dom i opuścić go tylko z kilkoma drobiazgami. W tej chwili wydaje się to niemożliwe, prawda? Jakiś głos wewnętrzny powie wam: „Mój Boże, świat zwariował. Jakie są moje wartości? Co teraz jest najważniejszą rzeczą dla mego przetrwania?” I przyjdzie Duch i poprowadzi was, mówiąc co jest najważniejsze dla przetrwania. Może to oznaczać po prostu pozbycie się własności. Niektórzy z was dosłownie staną na progach swoich domów, spojrzą do środka i stwierdzą, że wszystko to jest bez znaczenia wobec wartości duchowych i wartości życia. Wszystkie dobra materialne i kolekcje przedmiotów nic nie znaczą wobec światła, do którego zaczynacie należeć. Czy możecie wyobrazić sobie wydarzenia, niezbędne, by skłonić was do działania? Nie będą to drobne zdarzenia.
Pamiętajcie o ludzkim przeznaczeniu, jakim jest ewolucja. Gwarantujemy, że za dziesięć lat skończy się życie, jakie znaliście. Znajomy świat, znajoma rzeczywistość, wygody, projekty, wakacje i wszystko czym żyjecie zniknie za dziesięć lat. Jesteście tu dla swojej osobistej ewolucji. Ciekawą rzeczą będzie rozszerzenie ewolucji na cały świat i nie mówimy o kilku tuzinach ludzi, lecz o ewolucji gatunku. Jest wielka potrzeba tych wydarzeń, gdyż sprawią, że ludzie się obudzą. Dlatego właśnie waszym wyzwaniem jest żyć z odwagą i mieć odwagę, aby pielęgnować swoje światło.”
***
„Każdy z was zgodził się dobrowolnie przybyć tutaj w tym momencie, aby przenosić częstotliwość. W tej chwili tą częstotliwością jest światło, ale ostatecznie nauczycie się, jak przenosić częstotliwość miłości. Mówicie o miłości i świetle, jednak nie pojmujecie ich złożoności i prawdziwych znaczeń. Światło jest informacją; miłość jest kreacją. Musicie zostać poinformowani, zanim będziecie mogli tworzyć.”

********************************************************************************

Przekazy Kasjopejan

Znalezione obrazy dla zapytania kasjopeja

Liczba channelingów wzrasta z roku na rok. Pewni ludzie od dawna komunikują się z istotami, których poziom intelektualny przewyższa nas o dziesiątki tysięcy lat. Jedną z takich grup, która nawiązała kontakt z istotami „nie z tego świata” jest grupa Laury Knight–Jadczyk, która przekazuje wiedzę od Kasjopejan.
16 lipca 1994 r. zgłosiła się do nich cywilizacja, która podała, że transmituje swój przekaz z konstelacji Kasjopeja. Nie oznacza to jednak, że cywilizacja zamieszkuje te rejony – w swoich przekazach Kasjopejanie wyjaśnili, że jest to tylko miejsce, z którego można wysłać do nas sygnał i tym samym nawiązać kontakt. Istoty te same określają siebie jako formy myślowe 6. gęstości. Oznacza to mniej więcej tyle, że w wyniku ewolucji straciły swą fizyczną formę na rzecz idealnego połączenia myśli w zbiorowy intelekt. Kasjopejanie, pojawiający się systematycznie na seansach mediumicznych do tej pory, wyjawili w swoich przekazach wiele czasem bardzo nieprzyjemnych dla większości ludzi, a nawet dość przerażających spraw, które się dzieją na naszej planecie. Jest to oczywiście punkt widzenia zwykłego człowieka, który nie posiada odpowiedniej wiedzy pozwalającej zrozumieć, że taki po prostu jest świat. Istoty te zaznaczają, że nie chcą w żadnym przypadku straszyć, ani wzbudzać lęków, a tylko informować nas o tym wszystkim, gdyż tylko wiedza i informacja może nas ochronić przed negatywnymi zjawiskami. Kasjopejanie dają przy okazji zupełnie nowe spojrzenie na pewne zjawiska, które zwykło się nazywać metafizycznymi.
Świat według Kasjopejan
Według tych istot na Ziemi aktualnie trwa wielka bitwa pomiędzy dwoma siłami działającymi w tej galaktyce – Siłami Służenia Innym (STO) oraz siłami Służenia Sobie (STS) – czyli podobnie jak opisują to Plejadianie. Kasjopejanie reprezentują Siły Służenia Innym i przekazują swój punkt widzenia w oparciu o tę filozofię. Bitwa ta jest wynikiem tzw. „fali”, która ma przejść przez Ziemię w okolicach roku 2012. Fala spowoduje transformację znanej nam rzeczywistości w środowisko 4. gęstości. Przyniesie to radykalną zmianę obecnego środowiska, które jest 3. gęstości. Zmiana ma się dokonać głównie na płaszczyźnie duchowej. Nastąpi głębokie przewartościowanie życia ludzkiego. Zmiany te jednak poprzedzi seria kataklizmów, a przed bezpośrednią zmianą w 4. gęstość nad Ziemią pojawi się grupa komet z obłoku Oorta.
Przedstawiciele kasjopejańskiej cywilizacji wykazują również zupełnie odmienne spojrzenie na historię ludzkości, zupełnie inne od wersji przekazywanej nam w oficjalnej nauce. Według nich, ciało ludzkie jest wynalazkiem genetycznym pochodzącym z gwiazdozbioru Oriona. Ludzkość ponoć żyła z początku w stanie edenicznej rozkoszy (Raj – Eden?), aż do czasu około 309 tys. lat temu, gdy istoty z Oriona przekonały ludzi do przejścia w ciało, które obecni ludzie posiadają. Czy wejście w ciało fizyczne nie jest zatem symbolem „upadku” ludzkości i wygnania z raju? Orionidzi wynaleźli te ciała po to, żeby ludzkość produkowała dla nich żywność w postaci energii pochodzącej głównie z negatywnych emocji i wrażeń. Istoty z Oriona kreują tę rzeczywistość na wzór filmu „Martix”, gdzie wydarzenia i sytuacja są tak zmanipulowane, aby mogły stymulować produkcję żywności właśnie dla nich. W tym czasie więc staliśmy się praktycznie niczego nie świadomymi niewolnikami.
Poznaj naszych ciemiężycieli
Teraz kilka słów o istotach, którym zawdzięczamy stan niewolnictwa i niewiedzy. Do kreacji tej rzeczywistości służy trójszczeblowy podział hierarchiczny. Najważniejsi w całej tej grze są Orionidzi, którzy posiadają wygląd bardzo podobny do ludzi. O szczebel niżej są tzw. Jaszczury – istoty gadopodobne (Reptalianie, Draconi itp.). Na najniższym szczeblu są tzw. Szaraki, które są tak naprawdę cybergenetycznymi istotami, mającymi swoje bazy w Zeta Reticuli. Są one praktycznie humanoidalnymi robotami sterowanymi przez Jaszczurów – Kasjopejanie mówią, że są to swego rodzaju sondy gadów, które nie mają duszy i którymi gady „zdalnie” sterują. Można też powiedzieć, że wynaleziono je, by za ich pomocą działać na Ziemi i ewentualnie kontaktować się z ludźmi na poziomie 3 gęstości, gdyż istoty z 4 gęstości w naszej nie mogą zbyt długo przebywać. Dla normalnego oka ludzkiego Szaraki (ale też i te poprzednie istoty) pozostają oni niewidzialni, bo są w 4 gęstości. Dopiero w światach astralnych daje się ich zauważyć. Sytuacja jednak ma się zmienić w wyniku „fali”. Ludzkość stanie się istotami 4. gęstości, podobnie jak Orionidzi, którzy ludzi hodują. Tak więc dalsza hodowla będzie niemożliwa.
Kasjopeanie mówią dużo na temat struktury władzy, która jest na naszej planecie. Według nich oficjalne rządy są tylko marionetkami w rękach tajnego, ogólnoświatowego rządu, który manipuluje oficjalnymi politykami za pomocą technologii dostarczonej przez kosmitów dla obopólnie uzgodnionych celów. Jednym słowem nastąpiła wymiana – wysoce zaawansowana technologia w zamian za…wolną rękę w testach na ludziach (chodzi o rząd USA – najpotężniejszy rząd na świecie). No nie powiem, żeby mnie to jakoś specjalnie zaskoczyłoJ. Wszystko oczywiście co się dzieje za kurtyną nie jest robione dla dobra ludzkości. W zasadzie można powiedzieć, że grupa ludzi dogadując się z Gadami/Szarakami zwyczajnie nas ”sprzedała” w zamian za władzę, technologię tego typu rzeczy. Pisząc to mam tylko nadzieję, że TYLKO rząd USA zgodził się na takie rzeczy na swoim terytorium – a tam faktycznie tzw. „porwań” i zaginięć ludzi i dzieci jest tysiące rocznie…
Podobnie do Plejadian Kasjopejanie dzielą  całą egzystencję na gęstości, których jest według nich 7. Pierwszą gęstość stanowi pierwotna materia i rośliny, drugą gęstość stanowią zwierzęta, trzecią gęstość stanowią na naszej planecie ludzie,
a czwartą natomiast m.in. Jaszczury, Orionidzi oraz Plejadianie i tzw. Nordycy. Czwarta gęstość zakłada tzw. zmienność fizyczności. Przy wejściu w 4. gęstość, ludzkość straci iluzję liniowości czasu. Czas ma być odczuwany jako zmienny i selektywny. Piąta gęstość to jest strefa kontemplacji. Jest to miejsce, gdzie dusza trafia po odbyciu danego wcielenia, celem kontemplacji i rozmyślań co do kierunków następnej inkarnacji. Trafiają tam nie tylko istoty trzeciej gęstości, takie jak np. ludzie, ale każda istota, bo wg Kasjopejan nawet zwierzęta czy kamienie mają duszę. Istotom nie mającym swojej samoświadomości w wybraniu wcielenia pomagają tzw. istoty anielskie. Piąta gęstość jest stanem egzystencji, gdzie traci się powłokę materialną. Jest to stan egzystencji absolutnie eteryczny. Człowiek łączy się w pewnym stopniu z piątą gęstością podczas snu i to nam może dać pewne wyobrażenie tego, co nas czeka po tzw. śmierci. Szósta gęstość, to już są zbiorowe intelekty. Tam zanikają wszelkie atrybuty fizyczności. Siódmą gęstością natomiast jest to, co potocznie na Ziemi nazywa się Bogiem.
Warto wspomnieć, że według Kasjopejan w szóstej gęstości w naszej galaktyce jest 16 cywilizacji po jednej i drugiej stronie. Do sfery Służenia Innym należą m.in. Plejadianie, Kasjopejanie i Ra, a w temacie istot Służących Sobie Kasjopejanie wypowiadają się tylko o Orionidach 6. gęstości. Pomiędzy właśnie tymi siłami trwa walka o to, jak będzie na Ziemi – jaki jako ludzkość wybierzemy tor ewolucji. Im bliżej roku 2012, tym więcej sygnałów będziemy odbierać od tej ”dobrej” strony, ale i też więcej działań uświadczymy od tych „złych”.
Każda wymieniona gęstość może być ukierunkowana na filozofię Służenia Sobie, lub Służenia Innym. Obecnie ludzkość „dzięki” działalności Jaszczurów jest ukierunkowana filozofią Służenia Sobie, jednak około 309 tys. lat temu ludzkość była ukierunkowana na Służenie Innym. Jedyną gęstością, która nie posiada takiej polaryzacji jest 7. gęstość. W siódmej gęstości wszystko jest bowiem jednolitą jednością. Stanowi ją suma całego istnienia.
Na koniec warto zaznaczyć, że jakkolwiek prawda o naszym świecie może wywoływać strach i uczucie niepewności, to Kasjopejanie zaznaczają za każdym razem, że kluczem do wolności jest wiedza. Dlatego nie istotne jaka by ona nie była „straszna” to tylko ona nas wyzwoli i ochroni. To dlatego jesteśmy trzymani w niewiedzy, manipulowani i okłamywani na każdym kroku. Boimy się zawsze tylko tego czego nie znamy, uzbrojeni w wiedzę i informację śmiało idziemy do przodu. I w tym chcą nam pomóc swymi przekazami Kasjopejanie.

********************************************************************************

Przekazy RA

 

Ra to kolejna cywilizacja pozaziemska, zbiorowa intelektualnie grupa istot, która kontaktowała się telepatycznie z Jamesem Allean McCartym, Donem Elkinsem i Carlą Rueckert. Doświadczenia te opisali w wydanej przez siebie książce: „The Law of One” – i w polskim wydaniu: „Przewodnik po materiale RA”.
Grupa twierdziła, że kontakt został nawiązany na początku lat osiemdziesiątych XX wieku. Podczas tych sesji Carla znajdowała się w głębokim transie, Don uzyskiwał poprzez nią odpowiedzi na zadawane przez siebie pytania, zaś James Allen doglądał strony technicznej zapisu. Podczas wieloletniej pracy zespołu Elkinsa uzyskano bardzo interesujące i spójne odpowiedzi, które dotyczyły wielu spraw związanych z duchową ewolucją człowieka w kosmosie, w kontekście rozwoju i oddziaływań innych bytów. RA konkretnie i wyczerpująco opisuje zjawiska dotyczące UFO, czy zagadnienia związanych z duchowym aspektem seksualności człowieka.
Według opisów Ra świat dzieli się na 7 poziomów gęstości, a ziemianie znajdują się na trzecim poziomie gęstości i są w trakcie przejścia na czwarty. Skały i pierwotna materia tworzą pierwszy poziom gęstości, zaś świat roślin i zwierząt zajmuje poziom drugi. Reszta poziomów gęstości jest niewidzialna dla człowieka, zaś sam Ra jest istotą znajdującą się na poziomie szóstym. W relacjach grupy, Ra zaznaczał, iż to co postrzegają ludzie jest tak naprawdę iluzją, a dopiero siódmy poziom gęstości jest właściwym postrzeganiem rzeczywistości. Całe Uniwersum według RA powstało po to by Stwórca mógł doświadczyć Siebie. RA wyraźnie twierdzi, że reinkarnacja jest iluzją i trwa do czwartej gęstości włącznie, bo od piątej nie ma już materialnego ciała a zatem i śmierci. Wiąże się to z dwutorową ewolucją od pierwszej do czwartej gęstości, gdzie ciało i duch ewoluują niezależnie. Ciało może się degenerować a i dusze mogą cofać się w rozwoju.
Tak samo jak Plejadianie i Kasjopejanie Ra stwierdzi, że ten wszechświat dzieli się na polaryzację służenia sobie (STS) i służenia innym (STO). Polaryzację służenia sobie określa jako negatywną, a służenia innym jako pozytywną. RA twierdzi, że zmiana polaryzacji (co my odbieramy jako upadek) grozi każdemu duchowi, i to niezależnie od gęstości jaką osiągnął. Sam określa siebie jako społeczny kompleks pamięci spolaryzowany ku służeniu innym. Ra twierdzi też, że jest tą samą istotą co znany w Egipcie Ra, a omylnie wzięto go w późniejszym okresie za boga. Przekazy RA charakteryzują się ogromną starannością o poprawność przekazu, przez co są bardzo trudne w odbiorze, gdyż rzeczywistość jaką próbuje opisać zupełnie nie przystaje do naszych wyobrażeń o świecie i Kosmosie. Ra burzy nasze stare poglądy i stara się kłaść podwaliny pod zupełnie nowe wyobrażenia.
W internecie jest wiele cennych materiałów w różnych językach poza wydanym u nas Przewodnikiem i pozwalają lepiej poznać charakter przekazu. Zawierają one bowiem także opis działań „sił ciemności”, których nie powinniśmy lekceważyć i o nich zapominać. Siły te na tyle przeszkadzały w pracy zespołowi otrzymującemu channeling, ze skończyło się śmiercią Dona Elkinsa. Najprawdopodobniej jednak przyczyną tak drastycznego końca tej przygody był fakt, iż w pewnym momencie działania grupa zaczęła w znaczący sposób cenzurować i osądzać przekazy RA, dokonując swoistej cenzury, co można zapisać i o co pytać, a jakich tematów „lepiej” nie poruszać –sami to przyznali. Ludzie ci postanowili skupiać się tylko i jedynie na elementach „miłości i światła” przekazując tylko pozytywne elementy informacji i zupełnie lekceważąc i świadomie unikając tematów negatywnych dotyczących naszej rzeczywistości – sądzili, że tak będzie lepiej dla innych, by ich nie straszyć. Jednym słowem odbiorcy przekazów uznali, ze odrzucą to co nie pasuje im w opisie świata i nie byli przygotowani na interakcję z tą złą stroną, która zapewne zainteresowana była w zakłóceniu komunikacji. Pamiętajmy więc, że ignorowanie tzw. sił ciemności automatycznie nie usuwa ich z naszego świata – trzeba być ich świadomym, żeby móc im się świadomie oprzeć. Jeden z członków tej grupy został poddany atakowi i nie był na to przygotowany, bo sądził, ze samo skupienie się na „świetle i miłości” rozwiązuje wszelkie problemy. Tak nie jest i niech będzie to nauczką. Jeśli wiemy o „nich” nie są groźni, ale ignorując fakt ich istnienia dajemy im pole do popisu.
Oto kilka cytatów z przekazów RA:
„RA: Jestem częścią kompleksu pamięci społecznej, która podróżowała na zewnątrz z planety w waszym systemie słonecznym, z tej, którą nazywacie Wenus. Jesteśmy starą rasą wg waszych miar. Kiedy byliśmy w 6. wymiarze, nasze fizyczne istoty były, jak to nazywacie, złote. Byliśmy wysocy i trochę delikatni. Pokrycie naszego kompleksu ciała fizycznego miało złoty blask. W tej formie zdecydowaliśmy się przybyć pomiędzy waszych ludzi. Wasi ludzie bardziej, niż my, przejawiali się fizycznie. W ten sposób nie mieszaliśmy się łatwo z populacją i byliśmy wyraźnie inni, niż oni. Nasza wizyta trwała stosunkowo krótko. Zaszła, kiedy zbudowaliśmy piramidy. (…)
(W czasie,) kiedy wybraliśmy tę misję pomiędzy waszych ludzi, bylibyśmy postrzegani w naszej naturalnej formie jako światło, gdybyśmy mieli tak przybyć na Ziemię. (…) RA: Jesteśmy tymi z Konfederacji, którzy jedenaście tysięcy lat temu przybyli do dwóch z waszych kultur planetarnych. W tamtym czasie były one blisko zetknięte z Kreacją Pierwszego Stwórcy. Naiwnie wierzyliśmy, że moglibyśmy nauczać przez bezpośredni kontakt.
Te kultury były już ściśle zrównane z ogólną wiarą w żywość, czy świadomość wszystkiego. Przybyliśmy i byliśmy mile widziani przez ludzi, którym zażyczyliśmy sobie służyć. Usiłowaliśmy pomóc im w technicznych metodach, służących do pracy z uzdrawianiem kompleksu umysł/ciało/duch przez zastosowanie kryształu. Zatem zostały stworzone piramidy. Jednak okazało się, że ci będący u władzy zastrzegli tę technologię dla siebie. To nie było zgodne z Prawem Jedności. Opuściliśmy waszych ludzi.
Jednakże nigdy nie pozostawiliśmy waszej wibracji ze względu na naszą odpowiedzialność za zmiany w świadomości, które pierwsi spowodowaliśmy i następnie odnaleźliśmy zniekształcone w sposobach nie odnoszących się do Prawa Jedności. Usiłowaliśmy skontaktować się (mentalnie) z władcami tej krainy (Egiptu). W 18. dynastii byliśmy w stanie skontaktować się z faraonem (o imieniu) Aten lub Echnaton. Był on wędrowcem. Ta istota nabrała przekonania, że wibracja Jedności była prawdziwie duchową wibracją i dlatego wprowadziła Prawo Jedności. Jednak jego wierzenia przyjęło niewielu. Kiedy upadł, zyskały uznanie spolaryzowane wierzenia w wielu bogów. (…) RA: Istoty zamieszkujące Wenus w tym czasie są bytami 5. gęstości (poziomu istnienia i duchowej ewolucji).”

********************************************************************************

Przesłanie Andromedan dla Ziemi

Znalezione obrazy dla zapytania andromeda

Alex Collier to Amerykanin, który twierdzi, że od ósmego do 16 roku życia wielokrotnie kontaktowały się z nim istoty z Andromedy. Kiedy dorósł zrozumiał, że był przygotowywany specjalnie do tego, by przekazać wszystkie  zdobyte przez niego informacje z całej ludzkości. I tak od początku lat 90 –tych Alex brał udział w wielu wywiadach i wykładach, w których opisywał jak według Andromedan wygląda nasz świat, co się obecnie dzieje, kto nami rządzi. Zapowiadał także, że nadchodzą ważne wydarzenia dla naszej planety.
Alex Collier nigdy nie przedstawiał żadnych zdjęć pozaziemskich pojazdów ani metali z innych planet, tylko przekazywał przesłanie dla Ziemian. Według niego Andromedanie są wysocy, ich skóra ma odcień lekko niebieski, w ich społeczeństwie osoby rudowłose to jednostki szczególnie wrażliwe na mądrość kosmosu i o zwiększonych mocach psychicznych. Andromedanie opisują naszą planetę jako swego rodzaju eksperyment, w którym zaklęta została nadzieja pokoju. Ten konflikt jest problemem dla całej galaktyki od setek tysięcy lat. Ziemię umyślnie zasiedlono różnorodnymi formami życia z niezliczonych światów, mieliśmy być swoistą „biblioteką wszechświata”.
Z relacji Andromedan wynika, że szeroko rozpowszechnieni w społecznej wyobraźni tzw. Szarzy (ang. ‚Greys’) pracują tak naprawdę dla swoich „szefów” –  Smokoidów (? – ang. ‚Draconians’), którzy są najstarszą rasą w naszej galaktyce i pierwszą, jaka osiągnęła poziom podróży międzyplanetarnych (według wielu innych źródeł Drakoni stworzyli  sztucznie rasę Szarych, aby za ich pomocą nas kontrolować – nie mają duszy i są jedynie „narzędziem” Skmokoidów ). Podbijanie innych systemów gwiezdnych jest ich chlebem powszednim – z tego żyją i to dosłownie. Dalej z informacji Andromedan wynika, że nasi nadzorcy są bezpłciowi, a ich DNA się nie zmienia, a ponieważ uznają się za istoty najbardziej zbliżone do boskości uważają, że mają prawo do rządzenia innymi, niższymi rasami (skąd my to znamy..?). Ludzie według nich są obrzydliwi w wyglądzie, ale za to całkiem smaczni – tak, tak okazuje się, że oni nas częstokroć jedzą tak jak my jemy zwierzęta, ale główną dla nich pożywką są nasze emocje – tylko te złe, negatywne.
Według Colliera 600 tysięcy lat temu grupa gadoidów poszukująca minerałów oraz pożywienia zniszczyła trzy planety w systemie Lutni i Wegi (ang. ‚Lyra & Vega’), który był kolebką rasy ludzkiej w naszej galaktyce, rasą która ówcześnie nie za bardzo umiała się bronić. Rodzaj ludzki zmuszony był przenieść się na inne planety w naszej galaktyce. Tak więc Plejaranie i Andromedanie są to właśnie potomkowie owych uchodźców-kolonizatorów z konstelacji Lutni i Wegi, gdzie obecnie nie mieszka już żaden człowiek. To właśnie oni „objawili się” na naszej Ziemi i pobudowali wielu prymitywnym ludom te wszystkie piramidy, kamienne kręgi na wierzchołkach siatki elektromagnetycznej globu i wiele innych znanych starożytnych budowli. Według Andromedan Gadoidy to supermistrzowie inżynierii genetycznej i cenią geny bardziej, niż złoto czy jakiekolwiek inne bogactwa na tej planecie. Dlatego byli w tak łatwy i szybki sposób zdominować Ziemię – ograniczyli w  znaczący sposób nasze DNA, tak abyśmy utracili wiele naszych umiejętności duchowych i byli bardziej podatni na ich manipulację. Ważny jest fakt, że Drakońscy inżynierowie genetyczni stworzyli na Ziemi rasę stanowiącą mieszankę ludzkiej i gadoidziej – każdy człowiek na naszej planecie ma do dzisiaj pamiątkę po tym projekcie w genach: 10 procent gadzich i zarodek identyczny z jaszczurką przez pierwsze 2 tygodnie, kły, kość ogonową oraz łuszczącą się skórę, a także gadzią architekturę mózgu. To być może właśnie stąd bierze się też ów wieczny konflikt dwóch natur w naszym gatunku, postawy agresywnej i pokojowej. W tym momencie trzeba wspomnieć nauczaniu potomka szamanów z RPA Credo Mutwy, według którego gadzie istoty opracowały takie stworki, które mogą wyglądać jak ludzie i faktycznie w połowie nimi są, i które od tysięcy lat w ich imieniu dzierżą niepodzielnie władzę.
Teraz nieco więcej informacji o tym, co obecnie dzieje się na Ziemi. „Szaraki” budują na Ziemi podziemne bazy niezniszczalne przy użyciu naszych broni. Szaraki w stosunkach z ludźmi – czyli szczególnie w kontaktach z elitą rządzących (iluminaci) wciąż posługują się kłamstwem i manipulacją, tak też i oni są oszukiwani i nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Liczą na przyszłe korzyści, a tak naprawdę są dla obcych tylko drogą do celu – do przejęcia kontroli nad planetą. Kiedy im się to uda zrobią ich „na szaro”(J). Ich taktyka opiera się zwyczajnie na napuszczaniu swoich wrogów nawzajem przeciwko sobie, tj. w tym wypadku ludzi przeciwko ludziom. „Kosmiczni Ludzie” bronią obecnie naszego układu przed tymi nieproszonymi gośćmi, starając się utrzymywać blokadę parę orbit dalej i tam właśnie dochodzi do częstych starć. Trzeba pamiętać, że głównym celem Smokoidów jest zajęcie naszej planety i jeżeli uda im się tu przylecieć, to będzie bardzo trudno się ich stąd pozbyć, gdyż są bardzo zaawansowane technologicznie. Istnieje plan, aby te istoty przyleciały tu oficjalnie w odpowiedzi na wołanie o pomoc wysłane w kosmos przez ziemskie władze w związku z „panoszeniem się Szarych”, czyli swoisty spektakl: zamiast inwazji przybycie na zaproszenie. Jest to sprytne oszustwo w celu ominięciu galaktycznego prawa, które mówi, że przybysze z kosmosu mogą zasiedlić daną planetę tylko i wyłącznie za zgodą „tubylców” .
Zarówno Szarzy, jak i Gadoidy (ang. ‚ Reptilians’) posiadają mentalność ula czy roju tj. nie myślą jako jednostki, tylko jako jeden wielki telepatyczny organizm. Nie ma w nich miejsca na wolną wolę ani na pomysłowość i to są z pewnością ich słabe strony. Andromedanie mówią, że są one bardzo czułe na światło, a nawet zapałki.  Drakoni mogą wyglądać jak smok, demon, diabeł, czy człowiek-ćma (Mothman) albo dwunożny jaszczur. Najskuteczniejszym sposobem ich zabicia jest ucięcie głowy, w innym razie ciosy są tylko skuteczne, jeżeli trafiają pod pachami bądź w środek brzucha. Są one sześciokrotnie silniejsze, nie mają kości tylko same mięśnie.
Oprócz tych „złych” w kosmosie są jednak także ci „dobrzy” i obie strony muszą stosować się do pewnych praw, które są w ogóle prawami kosmosu i karmy. Dlatego istnieje w sumie dość prosta wydawałoby się droga do wolności: możemy zmusić ich, aby stąd odlecieli i opuścili na zawsze nasz świat, jeżeli tylko zdołamy wytworzyć atmosferę miłości i życzliwości, a w krajobrazie uczuć nie będzie strachu ani nienawiści (czyli ich pożywki) – wtedy podwyższy się wibracja całej planety i dla nich ta ziemia będzie niczym wroga pustynia, środowisko nie do zniesienia, gdzie nie znajdą ani trochę jedzonka. Oni potrzebują tych złych uczuć do przetrwania. Póki co jest ich tu dużo mniej w porównaniu z nami i dlatego to my decydujemy o emocjonalnym pejzażu planety, my decydujemy o jej losie. Dlatego musimy się obudzić, przejrzeć na oczy i odrzucić ten system manipulacji, strachu, wojen i nienawiści, a wtedy sytuacja się zmieni.
Na razie jednak niestety ludzie rządzący tym światem, czyli iluminaci sprzedali nas gadoidom i współpracują z nimi wiernie, licząc na zachowanie uprzywilejowanej pozycji po ich triumfie. W zasadzie więc oni nas nie podbijają, gdyż nie mogą tego dosłownie zrobić, robią to za przyzwoleniem ludzkich władz. Oni nas zwyczajnie rozgrywają , sprzedajemy jedni drugich, realizując ich politykę, taktykę „dziel i rządź” dążąc do zwiększania kontroli i dezinformacji. Andromedanie twierdzą też, że niektóre ważne osoby są już tak zaimplantowane przez Szarych, że stanowią część ich zbiorowej świadomości i w pewnym sensie nie są ludźmi.
Cała historia współpracy USA z  Szarymi rozpoczęła się w 1954 roku. Wtedy to doszło do pierwszego kontaktu z obcymi, którzy skusili amerykanów paroma technologiami dla nas nie z tej Ziemi, a ci od razu połknęli przynętę. A trzeba zaznaczyć, że o kontakt i współpracę ubiegały się także istoty o dobrym i życzliwym nam usposobieniu, jednak perspektywa pokoju i rozwoju duchowego ludzkości nie zainteresowała Iluminatów chcących władzy totalnej. Teraz więc Andromedanie mają jak gdyby związane ręce, gdyż wybraliśmy inną opcję. Skoro bowiem USA podpisały oficjalny traktat z Szarymi nie mogą wedle Prawa Kosmicznego ich stąd wyrzucać, przecież to nasi goście! Wspomniany traktat najwyraźniej zezwalał obcym na wszelakie eksperymenty na ludziach i zwierzętach – stąd tyle w USA przypadków porwań przez UFO oraz tak wiele odkrywanych ciał krów bez kropelki krwi, których wnętrzności nie jedzą kojoty, wilki ani żadne inne wszystkożerne stworzenia.
W naszej galaktyce są jeszcze 22 planety, gdzie świadomością mieszkańców manipulują Szarzy lub Gadoidy – ale na żadnej postęp duchowy nie zatrzymał się aż tak zupełnie, jak u nas. Pomimo tego Andromedanie uważają mieszkańców Ziemi za „wysoko urodzonych”, ponieważ mieszanka DNA z wielu różnych światów daje nam możliwości, jakich nie posiadają ludzie z innych planet, a także niezwykle bogatą gamę uczuć. To nasza cecha charakterystyczna Ziemian, bo gdzie indziej ludzie nie doświadczają tylu emocji ani nie przeżywają ich tak silnie.
Początkowo Ziemią zajmowali się Plejadianie, którzy jednak odlecieli, ponieważ nie poradzili sobie z „ciemnymi siłami” i stracili kontrolę nad tym co się u nas dzieje. Nie potrafili oni także dogadywać się z ziemskimi władzami. Andromedanie przejęli więc ich rolę w 1980 r. i relacjonują, że jest tu jeszcze około 170 różnych ras przybyszy, które w rozmaite sposoby i na różnych poziomach komunikują się z mieszkańcami naszej planety – służą nam radą oraz natchnieniem.

***********************************************************************************

 

Piktogramy – znaki z innych światów?

Znalezione obrazy dla zapytania zbozowe kregi

Znalezione obrazy dla zapytania zbozowe kregi

Podobny obraz

 

Podobny obrazPiktogramy są to tajemnicze znaki i wzory pojawiające się znikąd na polach zbożowych, kukurydzianych, łąkach, a nawet piaskach pustynnych na całym świecie. Najczęstszym ich kształtem są kręgi, dlatego często używa się określenia – kręgi zbożowe. Od wieków piktogramy uważane były za wytwór bytów z innych światów, ale w oficjalnym wydaniu za sprawców zawsze uznaje się oszustów, którzy rzekomo z nudy tworzą piktogramy dla zabawy. Wystarczy jednak spojrzeć na niektóre z tych wspaniałych, nieziemsko skomplikowanych konstrukcji by wiedzieć, że takie wyjaśnienie jest głupie. Tym bardziej, że naukowo można już odróżnić ludzkie fałszywki od oryginałów.
Obecnie znane i stosowane  są już coraz nowsze sposoby i metody badań piktogramów. Pola i obszary, na których często pojawiają się kręgi są dobrze monitorowane, tak więc zwykli żartownisie nie mają teraz praktycznie możliwości, by coś wytworzyć. Po latach badań i obserwacji tego zjawiska za pomocą odpowiednich analiz jesteśmy w stanie ze 100% pewnością rozpoznać prawdziwy piktogram. Dowcipni “wygniatacze” wprawdzie potrafią stworzyć niekiedy imponujące wzory, ale nie są w stanie podrobić wielkich oryginałów. Istnieją bowiem kręgi, których nie sposób zrobić ludzkimi siłami. Pozostaje więc pytanie, jaka siła czyni podobne cuda?
Fałszywka i oryginał – poznaj różnice
W autentycznym piktogramie rosnące tam zboże składa się z nieuszkodzonych mechanicznie, niezłamanych i nie zgniecionych kłosów. Geometryczny twór jest wykonany z ogromną, godną podziwu precyzją. Rzeźba ziemi w takich piktogramach jest nienaruszona i nigdy nie znajduje się na niej żadnych śladów. Kłosy w takim piktogramie są nienaturalnie ugięte a jednak nie uszkodzone, co świadczy, że musiała działać na nie jakaś forma energii. Zdarza się, że kłosy są między sobą poprzeplatane, a czasem dziwnie poskręcane i powyginane. Ale co najważniejsze – takie kłosy pomimo odkształceń dalej rosną! Bardzo często w takich piktogramach obserwuje się kłosy zbóż o równomiernie wypalonych na wylot “kolankach”. Z kolanek tych wyparowuje cała woda, co oznacza, że podczas tworzenia się piktogramu na wewnątrz położone kłosy działa jakaś krótkotrwała, tajemnicza siła o dużym natężeniu. Warto zauważyć, że pomimo wielu ciekawskich oczu, niekiedy kamer i aparatów fotograficznych oryginalne piktogramy powstają w oka mgnieniu zawsze, gdy jest chociaż chwila na nie zauważone działanie. Chociaż znane są też filmy, na których zarejestrowano jak kule światła w kilka sekund przelatują nad polem i tworzą piękne geometryczne kształty. Nie nam oceniać autentyczność takich filmów, ale wyjaśniałoby to niezwykłą szybkość ich powstawania.
Kolejną ważną cechą prawdziwych piktogramów jest wyraźny wzrost pola magnetycznego w jego wnętrzu. Stojąc w jego centrum igła kompasu odchyla się w znacznym stopniu od północy, kręci się w kółko lub całkiem wariuje. Wszelkie urządzenia elektroniczne przestają funkcjonować prawidłowo, padają baterie i akumulatory. Osoby wrażliwe na takie pole magnetyczne nie mogą tam długo przebywać. Znane są też przypadki prześwietlania się w tych miejscach jeszcze nieużywanych klisz fotograficznych nawet tych, które były szczelnie zamknięte w pudelku i w teczkach – ulegały prześwietleniu nawet podczas nocnych spacerów po kręgach. Na leżących kłosach odnajdywane są często mikrocząstki żelaza lub rzadziej inne metale i nieznanego pochodzenia tajemnicze substancje.
Fałszywe piktogramy, będące dziełem ludzi są zwykle mało skomplikowanymi figurami geometrycznymi, które da się stosunkowo szybko wykonać pod osłoną nocy nie będąc przy tym zauważonym. Nawet jeśli są to bardziej finezyjne wytwory i tak nie mają co się równać z ogromnymi arcydziełami rozsianymi po świecie. Pierwszą widoczną różnicą są połamane kłosy zboża – zwykle do jego ugniecenia żartownisie używają zwykłej deski oraz liny, gdy chcą uzyskać idealny okrąg. W takim przypadku zaobserwować można fakt, że zawsze w centrum kręgu zrobionego przez człowieka, zboże jest bardziej ugniecione (długo stał tam człowiek), lub jest tam zasypana dziura po wbitym patyku będącym osią piktogramu podczas jego wykonywania. Na ziemi  natomiast najczęściej widać naruszoną powierzchnię i nie znajdziemy też żadnych dziwnych anomalii związanych z polem elektromagnetycznym.

Podobny obraz

Niektórzy twierdzą, że wszystkie piktogramy tworzone są przez UFO, a dokładniej przez ich pojazdy. W tej teorii zaznacza się, że spodki obcych do unoszenia się i latania wykorzystują technologię anty grawitacyjną, która to pozwala obcym regulować natężeniem oddziaływania przyciągania ziemskiego na ich pojazd, przepływające i krążące fale magnetyczne między ziemią a statkiem. To właśnie ma powodować załamanie się zbóż i traw. Według tej koncepcji pojazd obcych nie musi nawet lądować, aby powstał piktogram – wystarczy, że będzie się nad tym miejscem unosił.

Podobny obraz

Czy ktoś chce nam coś powiedzieć?
W ostatnich latach jednak dzięki coraz lepszym metodom obserwacji i zaangażowaniu coraz to nowocześniejszej technologii (kamery, czujniki itp.) zaobserwowano dziwne, nieznane obiekty latające – kule świetlne, które są często widziane nad miejscami gdzie później można zaobserwować powstałe piktogramy. Istnieją nawet filmy pokazujące wprost, że to te właśnie obiekty w mgnieniu oka tworzą piękne piktogramy po prostu przelatując nad danym polem. Zawsze towarzyszy im silne oddziaływanie magnetyczne na okoliczne urządzenia elektryczne – częstokroć zakłóca to działanie sprzętu rejestrującego całe zdarzenie. Niekiedy obserwowano od kilku do kilkudziesięciu takich tajemniczych świateł pracujących nad jednym dziełem. Z relacji świadków – w/w kule świetlne bardzo szybko się poruszały, a ich wysokość nad polami gwałtownie się zmieniała, nagle znikały i pojawiały się 50m dalej.
Jedną z naukowych teorii wyjaśniających to zjawisko jest teoria wirów plazmy. Autorzy uważają, że wzory powstają na skutek jakiegoś naturalnego, dotąd nieopisanego zjawiska atmosferycznego. Kiedy powstają wspomniane warunki, dzieje się coś podobnego do tornada, tyle, że odwróconego. Powietrze jest wdmuchiwane wprost na ziemię, kładąc kłosy zboża. Nie brzmi to jednak przekonywająco. Zawsze denerwuje mnie, że usilnie stara się wszystko wyjaśniać w sposób tzw. “naukowy”, materialny, sceptyczny, nawet jeśli ewidentnie coś zupełnie nie zalicza się do tych kategorii. Mimo, iż podobne teorie są często absurdalne uważa się je zawsze za lepsze od tych, które akcentują wymiar duchowy, pozaziemski! Co się nie nagimnastykują ci nasi oficjalni naukowcy żeby w przestarzały pseudonaukowy sposób wyjaśnić tak fenomenalne zjawisko i przekonać nas, że nie ma w tym nic nieznanego, ciekawego, tajemniczego…Nie wiem co by musiało się stać, by przyjęli oni szerszą perspektywę. Szkiełko i oko tu nie wystarczy moi panowie…
Tak naprawdę nic nie wiemy, kto lub, co i jak dokładnie tworzy te oryginalne piktogramy. Na pewno też – nie łudźmy się –  wiele ważnych i kluczowych informacji w tej jak i w innych dziedzinach jest zatajanych przed opinią publiczną przez władze. Wcale też nie powiedziane, że robią to kosmici w rozumieniu fizycznego UFO – przybyszów z innych planet, albowiem może to być emanacja, próba komunikacji z ziemskim światem jakichś wysokorozwiniętych, inteligentnych istot niefizycznych z zupełnie innych wymiarów (patrz: plejadnianie, kasjopejanie itp..?). Jedno jest pewne – piktogramy urzekają swym pięknem i rozmachem, a ich tajemnicze przesłanie inspiruje i zachwyca miliony ludzi na całym świecie. Być może mają one nam uświadomić, że istnieje coś więcej poza tym tutaj życiem, coś więcej poza fizyczną egzystencją..? W miarę jak powstawały coraz to większe, bardziej skomplikowane piktogramy wielu ludzi próbowało odczytać, odszyfrować z nich jakieś znaczenie, jakiś sens. Faktycznie niektóre z tych arcydzieł wygląda jak bardzo skomplikowany kod, rodzaj zagadki, kalamburu. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić na 100 procent jaki jest ich sens, albo czy ewentualny kod został prawidłowo odczytany. Ale jest spora grupa osób łącząca piktogramy z odliczaniem do roku 2012. Jak gdyby istoty z tych innych światów/wymiarów miały nam mówić “uwaga: niedługo stanie się coś ważnego”, jakby zasłona oddzielająca nas od wszechświata powoli znikała i kontakt z “tamtą stroną” był coraz łatwiejszy. Nie lekceważyłbym tej teorii.
Jak na razie nie mamy możliwości, by w pełni zrozumieć całą magię piktogramów. Jedno jest pewne – nic nie dzieje się przypadkiem. Są one jakimś przesłaniem i próbą komunikacji, ale myślę, że dopiero przyszłość pokaże ludzkości jaki był sens tego wszystkiego. Może po 2012 roku…Nawet jeśli ktoś nie wierzy w to wszystko, niech sobie popatrzy na te piękne geometryczne kształty i zastanowi się chwilę, czy aby materialistycznej percepcji naszej cywilizacji zachodniej coś nie umyka…

********************************************************************************

Tekst pochodzi ze strony :
 https://czasprzebudzenia.wordpress.com/channelingi-glosy-z-innych-swiatow/

Archonci, Chimera, frakcja Jezuitów, frakcja Rockefeller / Illuminati – hierarchia Matrixa.

Znalezione obrazy dla zapytania jezuici chimera

(Tłumaczenie według tekstów Therese Zumi przez Aldabrę)

http://www.theeventchronicle.com/the-event/prepare-for-change-a-solar-system-overview-update/

Nasz Układ Słoneczny znajduje się przez ostatnie 26.000 lat pod kontrolą istot z Oriona / Andromedy Imperium Chimery oraz ich sług istot Drako / Reptylian, którzy skutecznie wprowadzili na Ziemi status kwarantanny,  izolując Ziemię całkowicie od pozytywnych ras ET.  Istoty, które kontrolują przebieg kwarantanny to Archonci, którzy przybyli i pochodzą z galaktyki Andromedy, a następnie stworzyli takie  rasy jak Drakoni i Reptylianie dzięki inżynierii genetycznej.  Te procesy genetyczne trwały tysiąclecia – Archonci używali Drako / Reptylian jako swoich niewolników, aby rozwinąć i chronić swoje imperia.  Mamy dwie grupy Archontów,  którzy kontrolują nas na różne sposoby, ale który oczywiście współpracują przy kontroli tej planety i utrzymują nas jako swoich więźniów.  Tak to sprytnie zorganizowali, że ani ty ani ja nic o nich nie wiemy.

Stworzyli hierarchiczny system kontroli przez różnych swoich sługusów, że nie wiadomo kto tym de fakto zarządza.  Warto wspomnieć, że grupa Jezuitów -Archontów przebywających na powierzchni planety skrywa się wśród czarnej arystokracji i ich rodzin oraz w grupie religijnej utworzonej 500 lat temu a zwanej Jezuitami, których znaleźć można głównie, ale nie wyłącznie, w Kościele rzymskokatolickim na całym świecie.  Druga grupa poniżej powierzchni Ziemi kontrolująca bazy wojskowe to grupa Archontów Chimera.

Krótkie przypomnienie kto jest kim.

Dwie różne kontrolujące grupy Archontów:

  1. Frakcja Jezuitów  – Archontów – /kontrola populacji i myślenia/
  2. Frakcja Chimery – Archontów – /militarna/

Na początku chciałbym przypomnieć czytelnikom, że liczba archontów fizycznie wcielonych na powierzchni Ziemi nie jest tak wielka, ale na płaszczyznach eterycznych oraz astralnych liczby Archontów podane tutaj można pomnożyć co najmniej dziesięć razy.  Na powierzchni naszej planety {Maj 2012} było wcielonych kilkudziesięciu Archontów (org Jezuici), kilkuset Drakonów (głównie w rodzinach bankowych Illuminatów) i kilka tysięcy Reptylianów (głównie w armii najemników Blackwater i Academi)

Na Ziemi są dwie grupy – frakcje kontrolujących Archontów.

Frakcja pierwsza Jezuici – to odłam grupy, który fizycznie wcielił się na powierzchni Ziemi w tak zwanych czarnych rodzinach szlacheckich, czarnej arystokracji. Według Kobry, grupa Jezuitów powstała 500 lat temu i od tamtej pory prowadzi masowe “widowisko” i kontrolę umysłów.

Znalezione obrazy dla zapytania jezuici chimera

Organizacja ta jest tworem rodziny Farnese żyjącej w XVI wieku, znanej jako najpotężniejsza z rodzin papieskich we Włoszech, przynależącej do czarnej arystokracji. Można to tak ująć, że organizacja Jezuitów jest kryjówką-schronieniem dla Archontów wcielonych na powierzchni planety.

Ta frakcja Jezuitów Archontów jest przeważnie obecna w grupie katolickich jezuitów na całym świecie, ale nie wyłącznie.  Ich „zadaniem” jest kontrola umysłów populacji na masową skalę, kontrola ludzkości.  Mają narzędzia indoktrynacji religijnej grzechu oraz piekła i stoją  za wieloma operacjami, działaniami służącymi do kontroli populacji. Kontrolują i wpływają na edukację na całym świecie.

Znalezione obrazy dla zapytania jezuici chimera

Jezuici duchowo kontrolują swoich administratorów.

Administratorzy są potomkami ras stworzonych przez archontów w wyniku inżynierii genetycznej ( na przestrzeni wielu tysiącleci) Są to rasy takie jak Drakoni i Reptylianie.

Te całkowicie kontrolowane duchowo istoty to:

  1. A) Drakoni są sługami-administratorami wcielonymi w rodzinach Iluminatów, którzy działają głównie przy sprawowaniu nadzoru nad systemem finansowym oraz
  2. B) Reptylianie wojownicy – gadzie istoty, najemnicy, które chronią Iluminatów i tworzą konflikty i wojny w celu sprawowania kontrolowanej władzy przez Archontów.

Poprzedni generał Jezuitów Hans Peter Kolvenbach odgrywa zasadniczą rolę w utrzymywaniu wibracji strachu wśród ludzkości na powierzchni tej planety.  To on był inicjatorem i “mózgiem” akcji 9/11 (Twin Towers) oraz 3/11 (Fukushima), które były fałszywą flagą i miały na celu wywołać panikę i strach i w rezultacie zaostrzyć kontrolę i inwigilacje ludzi.  Jest on też główną siłą napędzającą konflikt w Syrii. Od wielu lat mieszka wygodnie w Libanie, w pobliżu granicy z Syrią i “zajmuje się” Bliskim Wschodem.

fot. Hans Peter Kolvenbach

Znalezione obrazy dla zapytania Hans Peter Kolvenbach

 

Frakcja Rothschild / Frakcja Iluminatów

Znalezione obrazy dla zapytania rothschildowie

Rothschildowie są i byli bankierami Jezuitów w ciągu ostatnich dwóch stuleci.

Zarządzają pieniędzmi Jezuitów lokując je w różnych formach i miejscach. Rothschildowie są widoczni, lecz nikt nie przypuszcza, że finanse należą zupełnie do kogoś innego.  Jak powiedział w ostatnim wywiadzie Benjamin Fulford – to było sprytne posunięcie, no bo kto będzie szukał pieniędzy Jezuitów, kościoła katolickiego u żydów?

Rothschildowie nie działają niezależnie, ale są podlegli i wypełniają rozkazy swoich panów Archontów/Jezuitów.

Rothschildowie, ta frakcja kabała, całkowicie przeniknęła do współczesnej, zachodniej medycyny; jednym z przykładów są szczepienia.  Byliśmy genetycznie zmieniani, modyfikowani za pomocą szczepionek.  Ideą  i pomysłem medycyny Rothschildów jest utrzymanie nas wszystkich jako pracujących, bezwolnych niewolników.  W.H.O. która zależna jest od Rothschildów, w swoich działaniach posiłkuje się opracowaniami wykonanymi w hitlerowskich obozach koncentracyjnych w czasie 2. wojny światowej.

Na szczęście istnieją sposoby leczenia i uzdrowienie tych wszystkich ich działań. To wszystko będzie oczyszczone i zrównoważone bardzo szybko przy Wydarzeniu.

Frakcja Rockefeller / Illuminazi.

 

Znalezione obrazy dla zapytania rockefeller family

Ta frakcja została stworzona przez Archontów Jezuitów z XX wieku z celów utrudniania, obniżania I powstrzymywania technologicznego i naukowego postępu i rozwoju ludzkości.

Główni gracze z frakcji Rockefeller / Illuminazi to: David Rockefeller, Henry Kissinger, George Herbert Walker Bush (junior) George Scherf, Dick Cheney, Jay Rockefeller, Donald Rumsfeld, Karl Rove i Paul Wolfowitz.

Podobny obraz

Blackwater znany również jako Xe lub Academi jest prywatną armią Jezuitów posłuszną dyktatowi czarnej szlachty, czarnej arystokracji i głównie broni ich interesów.  Academi – oficjalnie nazywana prywatną firmą wojskową świadczy usługi przy użyciu swojej armii najemników.  Armia ta działa poza wszystkimi przepisami. Armia ta jest kontrolowana przez ludzi zarówno z rządu USA, jak i z zewnątrz głównie z Państwa Watykańskiego.  Innymi słowy Blackwater jest armią religijną służącą papieżowi w Rzymie, poprzez Zakon Maltański.  Zakon Maltański w świetle prawa międzynarodowego jest uważany za „suwerenny podmiot” o szczególnych uprawnieniach i przywilejach dyplomatycznych.  Podobnie jak Blackwater, Zakon Maltański jest „nietykalny”, ponieważ jest w samym sercu elit i czarnej arystokracji.

Podobny obraz

Dzięki takiej organizacji kabał ma do dyspozycji swoich najemników, którzy zostali użyci w wielu kolejnych wojnach, aby wywołać konflikty, które tworzą pewnego rodzaju chaos i powodują jeszcze gorsze wojny cywilne.  W konfliktach w Egipcie i Syrii słyszeliśmy o tajemniczych snajperach, należą oni do najemników tej prywatnej firmy.

Grupa zwana jako „Bezbożni Czterej” to osoby, których nazwiska wymienione są powyżej są częścią frakcji Rockefeller / Illuminazi (Bush Sr., Henry Kissinger, Donald Rumsfeld i Dick Cheney).

Druga Frakcja Archontów – Chimera

Znalezione obrazy dla zapytania chimera

Druga frakcja, ​​grupa Archontów, która nas kontroluje, znana jest pod kryptonimem Chimera.

To jest ściśle tajna, bardzo negatywna grupa, która wraz z Negatywną Armią przeniknęła do sił zbrojnych wszystkich głównych krajów na Ziemi.  Odbyło się to w trakcie i po inwazji Archontów w Kongo w 1996 roku.  Chimera potajemnie kontroluje większość baz wojskowych na całym świecie, wiele z tych baz należy do armii USA : {większość tych baz jest obecnie pod kontrolą/ nadzorem Sił Światła.}

Grupa Chimera Archontów wymusiła tajne umowy na przywódcach wszystkich narodowych sił zbrojnych na całym świecie w celu powstrzymania i zatarcia śladów jakiegokolwiek życzliwego pozaziemskiego kontaktu.  Grupa Chimera jest mocno powiązana z Jezuitami i NSA.

Grupa Archontów Chimera była i jest twórcami wszystkich wojen na Ziemi w tym Pierwszej i Drugiej Wojny Światowej.  Są odpowiedzialni za obecną wojnę w Syrii, na Ukrainie, w Iraku oraz za działania terrorystyczne Państwa Islamskiego gdziekolwiek mają miejsce.

Prawda o naszej rzeczywistości jest nieznana 99% ludzkiej populacji.  Cały czas trwa na wszystkich frontach cicha wojna pomiędzy Pozytywnymi Siłami Wojskowymi a Chimerą.

Bomby Dziwadełka

Grupa Chimera wprowadziła fizycznie bomby “dziwadełka” do wnętrza większości amerykańskich baz wojskowych i w niektórych bazach wojskowych innych narodów. Te bomby dziwadełka stanowiły główną linię obrony przed powstrzymaniem Galaktycznej Konfederacji i siły Ruchu Oporu przed pojawieniem się na powierzchni Ziemi.  W niedawnym wywiadzie zapytano Kobrę, czy „Bezbożni Czterej” wciąż są w bezpośrednim kontakcie z grupą Chimera w ich bazie na Long Island, a Kobra odpowiedział, że niestety nadal mają kontakt.  DOBRA WIADOMOŚĆ – Wszystkie fizyczne bomby dziwadełko zostały zdezaktywowane do końca stycznia 2015 !!  A Kobra powiedział nam w dniu 19 marca 2015 „Nadal trwa usuwanie grupy Chimera. Pozostała jeszcze sieć plazmowych implantów, połączonych między sobą tunelami, powiązanych wzajemnie bombami toplet i dziwadełkami.  Ta sieć implantów była powoli budowana przez miliony lat w całej tej ćwiartce Galaktyki przez szalonych naukowców grupy Chimera, którzy byli mistrzami planowania strategii złożonego kompleksu wojskowego Oriona / Drako Reptylian.”

Gdy Rob Potter niedawno prowadził wywiad z Kobrą poprosił go, aby wyjaśnić, jaka jest różnica między fizycznymi i plazmatycznymi {eterycznymi / astralnymi} bombami dziwadełko.  Można odnieść wrażenie że  istnieje bardzo mała różnica.  W swojej ostatniej aktualizacji Kobra przypomniał nam, że „Musisz zrozumieć, że płaszczyzna fizyczna jest tylko zagęszczoną plazmą.  Skondensowana anomalia w plazmie odzwierciedla, rzutuje bezpośrednio na płaszczyznę fizyczną. „Tak więc praca polegająca na usuwaniu nie-fizycznych plazmatycznych akcesoriów Archontów jest istotnym nieustającym procesem.  PANDORA  jest kryptonimem procesu eterycznego i astralnego wyzwolenia astralnego planety. Ta wojna nadal tam trwa i ma na celu usunięcie przez nie-fizycznych Wojowników Światła wszystkich ciemnych podmiotów, bytów, istot.

Kolejnym ważnym ogniwem w zrozumieniu pełnego obrazu sytuacji na Ziemi oraz tajemnicy otaczającej wszystko co związane z życiem pozaziemskim i komunikacją był post Kobry 29 stycznia 2015, gdy powiedział:  „Musicie zrozumieć, że ludzie zaangażowani w tajny program kosmiczny nie mają żadnego dostępu do baz Chimery położonych wewnątrz naszego Układu Słonecznego lub pod powierzchnią naszej planety i w większości nawet nie byli świadomi ich istnienia.  Ten intel był klasyfikowany jako tajny do tej pory, dopóki Chimera nadal przetrzymuje ludzi jako zakładników w swych podziemnych bazach lub w pewnych miejscach w naszym Układzie Słonecznym (NIE na Księżycu i nie na Marsie).  Wyzwolenie tych zakładników musi być prowadzone ze szczególną starannością.

Z ciemności do Światła

Dowiedzieliśmy się w ciągu ostatnich kilku lat, że pewne grupy ras istot pozaziemskich, które zostały wcześniej uznane za negatywne, przeszły na stronę Światła i zostały już przyjęte do Galaktycznej Konfederacji.

Te rasy wcześniej były częścią lub współpracowały z Imperium Drako-Reptylian, a obecnie pracują z pozytywnym Sojuszem Sił Światła {Allied Light Forces}, bo w końcu zrozumiały, że zmiany obecnie zachodzące w tym wszechświecie są zmianami korzystnymi dla wszystkich ras.  Tak więc istnieje wiele różnych frakcji i ras w całym tym sektorze galaktyki, które obecnie współpracują z Kosmicznym Sojuszem w celu planetarnego wyzwolenia.  Niektóre z galaktycznych ras, które Kobra potwierdził, że przeszły jako gatunek na stronę Światła, i które obecnie pracują razem z Siłami Światła to: Zeta Reticuli, Annunaki, Modliszkowate (Mantis) i Szaraki (Greys).

Często zadawane pytanie – dlaczego oni nie wylądują i nas nie wyzwolą TERAZ?!

Ponieważ niektórzy czytelnicy bloga Kobry zadają pytanie „dlaczego Galaktyczna Konfederacja nie wyląduje i nie interweniuje natychmiast, aby zatrzymać to szaleństwo TERAZ ?”

W poście z 09 lutego 2015 – Solar System Update, Kobra przypomniał nam że:

„Siły Światła zostały zmuszone do podpisania traktatu o nieingerencji, który stwierdza, że ​​nie będą bezpośrednio przeszkadzać, interweniować na powierzchni Ziemi.  Z kolei Chimera również nie prowadzi bezpośrednich działań na powierzchni planety.  Chociaż traktat ten był bardzo szkodliwy dla rozwoju ludzkości w ciągu ostatnich 26.000 lat, to jednocześnie uchronił ludzkość przed żniwami na nich (harvest)  organizowanymi przez Chimerę, a prowadzonymi bezpośrednio przez ich sługi Drako/ Reptylian.

Z powodu tego traktatu członkowie Ruchu Oporu nie kontaktują się bezpośrednio z osobami na powierzchni Ziemi.

Natomiast traktat ten gwarantował, że Drako/Reptylianie masowo nie żywili się ludźmi na śniadanie, w otwarty sposób, na powierzchni w ludzkich miastach po 1996 roku, gdy wtedy pod powierzchnią planety była już ich ogromna ilość, ~ 500 milionów osobników.

Z powodu tego Traktatu, Chimera do tej pory nie zdetonowała bomby dziwadełko mimo wielu okazji.

Gdy tylko ustanie zagrożenie Chimery, Siły Światła będą interweniować bezpośrednio na powierzchni tej planety. „Kobra przekaże więcej informacji, jak tylko będzie to bezpieczne.  Bezpieczne oznacza, że ​​będzie to bezpieczne dla zaangażowanych  zakładników, których życie jest jeszcze w niebezpieczeństwie gdyby intel został ujawniony zbyt wcześnie.

(tekst pochodzi ze strony https://krystal28.wordpress.com/2015/04/11/kim-sa-archonci/)

więcej informacji na blogu: https://soulowicz.wordpress.com/tag/archonci/

Nowa Ziemia – proces Wzniesienia planety i Złota Era ludzkości.

img_1972Urodziliśmy się w tym czasie, aby ułatwić usuwanie ciemności.  Nasz proces Wzniesienia, obydwa – zarówno osobisty jak i planetarny jest również procesem Wzniesienia galaktycznego i jest częścią procesu opisanego w proroctwach jako wielkie oczyszczanie.

Co każde 225 mln lat nasza galaktyka kończy jeden obrót i mniej więcej co 26,000 lat emitowana jest super fala lub impuls z centrum. Jesteśmy w początkowej fazie tego impulsu, który zasadniczo usuwa pierwotną anomalię, źródło i przyczynę dla wszystkich ciemności. Okno osi czasu wynoszące 50 lat w celu wyczyszczenia pierwotnej anomalii i wyzwolenia naszej planety, w której się znajdujemy, rozciąga się od 1975 do 2025 roku. Podczas słonecznego zaćmienia, 26 lutego, dotarliśmy do masy krytycznej z globalną medytacją, która przekroczyła oczekiwania i spowodowała znaczne odwrócenie inwazji archontów oraz usunięcie pierwotnej anomalii w całym naszym Układzie Słonecznym. Ciało Yaldaboatha, które jest formą energetyczną, zostalo prawie w calosci usuniete. Oznacza to początek drugiej fazy naszego procesu wznoszenia.

Nasz personalny proces Wzniesienia składa się z aktywacji ciała świetlistego (Merkaba) i bycia całkowicie połączonym z naszym JAM JEST.

Przejście ludzkości przez punkt zwrotny 21 grudnia 2012 roku – bylo niezwykle ważne. Jest to data początkująca zakończenie „barbarzyńskich” sposobów rozwiązywania konfliktów pomiędzy narodami, polegającymi na prowadzeniu wojen. Ludzkość wybrała nową drogę rozwoju, prowadzącą do pokoju i dobrobytu. Wszelkie aktualne konflikty sa sprawką Kabała, wszystko tylko po to by odwrócić nasza uwagę i  spowolnić proces Wzniesienia.

Znalezione obrazy dla zapytania new earth

Budzimy się . Tego procesu nie da się zatrzymać. Ludzkość wybierając drogę do światła i pokoju, diametralnie zmieniła kierunek rozwoju i przyszłość planety Ziemi.

Z informacji jakie były nam przekazywane wcześniej przez masowe środki przekazu, osiągnięcie tego punktu nie było takie oczywiste – gdyż wiele z nich przewidywało Armagedon – czyli całkowite zniszczenie Ziemi i całkowitą zagładę ludzkości. Z kolei informacje pozostawione przez Majów, jak również pochodzące od plemion tubylczych, mówiły nie o zakończeniu swiata, ale o koncu 26 tysięcznego cyklu i poczatek Złotej Ery ludzkości.

To My tworzymy otaczającą nas rzeczywistość. Każda myśl i każde działanie tworzy zmarszczki w nieskończonym polu świadomości.  Mamy większą moc niż zdajemy sobie z tego sprawę. Nasze myśli filtrują energię według określonych częstotliwości i następnie jest ona filtrowana przez nasze emocje i ostatecznie realizuje się jako rzeczywistość. Kształtujemy rzeczywistość na tej planecie, nie obawiajmy się prosić o to czego naprawdę chcemy. Proś a otrzymasz.
Decyzja, jest dużo bardziej efektywna jeżeli pochodzi z naszej obecności Jam Jest ( polączenie z Wyzszą Jaznią). Musimy być kryształowo czyści i spójni z tym czego chcemy i nie możemy się w tym wahać.

Podobny obraz

Tworz w swoim umysle wizje pięknego, szczęsliwego świata, pełnego miłosci i pokoju – a własnie w takim świecie przyjdzie Ci życ.
Przywołanie i determinacja (wola) wiąże się z wykorzystaniem naszych emocji do napędzania przepływu energii, jak również wyobraźnia i wizualizacja szczegółowych detali tego czego chcemy.  Oczekujmy tego bez obsesji.  Właściwie pozwalajmy temu dziać się.  Nie ma znaczenia czego chcesz.  Nie poddawaj się, jeżeli czegoś naprawdę pragniesz. Rothschildowie wiedzą to i wytrwali bez względu na trudności. Tak wlasnie stworzyli niewolniczy matrix w ktorym dzisiaj żyjemy.

Do ostatecznych zmian pozostało nam jakies 8 do 13 lat. To kilka lat procesu podczas którego, będzie odchodziła „stara energia” zarówno ziemi jak i ludzkości. Ta zmiana energii „starej” na „nową” – znajdzie swoje odzwierciedlenia w zmianach społecznych, ekonomicznych, finansowych, pogodzie, oraz w strukturze Ziemi, co będzie się przejawiało zjawiskami sejsmicznymi. Jest to związane z inercją starej energii, która musi ustąpić miejsca wchodzącej nowej energii.

Obecnie, obserwujemy to w każdym aspekcie naszego funkcjonowania, zarówno na płaszczyźnie osobistej jak i społecznej. W miejsce dotychczasowych struktur i układów politycznych wchodzą nowe. To samo obserwujemy na rynkach finansowych, gdzie następuje załamanie i w to miejsce powstają nowe rozwiązania o zupełnie odmiennej strukturze funkcjonowania. Wszystkie te zmiany i to, w jaki sposób będą się odbywały, w jakim to będzie tempie, jest zależne głównie od rozwoju i wzrostu świadomości „indywidualnego człowieka”. Poprzez własny indywidualny rozwój, wpływamy na zbiorową świadomość.

Nadchodzi Złoty Wiek ludzkości, to na czym każdy z Nas powinien się teraz skupić to współpraca I porozumiewanie się ze światem z poziomu serca.

Transformacja globalnej świadomości ludzkiej z opartej o funkcjonowanie umysłu świadomości trzeciowymiarowej na opartą o przestrzeń serca świadomość pięciowymiarową oznacza m.in, że kończy się ewolucyjna faza ciężkiej nauki i ciężkich doświadczeń, które od zarania dziejów są udziałem ludzkości. Źródłem i przyczyną tych doświadczeń jest zakorzeniony głęboko w nas strach oraz iluzja naszej separacji, którą stwarza nasz trzeciowymiarowy umysłu.

Pamiętajmy, że jako rasa ludzka tkwimy uwarunkowani wewnątrz i pod wpływem trzeciowymiarowej ziemskiej matrycy od wielu tysiącleci, więc praca niezbędna do oczyszczenia i wzniesienia swojej świadomości ponad dualistyczną matrycę Ziemi 3W, wymaga prawdziwego i sumiennego zaangażowania. Każdy kto się naprawdę zaangażuje, zobaczy efekty bardzo szybko. Osobista praca każdego, jest równocześnie pracą na poziomie planetarnym.

Kluczami w tym procesie są zrozumienie, odwaga, pokora, pasja, wytrwałość i determinacja. Zrozumienie, że ma się mnóstwo programów, przekonań i nawyków, które po prostu szkodzą i ograniczają, nie pozwalając w ten sposób przejawić pełnie światła, potencjału, szczęścia i miłości, która jest w nas. Zrozumienie, że to my – stan naszej świadomości – odpowiada za to jak się czujemy i jaką rzeczywistość wokół siebie budujemy. Odwaga i pokora, aby przyznać się przed samym sobą, że dotychczas szło się przez życie z błędnymi przekonaniami. Odwaga również po to, aby porzucić to co stare i otworzyć się na nowe. Wytrwałość i determinacja, ponieważ tak jak w każdej innej dziedzinie życia, wraz z upływem czasu, coraz mocniej zaczynają być widoczne efekty wykonanej pracy. Jeżeli wiemy po co to robimy, w jakim kierunku dzięki temu zmierzamy oraz widzimy i odczuwamy po sobie namacalne efekty to naturalnie stanie się to naszą pasją, tym żarem w sercu, który będzie pchał nas do przodu i spowoduje, że staniemy się gotowi całkowicie poświęcić się własnemu rozwojowi.

Gotowość ma początek przede wszystkim w świadomości – zrozumieniu swoich uwarunkowań, ich destrukcyjnego wpływu, oraz tego, jak ugrzęźnięcie w trzeciowymiarowej matrycy oddaliło od pełni własnej istoty. Gotowość rodzi się z tęsknoty za powrotem do domu, którym jest pełnia świadomości, pełnia tego kim się jest w swej istocie.
Gotowość do odpięcia się z trzecio-wymiarowej matrycy Ziemi ma miejsce wtedy, gdy chcemy uwolnić naszą świadomość z przestrzeni umysłu i przenieść ją do przestrzeni ośrodka energetycznego serca, co oznacza, że tak naprawdę, umysł/ego oraz serce/dusza stają się zintegrowane i scalone. Dotychczas umysł żył w oderwaniu od serca, lecz od tej pory – przy przejściu świadomości do przestrzeni serca – serce staje się miejscem centralnego zarządzania i dowodzenia, zaś umysł na powrót łączy się i integruje z nim. Wszystko zaczyna się od wewnętrznej deklaracji, aby poddać własny umysł, ego woli serca, duszy. Tak, aby w ten sposób ego i dusza stały się jednością.

Pamiętajmy, ze niezależnie od tego na jakim etapie swojego procesu rozwoju świadomości jesteśmy, to już teraz jesteśmy doskonali, we właściwym miejscu i położeniu. Nawet wówczas gdy dostrzega się w sobie masę trzeciowymiarowych programów i blokad, a także zdaje się sobie sprawę z tego, że maja one decydujący wpływ na życie, relacje i samopoczucie. Najbardziej wartościową rzeczą jaką można w takim przypadku zrobić jest danie sobie czasu, otoczenie siebie samego opieką, spokojem, miłością i szacunkiem.

Na czym polega odpinanie z trzeciowymiarowej matrycy Ziemi? Co wchodzi w skład pracy jaką się wykonuje przy odpinaniu? Postaram się wymienić ważne moim zdaniem wskazówki, które mogą pomóc skutecznie tego dokonać.

Uwalnianie się, zostawianie za sobą wszelkich programów i uwarunkować trójwymiarowego umysłu jest wg mnie najważniejszą rzeczą do zrobienia w tej chwili. Jest to praca na teraz, której jako ludzie powinniśmy się podjąć. Jest to właśnie krok w kierunku częstotliwości Ziemi 5W, stawiany właśnie teraz. Krok, na którym warto się w stu procentach skupić. Próby podejmowania następnych kroków, mijają się z celem, jeżeli najpierw w pełni nie postawi się tego kroku.

Znalezione obrazy dla zapytania consciousness

ŚWIATŁO i BLASK ŚWIADOMOŚCI TRANSFORMUJE i OCZYSZCZA NAJSILNIEJ

„Wstąp w ogień samopoznania. Ogień ten Cię nie spali, spali tylko to, czym nie jesteś.”-Mooji.

Najpotężniejszym sposobem na skutecznie wyjście z przestrzeni oddziaływania trzeciowymiarowej matrycy jest korzystanie ze światła i mocy własnej świadomości – czyli po prostu nieustanne bycie świadomym. Świadoma obecność, zakotwiczona w teraźniejszości, skoncentrowana na naszym sercu, uwalnia nas od wszystkiego co trzyma przy umyśle 3W, co w konsekwencji automatycznie wywołując w nas przemianę. Wobec bycia świadomym tu i teraz, wszystkie identyfikatory i parametry trzeciowymiarowej matrycy nie mają prawa się ostać. Świadomość, poprzez moc naszej obecności oraz samoobserwację roztopi z biegiem czasu nasze programy, uwarunkowania, reakcje, postępowania, nastroje, lęki i pragnienia, które wywodzą się i są zakorzenione w trzeciowymiarowym umyśle. Nic co jest ciemne nie ma możliwości przetrwać przy obecności światła. Dlatego oświetlając własną istotę blaskiem świadomości, wszystko co jest w nas domeną trzecio-wymiarowego uwarunkowania jest sukcesywnie rozpuszczane. Będąc świadomym i obecnym w każdej chwili, samoczynnie dostrajamy się do częstotliwości serca 5W, a to już samo przez się uwalani i oczyszcza wszelkie obecne w nas trzecio-wymiarowe wzorce, programy i nawyki.

Taka jest po prostu natura świadomości. Podobnie jak ogień przyłożony do lodu, roztapia tenże lód. Lecz nie można oczekiwać, że lód się roztopi, gdy przyłoży się do niego ogień jedynie co jakiś czas i na krótką chwilę. Dlatego kluczowe w wykorzystywaniu blasku własnej świadomości, w celu uwolnienia i wzniesienia się ponad trzecio-wymiarową matryce są zaangażowanie, konsekwencja i wytrwałość. Nie można starać się być świadomym od czasu do czasu i spodziewać się wielkich efektów.

Gdy koncentrujemy się w stanie świadomości na swoim sercu, będąc obecnym w teraźniejszości, trwając poza myśleniem, odczuwając wewnętrzną ciszę, wtedy nasza duszą łączy się z umysłem. Będąc świadomym podąża się równocześnie dwóch kierunkach – uwolnienia z matrycy 3W oraz podpinania pod matrycę 5W – tego nie da się oddzielić.

Podobny obraz

SAMOOBSERWACJA

„Umiejętność obserwowania bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji.” – Jiddu Krishnamurti.

” Obserwowanie, bycie świadkiem, nie jest czynnością umysłu, lecz duszy, świadomości. Nie jest procesem umysłowym. Kiedy obserwujesz, umysł się zatrzymuje, przestaje istnieć. [..] Bycie świadkiem to rewolucja. To radykalna zmianach zachodząca u samych korzeni. Powołuje do życia zupełnie nowego człowieka, ponieważ uwalnia twoją świadomość od wszelkich uwarunkowań […] Cokolwiek robisz, niechaj zawsze towarzyszy ci jedna rzecz: bądź świadomy siebie. Jesz – bądź świadomy siebie. Chodzisz – bądź świadomy siebie. Słuchasz, mówisz – bądź świadomy siebie. Kiedy jesteś zdenerwowany, bądź świadomy. W chwili kiedy ogarnia cię złość, bądź świadomy, że złość jest w tobie. To ciągłe pamiętanie o sobie wyzwala w tobie pewną subtelną energię. Krystalizuje się twoja Istota. […] Jesteś czystą świadomością. Gdy otoczy cię chmura gniewu, po prostu obserwuj ją – pozostań uważny, abyś nie zaczął się z nią utożsamiać. Rzecz w tym, by nie utożsamiać się z problemem. Kiedy to pojmiesz, przestaniesz mieć „tak dużo problemów” – ponieważ klucz, ten sam klucz – świadomość, otworzy wszystkie zamki. Tak samo jest ze złością, żądzą, z nałogiem, z seksem. Tak jest ze wszystkim, do czego jest zdolny umysł„

 

Osho – „Świadomość”

Żeby uwolnić się z programów umysłu, najpierw trzeba je rozpoznać. Niestety większość ludzi przeżywa swój czas na Ziemi w głębokiej nieświadomości, po prostu nieustannie i automatycznie odtwarzając nabyte od najwcześniejszych lat swojego życia, lub zabrane ze sobą z poprzednich wcieleń, programy trzeciowymiarowego umysłu. Nie da rady uwolnić się z czegoś, z czego nawet się w sobie nie rozpoznaje. Nie zrobimy tego dopóki utożsamiamy się z treścią swojego umysłu. Utożsamianie się z umysłem ma miejsce w przypadku gdy nasza uwaga jest zwrócona na zewnątrz nas, co jest we współczesnym świecie powszechne. Wtedy (zazwyczaj nieświadomie) jest się pod wpływem programów własnego umysłu. Dopiero po przekierowaniu uwagi, świadomości do własnego wnętrza – dając tym samym początek procesowi samoobserwacji siebie – pojawia się potencjał i możliwość wyjścia spod jurysdykcji własnego trzeciowymiarowego umysłu. Powoli i sukcesywnie wszystko co jest produktem umysłu 3W zaczyna złuszczać się i naturalnie odpadać.

Wszelkie uwarunkowania własnego umysłu 3W można rozpoznać i uświadomić sobie dopiero gdy nabędzie się umiejętności samoobserwacji siebie. Dopóki myślisz i utożsamiasz się z tym co myślisz, to działasz i znajdujesz się cały czas wewnątrz, w obrębie uwarunkowań umysłu 3W – funkcjonujesz i żyjesz automatycznie. Gdy człowiek zaprzestanie utożsamiać się z treścią myślową przepływającymi przez jego uwarunkowany umysł 3W (zrozumie, że myśli i emocje nie są nim, tylko czymś co doświadcza i co przez niego przepływa), oraz z wytworzoną przez ten umysł ograniczoną, fałszywą i odseparowaną formą „ja”, z której do tej pory czerpał całą swoją tożsamość, dopiero wtedy będzie w stanie jako neutralny świadek-przestrzeń poddać się samoobserwacji, uświadamiając sobie po kolei wszystkie poziomy zaprogramowania umysłu 3W. W momencie gdy sobie uświadomi konkretny poziom oprogramowania, wtedy dopiero będzie w stanie się z niego uwolnić.

Jest to pierwszy z ważnych, decydujących kroków w przechodzeniu na nową, wzorcową matrycę Ziemi 5W (jednoczesnym odpinaniu się od starej matrycy Ziemi 3W). Dopóki utożsamiasz się z treścią własnego umysłu i z formą własnego „ja” przez ten umysł stworzoną, to w dalszym ciągu zasilasz i jesteś sam zasilany przez matryce Ziemi 3W. Z kolei za każdym razem gdy przechodzisz, przestawiasz się na „tryb samoobserwacji”, to „wyciągasz” swoją świadomość z przestrzeni umysłu 3W. Przenosisz się wtedy w kierunku swojej prawdziwej istoty i natury JA JESTEM – czystej i nieuwarunkowanej świadomości – czyli zwracasz się w kierunku częstotliwości Ziemi 5W, zaczynasz podpinać się pod matrycę Ziemi 5W. Utożsamiając się z umysłem zasilasz go energią, zaś obserwując umysł odbierasz mu energię. Tak więc samoobserwacja jest elementem wychodzenia z przestrzeni umysłu.

Podobny obraz

Istnieje pewna zależność: Im skuteczniej człowiek jest się w stanie uwalniać z programów i szablonów umysłu 3W (im sprawniej potrafi się wyjść poza matrycę Ziemi 3W), tym siłą rzeczy automatycznie będzie w stanie dostrajać się do częstotliwości Ziemi 5W (przepinać się na nową matrycę Ziemi 5W, być przez nią zasilanym).
Narodziny wewnętrznego obserwatora są początkiem uzyskania kontroli nad przestrzenią swoich myśli i emocji – podążania w kierunku wewnętrznej ciszy – co jak opiszę w dalszej części tego posta jest kolejnym ważnym czynnikiem umożliwiającym skuteczne wzniesienie się ponad matrycę Ziemi 3W.

„Gdy przestaniesz całkowicie utożsamiać się z formami, wówczas świadomość – to, kim jesteś – wyzwala się ze swojego uwięzienia w formie. To wyzwolenie jest początkiem powstawania przestrzeni wewnętrznej. Pojawia się ona jako cisza, subtelny spokój głęboko w tobie, nawet w obliczu czegoś, co wydaje się złe. Nagle wokół danego wydarzenia tworzy się przestrzeń. Istnieje ona także wokół emocjonalnych wzlotów i upadków, nawet wokół bólu. Nade wszystko jednak przestrzeń ta znajduje się pomiędzy twoimi myślami. A z niej emanuje spokój, który jest „nie z tego świata”, bo ten świat jest formą, a spokój jest przestrzenią. […] Umysł ludzki wypełniony jest sekwencjami myśli, jednych po drugich. Jest to wymiar świadomości przedmiotów, który stanowi dominującą rzeczywistość u ludzi i dlatego w ich życiu nie ma harmonii. Aby nasza planeta mogła wyleczyć się z obłędu, a ludzie wypełnili swoje przeznaczenie trzeba zrównoważyć świadomość przedmiotów świadomością przestrzeni. […] Największą przeszkodą w odkrywaniu przestrzeni wewnętrznej w odnajdywaniu doświadczającego, jest to, że tak silnie zaczynasz się angażować w doświadczenie, iż gubisz w nim siebie. To znaczy świadomość gubi się we własnym śnie. Każda myśl, każda emocja i każde przeżycie pochłaniają cię tak bardzo, że w rzeczywistości znajdujesz się w stanie podobnym do snu. Od tysięcy lat w takim stanie żyje cała ludzkość”.

Eckhart Tolle

WCHODZENIE W TERAŹNIEJSZOŚĆ

Samoobserwacja jest możliwa jedynie w teraźniejszości, wolna od jakichkolwiek śladów przeszłości czy projekcji przyszłości. Obserwując własny umysł otwieramy jednocześnie wymiar niepodlegający czasowi – obecność tu i teraz. Utożsamianie się z umysłem zawsze tworzy czas. Myślenie – będące owocem umysłu – wprowadza do naszego życia koncept przeszłości i przyszłości. Wchodzenie w teraźniejszość jest wyswobadzaniem się wpływu i ograniczeń stwarzanych przez linearną percepcje czasu. Czas i umysł są ze sobą nierozerwalnie związane. Nasz umysł opiera całe swoje działanie na związku i relacji z przeszłością lub przyszłością, bez których nie jest w stanie funkcjonować (wystarczy wymienić, że stwarzane przez umysł poczucie własnej tożsamości oraz wszelkie identyfikacje są rezultatem przeszłości), dlatego wchodzenie w teraźniejszość oznacza jednoczesne wychodzenie z umysłu 3W.

Umiejętność przebywania w teraźniejszości jest kluczem dla naszej dalszej ewolucji świadomości, ponieważ w tym stanie przekraczamy ograniczenia naszego mentalnego ego. Teraźniejszość jest bramą do pięciowymiarowej świadomości, a wchodząc do tej bramy automatycznie uwalniamy się z przestrzeni działania trzeciowymiarowego umysłu. Droga z trzeciego wymiaru w kierunku piątego przechodzi się przez wąską furtkę, którą jest teraźniejszość.

Bycie obecnym tu i teraz z początku może być dosyć trudne, ponieważ jesteśmy niesamowicie mocno uwarunkowani, aby nasza świadomość była skupiona na wszystkim tylko nie na chwili obecnej. Tak naprawdę mało kto usłyszawszy pierwszy raz o mocy teraźniejszości, zdaje sobie sprawę czym jest doświadczenie pełni momentu tu i teraz. Dla większości osób, które nie odkryły w sobie tego stanu świadomości, kojarzy się to ze stereotypowym „carpe diem” – cieszeniem się dzisiejszym dniem, zapomnieniem o swoich obowiązkach itd.

Głębokie doświadczenie chwili obecnej wiąże się z wykroczeniem poza mentalne oprogramowanie umysłu, wyjściem z ucisku własnego ego, wyzwoleniem naszej świadomości z linearnej percepcji i konstruktu czasu. Jest to stan świadomości, a nie rodzaj podejścia do życia, czy pewna filozofia życiowa.

Zauważmy jak często w ciągu dnia jesteśmy nieobecni tu i teraz. Wykonując różne czynności, myślami jesteśmy zazwyczaj gdzie indziej. Bywa nawet, że do tego stopnia odpływamy w swoich myślach, że jesteśmy zupełnie nieobecni. Np. gdy ktoś się zamyśli jadąc samochodem, to pod koniec drogi może nawet nie pamiętać dokładnie trasy, którą przejechał. W innym przypadku, gdy czeka nas ważne wydarzenie w niedalekiej przyszłości, to wiązany z nim stres powoduje, że jesteśmy odcięci od rzeczywistości wokół nas. Orbitujące wokół tego wydarzenia myśli, zatroskanie, różne emocje sprawiają, że nie ma nas tu i teraz. Podobnie jak w sytuacji gdy mocno żałujemy czegoś co zrobiliśmy lub nie zrobiliśmy w przeszłości. Niemożność pogodzenia się z tym, nieustanne wracanie do tego, także wpływa na to, że nie jesteśmy w stanie odczuwać chwili pełni chwili obecnej.

Istnieją dwie zupełnie odmienne przestrzenie doświadczania tej samej rzeczywistości. W jednym przypadku – gdy zamkniemy i zapętlimy się we własnych umyśle – omija nas cała moc teraźniejszości. Przebywamy wtedy we własnych mentalnych projekcjach, które są związane z przeszłością, przyszłością, innym miejscem, inną osobą itd. Wraz za tym podąża nasz cały ładunek emocjonalny, przez co nasze ciało i umysł ulegają napięciu. W drugim przypadku, gdy jesteśmy całkowicie zanurzeni w teraźniejszości, nie ma nas wtedy w umyśle. Jesteśmy wolni od myśli i programów umysłu 3W, sekunda po sekundzie wyciągając esencję z każdej kolejnej chwili. Odprężają się wtedy umysł i ciało. Warto pamiętać o tym, że w takim czystym stanie świadomości odnajdziemy również wszystkie odpowiedzi i rozwiązania problemów, którym na co dzień poświęcamy tak dużo uwagi, troski oraz myśli. Dzięki temu, że zaprzestaliśmy stawiać wokół siebie mentalne i emocjonalne mury, odpowiedzi same przyjdą do nas łatwą i naturalną drogą.

Bycie obecnym w teraźniejszości oznacza pełną akceptację, wdzięczność i otwartość na to co dana chwila przynosi i objawia. Teraźniejszość jest przestrzenią wyciszenia i wyjścia poza umysł. To stan nie-myślenia, lecz czucia. To stan, w którym nie stawiamy żadnego oporu. W tym stanie nasza wibracja „strukturyzuje się” w kierunku wzorcowej. Wtedy naprawdę harmonizujemy się z samym sobą, dopuszczając do siebie całą swoją moc. Zanurzając się w tu i teraz stapiamy się ze wszystkim co istnieje – z samym życiem – niknie wtedy identyfikacja i poczucie swojego „ja”, dzięki czemu wychodzimy poza ramy i koleiny umysłu, co automatycznie oznacza wychodzenie z matrycy 3W. Dlatego zakorzenianie się w teraźniejszości jest potężną praktyką prowadzącą do wyjścia z matrycy 3W. Ponieważ życie jest jedną chwilą, która trwa wiecznie, docierając do sedna chwili obecnej, „dokopujemy się” również do źródła mocy i siły, którą jest życie.

Eliminowanie czasu z własnej świadomości jest eliminacją ego, umysłu. To jedyna prawdziwie duchowa praktyka. Gdy mówimy o eliminowaniu czasu, nie chodzi rzecz jasna o czas zegarowy, bo jest to czas używany do celów praktycznych, takich jak umawianie się na spotkania lub planowanie wycieczki. Bez czasu zegarowego prawie niemożliwe stałoby się funkcjonowanie w tym świecie. Mówimy tu raczej o eliminowaniu czasu psychologicznego, to znaczy bezustannego zajmowania się naszego egotycznego umysłu przeszłością i przyszłością i niechęci do jednoczenia się z życiem, które polega na tym, by żyć w zgodzie z nieuchronnym istnieniem (ang. isness) chwili teraźniejszość”

Eckhart Tolle

„Ktokolwiek przykłada rękę do pługa a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”

(Łk. 9,62)

Eliminując mentalną koncepcję i projekcję czasu otwieramy naszą percepcję na wymiar, w którym naszym udziałem staję się głębszy wgląd, pozwalający dostrzec wszystko poza swoją tymczasową formą, w którą przyodziewa się manifestująca się na różnoraki sposób zawarta we wszystkim jedna, uniwersalna świadomość.

Praktyka samoobserwacji pomoże nam rozpoznać kiedy i jak często w ciągu dnia nasza świadomość „ucieka” w przeszłość albo przyszłość. Z biegiem czasu, gdy uda się coraz głębiej i na dłużej zakotwiczać swoją świadomość w teraźniejszości, dużo łatwiej i skuteczniej jest odkryć w sobie różne warstwy uwarunkowań własnego umysłu, ponieważ z tej perspektywy zupełnie inaczej – czyściej – patrzy się na siebie samego. Również dużo łatwiej i skuteczniej wtedy jest wyzwolić się, pozostawić za sobą programy i łańcuchy własnego umysłu, które są zasilane i podtrzymywane głównie iluzją odseparowania własnego „ja” od reszty stworzenia oraz linearną percepcją czasu.

Warto nauczyć się koncentrować uwagę na teraz jako jedynej sekwencji czasu. Oprócz tego, że uwalnia to naszą świadomość z przestrzeni umysłu, to również dzięki temu przyłączane są do nas energetyczno-wibracyjne wzorce piątego wymiaru. Kolektywnie, im mniej ludzka świadomość będzie „rozbiegana” na co dzień po czasie linearnym (uwarunkowana i związana z mentalnymi projekcjami przeszłości lub przyszłości), a mocniej zakotwiczona na teraźniejszości, tym bardziej będziemy gotowi zbiorowo dokonać wejścia w piąty wymiar.

Osoby na całym świecie, które obecnie angażują się w sfokusowanie swojej świadomości na teraźniejszości, można uznać za jednych z pionierów – „komórki imaginalne” ludzkości – rozpoczynających, wzmacniających i przyspieszających proces przekalibrowania globalnej, zbiorowej świadomości ludzkiej ze świadomości trzeciowymiarowej na świadomość pięciowymiarową.

Polecam w ciągu dnia jak najczęściej praktykować ćwiczenie „wchodzenia w teraźniejszość”. Wykonując jakąkolwiek czynność postarajmy się robić to w stu procentach świadomie. Zostawmy wtedy umysł, rezygnując z nadawania jakichkolwiek etykietek i identyfikacji wszystkiemu znajdującemu się dookoła nas. Niech wszystko będzie świeże i nowe, jakbyśmy po raz pierwszy to zobaczyli. W ten sposób dostrzeżemy zawartą we wszystkim co istnieje, jedną, uniwersalną świadomość, będącą źródłem wszystkiego.

Pozostawmy myślenie na rzecz czucia. Zaczynając od nas – sekunda po sekundzie – odczuwamy i uświadamiamy sobie własny oddech, bicie serca, wszystkie części swojego ciała (przepływającą przez nie energię życiową). Staramy się wykorzystując swoje zmysły, odczuć jak najwięcej sygnałów i bodźców docierających do nas z zewnątrz. Poprzez zmysł wzroku uświadamiamy sobie jak najwięcej szczegółów znajdujących się dookoła nas, niezależnie czy jesteśmy w pokoju, na ulicy, czy gdzieś w plenerze. Naszym słuchem rejestrujemy docierające do nas subtelne warstwy dzwięków. Jednocześnie bądźmy świadomi ciszy jaka jest pomiędzy dźwiękami oraz przestrzeni, w której jest zawarte wszystko dookoła nas.

Na początku praktykowania teraźniejszości jest zazwyczaj bardzo ciężko utrzymać dłuższą uwagę na obecnej chwili, ponieważ myśli nieustannie do nas przychodzą i odwodzą nas od tu i teraz. Polecam, aby z początku nie starać się na siłę jak najdłużej przebywać w teraźniejszości, lecz skupić się raczej na tym, aby jak najczęściej (nawet na krótką chwilę) „logować się” do teraźniejszości. Moim zdaniem lepiej w ciągu dnia dwadzieścia razy po jednej minucie być obecnym tu i teraz, niż jeden raz dwadzieścia minut. Chodzi o to, że dzięki takiemu częstemu, nawet kilkusekundowemu byciu obecnym tu i teraz wytrącamy umysł z potężnego uwarunkowania czasem linearnym i przymusem myślenia. Naprawdę wystarczy zatrzymać się na parę sekund – zaprzestać myśleć, być po prostu obecnym – wykonując jakąkolwiek prostą czynność, np. jadąc windą, robiąc jedzenie czy stojąc w kolejce. Praktykowanie tego po pewnym czasie spowoduje, że będzie nam łatwiej na coraz dłuższe momenty, zakotwiczać naszą świadomość w teraźniejszości.

Takie regularne i częste, wyciągające naszą świadomość z umysłu „piki” bardzo silnie i skutecznie „rozmiękczają” twardą strukturę naszego trzeciowymiarowego umysłu. Można dla lepszego zobrazowania wyobrazić sobie to jako wyciąganie po jednej cegle z muru, który tworzy konstrukt umysłu. Osłabia i rozpuszcza się w ten sposób trwające od tysiącleci zbiorowe uwarunkowanie, które więzi i ogranicza nasza świadomość jedynie do działania w przestrzeni umysłu 3W. Analogicznie do plasteliny, która dopiero gdy stanie się miękka daje potencjał realnej zmiany kształtu, nasz umysł, dzięki temu, że stanie się po pewnym czasie „luźniejszy”, umożliwi nam o wiele łatwiejsze wyswobodzenie się z różnych mechanizmów i programów, z których być może od wielu lat próbujemy nieskutecznie wyjść, a które mogą nas najmocniej spajać z trzeciowymiarową ziemską matrycą. Mogą to być np. nasze nałogi, złe nawyki, sabotujące i destrukcyjne wzorce zachowań i postaw, natłok myśli i zbyt silne przywiązywanie się do nich, brak umiejętności kontrolowania emocji itd.

3. PRACA NAD UWALNIANIEM CIĘŻKIEGO EMOCJONALNEGO BAGAŻU 3W

Jest to też w dużej mierze praca z własną podświadomością. Ciężki emocjonalny gruz tworzący wiele węzłów i blokad zalega w naszym całym ciele – w pamięci komórkowej oraz w DNA – tak naprawdę od tysięcy lat, ponieważ na poziomie zbiorowym, jesteśmy genetycznie mocno obciążeni emocjami, które są gromadzone i podtrzymywane od bardzo dawna. Emocje te są po prostu wzorcami częstotliwości zalegającymi naszą pamięć komórkową. Wzorce takich emocji jak lęk, poczucie winy, wstyd, rozpacz czy smutek niesamowicie wiążą nas z trzeciowymiarową matrycą, jednocześnie odcinając nas od wyższych pasm częstotliwości. Cały ten bagaż destrukcyjnych emocji blokuje nasz potencjał wejścia w zakres pięciowymiarowych częstotliwości. Dlatego tak ważne jest ich uwalnianie i transformowanie, aby nasza przeszłość była historią pozbawioną przytłaczającego emocjonalnego ładunku. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak często w ciągu dnia czujemy się, zachowujemy i reagujemy pod wpływem nagromadzonych w naszej pamięci komórkowej emocjonalnych ran i blokad.

Tutaj również bezcenne i kluczowe jest praktykowanie samoobserwacji i bycie obecnym w teraźniejszości, ponieważ obie te czynności z biegiem czasu coraz skuteczniej rozpuszczają emocje zalegające w naszym całym ciele i DNA. Samo przebywanie w teraźniejszości aktywuje przestrzeń serca, w której może istnieć dużo ran emocjonalnych, które na przestrzeni wielu lat w sobie tłumiliśmy i dusiliśmy.

Bardzo ważną czynnością jest dążenie do tego, aby nasza przeszłość była pozbawiona ciężkiego emocjonalnego i psychicznego ładunku. Można sobie wyobrazić nasz bagaż przeszłości – zalegające w nas emocje, niewyleczone rany – jako ciężary, które przymocowują nas do trzeciowymiarowej matrycy. Wszystko to po prostu nas niesamowicie blokuje. Dlatego nawet gdy poświęcimy się szczerej i sumiennej pracy nad wychodzeniem z wzorców i programów umysłu 3W, a nie „uleczymy” swojej przeszłości, to będzie nas ona sabotować i ściągać z powrotem w przestrzeń trzeciowymiarowego umysłu, utrudniając nam po prostu dokonywanie zmian w sobie.

Wiadomo, przeszłości się nie zmieni, jest jaka jest. Uleczenie przeszłości polega na spojrzeniu na nią z innej perspektywy – na pogodzeniu się z nią, zaakceptowaniu wszystkich wydarzeń, wybaczeniu sobie i innym. Zrozumienie, że wszystko co nas spotkało w życiu służyło ostatecznie – z poziomu duszy – naszemu rozwojowi, a także było na głębszym poziomie naszym dziełem i wyborem, często zupełnie nieświadomym. Ważne jest również zrozumienie, że gdziekolwiek jesteśmy, cokolwiek się dzieje w naszym życiu to ma to sens i jest na dany moment dla nas odpowiednie i właściwe. Głębokie uświadomienie tego pozwoli zaakceptować i pogodzić się z wszelkimi dotychczasowymi błędami, decyzjami i wyborami, przez które uważamy, że jesteśmy w takiej sytuacji życiowej, w której być nie powinniśmy. Jest to dużym i znaczącym krokiem do przodu w procesie uzdrawiania przeszłości, który również dodaje ogromnej siły i mocy w podążaniu ku poprawie warunków życia.

Im więcej uwolnimy ciężkich, destrukcyjnych, nagromadzonych przez lata emocji, tym łatwiej i sprawniej będzie przebiegał całokształt naszego wychodzenia z przestrzeni działania trzeciowymiarowego umysłu. Im lżejsze jest oddziaływanie przeszłości, tym łatwiej dokonywać gruntownych zmian w sobie. Im więcej się usunie emocjonalnego osadu, tym łatwiej wyjść i spojrzeć ponad własne ograniczenia. Im mocniej oczyści i uzdrowi się swoją przeszłość tym prościej i na dłużej można dostrajać swoją świadomość do pięciowymiarowego pasma częstotliwości. Łatwiej wtedy harmonizować się z przestrzenią swojego serca.

Znalezione obrazy dla zapytania consciousness

Podczas procesu uwalniania zaległych, skostniałych emocji, warto pamiętać o tym, aby „nie wchodzić” ponownie w wypływające, uwalniane, odchodzące od nas, niskowibrujące myśli i emocje, ponieważ wtedy „nasączamy się” nimi jeszcze bardziej (dużo ludzi podłącza się pod nie kiedy one wychodzą, zapętlając się tym sposobem). One wypływają, aby ostatecznie się od nich uwolnić. Dzięki samoobserwacji można je obserwować jako neutralny świadek, pozwalać im przepływać, bez żadnego zaangażowania emocjonalnego i osądu. Wybierając taką metodę i sposób, tego typu wypływające emocje będą powracać (przechodzić przez naszą świadomość) coraz słabsze, z coraz mniejszym ładunkiem i siłą rażenia, do momentu aż się całkowicie rozpuszczą i przetransmutują.

PORZUCANIE NAWYKÓW 3W, WYCHODZENIE PONAD TRZECIOWYMIAROWĄ PERCEPCJĘ

Żyjący pod jurysdykcją trzeciowymiarowej matrycy, człowiek doświadcza życia z perspektywy odbiory/ofiary wszystkiego co mu się przydarza. Nie zdaje sobie sprawy – jest zupełnie nieświadomy – że sam jest kreatorem wszystkiego w swoim życiu, decydującym o tym co wpuszcza i zaprasza do swojego doświadczenia życiowego. Dla przykładu, chociażby osądzając i krytykując wady czy sytuację życiową drugiego człowieka, wpuszcza się do własnego doświadczenia życiowego częstotliwość tego na czym skupia się swój osąd, tym samym staje się to oczywiście własnym wyborem i kreacją.

Wraz z przepinaniem się na pięciowymiarową matrycę stajemy się coraz bardziej świadomi swojej twórczej natury. Dlatego proces uwalniania świadomości z przestrzeni trzeciowymiarowego umysłu polega m.in też na tym, że rozpoznajemy i porzucamy wiele schematów myślowych, przekonań i wzorców postaw, które związane są z poczuciem bycia odbiorcą życia i rzeczywistości. Dotyczy to wszelkich wzorców, warunkujących i wiążących naszą świadomość z poczuciem bezsilności, wynikającym z błędnego przekonania, że rzeczy nam się w życiu po prostu przydarzają.

Akceptując to, że sami jesteśmy twórcami własnych przeżyć, oraz że mamy moc kreowania przestrzeni swojego życia, zapraszania do niej wszystkiego czego chcemy, a także rozumiejąc, że wszystko co nas spotyka służy naszemu rozwojowi, odblokowujemy uwarunkowanie bycia ofiarą, któremu kolektywnie jako cała ludzkość podlegamy. Jest to kolejna ważna praca do wykonania, którą podejmują się obecnie na całym świecie „komórki imaginalne ludzkości”, w celu transformacji globalnej świadomości ludzkiej.

W trzeciowymiarowej matrycy to co dzieje się na zewnątrz nas decyduje o tym jak się czujemy i co myślimy. Jest to kolejne oblicze bycia ofiarą i odbiorcą rzeczywistości. W pięciowymiarowej matrycy sami decydujemy o tym jak się chcemy czuć i co chcemy myśleć w każdej chwili życia, niezależnie co się w nim wydarza. Jest to droga do własnego mistrzostwa. Życie jest procesem tworzenia, lecz większość ludzi żyje tak jakby je odtwarzało. Warto więc pracować nad tym, aby nauczyć się samemu decydować o tym jak się czujemy i reagujemy na wszystko. Warto odzyskać własną suwerenność. Oznacza to wyzbycie się wielu nawyków i modeli zachowań.

Poza tym opłaca się również pracować nad rezygnacją z wielu innych programów trzeciowymiarowego umysłu, które wiążą nas z parametrami matrycy 3W (głównie separacja, czas linearny, dualizm). Takimi wzorcami są m.in – żal, uraza, poczucie winy, obwinianie, gniew, rozpamiętywanie, oczekiwanie, osądzanie, krytykowanie, wywyższanie się itd. Wiele tego typu wzorców mamy w sobie zakodowanych od najwcześniejszych lat dzieciństwa. Transmutując wszystkie tego typu nieharmonijne wzorce, które generują masę niepotrzebnego bólu, poczynimy duży krok do przodu w kierunku wyjścia z trzeciowymiarowej matrycy. Sama rezygnacja z osądu, otwiera nasze serce na współczucie, co automatycznie przestraja nas na świadomość pięciowymiarową. Również ważne jest rozpuszczanie wszystkich ideologicznych różnic, które tworzą w naszym życiu iluzję poczucia separacji z drugim człowiekiem.

Warto pracować nad tym, aby stopniowo rozszerzać pole swojej percepcji, obejmując w ten sposób coraz wyższe częstotliwości Planety. Efektem tego będzie gruntowna zmiana u podstaw w postrzeganiu siebie oraz wszystkiego. Taka transformacja oznacza życie w całkiem nowy sposób. Przeobraża poczucie bycia ofiarą i odbiorcą życia w bycie świadomym kreatorem. Jest to kluczowym krokiem na drodze transformacji świadomości do częstotliwości piątego wymiaru.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE MYŚLI I EMOCJE, PATRZENIE POD KĄTEM TEGO JAKĄ RZECZYWISTOŚĆ ONE WYKREUJĄ

Nabyta wiedza i zrozumienie dotycząca tego, że poprzez nasze myśli, uczucia i przekonania sami powołujemy do istnienia swoją rzeczywistość, pełne zrozumienie mechanizmu i praw, na zasadzie których świadomość stwarza rzeczywistość, a także praktyka nieustannej samoobserwacji, powodują, że jesteśmy w stanie z biegiem czasu coraz bardziej odkrywać w sobie różne powtarzające się schematy form myślowych, przekonania oraz wzorce zachowania i reagowania, które zawierają ładunek negatywny i kreują w naszym życiu na wielu poziomach niedobór, dysfunkcje i ograniczenie. To kolejny bardzo ważny czynnik na drodze do wyjścia z trzecio-wymiarowej matrycy. Moim zdaniem tutaj rozpoczyna się prawdziwe wzięcie odpowiedzialności za siebie i swoje życie. Przejmując odpowiedzialność za moc własnej kreacji wchodzimy na ścieżkę tworzenia Nowej Ziemi.

Większość ludzi przeżywając swoje emocję czy emitując w eter negatywne i szkodliwe myśli jest pogrążona w „błogiej i wygodnej nieświadomości”, które każe im wierzyć w to, że coś lub ktoś jest za to odpowiedzialny. Zawsze znajdziemy sto powodów i usprawiedliwień, aby wejść w niskie emocje lub myśli. Wmawiamy sobie, że przyczyna znajduje się oczywiście na zewnątrz nas. Jest to jeden z programów trzeciowymiarowego umysłu o największej sile oddziaływania. A ponieważ podlegają niemu praktycznie wszyscy, wydaje się on czymś normalnym, oczywistym i naturalnym – jednym słowem ludzkim. Nasza „błoga nieświadomość” wmawia nam oprócz tego, że coś lub ktoś jest winny temu jak myślimy i co czujemy, również to, że nasze myśli i emocje nie mają żadnego wpływu i konsekwencji na kształt naszej przyszłości, przebiegu naszego życia.

Jest to całkowicie odwrócony i zafałszowany obraz rzeczywistości, ponieważ tak naprawdę zawsze tylko my jesteśmy odpowiedzialni za to co myślimy i co czujemy, a także każda nasza myśl, emocja, uczucie przyczyniają się do kreacji obrazu naszego życia.

Dlatego naprawdę warto, obserwując siebie, z jednej strony – cofając się wstecz – znajdywać w sobie źródło i przyczynę takich a nie innych myśli, emocji czy przekonań, z drugiej strony – wybiegają w przód – być świadomym tego jaką rzeczywistość powołujemy poprzez nie do istnienia.

Polecam wrobić nawyk stawiania sobie samemu pytania o to, dokąd zaprowadzą nas w dłuższej perspektywie generowane przez nas w danej chwili myśli i emocje. Warto iść przez życie z tą obecną w tle czujną samoświadomością, która dostrzega i jest wyczulona oraz skupiona na tym aspekcie. Duchowa świadomość zaczyna się na poziomie mentalnym, więc koniecznym krokiem są zmiany na tym poziomie, czyli korygowanie i zastępowanie wszelkich negatywnych, szkodliwych i ograniczających myśli i przekonań, a także praca w obszarze własnych emocji.

 

Emocje i myśli są naszym „spoiwem z rzeczywistością” – językiem, za którego pośrednictwem komunikujemy się z rzeczywistością. Niemal w każdej sekundzie generujemy jakąś myśl lub czujemy jakąś emocję. Tworzą one nasz osobisty wibracyjny wzorzec sygnału, który emitujemy w Wszechświat, projektują wyraz i kształt naszego życia. Emocje są także kluczem do naszych przekonań, ponieważ stoją bezpośrednio za nimi. Przepływające przez nasze umysły myśli są w głównej mierze uwarunkowane przez nasze przekonania. Emocje wraz z przekonaniami wpływają na kształt naszego postrzegania. Wszystko to definiuje stan naszej świadomości. Ponieważ trzeci i piąty wymiar są tak naprawdę częstotliwościami naszej świadomości, zmiana jakości własnych myśli i emocji oraz przede wszystkim odzyskanie pełnej kontroli nad nimi, czyli umiejętność stałego przebywania w ciszy emocjonalnej i mentalnej są kolejnymi kluczowymi czynnikiem w procesie przechodzenia z matrycy trzeciowymiarowej do pięciowymiarowej.

 

AKCEPTACJA I NIE STAWIANIE OPORU

”Duchowe zrozumienie polega na tym, że z całą jasnością zdajesz sobie sprawę, iż to, co postrzegasz, przeżywasz, myślisz lub czujesz, nie jest w istocie tobą; że nie możesz znaleźć siebie w niczym, co nieustannie przemija. Budda był chyba pierwszym człowiekiem, który to sobie wyraźnie uświadamiał, i dlatego słowo gnata (nie ja) stało się jednym z głównych pojęć jego nauki. A kiedy Jezus powiedział „porzuć siebie”, znaczyło to: zaneguj (a więc zniwecz) iluzję siebie. Jeśli moje ja-ego-byłoby rzeczywiście tym, kim jestem, absurdem byłoby „porzucenie” go. Tym, co pozostaje, jest światło świadomości, w którym pojawiają się i znikają nasze spostrzeżenia, doświadczenia, myśli i uczucia. To Istnienie, to głębsze i prawdziwe Ja. Kiedy wiem, kim jestem, wówczas wszystko, co mi się w życiu wydarza, nie ma już wartości absolutnej, lecz względną. Uznaję te wydarzenia, ale tracą swoją absolutną powagę, swój ciężar gatunkowy”

Eckhart Tolle

Kolejną ważną czynnością, która uwalnia naszą świadomości z przestrzeni działania umysłu jest akceptacja. Mam na myśli akceptowanie wszystkiego co w każdej kolejnej chwili przejawia się w naszym życiu. Akceptowanie sytuacji i wydarzeń, których doświadczamy. Akceptowanie emocji, które przez nas przepływają. Akceptowanie siebie takimi jakimi jesteśmy. Pokochanie siebie takimi jakimi jesteśmy. Akceptowanie innych takimi jakimi są. Akceptacja oznacza zaniechanie stawiania oporu. Akceptacja to kompletnie pozwolenie być temu co jest w każdej chwili. Akceptacja jest zdjęciem nogi z hamulca, podczas odbywania podróży zwanej życiem. Akceptując wychodzimy z programu „walki”, który jest jednym z najmocniejszych programów matrycy 3W.

Czyniąc to nasz umysł nie ma się czego chwycić, ponieważ swoje funkcjonowanie opiera on głównie na stawianiu oporu wobec chwili obecnej. W skutek nieustannego stawiania oporu rodzą się różnorakie trzeciowymiarowe wzorce postaw, które zasilają umysł – m.in znudzenie, irytacja, marudzenie, narzekanie, uraza, zamartwianie się, obwinianie, sprzeciw, rozpamiętywanie, krytykowanie, osądzanie, zniecierpliwienie, chcenie więcej, rozgoryczenie oraz cała masa innych postaw. Wymienione wzorce postaw są programami umysłu 3W, więc w momencie gdy wchodzimy w taką postawę, cała nasza treść i struktura myślowo-emocjonalna „zatrzaskuje” się w przestrzeni umysłu 3W, przez co doświadczamy wtedy życia przez pryzmat trzeciowymiarowych uwarunkowań, powołując do istnienia mentalną, iluzoryczną projekcję obecnej chwili, która tak naprawdę w swej istocie po prostu jest jaka jest. Stwarzając opór zasilamy wszelkie parametry i identyfikatory trzeciowymiarowego umysłu.

Akceptując wszystko co objawia się w nas i w naszym życiu odbieramy całą energię naszemu trzeciowymiarowemu umysłowi, który gubi w ten sposób wszelkie punkty zaczepienia, dzięki którym mógłby stwarzać opór oraz funkcjonować w swoim zwykłym, domyślnym, egotycznym trybie. Gdy będziemy potrafili przez dłuższy czas głęboko akceptować wszystko, wtedy siłą rzeczy uwarunkowania trzeciowymiarowego umysłu będą się „rozpuszczać”. Nasz umysł będzie tracił swoją „władzę”, a uwalnianie się z trzeciowymiarowej matrycy będzie naturalnie toczącym się procesem – można powiedzieć skutkiem ubocznym akceptacji.

Akceptując to co się wydarza w nas i dokoła nas, nie stawiając oporu, obejmując czule każdą chwilę w życiu, automatycznie zestrajamy się z miejscem i czasem, w którym jesteśmy, a to oznacza, że łączymy się z mocą i mądrością wszechświata. Rodzi to w nas głębokie zaufanie. Rezygnacja z prowadzenia walki z życiem pozwala również uzyskać szerszą perspektywę wszystkiego.

Znalezione obrazy dla zapytania consciousness

Trzeba pamiętać o tym, że akceptacja nie oznacza porzucenie chęci zmiany tego co jest, zaprzestania robienia czegokolwiek, aby w naszym życiu było lepiej. Nie oznacza też bierności czy pasywności. Dopiero rezygnując ze stawiania oporu, możemy skutecznie przejść do jakiegokolwiek działania. Tak naprawdę akceptując to co jest, przestajemy tracić energię na opór i walkę, dzięki czemu stajemy się zdolni i silni do przeprowadzenia jakiejkolwiek zmiany na lepsze. Wtedy do nas mogą przyjść najczystsze i najlepsze idee i rozwiązania, które pomogą nam zmienić w swoim życiu to co chcemy.

Moim zdaniem akceptowanie tego co nieustannie przynosi nam życie jest jedną z najważniejszych oraz najtrudniejszych rzeczy, których jako ludzie powinniśmy się uczyć podczas życia.

Akceptując siebie, swoje emocje, swoje życie, rozpoczynamy proces własnego uzdrawiania. Uzdrawia i uwalnia się wtedy nasza negatywna pamięć komórkowa. Akceptacja doświadczanych, bieżących emocji jest bardzo skutecznym sposobem na uzdrawianie pamięci komórkowej ze złogów ciężkich emocji. Gdy odczuwając trudne emocje, będziemy na nie otwarci i zaprzestaniemy stawiać im opór, „zaprzyjaźnimy się” z nimi, pozwalając im być takimi jakimi są, wejdziemy głęboko w ich odczuwanie, to automatycznie zaczniemy uzdrawiać i transformować swoją pamięć komórkową z tego samego rodzaju emocji, których doświadczaliśmy w przeszłości. Pamięć komórkowa mieści się naszej podświadomości, a dla niej czas nie istnieje – wszystko ma miejsce teraz.

Gdy np. zrobimy tak, doświadczając w danej chwili gniewu, to wszelkie zakodowane i zbudowane na wzorcu częstotliwości gniewu, zapisy w pamięci komórkowej, zaczynają ulegać uzdrowieniu. W ten sposób działaniem w teraźniejszości uzdrawiamy swoją przeszłość. Uzdrawiając przeszłość, stworzymy „zdrowszą” przyszłość (m.in dlatego, że po uzdrowieniu przeszłości nasza świadomość będzie mieć już czystszą i wyższą częstotliwość, która zacznie się manifestować jako nasza zewnętrzna rzeczywistość). Przyszłość doświadczymy w odpowiednim czasie jako naszą teraźniejszość.

Tak więc cała nasza moc jest w teraźniejszości, poza która nic nie istnieje

 

NAPRAWIANIE RELACJI I ŻYCIA

Uwarunkowania oraz ograniczające nas nawyki, zachowania i przekonania decydują o treści i jakości naszego życia. Nasza wewnętrzna praca nad własną świadomością – czyli wychodzenie z programów trzeciowymiarowego umysłu – powinna zostać odzwierciedlona we wszystkich zewnętrznych aspektach naszego życia. Samo się to jednak nie zrobi, potrzebna jest do tego nasza inicjatywa, chęć i działanie. Wychodzenie z matrycy 3W jest także przede wszystkim procesem uzdrawiania swojego życia. Wychodzenie z matrycy 3W oznacza przede wszystkim uwalnianie się od lęku. Jak można być od niego wolnym, kiedy np. żywi się urazę do innych, tonie się w długach czy podupada na zdrowiu?

Zmiana wzorców zachowań i postaw – pozostawienie za sobą wzorców zakorzenionych w umyśle 3W – a także poszerzenie się naszej percepcji (czego efektem jest wzniesienie się ponad główne identyfikatory matrycy 3W: separacja, dualizm, strach, bycie ofiarą) automatycznie przekłada się na polepszenie i uzdrowienie wymiaru naszych związków międzyludzkich – relacji ze swoją ukochaną drugą połówką, relacji z rodziną, relacji ze znajomymi, relacji z sąsiadami, relacji z ludźmi w pracy, oraz przede wszystkim relacji z samym sobą oraz z życiem.

Porzucenie sabotujących i ograniczających nasze życie destrukcyjnych przekonań trzeciowymiarowego umysłu (czyniących z nas bezsilnych odbiorów/ofiary własnego życia), a także uświadomienie sobie tego jak potężnymi kreatorami jesteśmy (co już jest z kolei podpinaniem się naszej świadomości pod pięciowymiarową matrycę) – jak wszelka energia wypełniająca całą przestrzeń pragnie nam służyć – skutkuje zaproszeniem i wpuszczeniem do swojego życia obfitości oraz dostatku na wszelkich możliwych poziomach; m.in na poziomie uczuciowym, zdrowotnym czy finansowym.

Prawdziwy progres zawsze notuje się poprzez wprowadzenie i zastosowanie wiedzy we własnym codziennym doświadczeniu życiowym. Po to dane są na obecny czas wielkich zmian narzędzia – cała świadomość i wiedza – aby nie uciekać od świata i życia, tylko poprzez swoje nieustanne działanie wykorzystać ją w celu wypełnienia i zharmonizowania nową energię wszystkich obszarów życia.

 

 CHWILE SAMOTNOŚCI

„Skieruj się do wewnątrz. Aby odnaleźć to, co kryje się w twoim wnętrzu, skieruj się do wewnątrz. Kto nie szuka wewnątrz, ten szuka na zewnątrz. […] Powiadam raz jeszcze, to we własnym wnętrzu odnajdziesz błogość. Tam przypomnisz sobie, Kim Jesteś Naprawdę i doświadczysz ponownie całkowitej niezależności od tego, co jest poza twoją Jaźnią. Tam ujrzysz obraz swój, na podobieństwo Boga l tego dnia przestaniesz potrzebować czegokolwiek i będziesz mógł, wreszcie, prawdziwie kochać. Zwyczajnie się wycisz. Pobądź w ciszy sam na sam ze swoją Jaźnią. Czyń to często. Codziennie. Nawet co godzinę w małych dawkach, jeśli możesz. Zwyczajnie przerwij. Przerwij całkowicie robienie. Przerwij całkowicie myślenie. Przez chwilę tylko „bądź”. Nawet chwila wystarczy, aby wszystko odmienić. Staniesz się inną osobą.”

Neil Donald Walsch – „Przyjaźń z Bogiem”

Warto każdego dnia znaleźć trochę czasu i miejsca, aby pobyć sam na sam z samym sobą. Będąc samemu najłatwiej przekierować swoją uwagę do wnętrza. Zazwyczaj w ciągu dnia – kiedy mamy sto rzeczy do załatwienia – nasza uwaga jest skierowana na zewnątrz, czy to przez relację z innymi ludźmi, czy przez rzeczy i zadania, którym poświęcamy czas. Międzyludzkie interakcje często mocno nas ściągają i ugruntowują w w strukturze trzeciowymiarowej matrycy, ponieważ ludzie po prostu działają i funkcjonują w oparciu o trzeciowymiarowe szablony zachowań i postaw. Będąc nieustannie zanurzonym w kolektywnym polu trzeciowymiarowego umysłu, nie jest łatwo wznieść się ponad jego ograniczenia.

O wiele łatwiej wyjść z oprogramowania własnego umysłu 3W poświęcając nieco czasu samemu sobie. Pracując z samym sobą w ciszy najłatwiej jest dostroić się nam do własnej wzorcowej częstotliwości, połączyć się z własną pełnią, a także rozpoznać i uświadomić sobie swoje ograniczające trzeciowymiarowe wzorce i programy umysłu. Warto pracować nad znalezieniem złotego środka – tak aby spędzając chwile samemu, jednocześnie całkowicie nie zamknąć się w sobie na dłuższy czas, nie zapomnieć o świecie, lecz również wychodząc na co dzień do świata, nie zapomnieć o samym sobie.

Szczególnie warto spędzać dużo czasu w świecie natury. Przyroda już posiada i emanuje wzorcową częstotliwością Ziemi 5W. Rolą natury jest oczyszczanie nas z częstotliwości 3W, leczenie ran nabytych podczas doświadczeń w świecie trzeciego wymiaru, a także dostrajanie do częstotliwości Ziemi 5W. Wszystkie programy, ograniczenia, nawyki i uwarunkowania trzymające nas w trzecim wymiarze są zakodowanymi na wielu poziomach naszych ciał, wzorcami częstotliwości, wzorcami energii. Wchodząc w kontakt z naturą, będąc w jej polu, przenikająca nas wibracja i energia natury, samoczynnie rozpuszcza i uwalnia wszystkie przestarzałe i nie służące już nam wzorce częstotliwości trzeciego wymiaru.

Polecam być wtedy poza umysłem, czyli wejść w stan nie-myślenia. Wielu ludzi idzie np. do lasu, aby przemyśleć wiele rzeczy, znaleźć rozwiązania i odpowiedzi na różne pytania. Ja polecam pozostawić myślenie i wejść w stan głębokiego odczuwania (poprzez czakrę serca) teraźniejszości oraz połączenia z duchem i energią natury. Najpiękniejsze i najskuteczniejsze odpowiedzi i rozwiązania przyjdą do nas same już w trakcie obcowania z naturą, lub w krótkim czasie, w najmniej spodziewanych momentach.

Warto wypowiedzieć intencję połączenia się z polem i energią natury, a także również za pomocą intencji i prośby określić, że zależy nam na oczyszczeniu i uwolnieniu się ze wszystkich wzorców częstotliwości i programów, które już nam nie służą.

MEDYTACJA

Medytacja wygasza nas rozbuchany umysł i pozwala na ponowne połączenie się ze sobą – ze swoim wnętrzem, sercem. Medytacja rozświetla nas od wewnątrz oraz daje ogromny wgląd w mechanizmy zaprogramowania swojego trzeciowymiarowego umysłu. Dzięki niej o wiele łatwiej jest rozpoznać w sobie tkwiące często głęboko w podświadomości rożne programy umysłu 3W. Medytacja pozwala dostrzec związek pomiędzy tymi programami oraz tym jak wpływają one destrukcyjnie na nasze życie.

W trakcie medytowania – gdy przebywamy poza umysłem – jesteśmy w stanie asymilować większe porcje spływającego na Planetę światła, które ma również za zadanie pomóc nam wyzwolić się z ciężkich, trzeciowymiarowych wzorców i programów.

https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2016/12/12/dwa-rodzaje-naplywajacych-fal-swiatla/

Poza tym medytacja pomaga zakotwiczać naszą świadomość w pięciowymiarowej matrycy Ziemi.

 

Polecam nawet krótkie medytowanie zaraz po porannym przebudzeniu oraz przed samym zaśnięciem. Zauważmy jak głęboko od momentu gdy zadzwoni rano budzik jesteśmy zakopani we własnym umyśle. Zaczynamy dzień zazwyczaj w totalnym zapomnieniu o sobie. Wstając z łóżka myślami jesteśmy już przy zadaniach i krokach, które musimy wykonać w trakcie dnia. Przeważnie z samego rana jesteśmy bardzo mocno „zrośnięci” ze strumieniem własnych myśli. Dzieje się tak przeważnie pod wpływem stresu i pośpiechu. Rozpoczynamy w ten sposób dzień bardzo mechanicznie, niczym automat wykonujący te same rutynowe czynności. Prowadzi to do tego, że często już przez pozostałą część dnia tkwimy mocno osadzeni w strukturze swojego umysłu.

Poranna medytacja pozwala naprawdę inaczej rozpocząć dzień i przeżywać różne doświadczenia i sytuacje w ciągu dnia. „Zatrzymując się” z samego rana w medytacji, wychodząc z umysłu, będąc obecnym tu i teraz, niesamowicie rozbudza i wyostrza się nasza świadomość, przez co cały dzień ma już o wiele inną jakość. Z biegiem czasu zauważy się, że dni zaczynają mijać coraz bardziej bezstresowo. Dzięki porannej medytacji łatwiej jest pozostać nam w trakcie dnia w stanie obecności i czujności, co powoduje, że nie wpadamy już tak łatwo w pułapki i uwarunkowania własnego umysłu, nie reagujemy już automatycznie z poziomu umysłu na tak wiele rzeczy. Tkwimy wtedy w swoim centrum, a nie na obrzeżach umysłu.

Również wielką wartość ma medytacja pod koniec dnia. Dzięki temu „powracamy do siebie” po całym hałaśliwym dniu. W ten sposób rozpuszczamy, świeże, nagromadzone w ciągu dnia „śmieci energetyczne”. Jest to rodzaj higieny energetycznej. Wraz z upływem czasu taka praktyka czyni ogromną różnicę, ponieważ do tej pory idąc przez życie – od momentu urodzenia aż po dzień dzisiejszy – z każdym kolejnym dniem gromadziliśmy w swoim polu nowe ciężkie, niepotrzebne i blokujące nas wzorce energetyczne (emocje, myślokształty, opinie innych, błędne przekonania itd, które spawają nas z matrycą 3W). Rozpoczęcie praktyki wieczornej medytacji powoduje, że na bieżąco „dezynfekujemy” się przylgniętych do nas w mijającym dniu niepotrzebnych i destrukcyjnych energii. Po pewnym okresie wieczornego medytowania, światło naszej świadomości będzie swoim zasięgiem docierać i oczyszczać na wielu poziomach do coraz starszych, głęboko osadzonych wzorców.

Jasno i wyraźnie widać jakie to przynosi korzystne skutki dla osób, które chcą się oczyszczać z niskich energii oraz wznosić swoją świadomość. Osoby, które nic nie robią w tym kierunku, z każdym kolejnym dniem życia dźwigają coraz większy bagaż „energetycznych śmieci”, które nie dość, że ograniczają i blokują, to utrudniają możliwość zmienienia w sobie czegokolwiek. Zaś osoby, które dbają o swoją higienę energetyczną (a medytacja jest jednym z najefektywniejszych narzędzi), nie dość, że nie gromadzą nowych śmieci energetycznych to z każdym dniem będą się stawać „coraz lżejsi” energetycznie, na skutek oddziaływania światła ich świadomości i obecności, które rozpuszcza coraz głębiej osadzone wzorce z wcześniejszych lat naszego życia.

Regularne wchodzenie w ciszę w trakcie medytacji, powoduje, że coraz łatwiej będzie nam także pozostać wyciszonym w ciągu dnia, przez co skuteczniej już nie reagujemy na wszystko w oparciu o wzorce i nawyki umysłu 3W. Tym samym sposobem całe oprogramowanie umysłu – nasze uwarunkowanie i uzależnienie od trzeciowymiarowej matrycy Ziemi – traci na swojej energii i sile oddziaływania, tak jakby odkleja się od nas. Taka długoterminowa praktyka naprawdę bardzo pomaga w wyjściu z programów własnego umysłu 3W, a z biegiem czasu całe życie staje się płynną medytacją.

Żródła : http://www.prepareforchange.net,

Oryginalny tekst pochodzi w wiekszosci ze strony -https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2017/02/27/nowa-ziemia-cz-4-wychodzenie-z-trzeciowymiarowej-matrycy-ziemi/amp/  https://kryon.pl/

Mantry – transformacja życia na wszystkich poziomach.

Mantra to jedno z narzędzi duchowego rozwoju, swoisty lek dla duszy. Kiedy wybieramy sylabę, słowo lub zdanie do powtarzania w formie mantry, afirmujemy jej znaczenie i pozwalamy, by zmieniło nas na głębokim, podświadomym poziomie. Podobnie do afirmacji, mantry mają nam pomóc zmienić nasze negatywne przekonania na pozytywne.

img_1959

Każda mantra jest wibracją o określonej częstotliwości, która niesie pewne znaczenie. Niektóre mantry koncentrują się na rozbudzaniu w nas takich wartości jak współczucie, harmonia czy dobroć. Inne mają nam pomóc przezwyciężyć trudności, dodać pewności siebie, otworzyć na zmiany i nowe możliwości.

Wiele z mantr pozbawionych jest racjonalnego znaczenia, niektóre to zwykłe gry słowne, inne to proste sylaby, którym przyznano odpowiednie interpretacje. Były śpiewane od niepamiętnych czasów. Jeszcze zanim powstały religie, ludzie używali ich, by przywołać określone moce (dziś powiedzieliśmy, by rozwijać w sobie pozytywne wartości i postawy) i uzdrowić siebie.

Zamiast pogrążać się w niestałe, zaprzątające umysł myśli, lepiej poświęcić chwilę na wyciszenie. Jak każdy inny obiekt medytacji, mantra pomaga w zrelaksowaniu się i uspokojeniu umysłu. Podczas głośnej recytacji cichnie gąszcz myśli, który zazwyczaj biegnie w tyle naszych głów. Uważa się, że samo słowo mantra znaczy „ta, która chroni umysł”.

OM – Śpiewanie lub głośne recytowanie dźwięku OM jest dobrym sposobem na wewnętrzne wyciszenie. Wibrujące powtórzenia pogłębią naszą praktykę jogi lub medytacji. Mantrowanie dźwięku OM prowadzi do harmonijnego współgrania ze wszechświatem. OM ma częstotliwość 432 Hz, co jest naturalną częstotliwością dźwięku wszechświata. Ta uznawana za świętą mantra oznacza właśnie dźwięk wszechświata, jest symbolem aktu stworzenia.

img_1949

– OM MANI PADME HUM –

Mantra tybetańska, której przepisuje się wiele różnych znaczeń, m.in. inwokację „W lotosie tkwi cenny klejnot Buddy”. Poszczególnym sylabą odpowiadają kolory, ukryte stany ludzkiej podświadomości, siły nadnaturalne i inne wartości. Mantrę tę można recytować bez uświadomienia sobie sensu poszczególnych słów. W Tybecie i w Indiach opracowano wiele technik medytacyjnych, w których adept „pracuje wyłącznie z sylabą OM. OM MANI PADME HUNG (wymawiaj Om mani peme hung). Jest to mantra wielkiego współczucia. Na poziomie zewnętrznym:
OM – zmniejsza dumę.
MA – usuwa zazdrość.
NI – usuwa pożądanie.
PAD  – usuwa nie wiedzę.
ME – usuwa chciwość i przywiązanie.
HUNG – wibruje centrum serca, usuwa złość i nienawiść (niebiańskie światło).

– Ong Namo Guru Dev Namo –

Adi Mantra jest pierwszą technologią ucznia i nauczyciela Kundalini Jogi. Jest medytacją. Jest stanem świadomości. Jest ogniwem łączącym was jako skończoną osobowość i was, jako ten przepływ Nieskończonej świadomości, który kieruje energią kundalini.
Tą mantrą zaczynamy zawsze zajęcia oraz osobistą praktykę.
Praktykujcie tę mantrę, by stać się mistrzami odkładania na bok waszych własnych lęków, dumy, oczekiwań czy manipulacji. Pozwólcie temu ogniwu świadomości dotknąć was i nauczać przez was.

Śpiewanie Adi Mantry:
By ześrodkować się przed wykonaniem ćwiczeń Kundalini Jogi, zaśpiewajcie Adi Mantrę co najmniej trzy razy.
Adi znaczy “pierwszy” albo “pierwotny”. Mantra jest twórczą projekcją umysłu poprzez dźwięk. Adi Mantra jest pierwszym kreatywnym działaniem. Skupia was w waszej wyższej jaźni i przypomina waszym niższym umysłom, iż to nie ego będzie praktykować czy nauczać Kundalini Jogę.
Jest to zaproszenie dla waszej wyższej jaźni do przejęcia steru i prowadzenia biegu działania.

Znaczenie:

Ong – jest twórczą energią całości kosmosu. Niesie on konotacje energii i aktywności. Tworzy zaangażowanie bez przywiązania. Generuje Shakti, twórczą siłę życia. Ten dźwięk to nie Om, który jest dźwiękiem dla wycofania się i odprężenia.
Namo – oznacza kłaniać się przed czymś lub przywoływać coś z szacunkiem i otwartością. Jest to ten rodzaj kłaniania, który obdarza godnością poprzez potwierdzanie wyższej świadomości i dyscypliny.
Ong Namo – odwołuje się do naszej świadomości, by stała się subtelna i otwarta na swe wyższe zasoby. Poleca ono świadomości i podświadomości odrzucić normalne ograniczenia funkcjonowania nałożone przez ograniczone ego.
Guru – oznacza mądrość lub nauczyciela. Nie oznacza jakieś osoby, ale źródło wiedzy. Nie jakiejkolwiek wiedzy. Jest to ten rodzaj wiedzy, który was przekształca, łagodzi ból i podnosi świadomą przytomność.
W kontekście duchowym Guru jest ucieleśnieniem Nieskończonego. Słowo można rozbić na dwie części: “Gu” – znaczy ciemność lub niewiedza, “ru” – znaczy światło albo wiedza.
Dev – oznacza subtelny, eteryczny, boski albo należący do sfery boskiej.
Guru Dev Namo odwołuje się do tej subtelnej mądrości, która jest przechowywana i przekazywana przez subtelne i promienne ciała aury.
Jeśli ograniczone jednostkowe ego, w którym normalnie żyjemy jest małym stawem, wtedy Ong Namo uwalnia nas do ogromnego i bezkresnego oceanu.
Guru Dev Namo daje nam doświadczenie najmądrzejszego Nawigatora i wszystkie jego mapy, by poprowadzić nas do tych wielu portów, jakich mamy doświadczać.

– Gayatri Mantra –

Mantra Gayatri jest bardzo silną mantrą wedyjską pochodzącą sprzed wielu tysięcy lat. Mantra Gayatri jest uważana za matkę wszystkich mantr, zawiera w sobie wszystkie inne mantry – to jest sekret mantry Gayatri – i to powoduje, że jest to jedna z najsilniejszych mantr.

Jest mantrą obdarzającą każdego pokojem. Kiedy śpiewasz mantrę Gayatri, powoduje ona wyciszenie umysłu, a kiedy umysł jest wyciszony, uzyskujesz spokój. Kiedy umysł jest wyciszony, widzisz, że twoja duchowa droga nie jest taka trudna. Zobaczysz, że osądzanie, które tkwiło w twoim umyśle, zniknie. I zobaczysz, że to czego szukasz, jest tuż obok ciebie bardzo, bardzo blisko. Wszystko zależy od tego, jaki jest twój umysł. Dlatego właśnie mantra Gayatri oczyszcza umysł. Wobec kogoś, kto naprawdę szczerze poszukuje Boga, Bóg sam się odsłania. Ona zawsze gotowa jest pomóc.

Bogini Gayati ma w sobie wszystkie aspekty stwórcy, opiekuna i niszczyciela oraz wszystkie odpowiednie atrybuty reprezentujące te Boskie cechy, o których właśnie mówiliśmy. Siedzi na czerwonym lotosie, który symbolizuje jej całą moc (Parashakti), Jej bicz symbolizuje zgładzenie wszystkich grzechów, a topór – zniszczenie ego, dumy i arogancji. Siedzi na łabędziu, który jest symbolem czystości. Jest to ostateczna czystość bez jakiejkolwiek negatywności, ponieważ Ona jest przejawem samego Brahmana. „Udzielę ci mojego schronienia i zawsze jestem gotowa, aby dawać”. O cokolwiek poprosisz – Ona ci to da.

Gayatri ma pięć twarzy, które symbolizują pięć elementów. Te pięć elementów spaja cały wszechświat, ale nie wszędzie te pięć elementów pozostaje w ruchu. Po prostu śpiewając mantrę Gayatri otrzymacie wszystko, czego pragniecie w życiu. Aczkolwiek w końcu uświadomicie sobie, że przyszliście z niczym i odejdziecie z powrotem z niczym. Jedyna rzecz, którą naprawdę macie do zrobienia to samorealizacja.

Oto tekst Mantry Gayatri :

Om Bhur Bhuvah Swaha – Tat Savitur Varenyam – Bhargo Devasya Dhimahi – Dhiyo Yo Nah Prachodayat.

Nie można wprost przetłumaczyć tekstu tej mantry, gdyż składa się ona z samych tzw. bija mantr, które same w sobie są mantrami.

Znaczenia mantry Gayatri:
Medytuj nad OM, pradźwiękiem Boga, z którego biorą początek trzy sfery, Bhur – ziemska, Bhuvah – eteryczna, subtelniejsza i Swaha – niebieska. Oddajemy cześć (Varenyam) najwyższemu, niepojętemu, Boskiemu Bytowi (Tat), a także twórczej, życiodajnej sile przejawiającej się w słońcu (Savitur). Medytujemy (Dhimahi) nad promieniowaniem (Bhargo), światłem (Devasya) Boga, które unicestwia wszelką ciemność, niewiedzę i wszelkie wady. Niech Twoje światło rozjaśni nasz umysł (Dhi) – Boże, prosimy Cię o to usilnie (Yo nah Prachodayat).

Słowa tej mantry wymawia się następująco:

Om Bhur Bhuwa Słaha,
Tat Sawitur Warenjam,
Bhargo Dewasja Dhimahi,
Dhijo Jo Nah, Praciodajat.

RA MA DA SA – SA SAY SO HANG – Prastara, przepiękna, oczyszczająca mantra, która składa się z ośmiu sylab. Jej uzdrawiające właściwości opisuje na swoim blogu Agnieszka Maciąg. Przywraca równowagę, daje poczucie bezpieczeństwa.

OM SHANTI, SHANTI, SHANTI – Znaczy: „Om, pokój, pokój, pokój”. Chodzi o pokój umysłu, ciała i mowy.
OM GUM GANAPATAYEI NAMAH – Tej mantry najlepiej używać, gdy chcemy się skupić przed ważnym wyzwaniem, ma moc usuwania przeciwności losu.
OM NAMAH SHIVAYA – Ta mantra pomaga budować pewność siebie. Przypomina, że wszyscy składamy się z tej samej boskiej energii. W tłumaczeniu: „Kłaniam się przed Sziwą, który reprezentuje najwyższą jaźń”.
HO’ OPONOPONO – Prastara hawajska mantra pojednania i wybaczania. Oczyszcza z gniewu, uwalnia od złych myśli, uczy wybaczać. Dosłownie znaczy: „Przepraszam. Proszę wybacz mi. Dziękuję. Kocham Cię”. Dobrze jest używać tej mantry w chwilach złości, zdenerwowania czy wstydu. Zamiast słów „ho’oponopono”, jako mantry można używać tłumaczenia.
MARANATHA – Chrześcijańska mantra. Słowo pochodzą z języka aramejskiego, którym posługiwał się Jezus. Możliwe, że „Maranatha” było używane jako pozdrowienie wśród pierwszych chrześcijan. Ta mantra jest wyznaniem głębokiej wiary.

img_1968

W tradycji buddyjskiej i hinduskiej mantry powtarza się używając różańca zwanego mala. Taki różaniec nie jest nam oczywiście potrzebny, by wprowadzić mantry do swojej praktyki.

Teraz pozostaje Ci jedynie spróbować 😉

Namasté.

Źródła: http://wyciszalnia.pl/mantra-project/mantra-gayatri-142.html http://www.jogazdrowia.pl/praktyka-2/adi-mantra-ong-namo-guru-dev-namo/ http://milabo.pl/10-najpiekniejszych-starozytnych-mantr-znaczenie-korzysci-stosowania/ http://pajomed.w.interiowo.pl/mantry.htm

Solfeggio Frequencies – uzdrawiające wibracje.

Częstotliwości solfeżowe (Solfeggio Frequencies)

W starożytności dźwięki te były znane jako święte, doskonałe wibracje prowadzące do Jedności z Bogiem. Częstotliwości te zawierają sekrety pitagorejskiej matematyki i stanowią pogrzebaną przez 3000 lat oryginalną skalę muzyczną. Starożytne solfeggio, którego brzmienia mają stymulujący wpływ na naszą świadomość i DNA, na przestrzeni historii zostały zatajone i zniekształcone.

174 Hz- uwalnianie od podświadomych lęków i traum. Uśmierzenie bólu, wsparcie pracy wszystkich organów organizmu.
285 Hz – Przyspieszenie świadomej ewolucji, odbudowanie tkanki, przywracanie do kryształowej matrycy.
Ut – 396 Hz – Uwalnianie od strachu i poczucia winy, przemiana żalu w radość.
Re – 417 Hz – Odwracanie biegu wydarzeń – przemiany
Mi – 528 Hz – Transformacja i cuda – regeneracja komorek/odnowa DNA
Fa – 639 Hz – Połączenie i relacje miedzyludzkie
Sol– 741 Hz – Rozszerzenie świadomości,rozwiązywanie problemów, oczyszczanie organizmu z toksyn.
La – 852 Hz – Rozbudzanie intuicji, podniesienie wibracji.
963 Hz – Transcendencja, aktywacja szyszynki.

3 ->174 -> 417-> 741
6 -> 258 -> 528 -> 852
9 -> 396 -> 639 -> 963

Odpowiedzialne są między innymi za regenerację i transformację DNA. Jest to tzw. 9-tonowa skala czyli zestaw dźwięków, które wibrują dokładnie na częstotliwościach niezbędnych do transformacji. Te potężne częstotliwości zostały odkryte przez dr Joseph Puleo i opisane w książce dr Leonard Horowitz „Healing Codes for the Biological Apocalypse”.

Poszczególne częstotliwości solfeżowe mają wpływ na określone sfery ograniczeń działając na energię naszych emocji uzdrawiająco i uwalniająco.

„Skala częstotliwości Solfeggio”

174 Hz – uwalnianie od podświadomych lęków i traum.

285 Hz. – regeneracja i odnowa komórek, usmierzenie bólu fizycznego.

396 Hz. UT – uwalnianie od poczucia winy i strachu

417 Hz –  pozbycie się wszelkiej negatywności, oczyszczanie aury.

528 Hz. MI – transformacja i cuda (naprawa DNA)

639 Hz. FA – połączenie, relacje międzyludzkie

741 Hz. SOL – budzenie intuicji, detoxykacja ciała.

852 Hz. LA – powrót do duchowości i podniesienie wibracji.

963 Hz. SI – aktywator szyszynki, jasnowidzenie.

Kombinacja 9 podstawowych częstotliwości :

Dodatkowo warto tez zapoznac sie z 432 Hz. – wibracja złotego podziału PHI, jednoczy właściwości światła, czasu, przestrzeni, materii , grawitacji i magnetyzmu z biologią, kodem DNA i świadomością.

Warto wspomniec tez częstotliwość 1122 Hz,ktora doskonale uzupełnia się z pracą uzdrawiania fantomowego na poziomie eterycznym, gdzie odnawia się komórki i narządy ciała. Dźwięki i częstotliwości solfeżowe, działają na najgłębszych, kwantowych poziomach naszej Istoty. Poziom 1122 Hz łączy nas z nadświadomością i porządkuje nasz bałagan wewnętrzny, zmęczenie, zagubienie życiowe, znosi bóle, oczyszcza chaos energetyczny, wpływa na tkanki tak jak lekarz duchowy, który rozprasza je na pra-cząstki po czym przywraca je do kompletnego uzdrowienia na poziomie komórkowym – każda wersja częstotliwość od najniższej w górę działa na określone centra energetyczne i związane z nimi blokady! Wersja 1122 Hz działa z punktu nadświadomości – jakby na całość naszej istoty – wielowymiarowo.

W inżynierii genetycznej, do naprawy uszkodzonych „kodów życia” ulokowanych w komórkach ludzkiego ciała, stosuje się częstotliwość DNA 528Hz. Częstotliwość ta współbrzmi z rdzeniem kręgowym, dokonując w ramach dostrajania się do zdrowej częstotliwości DNA, stosownych zmian w strukturach komórek. Częstotliwość ta odmładza, zatrzymuje procesy starzenia, otwiera na prawdziwą miłość jednostki, a nawet potrafi pomóc w przypadku chorób genetycznych i jest obecna we wszystkich pieśniach religijnych na całym świecie.

Zanurzenie się w tych częstotliwościach podczas sesji Ceremonii Dźwięku lub
słuchanie tych dźwięków w formie medytacji pomaga także w:

  • Pozbyciu się wewnętrznego chaosu i niepokoju.
  • Poprawia się znacznie nasza pamięć i koncentracja.
  • Rośnie poziom inteligencji, potrafimy twórczo i skutecznie uczyć się oraz rozwiązywać problemy.
  • Wzrasta skuteczność naszej pracy.
  • Wzrasta samoocena i pewność siebie.
  • Poprawia się stan Twojego zdrowia.
  • Skutecznie wyciszysz i zrelaksujesz się po dniu pełnym stresu.
  • Szybko zregenerujesz siły.
  • Oczyszcza umysł i ciało z toksycznych myśli i emocji.
  • Rośnie Twoja kreatywność, pojawiają się twórcze pomysły.
  • Wzrasta Twoja wrażliwość i intuicja (lepiej przewidujesz rozwój wydarzeń).

6 częstotliwości tj. 396-852 Hz to oryginalna skala muzyczna, w oparciu której tworzyli muzykę Mozart czy Beethoven, dlatego wywołuje na nas duży wpływ emocjonalny. Warto zaopatrzyć się w te muzyczne częstotliwości i pracować z nimi w odpowiedniej kolejności podczas medytacji, najlepiej słuchać przez słuchawki stereo.

W przypadku komórek nowotworowych konkretne częstotliwości potrafią spowodować ich rozpad, gdyż te nie wytrzymują szybkich zmian drgań, nie potrafią się dostroić jak inne i – pękają. Ten fakt potwierdziły badania przeprowadzone przez Fabiena Mamana na Uniwersytecie Jussieu w Paryżu i w USA, na podstawie których opracowana została technika przeciwnowotworowa. Okazuje się bowiem, że przy poddaniu obserwacji komórek nowotworowych i zastosowaniu rosnącej częstotliwości dźwięków skali od C1 256 Hz do C2 512 Hz, przy 400 do 800 Hz komórki rakowe nie wytrzymują intensywności drgań i eksplodują po zaledwie paru minutach, przy czym zdrowe komórki pozostają nienaruszone. Można więc uznać to za podstawę skuteczności leczenia dźwiękiem w muzykoterapii o najszerszym działaniu, bo na poziomie dogłębnie komórkowym.
Więcej na ten temat


Jak połączyć częstotliwości z praktyką dwupunktu?

Skuteczną praktyką jest stosowanie dwupunktu w trakcie słuchania częstotliwości solfeżowych w intencji z jaką zintegrowana jest dana częstotliwość.

Niezwykłe rezultaty daje także pozostawanie w stanie koherencji w polu serca przy częstotliwości 528 Hz.

Nie zastanawiaj się, lecz wypróbuj sam 🙂

SOLFEGGIO LENA HOROWITZA  i TRZY TRÓJKĄTY

Len Horowitz w swoim wykładzie „DNA: Piraci Świętej Spirali” odkrywa przed nami m. in. sekrety pitagorejskiej matematyki i pogrzebaną przez 3000 lat oryginalną skalę muzyczną – starożytne solfeggio  i twierdzi, że jego brzmienia mają stymulujący wpływ na naszą świadomość i DNA, a które na przestrzeni historii zostały zatajone i zniekształcone.
Film do obejrzenia w całości tutaj.

Starożytne solfeggio zawiera według Horowitza 6 tonów (elektromagnetycznych częstotliwości dźwiękowych) oznaczonych pierwszymi sylabami zaczerpniętymi z hymnu do Jana Chrzciciela napisanego przez Paolo Diacono (ca 720 – 799) Ut queant laxis, Resonare fibris, Mira gestorum, Famuli tuorum, Solve polluti, Labii reatum.

Skąd wzięły się te częstotliwości? Otóż z Biblii…

Według dokumentacji i analizy dostarczonej w książce [Lena Horowitza] „Healing Codes for the Biological Apocalypse” główny śledczy Dr Joseph Puleo został intuicyjnie nakierowany by odnaleźć wzór sześciu powtarzających się kodów w Księdze Liczb, rozdział 7, wersy od 12 do 83. Odszyfrowane za pomocą starożytnej pitagorejskiej metody redukowania numeracji wersów do pojedynczej cyfry, kody ujawniły serię sześciu elektromagnetycznych częstotliwości korespondujących z sześcioma brakującymi tonami starożytnej skali solfeżowej.

Ta sama strona internetowa podaje inne znaczenia poszczególnych sylab/częstotliwości. Podaję je w oryginalnym brzmieniu.
Ut – preparatory tone to prepare the body, soul, and spirit to receive the next five tones   (in order to receive)
Re – tone to begin resonance with the Divine   (resound or balance frequencies)
Mi – tone to begin healing and extraordinary changes   (miracles)
Fa – tone to seek out limitations imposed upon us   (slaves to mindsets)
Sol – tone to loosen, release, unbind, untie, open, free   (solve, resolve)
La – tone to open the vocal chords   (release the lips)

Warto przypomnieć w tym miejscu, że określonej częstotliwości dźwiękowej przetransponowanej w oktawie odpowiada określony kolor. Aby przetransponować częstotliwość z widma dźwiękowego do widma optycznego wystarczy daną częstotliwość mnożyć nieustannie x 2 aż znajdzie się ona w zakresie widma optycznego.
Zobacz sposób obliczania.

Horowitz dodał do sześciu częstotliwości solfeggio trzy kolejne otrzymując okrąg podzielony na dziewięć części, które opisał na trzech trójkątach. Każdy trójkąt łączy ze sobą liczby składające się z tych samych cyfr, np. 396-639-963. Poniżej widzimy dziewięć częstotliwości oraz kształty kryształków wody (ale tylko sześciu – nie znalazłem  więcej) odpowiadających poszczególnym częstotliwościom.

Horowitz posiadając sześć częstotliwości i wiedząc, że dla ich znalezienia posłużono się matematyką pitagorejską  (gdzie wszystkie liczby daje się sprowadzić do pierwszych dziewięciu cyfr) mógł w dość łatwy sposób wygenerować kolejne  tony, widząc logikę  według której układają się posiadane już przez niego częstotliwości. Proszę zwrócić uwagę, że każda  pierwsza, druga i trzecia cyfra każdej kolejnej częstotliwości wzrasta systematycznie o jeden, gdy przejdziemy do kolejnej częstotliwości, idąc zgodnie z ruchem  wskazówek zegara.

Wszystkie dziewięć częstotliwości numerologicznie przestawia się interesująco. Licząc wszystkie częstotliwości w kolumnie setek|dziesiątek|jedności| otrzymamy wszystkie cyfry od 1 do 9:
setki –        1,2,3,4,5,6,7,8,9
dziesiątki –  7,8,9,1,2,3,4,5,6
jednostki –  4,5,6,7,8,9,1,2,3

Kiedy zredukujemy wszystkie dziewięć częstotliwości numerologicznie otrzymamy powtarzający się ciąg: 3-6-9

174=1+7+4=12=1+2=3
285=2+8+5=15=1+5=6
396=3+9+6=18=1+8=9
417=4+1+7=12=1+2=3
528=5+2+8=15=1+5=6
639=6+3+9=18=1+8=9
741=7+4+1=12=1+2=3
852=8+5+2=15=1+5=6
963=9+6+3=18=1+8=9

Niezależnie od tego co miał na myśli Horowitz mówiąc: „Tesla nauczał, że jeśli tylko ludzkość znała by moc trójek szóstek i dziewiątek to byłby to kompletnie inny świat” numerologia częstotliwości jest zastanawiająca. Dla zainteresowanych  dodam, że ciąg cyfr 3-6-9 rytmicznie powtarza się na matematycznym torusie opracowanym przez Marko Rodina ukazując geometrię spiralną.

SOLFEGGIO i SIEDMIOKĄT

Istnieje druga, nieco inna wersja częstotliwości starożytnego Solfeggio. Opiera się ona na siedmiokącie. Jej autor jej częstotliwości na siedmiokącie ponieważ uważa, że starożytne solfeggio składa się z siedmiu, a nie sześciu czy dziewięciu nut…

Siedem całych tonów gamy (oktawy).

Nazwa oktawa sugeruje osiem dźwięków gamy, ale jest ich siedem siedem, ponieważ ósmy dźwięk C jest powtórzeniem w oktawie pierwszego C.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Gama

Autor podzielił więc okrąg muzyczny na 7 części według siedmiokąta, a nie trzech nałożonych na siebie trójkątów.

Ciekawostka związana z siedmiokątem

Dzieląc okrąg, który ma 360 stopni na siedem otrzymujemy liczbę niewymierną.
360:7 = 51,428571428571428571428571428571…….

gdzie cyfry po przecinku (428571) powtarzają się rytmicznie w nieskończoność.
51, 428571  428571  428571  428571  428571  428571  428571….
Proszę przyjrzeć się dokładnie. Są to cyfry: 4 2 8 5 7 1
Jakich cyfr tu brakuje? Nie ma dokładnie ciągu cyfr występujących u Horowitza, czyli cyfr 3-6-9!

Czy te dwa ciągi cyfr jakoś się uzupełniają?

Poniżej podaję częstotliwości siedmiu tonów rozrysowane na siedmiokącie.
Nie wiem jak autor wyliczył te częstotliwości. Czy ktoś wie?

i Horowitz 

Na koniec spójrzmy na siedem częstotliwości numerologicznie, tak jak zrobiliśmy to w przypadku Horowitza.

Co uzyskujemy?

392 = 3+9+2 = 14 = 1+4 = 5
419 = 4+1+9 = 14 = 1+4 = 5
527 = 5+2+7 = 14 = 1+4 = 5
635 = 6+3+5 = 14 = 1+4 = 5
743 = 7+4+3 = 14 = 1+4 = 5
851 = 8+5+1 = 14 = 1+4 = 5
950 = 9+5+0 = 14 = 1+4 = 5

W kolumnach mamy siedem cyfr, ale kiedy zredukujemy częstotliwości numerologicznie otrzymujemy same piątki, co sugeruje  geometrię pięciokąta, tym bardziej że pięć ŚRODKOWYCH tonów siedmiokąta oddalonych jest od siebie dokładnie o 108Hz – tyle ile wynosi kąt wewnętrzny pięciokąta foremnego. Przypadek?

Kąty wewnętrzne pięciokąta foremnego.     Kąty pentagramu 36, 72 i 108

Pięć środkowych częstotliwości z siedmiokąta oddalonych od siebie o 108Hz.

392 = 3+9+2 = 14 = 1+4 = 5
419 = 4+1+9 = 14 = 1+4 = 5
527 = 5+2+7 = 14 = 1+4 = 5
635 = 6+3+5 = 14 = 1+4 = 5
743 = 7+4+3 = 14 = 1+4 = 5
851 = 8+5+1 = 14 = 1+4 = 5
950 = 9+5+0 = 14 = 1+4 = 5

Pozostałe dwie „nie pasujące” częstotliwości.
Dystans między 392 i kolejną liczbą 419 wynosi 27
Dystans między 851 i kolejną liczbą 950 wynosi 99
27 = 2+7 = 9
99 = 9+9 = 18 = 1+8 = 9

Co ciekawe obaj autorzy podają identyczną częstotliwość podstawowego tonu – odpowiednio 528Hz i 527Hz.

Tak, ton jest identyczny. Różnica 1 Hertza wynika z tego, że Horowitz zaczyna liczenie swoich częstotliwości od  „0”, a autor koncepcji 527Hz zaczyna liczenie swoich częstotliwości od 1 – kiedy amplituda dźwięku osiąga szczytową pozycję (obrazki poniżej)
Dlatego Horowitz licząc cykle w Hertzach od zera otrzymuje 528Hz, a drugi pan licząc od jednego otrzymuje 527Hz.

Różnicę w liczeniu ilustrują poniższe obrazki:
Leczenie od 0

Liczenie od amplitudy wychylonej do góry

*

Myślę, że jeśli już mamy wpływać na siebie za pomocą dźwięku, to chyba warto robić to przede wszystkim dźwiękiem własnego głosu i najlepiej płynącego „prosto z serca”, ewentualnie pomantrować. Jeśli ktoś sięga do dźwięków płynących „z zewnątrz”, bazujących na takiej lub innej częstotliwości, to powinien przyjrzeć się ich oddziaływaniu na siebie, a najlepiej  gruntownie sprawę zbadać, aby nie narazić się na potencjalnie destrukcyjny wpływ jaki może  na nas wywierać dźwięk. Może warto przyjrzeć się w tym względzie różnym tradycjom, które operują dźwiękiem – starając się poczuć  np. tybetańskie misy i gongi czy mantry..
Twierdzi się, że  dana częstotliwość dźwięku wpływa na nas w określony sposób. Należałoby jednak zadbać o różnice indywidualne w tym względzie. Człowiek nie jest maszyną i częstotliwość dźwięku, która mu  naprawdę służy w danej chwili może nieznacznie, ale jednak różnić się od częstotliwości, którą zalecają różni „fachowcy”.
Warto więc zapoznać się z tematem, np. badaniami Instytutu Monroe’a, podobnymi badaniami i praktykami Transcendentalnej Medytacji [ENG] oraz krytyką technik Transcendentalnej Medytacji (TM) przedstawioną przez Dana Wintera, który wskazuje, że techniki TM raczej ZAMYKAJĄ, a nie otwierają świadomość na trenscendencję, przez co ich świadomość zamyka się w sobie generując własne „zamknięte” światy.

W 2007 roku doszło bowiem do długotrwałej wymiany zdań między grupą Heart Coherence Team skupioną wokół Dana Wintera a grupą Transcendentalnej Medytacji skupioną w Maharishi University.
Winter dzięki swojemu wynalazkowi wykazywał, ze techniki Transcendentalnej Medytacji (TM) generują stan umysłu, a ściślej fale mózgowe, których charakterystyka opiera się w całości na geometrycznych strukturach heksagonalnych (sześciokątnych), które mają niby łączyć świadomość ludzi z „nieskończonym rezerwuarem energii wszechświata”, a według Wintera, po prostu tego nie mogą uczynić.

Dlatego może warto zwrócić czasem uwagę na to czy osoby praktykujące TM i inne „techniki duchowe” wydają się nam nieco „oderwane od rzeczywistości”, izolujące się od innych, najczęściej z poczuciem wyższości… Wink



Źródła: www.solfeggiotones.com, www.rafalmatkowski.comkwiatlotosu.wordpress.com, http://www.swietageometria,  http://powerofharmony.tripod.com/freezing_water.htm, http://www.rangeguide.net/freewaves.htm, http://www.rangeguide.net/freewaves.htm, http://www.virtuescience.com/enneagram.html,  http://www.utqueantlaxis.com/

Źródła: http://kwantowarodzina.blogspot.co.uk/2015/10/czestotliwosci-solfezowe-solfeggio.html?m=1 www.solfeggiotones.com, http://www.rafalmatkowski.com, kwiatlotosu.wordpress.com. ,

Maya – świat materii i jego iluzja.

 

„Starożytne pisma wedyjskie twierdzą, że świat fizyczny podlega podstawowemu prawu mayi, zasadzie względności i dwoistości. Bóg – Jedyne życie, jest Absolutną Jednością; nie może się On objawić w postaci oddzielnych i rozmaitych przejawień inaczej jak-tylko pod fałszywą, czyli nierzeczywistą zasłoną, którą jest kosmiczna ułuda mayi. Maya to ułuda kosmiczna. Maya jest magiczną potęgą stwarzania, dzięki której w Niezmierzalnym i Nierozdzielnym pojawiają się pozornie ograniczenia i podziały. Każde wielkie odkrycie współczesnej nauki stanowi potwierdzenie tego prostego twierdzenia riszich. Prawo ruchu Newtona jest prawem mayi: „Każdemu działaniu odpowiada zawsze równe przeciwdziałanie; wzajemne oddziaływanie dwóch ciał zawsze równe i przeciwnie skierowane”. W ten sposób akcja i reakcja są równe. Nie można mieć jednej siły. Zawsze musi być i zawsze jest para sił równych, przeciwnie skierowanych. Wszystkie podstawowe działania w przyrodzie zdradzają swe mayawiczne pochodzenie. Elektryczność na przykład jest zjawiskiem przyciągania i odpychania, elektrony i protony są elektrycznie sobie przeciwne. Inny przykład: atom, czyli ostateczna cząsteczka materii, jest podobnie jak Ziemia magnesem o dodatnim i ujemnym biegunie. Cały świat zjawiskowy podlega nieubłaganej władzy biegunowości (polaryzacji); nie ma prawa fizyki, chemii czy innej nauki, które byłoby wolne od utajonej zasady przeciwieństwa lub kontrastu. Fizyka nie może więc formułować praw sięgających poza sferę mayi, stanowiącej osnowę stworzenia.

Sama przyroda jest mayą; nauki przyrodnicze z konieczności muszą się zajmować jej nie dającą się pominąć treścią. W swej własnej dziedzinie jest ona widoczna i niewyczerpana; uczeni przyszłości nie będą mogli nic więcej uczynić, jak tylko poznawać aspekty jej zmiennej nieskończoności jeden za drugim. W ten sposób nauka pozostaje w ciągłym ruchu, nie mogąc dotrzeć do ostatecznej treści; potrafi formułować prawa istniejącego już i funkcjonującego kosmosu, lecz jest bezsilna, gdy trzeba wykryć Dawcę Praw i Jedynego Operatora. Zostały wprawdzie poznane majestatyczne przejawy grawitacji i elektryczności, czym jednak jest grawitacja i elektryczność – tego nikt śmiertelny nie wie!

Przezwyciężenie mayi to zadanie wyznaczone rodzajowi ludzkiemu przez proroków tysiącleci. Podniesienie zasłony dwoistości stworzenia ‚oglądanie jedności Stwórcy uznane zostało za najwyższy cel człowieka. Kto lgnie do kosmicznej ułudy, musi się poddać podstawowemu jej prawu polaryzacji: przypływu i odpływu, wznoszenia się i opadania, dnia i nocy, przyjemności i cierpienia, dobra i zła, urodzin i śmierci. Gdy człowiek przejdzie przez kilka tysięcy ludzkich narodzin, ten schemat cykliczny staje się dokuczliwie monotonny; człowiek zaczyna spoglądać z nadzieją poza granicę przymusu mayi. Rozerwać zasłonę mayi to przeniknąć tajemnicę stworzenia. Kto w ten sposób obnaża istotę wszechświata, jest jedynym prawdziwym monoteistą. Dopóki człowiek podlega dwoistym ułudom natury, nie może on poznać jedynego prawdziwego Boga.

Z indywidualnego punktu widzenia ułuda świata, maya, nazywana bywa awidią, czyli dosłownie „niewiedzą”, ciemnotą. Maya lub awidia nie może być nigdy zniszczona przez intelektualne przekonanie lub analizę, lecz jedynie przez osiągnięcie tego w wewnętrznym doświadczeniu – w stanie samadhi.

aedcf511a9dec4d0c0d12f2f936373c4

 

Od nauki więc, jeśli tak być musi, niechaj człowiek się uczy filozoficznej prawdy, że nie ma materialnego wszechświata ; osnowa i wątek świata jest mayą, ułudą. Miraż jego rzeczywistości pryska całkowicie pod lupą świadomości. Mistrzowie, którzy potrafią zmaterializować i dematerializować swe ciało lub jakikolwiek inny przedmiot oraz potrafią poruszać się z prędkością światła i posługiwać się twórczymi promieniami w celu natychmiastowego wywołania jakiegoś zjawiska fizycznego, spełnili konieczny warunek Einsteina: ich masa jest nieskończona. Świadomość doskonałego jogina utożsamia się bez wysiłku nie z ograniczonym ciasnym ciałem, lecz z powszechną strukturą. Grawitacja czy to pojmowana jako „siła” u Newtona, czy jako „przejaw bezwładności” u Einsteina, nie może zmusić mistrza do przejawiania „właściwości ” wagi, która cechuje grawitacyjne warunki wszelkich materialnych ciał.Kto poznał w sobie wszechobecnego Ducha, nie podlega już koniecznościom ciała w czasie i przestrzeni. […]

d78a16b8c1b15a60c5073adc475fc177

Jogin, który dzięki doskonałej medytacji zanurzył swą świadomość w Stwórcy, postrzega kosmiczną esencję jako światło; dla niego nie ma różnicy pomiędzy promieniami światła tworzącymi wodę a promieniami tworzącymi ziemie. Wolny od świadomości materii, wolny od trzech wymiarów przestrzeni i czwartego wymiaru czasu, mistrz przenosi swe ciało równie łatwo ponad lub przez promienie światła ziemi, wody, ognia i powietrza. Długie skupienie na oku duchowym, Które daje wyzwolenie, rozwinęło w joginie zdolność zniszczenia wszelkich złudzeń co do materii i jej grawitacyjnej wagi: odtąd widzi on wszechświat w jego istocie jako niezróżnicowaną masę światła.

Dzięki Boskiej wiedzy o zjawiskach świetlnych mistrz może natychmiast z obecnych wszędzie atomów wywołać projekcję postrzegalnych obiektywnie zjawisk. Aktualna forma projekcji – drzewo, lekarstwo czy ciało ludzkie – odpowiada rozwojowi woli i zdolności wizualizacji jogina. W stanie świadomości, gdy człowiek rozluźni kleszcze swych egoistycznych ograniczeń, które za dnia zewsząd go osaczają, ujawnia się wszechpotęga jego umysłu. Oto we śnie zjawiają się dawno zmarli przyjaciele, najodleglejsze kontynenty, zmartwychwstałe sceny z dzieciństwa. Z tą wolną i nieuwarunkowaną świadomością mistrz, który zharmonizował się z Bogiem, połączył się nienaruszalnym nigdy węzłem. Pozbawiony wszelkich osobistych motywów i korzystając z udzielonej mu przez Stwórcę twórczej woli, jogin układa atomy światła we wszechświecie w taki sposób, aby spełnić każdą szczerą modlitwę pobożnego człowieka. Człowiek w tym właśnie stworzony został celu, aby stać się panem mayi, znającym swą władzę nad światem. […]

Choć w pismach świętych czytałem wyjaśnienia co do mayi, to jednak nie dały mi one tak głębokiego wglądu w istotę rzeczy, do jakiego doszedłem na podstawie osobistych wizji i towarzyszących im słów pocieszenia. Sposób wartościowania głęboko się zmienia, gdy człowiek przekonuje się w końcu, że cały stworzony świat jest tylko ogromnym obrazem i że jego własna rzeczywistość leży nie w obrazie, lecz poza nim. Gdy napisałem ten rozdział, usiadłem na łóżku w postawie lotosowej. Pokój był słabo oświetlony przez dwie przysłonięte lampy, podniósłszy wzrok do góry, spostrzegłem, że sufit był cętkowany w małe, o musztardowej barwie światła, iskrzące się i drgające jak świecenie radu. Tysiące subtelnych promieni, jakby drobny, rzęsisty deszcz, skupiły się w przejrzysty strumień i w ciszy spadły na mnie. Natychmiast moje ciało fizyczne utraciło gęstość i przeobraziło się w astralną strukturę. Doznałem wrażenia, że unoszę się, gdyż zaledwie dotykałem łóżka; ciało nieważkie przesuwało się lekko to w lewo, to w prawo na zmianę. Rozejrzałem się po pokoju; meble i ściany wyglądały jak zwykle, lecz skromne oświetlenie tak się zwielokrotniło, że sufit stał się niewidzialny.

Osłupiałem ze zdumienia. „Oto jest mechanizm kosmicznego kinematografu”. Głos brzmiał tak, jakby pochodził z wnętrza tego światła. „Zlewając swe promienie na biały ekran prześcieradła na tym łóżku wytwarza on twoje ciało. Patrz, twa postać jest tylko światłem!” Spojrzałem na swe ramiona i poruszyłem nimi w tył i w przód, lecz nie mogłem poczuć ich ciężaru. Opanowała mnie ekstatyczna radość. Kosmiczna wiązka światła, rozkwitająca w postaci mego ciała, wyglądała jak boska kopia promieni świetlnych wypływających z projektora i objawiających się w formie obrazów na ekranie. Przez długi czas przeżywałem to doświadczenie obrazu filmowego swego ciała na słabo oświetlonej scenie mej własnej sypialni. Pomimo że miałem już wiele wizji, żadna nie była tak osobliwa. Gdy moje złudzenie materialności ciała całkowicie się rozpadło i gdy równocześnie pogłębiło się moje zrozumienie faktu, że istotę wszystkich przedmiotów stanowi światło. […]


W rozdziale niniejszym podałem wedyjskie objaśnienie mayi, magicznej siły ułudy, leżącej u podstaw zjawiskowych światów. Nauka Zachodu odkryła już, że „magia” nierzeczywistości przenika atomową „materię”. Jednakże nie tylko Natura, ale i człowiek w swym śmiertelnym aspekcie podlega mayi, zasadzie względności, kontrastu, dwoistości, inwersji i przeciwstawnych stanów. Nie należy sądzić, że tylko starożytni riszi znali prawdę o mayi. Prorocy Starego Testamentu określali mayę mianemszatana (dosłownie po hebrajsku – „przeciwnik”). Grecki tekst Testamentu zamiast terminu szatan używa jako terminu równoważnego diabolos czyli diabeł (dosłownie: oszczerca). Szatan, czyli maya jest magikiem na miarę kosmiczną, który stwarza wielekroć form, aby ukryć Jedyna Prawdę nie mającą kształtu; jedynym celem szatana jest zawrócić człowieka od Ducha ku Materii. Chrystus opisuje mayę obrazowo jako diabła, zabójcę i kłamcę. Diabeł… „był zabójcą od początku i w prawdzie się nie ostał, bo nie ma w nim prawdy; gdy mówi kłamstwo, z własnego mówi, gdyż kłamcą jest i ojcem jego” (Jan 8:44). „Kto czyni grzech – z diabła jest, gdyż od początku diabeł grzeszy. Na to się ukazał Syn Boży, aby zniweczył dzieła diabła” (Jan 3:8). Znaczy to, że objawienie się Chrystusowej Świadomości w wewnętrznej istocie człowieka niszczy bez wysiłku ułudy czyli „dzieła” mayi. Taki człowiek zyskuje świadomość jedności schowaną za wszystkimi rzeczami i pozorami. Jak na to wskazują Jezus i Jan, maya nie ma początku, a to z powodu strukturalnych właściwości światów zjawiskowych, które zawsze znajdują się w procesie zmiany jako antyteza do Boskiej Niezmienności. […]

 

W procesie stopniowego budzenia świadomości człowieka, Bóg daje natchnienie do odkrywania we właściwym czasie i miejscu tajemnic swego stworzenia. Wiele współczesnych odkryć pomaga człowiekowi zrozumieć wszechświat jako zróżnicowany wyraz przejawienia się jednej potęgi – Światła kierowanego Boską inteligencją. Cuda kinematografu, radia, telewizji, radaru, komórki fotoelektrycznej, tego wszystkowidzącego „elektrycznego oka”, energii atomowej – wszystkie wynalazki opierają się na elektromagnetycznym zjawisku światła. Sztuka filmowa może przedstawić na ekranie każdy cud. Z punktu widzenia stwarzania wrażeń wzrokowych nie ma cudu, którego by nie mogły stworzyć na ekranie „triki” filmowe. Przejrzyste ciało astralne człowieka może się w obrazie filmowym odłączyć od ciała fizycznego, człowiek może chodzić po wodzie, zmartwychwstać, można odwrócić naturalną kolejność zdarzeń oraz unicestwić czas i przestrzeń. Układając obrazy świetlne według swego upodobania operator stwarza cuda, które prawdziwy mistrz czyni przy pomocy zwykłych promieni świetlnych.

 

Imitujące życie obrazy filmu ilustrują wiele prawd odnoszących się do stworzenia świata. Dyrektor Kosmicznego Teatru napisał własne sztuki i zgromadził zespoły w celu wystawienia-widowiska obliczonego na wieki wieków. Z ciemnej kabiny wieczności wysyła On swój twórczy promień, który przechodzi przez filmy kolejnych wieków, a obrazy padają na ekran przestrzeni. Jak obrazy filmu wydają się rzeczywiste, choć są tylko kombinacją światła i cienia, zupełnie tak samo cały świat, jest ułudnym pozorem. Sfery planetarne z niezliczonymi formami życia są tylko obrazami w kosmicznym kinematografie, które chwilowo postrzeganiu pięciu zmysłów wydają się prawdziwe, są to sceny rzucone na ekran świadomości ludzkiej przez nieskończony twórczy promień. Widzowie w kinie mogą spojrzeć w górę i zobaczyć, że wszystkie obrazy na ekranie pojawiają się dzięki działaniu bezforemnego strumienia światła. Podobnie barwny dramat powszechny pochodzi od jedynego białego światła, wyłaniającego się z kosmicznego źródła, gdzie z niepojętą pomysłowością Bóg inscenizuje dla swych dzieci przedstawienie, czyniąc z nich zarówno aktorów, jak i widzów w swym planetarnym teatrze. Tragedia śmierci jest nierzeczywista; kto przed nią drży, podobny jest do nieświadomego rzeczy aktora, który na huk wystrzałów umiera na scenie z przerażenia, chociaż się strzela do niego ślepymi nabojami.”

Paramahansa Yogananda – „Autobiografia Jogina”, 1946 r.

paramahansa_yogananda_standard_pose

 

Źródło: https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2016/10/26/paramahansa-yogananda-na-temat-mayi-iluzji-rzeczywistosci-swiata-fizycznego/

 

Szyszynka – Pineal Gland – DMT -Molekuła Duszy

 

Wszystko co chcesz wiedzieć o szyszynce…
… a czego nie chcieli ci dotąd powiedzieć

W 49 dniu życia ludzkiego płodu dopiero co ukształtowana szyszynka wydziela do młodego krwioobiegu substancję o nazwie Dimetylotryptamina, w skrócie DMT, w tym czasie, jak mówią starożytne Wedy – dusza wkracza do ciała. Wnika przez tył serca i wznosi się wzdłuż rdzenia kręgowego, by osiąść w małym gruczole w centrum mózgu – w szyszynce właśnie.

Szyszynka, czyli ciało szyszynkowe (łac. corpus pineale) znajduje się za III komorą mózgu w linii środkowej (między obiema półkulami mózgowymi). Jest odpowiednikiem narządu światłoczułego – „oka ciemieniowego”. Jej nazwa wywodzi się od  kształtu, który jest podobnie jak szyszki (łacina pinea). U dorosłych ludzi ma około 0,8 cm (0,3 cala) długości i waży ok. 0,1grama (0,004 uncji). Jej średnica jest stosunkowo duża udzieci, a zaczyna się zmniejszać z początkiemdojrzewania.
Mikroskopowo, gruczoł składa się z pinealocytów(typowe komórki endokrynne) i komórek wspomagających, które są podobne do astrocytówmózgu. U osób dorosłych często wykrywa się małe złogiwapnia widoczne w szyszynce na zdjęciachrentgenowskich. Czemu szyszynka wapnieje przeczysz tutaj JAK ZABIJA SIĘ TWOJĄ SZYSZYNKĘ?

A teraz prawdziwa fizjologia szyszynki na poziomie biomolekularnym, która jest naprawdę skrzętnie ukrywana, nawet przed studentami medycyny

W ciągu dnia szyszynka (mimo, że Wikipedia twierdzi inaczej) jest głównym źródłem serotoniny – naszego wewnętrznego hormonu szczęścia. Jest to również jeden z neuroprzekaźników. To od serotoniny zależy, czy sygnał układu nerwowego będzie w stanie dotrzeć do wszystkich zakątków ciała. Zbyt niski poziom serotoniny zaobserwowano u osób z depresją, ale także u ludzi nadmiernie agresywnych.

W ciągu nocy serotonina w szyszynce ulega dalszym przemianom w melatoninę – to hormon naszych biologicznych cykli życia. Oprócz tego melatonina wpływa na układ hormonalny, w szczególności na hormony gonadotropowe – najważniejsze hormony cyklu miesięcznego i kształtowania się komórek rozrodczych.  Melatonina zapobiega przedwczesnemu dojrzewaniu płciowemu, a jej wydzielanie jest ściśle związane z bodźcami świetlnymi i przebiega zgodnie z rytmem dobowym. Pozostałe funkcje Melatoniny są białą plamą na mapie medycznej wiedzy.
Ale wiadomo, że koło godziny 3-4 kiedy po kilku godzinach snu melatoniny w szyszynce gromadzi się wystarczająco dużo – rozpoczyna się kolejny etap alchemicznej wewnętrznej przemiany i w głębokich ciemnościach z melatoniny syntetyzowany jest neuropeptyd o nazwie 5-MeO-DMT (aka „akashon”), który następnie ulega szybkiej enzymatycznej przemianie do DMT – dimetylotryptaminy – związku określanego mianem molekuły duszy…
Wtedy w nocy najczęściej możemy doświadczać samoistnych świadomych snów lub projekcji astralnych…ale to zaledwie czubeczek góry lodowej…

third-eye-2

Tunele rzeczywistości i DMT

Najpierw zacznę od zjawiska percepcji. Oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego, że niektóre rzeczy Twój mózg przeocza w otaczającej Cię rzeczywistości. Ale czy zdajesz sobie sprawę ze skali tego „przoczania”?
Wiesz, że ze wszystkich docierających do Twojego umysłu bodźców Twoja świadomość zdaje sobie sprawę z 0,0097% to cholernie mało.
Taka jest nasza codzienna percepcja – nazywa się ją tunelową, a rzeczywistość w ten sposób postrzeganą – tunelem rzeczywistości.
Reszta niewidzianej przez Ciebie rzeczywistości zawiera rzeczy, w które nie wierzysz, nie uznajesz za prawdopodobne lub po prostu co tu dużo mówić w głowie Ci się nie mieszczą.
Myślisz, że widzisz to co widzą Twoje fizyczne oczy? Obraz odbierany przez nie jest transmitowany do kory wzrokowej, parokrotnie odwracany i na koniec interpretowany, tak by uzyskać pole widzenia pasujące do Twoich wierzeń i przekonań – w psychologii nazywa się to strefą komfortu. Strefa komfortu ma z założenia sprawiać żebyśmy się czuli dobrze i bezpiecznie w znanym dobrze świecie. To co nie znane, nie wytłumaczalne, dziwne, szokujące, nie zgodne z poglądami, z aktualnym stanem emocjonalnym – czyli powyższe 99,9913%wszechświata – jest wycinane już w przedbiegach na synapsach aksonów.

Teoria wielu światów.

Współczesna matematyka opisuje 33 wymiary w modelu wszechświata – przyjrzyj się temu – matematyka zakłada istnienie ok 33 jednocześnie nałożonych na siebie rzeczywistości.

Jak się rzeczywistości mieszczą w jednym miejscu?
Przepuść promień słońca przez pryzmat – zobaczysz, że w jednym strumieniu białego światła zmieściły się na raz wszystkie kolory tęczy. Mieszczą się w jednym miejscu dzięki różnicom w częstotliwościach drgań energii. Tak samo dzieje się z całymi wymiarami.

Co robi DMT?

Dimetylotryptamina syntetyzowana w szyszynce z tryptofanu mówiąc delikatnie rozszerza percepcję. Jej zwiększona sekrecja (wydzielanie) ma miejsce w momentach wcielania się i wychodzenia z ciała.
Na pewno spotkasz się z określeniami, że DMT to halucynogenna substancja – silny psychodelik, i że pobudzona szyszynka wywołuje halucynacje. Dlatego ludzie w stanach około śmierci lub szoku miewają podobne halucynacje….ale
Mówiąc, że DMT „rozszerza percepcję” mam na myśli to, że całkowicie zdejmuje blokady percepcji neuronalnej.
mówiąc szczerze w tych chwilach, gdy endogenny DMT zaczyna działać na układ nerwowy zaczynamy dopiero widzieć te 99,9913% wszechświata

To nie są haluny to jest cała reszta niewidzialnego dotąd wszechświata – i to wszechświata o wielu wymiarach istniejących na raz. Jest w tej koncepcji miejsce na zobaczenie wreszcie innych inteligencji zamieszkujących te równoległe wymiary i nawiązania rozumnej z nimi komunikacji.

Z zawężoną jaźnią (czyli „na trzeźwo”) jesteśmy uwagą przykuci tylko i wyłącznie do tego wymiaru rzeczywistości. Widzimy tylko ten jeden tunel.

Reasumując – szyszynka ze swoim DMT uwalnia percepcję z okowów tego świata, czyli jest naszym międzywymiarowym przełącznikiem widzenia rzeczywistości i uczestniczenia w nich.
Będąc świadomym wielu rzeczywistości możesz nie tylko obserwować je, ale również dosłownie skakać pomiędzy nimi I to nie tylko pomiędzy wymiarami, ale również pomiędzy różnymi wersjami tych samych wymiarów.
To coś o wiele bardziej zaawansowanego niż projekcja astralna. Ale endogennie występujący w naszym mózgu DMT udowadnia, że od początku byliśmy istotami międzywymiarowymi o możliwościach międzywymiarowej percepcji.

„Szyszynka jest organem, który przyjmuje i obrabia geometryczne obrazy Wszechświata. Wszystkie gruczoły połączone są na subtelnym planie z odpowiednimi figurami geometrycznymi, a szyszynka, jak uważają niektórzy mistycy, łączy w sobie wszystkie początkowe formy. Właśnie ten gruczoł pracuje z Kronikami Akaszy, zapisami wszystkiego co odbywa się we wszechświecie. Szyszynka jest nie tylko organem, który przyjmuję subtelną informację i przechowuje pewien jej zakres; jest tym gdzie zapisane są doświadczenia indywidualnej duszy, zdobyte podczas wielu wcieleń.”
To słowa Drunvalo Melchidezeka  – autora „Pradawnej Tajemnicy Kwiatu Życia”

DMT crop circleKrąg, który powstał 23 lipca 2012 w miejscowości Roundway – przedstawia dokładnie chemiczną strukturę cząsteczki DMT

Ciemny pokój

Nie nie chodzi mi o klasyczny „dark room” i tę formę, z którą się zazwyczaj kojarzy. Chodzi mi o praktykę ciemnego pokoju – czyli całkowitej izolacji z całkowitą deprymacją sensoryczną. Po polsku – przesiadywanie samemu w całkowitych ciemnościach bez dźwięków.
Ta praktyka występuje w Tybecie, jest jedną z praktyk w Tao, w buddyzmie i jest znana w wielu kulturach plemiennych.
Po kilku dniach spędzonych w totalnych ciemnościach obrazy z wnętrza głowy wychodzą na zewnątrz i są tak samo realne jak „normalna” rzeczywistość.

Praktyka ta dostarcza niesamowitego rozszerzenia percepcji.

Z punktu widzenia biochemii mózgu – tak długie przebywanie w ciemnościach powoduje nagromadzenie melatoniny. Dalej następuje faza pinoliny – szyszynka wydziela endogenny inhibitor (beta karboline) enzymu MAO – enzym, który dotąd rozkładał melatoninę. W fazie pinoliny MAO jest hamowany, a z melatoniny szyszynka zaczyna syntetyzować pinolinę, następnie z niej > 5-MeO-DMT , którego znowu nie rozkłada MAO (bo jest unieczynnione), więc z 5-MeO-DMT (aka „akashon”) szyszynka zaczyna syntetyzować DMT. To wtedy obrazy z głowy zaczynają wykraczać poza granice czaszki w dosłownym tego słowa znaczeniu. To miejsce, w którym spełniają się sny – natychmiast…
A oczy otwierają się na niewidzialną dotąd rzeczywistość.

Jak to wygląda technicznie:

dni 1 – 3 faza melatoninowa
faza sennej jawy

dni 3 – 5 faza pinolinowa
Pierwsze wizje ; podróże astralne

dni 6 – 8 faza 5 – Meo – DMT
Otwiera się powoli wewnętrzne widzenie ; wzmaga telepatia i intuicja

dni 9 – 12 faza DMT
Wizje wzmagają się, otwierasię percepcja alternatywnych światów i równoległych rzeczywistości. Niektórzy mówią o widzeniu podczerwieni i ultrafioletu w tym stanie.
Zmniejsza sie zapotrzebowanie na sen ; łatwo przychodzi joga snu (czyli medytacja z zachowaniem ciągłej świadomości).

2012 i ogólnoplanetarna szyszynkowa inicjacja ludzkości ?

I teraz przechodzimy do kwestii, która tak czy siak nas wszystkich dotyczy i absolutnie nikt nie pominie tego podsypiając na kanapie przed telewizorem.

Majowie całkiem niedawno ujawnili treść autentycznej wiedzy swoich przodków dotyczącej przepowiedni o roku 2012. Są bardzo zagniewani na rozprzestrzenianie się wersji o apokaliptycznej wizji końca świata. Podkreślają, że ich przepowiednia mówi wyraźnie o TRANSFORMACJI, a nie o żadnym końcu.

Ale do meritum. W ciągu kilku lat dojdzie do zrównania osi Ziemi z osią centrum naszej galaktyki. Majowie zapowiadają, że dojdzie wtedy do niezwykle potężnej emisji strumienia naładowanych cząstek, które potężnie zdestabilizują zachowanie naszego Słońca.
Majowie twierdzą, że w efekcie tych zmian może dojść do przebiegunowania Ziemi. Tak apropo’s bieguny magnetyczne już zmieniły miejsce. Przez to zwierzęta, które od zawsze kierowały się zmysłem elektromagnetycznej geolokacji, zaczęły trafiać stadami na linię brzegu – w ich odczuciu tam powinien być ocean – dotyczy to i wielorybów i ptaków – wszystkich zwierząt podróżujących cyklicznie na długie dystanse.

Na podstawie badań lawy wulkanicznej na Hawajach stwierdzono, że ziemskie pole magnetyczne zmienia cały czas swe natężenie, a co kilkadziesiąt tysięcy do milionów lat zmienia swój kierunek (przebiegunowanie Ziemi). Średni czas miedzy przebiegunowaniami wynosi 250 000 lat, ostatnie wystąpiło około 780 000 lat temu.

Nie ma obecnie jasnej teorii opisującej przyczyny przebiegunowania.

Majowie mówią – nasi przodkowie już raz to przeżyli. Twierdzą, że zjawisku przebiegunowania Ziemi towarzyszy zawsze kilka dni ciemności. I jeżeli okaże się prawdą – to czeka nas obowiązkowy ciemny pokój dla całej ludzkości.

To znaczy, że u wszystkich nastąpi coś w rodzaju szyszynkowej inicjacji, bo gdy szyszynka w ciemności zacznie produkować duże ilość DMT – to nic już nie pozostanie takie samo. Po tym jak znowu świat zobaczy słońce – w nas już zmieni się cała percepcja rzeczywistości. Co nas czeka po drugiej stronie szyszynki?

nie wiem, ale życzę nam  – żeby Królik, za ktorym będziemy podążać na drugą stronę rzeczywistości – był wesoły…

 

406ba36d242923cf5c71b3476912f6d3_xl

Nauka dopiero w połowie XX w. odkryła, że ten maleńki jak ziarnko ryżu gruczoł dokrewny pełni rolę biologicznego zegara, a także wpływa na wiele funkcji fizjologicznych organizmu i aktywizuje światło. Posiada bowiem kilka atrybutów prawdziwego oka. Jego wewnętrzna ścianka wyściełana jest takimi samymi fotoczułymi komórkami jak siatkówka, zaopatrzony jest także w pigment, obecny również w oczach fizycznych. O ile jednak zwykłe oczy służą do poznawania świata materialnego, szyszynka daje wgląd w głąb światów duchowych.
Z tego powodu okrzyknięto ją: „okiem mądrości”, „energetycznym centrum istoty ludzkiej”, „molekułą duchowości”, portalem świadomości, „wrotami percepcji”, „odbiornikiem i nadajnikiem subtelnych wibracji, które niosą myśli przez kosmos” (Satyananda 1972).

Oko Horusa

Ludzkość wiedziała o tym od zarania dziejów.
Słynne oko boga Horusa to w gruncie rzeczy ukryty symbol „obudzonej” szyszynki,
zaś słowo SEKRET (wiedza tajemna) pochodzi od sekrecji – substancji jakie ona wydziela.
W tym właśnie punkcie kryje się źródło tak pilnie strzeżonej przed profanami, tajemnej wiedzy Egiptu.
Wzorem Egipcjan również żydowscy kabaliści kodowali informacje na temat szyszynki. Za ich przykładem poszło wiele starożytnych szkół wiedzy tajemnej i – gdy dobrze poszukamy – odnajdziemy ją w rzeźbach czy na obrazach świątyń najróżniejszych kultur.
Niezaprzeczalny kult tego gruczołu obecny jest nawet… w Watykanie.
Automatycznie nasuwa mi się tu przypowieść ojca de Mello o pewnym mistrzu wielkiego serca, który uczył śmiertelników budzić wewnętrzne światło.
Przyglądający się temu uczeni w piśmie okrutnie się przestraszyli, bo gdy ludzie będą wszystko widzieć i wiedzieć, oni stracą nad nimi władzę.
Zabili więc mędrca, a ponieważ byli bardzo sprytni, napisali o nim piękne historie i wynieśli go na ołtarze. Od wieków uczą ludzi na całym świecie, jak go czcić, podczas gdy krzewioną przez niego wiedzę nadal trzymają w ukryciu.
Zachodnie tradycje mistyczne zawsze jakoś radziły sobie z łamaniem pieczęci wielkich tajemnic i znalazły nasz najwyższy potencjał duchowy tam, gdzie on istnieje – w szyszynce. Według francuskiego uczonego z XVII w., Kartezjusza, jest ona siedliskiem ducha, a konkretnie miejscem, w którym ciało i duch łączą się ze sobą. Podobnie Edgar Cayce dostrzegł w niej „punkt, w którym dusza zaczepiona jest o ciało”.
Żadna to więc dziś tajemnica, że organ ten stanowi siedzibę duchowej wiedzy, intuicji, inspiracji i oświecenia… Uaktywnia się, gdy ludzie osiągają wyższe stany duchowe. Uruchamia zdolności psychiczne, pamięć wyższych planów oraz świadomość życia w wielu czasach i ciałach. Otwiera nas na zdolności telepatyczne i widzenie wewnętrzne. Tu odnajdujemy dogmat Kosmicznego Prawa o jedności wszechrzeczy i wyjątkowości każdej z nich, otwieramy też źródło energii, obdarzającej nas zdolnościami ponad naturalnymi. Kadeceusz Hermesa
Starożytni Grecy uważali, że tylko ona łączy nas z wewnętrzną, rzeczywistą PRAWDĄ.
Ojciec naukowo pojmowanej anatomii, grecki lekarz Herofilos, opisał ją w IV wieku p.n.e. jako organ regulujący przepływ myśli.

I tak dokładnie jest! – Jako jedyny narząd mózgu szyszynka nie jest zdublowana, ponieważ w tym właśnie punkcie wszystkie, choćby sprzeczne ze sobą bodźce zewnętrzne muszą zostać połączone w JEDNOŚĆ. PRAWDA bowiem leży pośrodku, zamieniając skrajnie odmienne przekonania w jasno sprecyzowany pogląd! Wniosek oczywisty, że posługując się sprawną szyszynką, w obliczu najbardziej zagmatwanej ściemy i manipulacji potrafimy błyskawicznie uchwycić ”szóstym zmysłem” to, co miało być przed nami ukryte.

W świecie wiecznych przeciwieństw i pozornych sprzeczności wyższe JA zawsze odnajdzie głęboki sens jednoczącej wszystko siły Miłości.
Przepięknie przedstawia to Kaduceusz, nieodłączny atrybut Hermesa – uskrzydlonego posłańca i przekaziciela woli bogów, olimpijskiego „ayahuasquero”, który zsyła ludziom marzenia senne i wskazuje zagubionym właściwą drogę.
Brytyjski genealog i pisarz , sir Laurnce Gardner , twierdzi, że „prawdziwie uduchowiona osoba potrafi w sposób automatyczny postrzegać przy pomocy trzeciego oka.

Nie da się zmamić obrazom, ukazywanym przez zwykłe oczy, gdyż ujawniają one jedynie fizyczny obraz rzeczy (…). Osoby, które nauczyły się korzystać z możliwości, jakie daje szyszynka, potrafią przekraczać granice czasu i przestrzeni.”
Teozof G. de Puruker, w roku 1920 uznał gruczoł szyszynki za źródło intuicyjnej świadomości; „kiedykolwiek mamy przeczucie, gruczoł ten delikatnie wibruje, kiedy mamy inspirację lub przebłysk intuicyjnego zrozumienia, wibruje on mocniej…”
Rick Strassman zauważył, że istnieje rodzaj wizualnej analogii pomiędzy szyszynką a światłem i kolorami. Popularyzator starożytnej wiedzy na temat świętej geometrii, Drunvalo Melchidezek, uważa że szyszynka przyjmuje i obrabia geometryczne obrazy Wszechświata. Na subtelnym planie łączy w sobie wszystkie początkowe formy. Pracuje też z Kronikami Akaszy, zapisami wszystkiego, co odbywa się we Wszechświecie . W niej zmagazynowane są doświadczenia indywidualnej duszy, zdobyte podczas wielu wcieleń.
Do wszystkich tych rewelacji dodam, że od szyszynki właśnie zależy nasza zdolność projektowania wyobrażeń, a – co się za tym kryje – jest to centrum naszej kreatywności, pomysłowości , idei, wynalazków, wytworów sztuki i techniki… Dokładnie ten „wyrostek robaczkowy mózgu” czyni każdego z nas człowiekiem, a zdolność odkrycia w sobie twórczych mocy i kreowania swego losu stanowi niezaprzeczalny dowód jedności ze Stwórcą.
Rosyjskie badania Witalija Prawdiwstewa wykazały, że niektórym ludziom wystarczy przyłożyć błonę fotograficzną w światłoszczelnej kopercie do czoła, by uwiecznić niektóre nasze wyobrażenia. Jestem głęboko przekonana, że pełne odkrycie wszystkich funkcji trzeciego oka i nasza jego codzienna świadomość stanie się biletem wstępu do bram Złotej Ery.
Przedtem jednak czeka nas jeszcze kilka ważnych zadań. 

Po co Ci szyszynka?

Oczyszczenie szyszynki jest konieczne dla tych, którzy chcą rozwinąć swoją wielowymiarową percepcję. Szyszynka to nasze naturalne wewnętrzne źródło DMT. Związek ten aktywizuje u człowieka podwyższony stan świadomości. Obudzona szyszynka otwiera możliwość świadomych podróży astralnych, otwiera percepcję na inne wymiary, pozwala przewidywać przyszłości i komunikować się z istotami spoza naszego wymiaru.

DMT mówiąc w skrócie – to molekuła oświecenia, oprócz tego endogennego (naturalnie produkowanego przez szyszynkę) występuje również w ayahuasce – leczniczym zielu z Amazonii, którego używanie przynosi uzdrowienie ciała i serca poprzez fizyczne oczyszczenie oraz podróż po innych wymiarach. Ci, którzy używają tej rośliny przechodzą przez okres „pracy” gdzie zaszłe problemy i programy Ego stają przed naszą świadomością i mogą być uleczone dzięki wglądom w siebie, do których dochodzi pod wpływem rośliny.

Zaletą oczyszczenia szyszynki jest to, że wytwarza swoją własną dawkę DMT i że możemy „pracować” w duchowym sensie tego słowa przez cały czas oraz, że nie musimy przechodzić przez oczyszczające działanie ayahuaski. Nie potrzebujemy substancji z zewnątrz aby rozwijać swojego Ducha. DMT jest substancją całkowicie naturalną, którą ludzkie ciało produkuje kiedy jest zdrowe. Wydawać się może, że ludzie z założenia mieli być istotami wielowymiarowymi łącznie z umiejętnością odczytywania wiedzy z innych wymiarów. Percepcja transcendentalna transformuje Ego oraz szybko leczy cierpienie, konflikty oraz karmę.

Jak zabija się Twoją szyszynkę?

W późnych latach 90-tych, naukowiec o imieniu Jennifer Luke wykonała pierwsze badanie wpływu fluorku sodu na szyszynkę. Stwierdzono, że szyszynka, znajdująca się w środku z mózgu, jest ewidentnym celem fluorku.
Tkanka miękka szyszynki u dorosłego człowieka zawiera więcej fluoru niż jakakolwiek inna tkanka miękka w ciele – jest to poziom fluoru (ok. 300 ppm), który może powodować inhibicję enzymów. Szyszynka zawiera też tkankę twardą (apatyt hydroksylowy), w której zbiera się więcej fluoru (nawet 21 000 ppm) niż w jakiejkolwiek innej tkance twardej w ludzkim ciele (np. kościach czy zębach). Fluorek sodu kalcyfikuje szyszynkę i silnie hamuje jej aktywność, tak, że nie jest już w stanie skutecznie utrzymywać równowagi hormonalnej w ciele. Żebyśmy mieli jasność. Fluorek sodu robi z szyszynką coś na podobieństwo marskości wątroby. To znaczy, że zahamowanie czynności szyszynki wynika z tego, że jej komórki obumierają. Fluorek sodu ZABIJA SZYSZYNKĘ – zamienia ją na przeźroczystą galaretkę. Więcej o szyszynce znajdziesz tutaj SZYSZYNKA, TUNELE RZECZYWISTOŚCI I 2012

zwapnienia w szyszynce

Fluor odkłada się w szyszynce tworząc widoczne na zdjęciu zwapnienia jest to efekt picia fluorowanej wody.

Należy tu dodać pewne wyjaśnienie: jak to fluorek sodu powoduje zwapnienie. A to wiem akurat dobrze, w końcu mam specjalizację ze stomatologii.
Zachodzi tu zjawisko dokładnie takie same jak w szkliwie zębów. Ta najtwardsza tkanka naszego ciała zbudowana jest z hydroksyapatytów – to jakby krystaliczne związki wapnia – bardzo twarde. Fluor wchodzi z nimi w reakcje i powstają fluoroapatyty.
A precyzując – Fluor odgrywa w tym procesie następujące role:
1) katalizatora  powstawania mineralnej  fazy  w tkance, którą stanowi hydroksyapatyt Ca10(PO4)6(OH)2,
2) zastępuje jony hydroksylowe (OH-) powodując powstanie fluoroapatytu/fluorohydroksyapatytu Ca5(PO4)3OH1-xFx,
poza tym sprzyja kalcyfikacji na kilka innych jeszcze sposobów, ale nie chcę rozdymać bez sensu tego artykułu

Dalsze badania dostarczyły więcej dowodów na to, że fluorek sodu przechodzi do szyszynki. To jedyna rzecz, którą atakuje – najważniejsze centrum neurohormonalnej sekrecji w mózgu.

Fluorek sodu (Sodium Fluoride) jest powszechny w żywności, napojach i piwie też, w wodzie z kranu i w wodzie butelkowanej. Fluorek sodu jest wprowadzony w 90% podaży amerykańskich ujęć wody. (W Polsce jest troszeczkę lepiej, choć przypuszczam, że nie do wszystkiego władze się przed nami przyznają).

Filtry do wody, które można kupić w supermarketach, nie eliminują fluoru. Tylko proces odwrotnej osmozy lub destylacji wody usuwa go skutecznie. Najtańszym sposobem jest kupić destylator wody.

Dużo fluoru znajduje się w herbacie – od 1 do 7 mg/100 gw dodatku fluoru łatwo przyswajalnego!!! Spośród produktów spożywczych najwięcej fluoru zawierają ryby, fasola – 1,65 mg/1000 g, ziemniaki – 0,141 mg, marchew – 0,188 mg, szpinak – 0,435 mg, mleko – 0,227 mg, mąka pszenna 0,56 mg/1000 g oraz mięso, kapusta, sałata, rzeżucha, brokuły.

Ze względu na tak powszechne występowanie jest prawie niemożliwe usunąć go z diety całkowicie .. Tak więc, oto kilka wskazówek, jak go usunąć i odwapnić swoją szyszynkę.

KONOPIE pomagają! Jak już zapewne wiecie, aktywny chemicznie składnik w konopiach, THC, atakuje wszystkie zmutowane komórki w organizmie, przy jednoczesnym wzmacnianiu zdrowych komórek. Udowodniono niezwykłą skuteczność tego działania w terapiach antynowotworowych, pomaga też na wiele innych dolegliwości. .. Cóż okazuje się, że czynny składnik konopi również samoistnie dekalcyfikuje szyszynkę. Im więcej go spożywamy, tym lepiej działa. Pomaga bardzo gotowanie potraw lub spożywanie oleju konopnego, aby wchłonąć jak najwięcej THC. O oleju konopnym więcej tutaj OLEJ Z KONPI LEKARSTWEM NA RAKA

Jeśli nie chcesz korzystać z konopi lub nie możesz, są inne leki ziołowe. Kolendra jest świetna. Najlepiej jeść ją na surowo, ale jeśli chcesz, możesz gotować z nią lub zrobić z niej herbatę. (Jeśli zrobisz herbatę , proponuję dodanie miodu do słodzenia, lub można ostudzić i wypić bardzo szybko, bo nie smakuje za dobrze)

Podstawy detoksykacji szyszynki :

1. Usuń Rtęć – To kolejna naprawdę zła trucizna dla szyszynki. Nie pozwól, aby to dostała się do Twojego ciała. Plomby amalgamatowe w zębach są toksyczne dla szyszynki – należy je usunąć. Wszystkie wytwarzane obecnie szczepionki medyczne są również skażone rtęcią. Thimerosal (środek konserwujący szczepionki) to inaczej metyl rtęci i jest bardzo trudno usunąć go z mózgu po jego dostaniu się tam. Unikaj jedzenia ryb i owoców morza, takich jak krewetki. Tuńczyk i mięso delfinów jest szczególnie szkodliwe ze względu na zawartość rtęci – większe ryby mają wyższe stężenie rtęci w swoich tkankach.

Eco żarówki – jeśli taka żarówka się rozbije opary rtęci natychmiast są uwalniane do pokoju i wdychane. Natychmiast taką żarówkę wynieś na zewnątrz i wywietrz dobrze pomieszczenie. (A Ujnia wprowadziła nakaz używania tylko takich)

Rtęć może być usuwana z organizmu przez codziennego stosowane Chlorelli, pędów pszenicy i spiruliny. Zioła Cilantro przyjmowane codziennie, również pomagają usunąć rtęć z tkanki mózgowej.

2. Fluor – w pastach do zębów i w wodzie z kranu. Jego należy unikać unikać za wszelką cenę. Zabija szyszynkę, kaclyfikując (zwapniając) jej tkanki

3. Zdrowa żywność – niektóre pestycydy są toksyczne dla szyszynki. Organiczna zdrowa żywność – w dużej mierze surowa – wspiera odtruwanie szyszynki.

4. Alkohol i palenie. Naturalnie one muszą odejść wraz z emocjonalnym przywiązaniem do korzystania z nich (zwykle pod owym przywiązaniem kryje się kwestia własnej wartości lub nierozwiązany uraz).

5. Uzdrawianie Sercem – podnosi nasze wibracje i leczy ze strachu – przydatne kiedy zaczynamy widzieć inne wymiary.

6. Inne toksyny – jeśli coś jest toksyczne nie umieszczaj tego w swoim ciele. Jeśli trudno Ci przeczytać nazwę na opakowaniu, prawie na 99% jest to toksyczne dla Twojego ciała. Toksyny to sztuczne słodziki (aspartam K), rafinowany cukier, fenyloalanina, wszystkie numery konserwantów zaczynające się od E 1, dezodoranty (zwłaszcza antyperspiranty z toksycznym aluminium jako podstawowym składnikiem czynnym), środki chemiczne, dentystyczne płyny do płukania ust oraz odświeżacze powietrza.

7. Prawdziwa czekolada i surowe kakao jest stymulantem gruczołu szyszynki.W wysokich dawkach działa odtruwająco z powodu wysokiej zawartości przeciwutleniaczy.

8. I teraz trkicky ciekawostka z medycznego świata „od kuchni” – prawdziwy sekret mistrza kuchni
Kiedy ilość magnezu w organizmie spada, wówczas aby nadrobić jego braki ciało uwalnia z kości i zębów wapń. Podwyższony poziom wapnia we krwi sprawia, że większa jego ilość odkłada się w narządach miąższowych – nerkach, jajnikach i szyszynce również.

..aby utrzymać wapń w kościach i zębach, a nie w stawach i tkankach miękkich, potrzeba stałych dostaw magnezu.

Magnez jest zdolny do odwrócenia związanego z wiekiem zwyrodnieniowego zwapnienia struktur naszego organizmu i w ten sposób może przyczynić się do jego odmłodzenia.

Magnez odgrywa także bardzo ważną rolę w oczyszczaniu organizmu z toksyn. Jon magnezu jest atomem, któremu brakuje dwóch elektronów, co prowadzi do szukania innych atomów w celu ich przyłączenia. Kiedy toksyczne metale ciężkie takie jak ołów, kadm, aluminium pojawią się w organizmie, magnez wchodzi z nimi w reakcje, powodując obniżenie ich toksyczności i wydalenie wraz z moczem. Ponadto glutation – ważny antyoksydant nie może być syntetyzowany bez udziału magnezu.

Najlepiej przyswajamy magnez w postaci chlorku magnezu, ale nawet w tej formie bywa, że tylko w 50% procentach wchłania się z naszego przewodu pokarmowego, do tego jest niemiłosiernie gorzki. Mogą upłynąć aż trzy miesiące albo i więcej, zanim doustne uzupełnianie magnezu przywróci właściwy poziom magnezu wewnątrzkomórkowego.

I teraz obiecany sekret mistrza kuchni dotyczący magnezu.

Najlepiej stosować chlorek magnezu do kąpieli! Powierzchnia absorpcji przez skórę jest ogromna, o wiele większa niż w przewodzie pokarmowym. Kto ma kłopoty z uwierzeniem, czy to aby skuteczne, niech pójdzie do sauny i poleje wódki na rozgrzane kamienie.

9. Szyszynkę odnowić można również poprzez zioła, np.: pietruszkę, lucernę, bylicę, gotu-kola.

10. Również uszkodzone komórki mózgowe można wzmacniać za pomocą Tiaminy, znanej również jako witamina B1, jest istotnym składnikiem odżywczym, którego potrzebują wszystkie tkanki, nie wyłączając mózgu. Znajduje się ona w takich produktach spożywczych jak pełne ziarna zbóż, orzechy, fasola, groszek i ziarna soi.

11. Wit. K
Dotychczas sądzono, że prawidłowy stan kości zależy głównie od spożycia wystarczających ilości wapnia i witaminy D. Jak wiadomo, wapń osadza się w naczyniach krwionośnych powodując ich zwapnienie, a jednocześnie jego niedobór w kościach prowadzi do osteoporozy. To zjawisko nazwano „paradoksem wapnia”. W zrozumieniu istotnej roli witaminy K w metabolizmie wapnia u człowieka pomogło odkrycie białek MGP (Matrix Gla Protein) i ich roli jako transporterów wapnia. Przy udziale witaminy K osteokalcyna przekształcana jest do karboksyosteokalcyny, która może wiązać jony wapniowe poprzez grupy karboksylowe. Osteokalcyna jest syntezowana w komórkach kościotwórczych, jej rola polega na dostarczaniu jonów wapnia oraz wiązaniu go z matrycą hydroksyapatytu.

Fragment filmu DMT – molekuła duszy:

 

źródła:

http://instytutarete.pl/poczytaj/cialo/na-zdrowie/470-szyszynka-tunele-rzeczywistosci-i-2012.html

http://instytutarete.pl/poczytaj/cialo/na-zdrowie/468-jak-zabija-sie-twoja-szyszynke.html
http://www.wakingtimes.com/2012/06/02/how-to-clean-up-the-pineal-gland/
http://www.naturalnews.com/026364_fluoride_pineal_gland_sodium.html#ixzz22NEOkilT
http://www.vismaya-maitreya.pl/teorie_spiskowe_oko_za_oko_czy.html