Archiwum kategorii: Uncategorized

Przekazy channelingowe – pomoc w przebudzeniu ludzkości.

Plejadianie to jedna z najbardziej znanych pozaziemskich cywilizacji, o której dowiedzieliśmy się dzięki channelingom. Podobnie jak przekaz Kasjopejan czy też Ra, także ich przekaz ma za zadanie doprowadzić do „przebudzenia” ludzkości. Wszystkie te przekazy w dużym stopniu są ze sobą spójne i warto zauważyć, że uzupełniają się wzajemnie rzucając inne światło naprawdę o rzeczywistości, która nas otacza.

Znalezione obrazy dla zapytania plejady

Z przekazem Plejadian mamy do czynienia dzięki channelingom Barbary Marciniak. Materiały z sesji kontaktowych z tymi istotami legły u podstaw wydania czterech książek przedstawiających w pełni ten przekaz.
Kim są owi przybysze z Plejad? Otóż często zaznaczają w swych przekazach, że pochodzą z naszej przyszłości – cokolwiek to tak naprawdę znaczy. Są kolektywem energii z Plejad, są buntownikami i członkami Świetlanej Rodziny.
Według tych istot w najblizszych latach ma się dokonać przejście Ziemi i ludzkości z negatywu 3 gęstości do pozytywu 4. Przejscie rozpoczelo sie w 2012 roku. Zmiana, która nadchodzi nieubłaganie ma być kresem panowania nad tą planetą istot, które po stoczonej bitwie ponad 300 tys. lat temu zawłaszczyły sobie Ziemię i wprowadziły tyranię trwającą po dziś dzień. Według Plejadian (choć wielu z nas wie, że nie tylko oni tak twierdzą) historia ludzkości wygląda zupełnie inaczej niż to sobie wyobrażamy. Dla przeciętnego człowieka historia naszej planety tonie we mgle religijnych opowieści oraz naukowych domysłów i celowych manipulacji elit obecnie rządzących na Ziemi. Plejadianie twierdzą, że Ziemia została pomyślana i stworzona jako Żyjąca Biblioteka –  swego rodzaju galaktyczne centrum informacji. To dlatego mamy tak urozmaiconą florę i faunę. Wszystko, co istnieje na Ziemi, jest reprezentacją innych świadomości z wszechświata, a człowiek jest z kolei tzw. kartą biblioteczną – kluczem do pozostawionych tu informacji. Poprzez emocje możemy do wszystkiego uzyskać dostęp, a kiedyś już taki dostęp mieliśmy. Ponad 300 tys. lat temu człowiek posiadał DNA złożone z 12 włókien, odpowiadających 12 czakrom (7 w ciele i 5 poza ciałem). Mógł dokonywać rzeczy, które dziś byłyby postrzegane za boskie. Tak więc nasz gatunek nie istnieje od 300 tys. lat, ale od kilku milionów. Cywilizacje, które są dla nas mityczne (Lemuria, Atlantyda), Plejadianie uważają za prawie współczesne.
Najważniejszym chyba dla nas przesłaniem Plejadian jest fakt, że około 300 tys. lat temu siły służenia sobie (STS) – głównie gady, w wyniku bitwy objęły władzę nad Ziemią i zaprowadziły tyranię. Polegała ona na ograniczeniu ludzi, kontroli nad nimi, manipulacji i wykorzystywaniu niczym bateryjek (hmmm, pamiętacie taki film „Matrix”?). W tym celu zniszczono w istocie ludzkiej wszystko co wychodziło poza fizyczny nośnik i zostawiono nam tylko 2 helisy DNA. Tyranię oparto na lęku, nienawiści – ogólnie na negatywnych emocjach, którymi te istoty się żywią (niestety są powody by przypuszczać, że czasem się nami żywią w sposób…dosłowny). Przez całe wieki w celu zapewnienia dopływu „jedzonka” skutecznie wykorzystano przede wszystkim wojny i religie. W dzisiejszych czasach oba te elementy mają wciąż znaczenie, ale w działaniach manipulacyjnych główną rolę odgrywają środki masowego przekazu z telewizją na czele.
Władza nad nami jest tak skonstruowana, abyśmy nawet nie podejrzewali, że może istnieć. Siły służenia innym (STO) miały bardzo ograniczony wpływ na nas, gdyż został im zamknięty dostęp do planety. Jedyną drogą do zniszczenia systemu i odbudowania starego stała się inkarnacja w ludzkim ciele na Ziemi i rozwój duchowy, który z czasem obejmie całą planetę i przywróci to, co kiedyś utracono.
Warto zaznaczyć, że dla Plejadian moment utracenia Ziemi stał się dla nich złą karmą – my jesteśmy tą karmą. Tak więc, jeżeli uzdrowimy siebie – uzdrowimy także ich cywilizację. Tak więc ten przekaz tak jak wiele innych poznanych dzięki channelingowi wskazuje, że od naszego losu zależy los wielu innych cywilizacji we wszechświecie.
W ciągu kilku najbliższych lat w zależności od indywidualnego rozwoju duchowego dzięki pracy nad sobą (medytacja i rozkręcanie czakr), powoli odbudujemy kolejne włókna DNA i to uczyni to z nas – patrząc z perspektywy dzisiejszych możliwości – praktycznie nadludźmi. Niestety nie wszyscy będą mogli doznać tego rodzaju przemiany, choć zapewne rozwój coraz większej liczby ludzi i dzielenie się nauką z innymi spowoduje transformację planety oraz świadomości społecznej. Wszyscy rozwinięci duchowo prawdopodobnie zostaną uznani za nawiedzonych, wysłanników szatana lub czarowników. Nie wszyscy wejdą w IV wymiar – wszystko zależy od indywidualnych cech, indywidualnego rozwoju duchowego.
Plejadianie przekonują, że nasi nadzorcy wiedzą doskonale jakie obecnie zachodzą procesy i że ich system  rozpada się od środka. Ostrzegają nas, że nie oddadzą oni wszystkiego bez walki, dlatego możemy się spodziewać w najbliższych latach kolejnego światowego konfliktu i objawienia obcych (STS) ludzkości. Podadzą się wtedy za naszych bogów (czy też Boga), a można się spodziewać, że w takiej (jak na razie) abstrakcyjnej sytuacji większość ludzi zaczęłaby ich czcić. W ten sposób mogliby dalej kontrolować i manipulować masami, a jednocześnie poprzez te niezwykłe dla ludzkości wydarzenia mogliby dostać ogromnego zastrzyku energetycznego – czyli się najeść.
Plejadianie mówią, że aby przemiana Ziemi się dokonała musi z niej odejść wystarczająca liczba ludzi, która uniemożliwia podniesienie wibracji dla całej planety. To dlatego właśnie będą następowały w niedługim czasie wojny i kataklizmy, gdzie śmierć ludzi o niskich wibracjach znaczyć będzie swego rodzaju oczyszczenie planety. Według Plejadian, gdy jednego dnia z powierzchni globu zniknie nagle kilkadziesiąt milionów ludzkich istnień nastąpi wielka zmiana w świadomości społecznej.
Te informacje mogą przerażać, ale tak naprawdę nie powinny. Jest to naturalny proces, który doprowadzi do stworzenia nowej Ziemi, opartej na wzajemnym szacunku, miłości i świetle. Aby proces ten mógł zaistnieć, że musi najpierw zostać zniszczony obecny (stary) porządek społeczny, czyli system oparty na lęku, nienawiści i roli ofiary, aby móc zbudować coś nowego, opartego na zupełnie innych fundamentach –  na wzajemnej współpracy, szacunku i miłości.
Wg istot z Plejad, chcąc wygrać tę „grę” musimy swoje życie zorientować na rozwój duchowy. Przede wszystkim jednak musimy pozbyć się lęku i odważnie nieść dalej promienie światła i miłości. Jesteśmy naprawdę bezcennymi i wyjątkowymi istotami, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy – ale jest to głównie zasługą ukrytych manipulatorów rządzących nami od setek tysięcy lat. Emocje i fizyczność są naszymi największymi skarbami, które powinniśmy najbardziej szanować.
Plejadianie w swych przekazach opisują także, że bardzo wielu członków Świetlanej Rodziny inkarnowało się w obecnych czasach za Ziemi, by swoim duchowym rozwojem i działaniami burzyć ten system od środka. Wszyscy, którzy to robią są buntownikami i niszczycielami systemów, budzącymi się wędrowcami, innymi słowy – zwiastunami świtu.
Zapamiętajmy jedno z najważniejszych przesłań Plejadian:
WIEDZA OCHRANIA, IGNORANCJA ZAGRAŻA.
Fragmenty:
„Wierzcie albo nie, nadejdzie czas, lub też powiedzmy, może nadejść, w życiu wielu z was, kiedy zamkniecie drzwi przed życiem takim, jakie znacie teraz. Możecie dosłownie porzucić swój dom i opuścić go tylko z kilkoma drobiazgami. W tej chwili wydaje się to niemożliwe, prawda? Jakiś głos wewnętrzny powie wam: „Mój Boże, świat zwariował. Jakie są moje wartości? Co teraz jest najważniejszą rzeczą dla mego przetrwania?” I przyjdzie Duch i poprowadzi was, mówiąc co jest najważniejsze dla przetrwania. Może to oznaczać po prostu pozbycie się własności. Niektórzy z was dosłownie staną na progach swoich domów, spojrzą do środka i stwierdzą, że wszystko to jest bez znaczenia wobec wartości duchowych i wartości życia. Wszystkie dobra materialne i kolekcje przedmiotów nic nie znaczą wobec światła, do którego zaczynacie należeć. Czy możecie wyobrazić sobie wydarzenia, niezbędne, by skłonić was do działania? Nie będą to drobne zdarzenia.
Pamiętajcie o ludzkim przeznaczeniu, jakim jest ewolucja. Gwarantujemy, że za dziesięć lat skończy się życie, jakie znaliście. Znajomy świat, znajoma rzeczywistość, wygody, projekty, wakacje i wszystko czym żyjecie zniknie za dziesięć lat. Jesteście tu dla swojej osobistej ewolucji. Ciekawą rzeczą będzie rozszerzenie ewolucji na cały świat i nie mówimy o kilku tuzinach ludzi, lecz o ewolucji gatunku. Jest wielka potrzeba tych wydarzeń, gdyż sprawią, że ludzie się obudzą. Dlatego właśnie waszym wyzwaniem jest żyć z odwagą i mieć odwagę, aby pielęgnować swoje światło.”
***
„Każdy z was zgodził się dobrowolnie przybyć tutaj w tym momencie, aby przenosić częstotliwość. W tej chwili tą częstotliwością jest światło, ale ostatecznie nauczycie się, jak przenosić częstotliwość miłości. Mówicie o miłości i świetle, jednak nie pojmujecie ich złożoności i prawdziwych znaczeń. Światło jest informacją; miłość jest kreacją. Musicie zostać poinformowani, zanim będziecie mogli tworzyć.”

********************************************************************************

Przekazy Kasjopejan

Znalezione obrazy dla zapytania kasjopeja

Liczba channelingów wzrasta z roku na rok. Pewni ludzie od dawna komunikują się z istotami, których poziom intelektualny przewyższa nas o dziesiątki tysięcy lat. Jedną z takich grup, która nawiązała kontakt z istotami „nie z tego świata” jest grupa Laury Knight–Jadczyk, która przekazuje wiedzę od Kasjopejan.
16 lipca 1994 r. zgłosiła się do nich cywilizacja, która podała, że transmituje swój przekaz z konstelacji Kasjopeja. Nie oznacza to jednak, że cywilizacja zamieszkuje te rejony – w swoich przekazach Kasjopejanie wyjaśnili, że jest to tylko miejsce, z którego można wysłać do nas sygnał i tym samym nawiązać kontakt. Istoty te same określają siebie jako formy myślowe 6. gęstości. Oznacza to mniej więcej tyle, że w wyniku ewolucji straciły swą fizyczną formę na rzecz idealnego połączenia myśli w zbiorowy intelekt. Kasjopejanie, pojawiający się systematycznie na seansach mediumicznych do tej pory, wyjawili w swoich przekazach wiele czasem bardzo nieprzyjemnych dla większości ludzi, a nawet dość przerażających spraw, które się dzieją na naszej planecie. Jest to oczywiście punkt widzenia zwykłego człowieka, który nie posiada odpowiedniej wiedzy pozwalającej zrozumieć, że taki po prostu jest świat. Istoty te zaznaczają, że nie chcą w żadnym przypadku straszyć, ani wzbudzać lęków, a tylko informować nas o tym wszystkim, gdyż tylko wiedza i informacja może nas ochronić przed negatywnymi zjawiskami. Kasjopejanie dają przy okazji zupełnie nowe spojrzenie na pewne zjawiska, które zwykło się nazywać metafizycznymi.
Świat według Kasjopejan
Według tych istot na Ziemi aktualnie trwa wielka bitwa pomiędzy dwoma siłami działającymi w tej galaktyce – Siłami Służenia Innym (STO) oraz siłami Służenia Sobie (STS) – czyli podobnie jak opisują to Plejadianie. Kasjopejanie reprezentują Siły Służenia Innym i przekazują swój punkt widzenia w oparciu o tę filozofię. Bitwa ta jest wynikiem tzw. „fali”, która ma przejść przez Ziemię w okolicach roku 2012. Fala spowoduje transformację znanej nam rzeczywistości w środowisko 4. gęstości. Przyniesie to radykalną zmianę obecnego środowiska, które jest 3. gęstości. Zmiana ma się dokonać głównie na płaszczyźnie duchowej. Nastąpi głębokie przewartościowanie życia ludzkiego. Zmiany te jednak poprzedzi seria kataklizmów, a przed bezpośrednią zmianą w 4. gęstość nad Ziemią pojawi się grupa komet z obłoku Oorta.
Przedstawiciele kasjopejańskiej cywilizacji wykazują również zupełnie odmienne spojrzenie na historię ludzkości, zupełnie inne od wersji przekazywanej nam w oficjalnej nauce. Według nich, ciało ludzkie jest wynalazkiem genetycznym pochodzącym z gwiazdozbioru Oriona. Ludzkość ponoć żyła z początku w stanie edenicznej rozkoszy (Raj – Eden?), aż do czasu około 309 tys. lat temu, gdy istoty z Oriona przekonały ludzi do przejścia w ciało, które obecni ludzie posiadają. Czy wejście w ciało fizyczne nie jest zatem symbolem „upadku” ludzkości i wygnania z raju? Orionidzi wynaleźli te ciała po to, żeby ludzkość produkowała dla nich żywność w postaci energii pochodzącej głównie z negatywnych emocji i wrażeń. Istoty z Oriona kreują tę rzeczywistość na wzór filmu „Martix”, gdzie wydarzenia i sytuacja są tak zmanipulowane, aby mogły stymulować produkcję żywności właśnie dla nich. W tym czasie więc staliśmy się praktycznie niczego nie świadomymi niewolnikami.
Poznaj naszych ciemiężycieli
Teraz kilka słów o istotach, którym zawdzięczamy stan niewolnictwa i niewiedzy. Do kreacji tej rzeczywistości służy trójszczeblowy podział hierarchiczny. Najważniejsi w całej tej grze są Orionidzi, którzy posiadają wygląd bardzo podobny do ludzi. O szczebel niżej są tzw. Jaszczury – istoty gadopodobne (Reptalianie, Draconi itp.). Na najniższym szczeblu są tzw. Szaraki, które są tak naprawdę cybergenetycznymi istotami, mającymi swoje bazy w Zeta Reticuli. Są one praktycznie humanoidalnymi robotami sterowanymi przez Jaszczurów – Kasjopejanie mówią, że są to swego rodzaju sondy gadów, które nie mają duszy i którymi gady „zdalnie” sterują. Można też powiedzieć, że wynaleziono je, by za ich pomocą działać na Ziemi i ewentualnie kontaktować się z ludźmi na poziomie 3 gęstości, gdyż istoty z 4 gęstości w naszej nie mogą zbyt długo przebywać. Dla normalnego oka ludzkiego Szaraki (ale też i te poprzednie istoty) pozostają oni niewidzialni, bo są w 4 gęstości. Dopiero w światach astralnych daje się ich zauważyć. Sytuacja jednak ma się zmienić w wyniku „fali”. Ludzkość stanie się istotami 4. gęstości, podobnie jak Orionidzi, którzy ludzi hodują. Tak więc dalsza hodowla będzie niemożliwa.
Kasjopeanie mówią dużo na temat struktury władzy, która jest na naszej planecie. Według nich oficjalne rządy są tylko marionetkami w rękach tajnego, ogólnoświatowego rządu, który manipuluje oficjalnymi politykami za pomocą technologii dostarczonej przez kosmitów dla obopólnie uzgodnionych celów. Jednym słowem nastąpiła wymiana – wysoce zaawansowana technologia w zamian za…wolną rękę w testach na ludziach (chodzi o rząd USA – najpotężniejszy rząd na świecie). No nie powiem, żeby mnie to jakoś specjalnie zaskoczyłoJ. Wszystko oczywiście co się dzieje za kurtyną nie jest robione dla dobra ludzkości. W zasadzie można powiedzieć, że grupa ludzi dogadując się z Gadami/Szarakami zwyczajnie nas ”sprzedała” w zamian za władzę, technologię tego typu rzeczy. Pisząc to mam tylko nadzieję, że TYLKO rząd USA zgodził się na takie rzeczy na swoim terytorium – a tam faktycznie tzw. „porwań” i zaginięć ludzi i dzieci jest tysiące rocznie…
Podobnie do Plejadian Kasjopejanie dzielą  całą egzystencję na gęstości, których jest według nich 7. Pierwszą gęstość stanowi pierwotna materia i rośliny, drugą gęstość stanowią zwierzęta, trzecią gęstość stanowią na naszej planecie ludzie,
a czwartą natomiast m.in. Jaszczury, Orionidzi oraz Plejadianie i tzw. Nordycy. Czwarta gęstość zakłada tzw. zmienność fizyczności. Przy wejściu w 4. gęstość, ludzkość straci iluzję liniowości czasu. Czas ma być odczuwany jako zmienny i selektywny. Piąta gęstość to jest strefa kontemplacji. Jest to miejsce, gdzie dusza trafia po odbyciu danego wcielenia, celem kontemplacji i rozmyślań co do kierunków następnej inkarnacji. Trafiają tam nie tylko istoty trzeciej gęstości, takie jak np. ludzie, ale każda istota, bo wg Kasjopejan nawet zwierzęta czy kamienie mają duszę. Istotom nie mającym swojej samoświadomości w wybraniu wcielenia pomagają tzw. istoty anielskie. Piąta gęstość jest stanem egzystencji, gdzie traci się powłokę materialną. Jest to stan egzystencji absolutnie eteryczny. Człowiek łączy się w pewnym stopniu z piątą gęstością podczas snu i to nam może dać pewne wyobrażenie tego, co nas czeka po tzw. śmierci. Szósta gęstość, to już są zbiorowe intelekty. Tam zanikają wszelkie atrybuty fizyczności. Siódmą gęstością natomiast jest to, co potocznie na Ziemi nazywa się Bogiem.
Warto wspomnieć, że według Kasjopejan w szóstej gęstości w naszej galaktyce jest 16 cywilizacji po jednej i drugiej stronie. Do sfery Służenia Innym należą m.in. Plejadianie, Kasjopejanie i Ra, a w temacie istot Służących Sobie Kasjopejanie wypowiadają się tylko o Orionidach 6. gęstości. Pomiędzy właśnie tymi siłami trwa walka o to, jak będzie na Ziemi – jaki jako ludzkość wybierzemy tor ewolucji. Im bliżej roku 2012, tym więcej sygnałów będziemy odbierać od tej ”dobrej” strony, ale i też więcej działań uświadczymy od tych „złych”.
Każda wymieniona gęstość może być ukierunkowana na filozofię Służenia Sobie, lub Służenia Innym. Obecnie ludzkość „dzięki” działalności Jaszczurów jest ukierunkowana filozofią Służenia Sobie, jednak około 309 tys. lat temu ludzkość była ukierunkowana na Służenie Innym. Jedyną gęstością, która nie posiada takiej polaryzacji jest 7. gęstość. W siódmej gęstości wszystko jest bowiem jednolitą jednością. Stanowi ją suma całego istnienia.
Na koniec warto zaznaczyć, że jakkolwiek prawda o naszym świecie może wywoływać strach i uczucie niepewności, to Kasjopejanie zaznaczają za każdym razem, że kluczem do wolności jest wiedza. Dlatego nie istotne jaka by ona nie była „straszna” to tylko ona nas wyzwoli i ochroni. To dlatego jesteśmy trzymani w niewiedzy, manipulowani i okłamywani na każdym kroku. Boimy się zawsze tylko tego czego nie znamy, uzbrojeni w wiedzę i informację śmiało idziemy do przodu. I w tym chcą nam pomóc swymi przekazami Kasjopejanie.

********************************************************************************

Przekazy RA

 

Ra to kolejna cywilizacja pozaziemska, zbiorowa intelektualnie grupa istot, która kontaktowała się telepatycznie z Jamesem Allean McCartym, Donem Elkinsem i Carlą Rueckert. Doświadczenia te opisali w wydanej przez siebie książce: „The Law of One” – i w polskim wydaniu: „Przewodnik po materiale RA”.
Grupa twierdziła, że kontakt został nawiązany na początku lat osiemdziesiątych XX wieku. Podczas tych sesji Carla znajdowała się w głębokim transie, Don uzyskiwał poprzez nią odpowiedzi na zadawane przez siebie pytania, zaś James Allen doglądał strony technicznej zapisu. Podczas wieloletniej pracy zespołu Elkinsa uzyskano bardzo interesujące i spójne odpowiedzi, które dotyczyły wielu spraw związanych z duchową ewolucją człowieka w kosmosie, w kontekście rozwoju i oddziaływań innych bytów. RA konkretnie i wyczerpująco opisuje zjawiska dotyczące UFO, czy zagadnienia związanych z duchowym aspektem seksualności człowieka.
Według opisów Ra świat dzieli się na 7 poziomów gęstości, a ziemianie znajdują się na trzecim poziomie gęstości i są w trakcie przejścia na czwarty. Skały i pierwotna materia tworzą pierwszy poziom gęstości, zaś świat roślin i zwierząt zajmuje poziom drugi. Reszta poziomów gęstości jest niewidzialna dla człowieka, zaś sam Ra jest istotą znajdującą się na poziomie szóstym. W relacjach grupy, Ra zaznaczał, iż to co postrzegają ludzie jest tak naprawdę iluzją, a dopiero siódmy poziom gęstości jest właściwym postrzeganiem rzeczywistości. Całe Uniwersum według RA powstało po to by Stwórca mógł doświadczyć Siebie. RA wyraźnie twierdzi, że reinkarnacja jest iluzją i trwa do czwartej gęstości włącznie, bo od piątej nie ma już materialnego ciała a zatem i śmierci. Wiąże się to z dwutorową ewolucją od pierwszej do czwartej gęstości, gdzie ciało i duch ewoluują niezależnie. Ciało może się degenerować a i dusze mogą cofać się w rozwoju.
Tak samo jak Plejadianie i Kasjopejanie Ra stwierdzi, że ten wszechświat dzieli się na polaryzację służenia sobie (STS) i służenia innym (STO). Polaryzację służenia sobie określa jako negatywną, a służenia innym jako pozytywną. RA twierdzi, że zmiana polaryzacji (co my odbieramy jako upadek) grozi każdemu duchowi, i to niezależnie od gęstości jaką osiągnął. Sam określa siebie jako społeczny kompleks pamięci spolaryzowany ku służeniu innym. Ra twierdzi też, że jest tą samą istotą co znany w Egipcie Ra, a omylnie wzięto go w późniejszym okresie za boga. Przekazy RA charakteryzują się ogromną starannością o poprawność przekazu, przez co są bardzo trudne w odbiorze, gdyż rzeczywistość jaką próbuje opisać zupełnie nie przystaje do naszych wyobrażeń o świecie i Kosmosie. Ra burzy nasze stare poglądy i stara się kłaść podwaliny pod zupełnie nowe wyobrażenia.
W internecie jest wiele cennych materiałów w różnych językach poza wydanym u nas Przewodnikiem i pozwalają lepiej poznać charakter przekazu. Zawierają one bowiem także opis działań „sił ciemności”, których nie powinniśmy lekceważyć i o nich zapominać. Siły te na tyle przeszkadzały w pracy zespołowi otrzymującemu channeling, ze skończyło się śmiercią Dona Elkinsa. Najprawdopodobniej jednak przyczyną tak drastycznego końca tej przygody był fakt, iż w pewnym momencie działania grupa zaczęła w znaczący sposób cenzurować i osądzać przekazy RA, dokonując swoistej cenzury, co można zapisać i o co pytać, a jakich tematów „lepiej” nie poruszać –sami to przyznali. Ludzie ci postanowili skupiać się tylko i jedynie na elementach „miłości i światła” przekazując tylko pozytywne elementy informacji i zupełnie lekceważąc i świadomie unikając tematów negatywnych dotyczących naszej rzeczywistości – sądzili, że tak będzie lepiej dla innych, by ich nie straszyć. Jednym słowem odbiorcy przekazów uznali, ze odrzucą to co nie pasuje im w opisie świata i nie byli przygotowani na interakcję z tą złą stroną, która zapewne zainteresowana była w zakłóceniu komunikacji. Pamiętajmy więc, że ignorowanie tzw. sił ciemności automatycznie nie usuwa ich z naszego świata – trzeba być ich świadomym, żeby móc im się świadomie oprzeć. Jeden z członków tej grupy został poddany atakowi i nie był na to przygotowany, bo sądził, ze samo skupienie się na „świetle i miłości” rozwiązuje wszelkie problemy. Tak nie jest i niech będzie to nauczką. Jeśli wiemy o „nich” nie są groźni, ale ignorując fakt ich istnienia dajemy im pole do popisu.
Oto kilka cytatów z przekazów RA:
„RA: Jestem częścią kompleksu pamięci społecznej, która podróżowała na zewnątrz z planety w waszym systemie słonecznym, z tej, którą nazywacie Wenus. Jesteśmy starą rasą wg waszych miar. Kiedy byliśmy w 6. wymiarze, nasze fizyczne istoty były, jak to nazywacie, złote. Byliśmy wysocy i trochę delikatni. Pokrycie naszego kompleksu ciała fizycznego miało złoty blask. W tej formie zdecydowaliśmy się przybyć pomiędzy waszych ludzi. Wasi ludzie bardziej, niż my, przejawiali się fizycznie. W ten sposób nie mieszaliśmy się łatwo z populacją i byliśmy wyraźnie inni, niż oni. Nasza wizyta trwała stosunkowo krótko. Zaszła, kiedy zbudowaliśmy piramidy. (…)
(W czasie,) kiedy wybraliśmy tę misję pomiędzy waszych ludzi, bylibyśmy postrzegani w naszej naturalnej formie jako światło, gdybyśmy mieli tak przybyć na Ziemię. (…) RA: Jesteśmy tymi z Konfederacji, którzy jedenaście tysięcy lat temu przybyli do dwóch z waszych kultur planetarnych. W tamtym czasie były one blisko zetknięte z Kreacją Pierwszego Stwórcy. Naiwnie wierzyliśmy, że moglibyśmy nauczać przez bezpośredni kontakt.
Te kultury były już ściśle zrównane z ogólną wiarą w żywość, czy świadomość wszystkiego. Przybyliśmy i byliśmy mile widziani przez ludzi, którym zażyczyliśmy sobie służyć. Usiłowaliśmy pomóc im w technicznych metodach, służących do pracy z uzdrawianiem kompleksu umysł/ciało/duch przez zastosowanie kryształu. Zatem zostały stworzone piramidy. Jednak okazało się, że ci będący u władzy zastrzegli tę technologię dla siebie. To nie było zgodne z Prawem Jedności. Opuściliśmy waszych ludzi.
Jednakże nigdy nie pozostawiliśmy waszej wibracji ze względu na naszą odpowiedzialność za zmiany w świadomości, które pierwsi spowodowaliśmy i następnie odnaleźliśmy zniekształcone w sposobach nie odnoszących się do Prawa Jedności. Usiłowaliśmy skontaktować się (mentalnie) z władcami tej krainy (Egiptu). W 18. dynastii byliśmy w stanie skontaktować się z faraonem (o imieniu) Aten lub Echnaton. Był on wędrowcem. Ta istota nabrała przekonania, że wibracja Jedności była prawdziwie duchową wibracją i dlatego wprowadziła Prawo Jedności. Jednak jego wierzenia przyjęło niewielu. Kiedy upadł, zyskały uznanie spolaryzowane wierzenia w wielu bogów. (…) RA: Istoty zamieszkujące Wenus w tym czasie są bytami 5. gęstości (poziomu istnienia i duchowej ewolucji).”

********************************************************************************

Przesłanie Andromedan dla Ziemi

Znalezione obrazy dla zapytania andromeda

Alex Collier to Amerykanin, który twierdzi, że od ósmego do 16 roku życia wielokrotnie kontaktowały się z nim istoty z Andromedy. Kiedy dorósł zrozumiał, że był przygotowywany specjalnie do tego, by przekazać wszystkie  zdobyte przez niego informacje z całej ludzkości. I tak od początku lat 90 –tych Alex brał udział w wielu wywiadach i wykładach, w których opisywał jak według Andromedan wygląda nasz świat, co się obecnie dzieje, kto nami rządzi. Zapowiadał także, że nadchodzą ważne wydarzenia dla naszej planety.
Alex Collier nigdy nie przedstawiał żadnych zdjęć pozaziemskich pojazdów ani metali z innych planet, tylko przekazywał przesłanie dla Ziemian. Według niego Andromedanie są wysocy, ich skóra ma odcień lekko niebieski, w ich społeczeństwie osoby rudowłose to jednostki szczególnie wrażliwe na mądrość kosmosu i o zwiększonych mocach psychicznych. Andromedanie opisują naszą planetę jako swego rodzaju eksperyment, w którym zaklęta została nadzieja pokoju. Ten konflikt jest problemem dla całej galaktyki od setek tysięcy lat. Ziemię umyślnie zasiedlono różnorodnymi formami życia z niezliczonych światów, mieliśmy być swoistą „biblioteką wszechświata”.
Z relacji Andromedan wynika, że szeroko rozpowszechnieni w społecznej wyobraźni tzw. Szarzy (ang. ‚Greys’) pracują tak naprawdę dla swoich „szefów” –  Smokoidów (? – ang. ‚Draconians’), którzy są najstarszą rasą w naszej galaktyce i pierwszą, jaka osiągnęła poziom podróży międzyplanetarnych (według wielu innych źródeł Drakoni stworzyli  sztucznie rasę Szarych, aby za ich pomocą nas kontrolować – nie mają duszy i są jedynie „narzędziem” Skmokoidów ). Podbijanie innych systemów gwiezdnych jest ich chlebem powszednim – z tego żyją i to dosłownie. Dalej z informacji Andromedan wynika, że nasi nadzorcy są bezpłciowi, a ich DNA się nie zmienia, a ponieważ uznają się za istoty najbardziej zbliżone do boskości uważają, że mają prawo do rządzenia innymi, niższymi rasami (skąd my to znamy..?). Ludzie według nich są obrzydliwi w wyglądzie, ale za to całkiem smaczni – tak, tak okazuje się, że oni nas częstokroć jedzą tak jak my jemy zwierzęta, ale główną dla nich pożywką są nasze emocje – tylko te złe, negatywne.
Według Colliera 600 tysięcy lat temu grupa gadoidów poszukująca minerałów oraz pożywienia zniszczyła trzy planety w systemie Lutni i Wegi (ang. ‚Lyra & Vega’), który był kolebką rasy ludzkiej w naszej galaktyce, rasą która ówcześnie nie za bardzo umiała się bronić. Rodzaj ludzki zmuszony był przenieść się na inne planety w naszej galaktyce. Tak więc Plejaranie i Andromedanie są to właśnie potomkowie owych uchodźców-kolonizatorów z konstelacji Lutni i Wegi, gdzie obecnie nie mieszka już żaden człowiek. To właśnie oni „objawili się” na naszej Ziemi i pobudowali wielu prymitywnym ludom te wszystkie piramidy, kamienne kręgi na wierzchołkach siatki elektromagnetycznej globu i wiele innych znanych starożytnych budowli. Według Andromedan Gadoidy to supermistrzowie inżynierii genetycznej i cenią geny bardziej, niż złoto czy jakiekolwiek inne bogactwa na tej planecie. Dlatego byli w tak łatwy i szybki sposób zdominować Ziemię – ograniczyli w  znaczący sposób nasze DNA, tak abyśmy utracili wiele naszych umiejętności duchowych i byli bardziej podatni na ich manipulację. Ważny jest fakt, że Drakońscy inżynierowie genetyczni stworzyli na Ziemi rasę stanowiącą mieszankę ludzkiej i gadoidziej – każdy człowiek na naszej planecie ma do dzisiaj pamiątkę po tym projekcie w genach: 10 procent gadzich i zarodek identyczny z jaszczurką przez pierwsze 2 tygodnie, kły, kość ogonową oraz łuszczącą się skórę, a także gadzią architekturę mózgu. To być może właśnie stąd bierze się też ów wieczny konflikt dwóch natur w naszym gatunku, postawy agresywnej i pokojowej. W tym momencie trzeba wspomnieć nauczaniu potomka szamanów z RPA Credo Mutwy, według którego gadzie istoty opracowały takie stworki, które mogą wyglądać jak ludzie i faktycznie w połowie nimi są, i które od tysięcy lat w ich imieniu dzierżą niepodzielnie władzę.
Teraz nieco więcej informacji o tym, co obecnie dzieje się na Ziemi. „Szaraki” budują na Ziemi podziemne bazy niezniszczalne przy użyciu naszych broni. Szaraki w stosunkach z ludźmi – czyli szczególnie w kontaktach z elitą rządzących (iluminaci) wciąż posługują się kłamstwem i manipulacją, tak też i oni są oszukiwani i nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Liczą na przyszłe korzyści, a tak naprawdę są dla obcych tylko drogą do celu – do przejęcia kontroli nad planetą. Kiedy im się to uda zrobią ich „na szaro”(J). Ich taktyka opiera się zwyczajnie na napuszczaniu swoich wrogów nawzajem przeciwko sobie, tj. w tym wypadku ludzi przeciwko ludziom. „Kosmiczni Ludzie” bronią obecnie naszego układu przed tymi nieproszonymi gośćmi, starając się utrzymywać blokadę parę orbit dalej i tam właśnie dochodzi do częstych starć. Trzeba pamiętać, że głównym celem Smokoidów jest zajęcie naszej planety i jeżeli uda im się tu przylecieć, to będzie bardzo trudno się ich stąd pozbyć, gdyż są bardzo zaawansowane technologicznie. Istnieje plan, aby te istoty przyleciały tu oficjalnie w odpowiedzi na wołanie o pomoc wysłane w kosmos przez ziemskie władze w związku z „panoszeniem się Szarych”, czyli swoisty spektakl: zamiast inwazji przybycie na zaproszenie. Jest to sprytne oszustwo w celu ominięciu galaktycznego prawa, które mówi, że przybysze z kosmosu mogą zasiedlić daną planetę tylko i wyłącznie za zgodą „tubylców” .
Zarówno Szarzy, jak i Gadoidy (ang. ‚ Reptilians’) posiadają mentalność ula czy roju tj. nie myślą jako jednostki, tylko jako jeden wielki telepatyczny organizm. Nie ma w nich miejsca na wolną wolę ani na pomysłowość i to są z pewnością ich słabe strony. Andromedanie mówią, że są one bardzo czułe na światło, a nawet zapałki.  Drakoni mogą wyglądać jak smok, demon, diabeł, czy człowiek-ćma (Mothman) albo dwunożny jaszczur. Najskuteczniejszym sposobem ich zabicia jest ucięcie głowy, w innym razie ciosy są tylko skuteczne, jeżeli trafiają pod pachami bądź w środek brzucha. Są one sześciokrotnie silniejsze, nie mają kości tylko same mięśnie.
Oprócz tych „złych” w kosmosie są jednak także ci „dobrzy” i obie strony muszą stosować się do pewnych praw, które są w ogóle prawami kosmosu i karmy. Dlatego istnieje w sumie dość prosta wydawałoby się droga do wolności: możemy zmusić ich, aby stąd odlecieli i opuścili na zawsze nasz świat, jeżeli tylko zdołamy wytworzyć atmosferę miłości i życzliwości, a w krajobrazie uczuć nie będzie strachu ani nienawiści (czyli ich pożywki) – wtedy podwyższy się wibracja całej planety i dla nich ta ziemia będzie niczym wroga pustynia, środowisko nie do zniesienia, gdzie nie znajdą ani trochę jedzonka. Oni potrzebują tych złych uczuć do przetrwania. Póki co jest ich tu dużo mniej w porównaniu z nami i dlatego to my decydujemy o emocjonalnym pejzażu planety, my decydujemy o jej losie. Dlatego musimy się obudzić, przejrzeć na oczy i odrzucić ten system manipulacji, strachu, wojen i nienawiści, a wtedy sytuacja się zmieni.
Na razie jednak niestety ludzie rządzący tym światem, czyli iluminaci sprzedali nas gadoidom i współpracują z nimi wiernie, licząc na zachowanie uprzywilejowanej pozycji po ich triumfie. W zasadzie więc oni nas nie podbijają, gdyż nie mogą tego dosłownie zrobić, robią to za przyzwoleniem ludzkich władz. Oni nas zwyczajnie rozgrywają , sprzedajemy jedni drugich, realizując ich politykę, taktykę „dziel i rządź” dążąc do zwiększania kontroli i dezinformacji. Andromedanie twierdzą też, że niektóre ważne osoby są już tak zaimplantowane przez Szarych, że stanowią część ich zbiorowej świadomości i w pewnym sensie nie są ludźmi.
Cała historia współpracy USA z  Szarymi rozpoczęła się w 1954 roku. Wtedy to doszło do pierwszego kontaktu z obcymi, którzy skusili amerykanów paroma technologiami dla nas nie z tej Ziemi, a ci od razu połknęli przynętę. A trzeba zaznaczyć, że o kontakt i współpracę ubiegały się także istoty o dobrym i życzliwym nam usposobieniu, jednak perspektywa pokoju i rozwoju duchowego ludzkości nie zainteresowała Iluminatów chcących władzy totalnej. Teraz więc Andromedanie mają jak gdyby związane ręce, gdyż wybraliśmy inną opcję. Skoro bowiem USA podpisały oficjalny traktat z Szarymi nie mogą wedle Prawa Kosmicznego ich stąd wyrzucać, przecież to nasi goście! Wspomniany traktat najwyraźniej zezwalał obcym na wszelakie eksperymenty na ludziach i zwierzętach – stąd tyle w USA przypadków porwań przez UFO oraz tak wiele odkrywanych ciał krów bez kropelki krwi, których wnętrzności nie jedzą kojoty, wilki ani żadne inne wszystkożerne stworzenia.
W naszej galaktyce są jeszcze 22 planety, gdzie świadomością mieszkańców manipulują Szarzy lub Gadoidy – ale na żadnej postęp duchowy nie zatrzymał się aż tak zupełnie, jak u nas. Pomimo tego Andromedanie uważają mieszkańców Ziemi za „wysoko urodzonych”, ponieważ mieszanka DNA z wielu różnych światów daje nam możliwości, jakich nie posiadają ludzie z innych planet, a także niezwykle bogatą gamę uczuć. To nasza cecha charakterystyczna Ziemian, bo gdzie indziej ludzie nie doświadczają tylu emocji ani nie przeżywają ich tak silnie.
Początkowo Ziemią zajmowali się Plejadianie, którzy jednak odlecieli, ponieważ nie poradzili sobie z „ciemnymi siłami” i stracili kontrolę nad tym co się u nas dzieje. Nie potrafili oni także dogadywać się z ziemskimi władzami. Andromedanie przejęli więc ich rolę w 1980 r. i relacjonują, że jest tu jeszcze około 170 różnych ras przybyszy, które w rozmaite sposoby i na różnych poziomach komunikują się z mieszkańcami naszej planety – służą nam radą oraz natchnieniem.

***********************************************************************************

 

Piktogramy – znaki z innych światów?

Znalezione obrazy dla zapytania zbozowe kregi

Znalezione obrazy dla zapytania zbozowe kregi

Podobny obraz

 

Podobny obrazPiktogramy są to tajemnicze znaki i wzory pojawiające się znikąd na polach zbożowych, kukurydzianych, łąkach, a nawet piaskach pustynnych na całym świecie. Najczęstszym ich kształtem są kręgi, dlatego często używa się określenia – kręgi zbożowe. Od wieków piktogramy uważane były za wytwór bytów z innych światów, ale w oficjalnym wydaniu za sprawców zawsze uznaje się oszustów, którzy rzekomo z nudy tworzą piktogramy dla zabawy. Wystarczy jednak spojrzeć na niektóre z tych wspaniałych, nieziemsko skomplikowanych konstrukcji by wiedzieć, że takie wyjaśnienie jest głupie. Tym bardziej, że naukowo można już odróżnić ludzkie fałszywki od oryginałów.
Obecnie znane i stosowane  są już coraz nowsze sposoby i metody badań piktogramów. Pola i obszary, na których często pojawiają się kręgi są dobrze monitorowane, tak więc zwykli żartownisie nie mają teraz praktycznie możliwości, by coś wytworzyć. Po latach badań i obserwacji tego zjawiska za pomocą odpowiednich analiz jesteśmy w stanie ze 100% pewnością rozpoznać prawdziwy piktogram. Dowcipni “wygniatacze” wprawdzie potrafią stworzyć niekiedy imponujące wzory, ale nie są w stanie podrobić wielkich oryginałów. Istnieją bowiem kręgi, których nie sposób zrobić ludzkimi siłami. Pozostaje więc pytanie, jaka siła czyni podobne cuda?
Fałszywka i oryginał – poznaj różnice
W autentycznym piktogramie rosnące tam zboże składa się z nieuszkodzonych mechanicznie, niezłamanych i nie zgniecionych kłosów. Geometryczny twór jest wykonany z ogromną, godną podziwu precyzją. Rzeźba ziemi w takich piktogramach jest nienaruszona i nigdy nie znajduje się na niej żadnych śladów. Kłosy w takim piktogramie są nienaturalnie ugięte a jednak nie uszkodzone, co świadczy, że musiała działać na nie jakaś forma energii. Zdarza się, że kłosy są między sobą poprzeplatane, a czasem dziwnie poskręcane i powyginane. Ale co najważniejsze – takie kłosy pomimo odkształceń dalej rosną! Bardzo często w takich piktogramach obserwuje się kłosy zbóż o równomiernie wypalonych na wylot “kolankach”. Z kolanek tych wyparowuje cała woda, co oznacza, że podczas tworzenia się piktogramu na wewnątrz położone kłosy działa jakaś krótkotrwała, tajemnicza siła o dużym natężeniu. Warto zauważyć, że pomimo wielu ciekawskich oczu, niekiedy kamer i aparatów fotograficznych oryginalne piktogramy powstają w oka mgnieniu zawsze, gdy jest chociaż chwila na nie zauważone działanie. Chociaż znane są też filmy, na których zarejestrowano jak kule światła w kilka sekund przelatują nad polem i tworzą piękne geometryczne kształty. Nie nam oceniać autentyczność takich filmów, ale wyjaśniałoby to niezwykłą szybkość ich powstawania.
Kolejną ważną cechą prawdziwych piktogramów jest wyraźny wzrost pola magnetycznego w jego wnętrzu. Stojąc w jego centrum igła kompasu odchyla się w znacznym stopniu od północy, kręci się w kółko lub całkiem wariuje. Wszelkie urządzenia elektroniczne przestają funkcjonować prawidłowo, padają baterie i akumulatory. Osoby wrażliwe na takie pole magnetyczne nie mogą tam długo przebywać. Znane są też przypadki prześwietlania się w tych miejscach jeszcze nieużywanych klisz fotograficznych nawet tych, które były szczelnie zamknięte w pudelku i w teczkach – ulegały prześwietleniu nawet podczas nocnych spacerów po kręgach. Na leżących kłosach odnajdywane są często mikrocząstki żelaza lub rzadziej inne metale i nieznanego pochodzenia tajemnicze substancje.
Fałszywe piktogramy, będące dziełem ludzi są zwykle mało skomplikowanymi figurami geometrycznymi, które da się stosunkowo szybko wykonać pod osłoną nocy nie będąc przy tym zauważonym. Nawet jeśli są to bardziej finezyjne wytwory i tak nie mają co się równać z ogromnymi arcydziełami rozsianymi po świecie. Pierwszą widoczną różnicą są połamane kłosy zboża – zwykle do jego ugniecenia żartownisie używają zwykłej deski oraz liny, gdy chcą uzyskać idealny okrąg. W takim przypadku zaobserwować można fakt, że zawsze w centrum kręgu zrobionego przez człowieka, zboże jest bardziej ugniecione (długo stał tam człowiek), lub jest tam zasypana dziura po wbitym patyku będącym osią piktogramu podczas jego wykonywania. Na ziemi  natomiast najczęściej widać naruszoną powierzchnię i nie znajdziemy też żadnych dziwnych anomalii związanych z polem elektromagnetycznym.

Podobny obraz

Niektórzy twierdzą, że wszystkie piktogramy tworzone są przez UFO, a dokładniej przez ich pojazdy. W tej teorii zaznacza się, że spodki obcych do unoszenia się i latania wykorzystują technologię anty grawitacyjną, która to pozwala obcym regulować natężeniem oddziaływania przyciągania ziemskiego na ich pojazd, przepływające i krążące fale magnetyczne między ziemią a statkiem. To właśnie ma powodować załamanie się zbóż i traw. Według tej koncepcji pojazd obcych nie musi nawet lądować, aby powstał piktogram – wystarczy, że będzie się nad tym miejscem unosił.

Podobny obraz

Czy ktoś chce nam coś powiedzieć?
W ostatnich latach jednak dzięki coraz lepszym metodom obserwacji i zaangażowaniu coraz to nowocześniejszej technologii (kamery, czujniki itp.) zaobserwowano dziwne, nieznane obiekty latające – kule świetlne, które są często widziane nad miejscami gdzie później można zaobserwować powstałe piktogramy. Istnieją nawet filmy pokazujące wprost, że to te właśnie obiekty w mgnieniu oka tworzą piękne piktogramy po prostu przelatując nad danym polem. Zawsze towarzyszy im silne oddziaływanie magnetyczne na okoliczne urządzenia elektryczne – częstokroć zakłóca to działanie sprzętu rejestrującego całe zdarzenie. Niekiedy obserwowano od kilku do kilkudziesięciu takich tajemniczych świateł pracujących nad jednym dziełem. Z relacji świadków – w/w kule świetlne bardzo szybko się poruszały, a ich wysokość nad polami gwałtownie się zmieniała, nagle znikały i pojawiały się 50m dalej.
Jedną z naukowych teorii wyjaśniających to zjawisko jest teoria wirów plazmy. Autorzy uważają, że wzory powstają na skutek jakiegoś naturalnego, dotąd nieopisanego zjawiska atmosferycznego. Kiedy powstają wspomniane warunki, dzieje się coś podobnego do tornada, tyle, że odwróconego. Powietrze jest wdmuchiwane wprost na ziemię, kładąc kłosy zboża. Nie brzmi to jednak przekonywająco. Zawsze denerwuje mnie, że usilnie stara się wszystko wyjaśniać w sposób tzw. “naukowy”, materialny, sceptyczny, nawet jeśli ewidentnie coś zupełnie nie zalicza się do tych kategorii. Mimo, iż podobne teorie są często absurdalne uważa się je zawsze za lepsze od tych, które akcentują wymiar duchowy, pozaziemski! Co się nie nagimnastykują ci nasi oficjalni naukowcy żeby w przestarzały pseudonaukowy sposób wyjaśnić tak fenomenalne zjawisko i przekonać nas, że nie ma w tym nic nieznanego, ciekawego, tajemniczego…Nie wiem co by musiało się stać, by przyjęli oni szerszą perspektywę. Szkiełko i oko tu nie wystarczy moi panowie…
Tak naprawdę nic nie wiemy, kto lub, co i jak dokładnie tworzy te oryginalne piktogramy. Na pewno też – nie łudźmy się –  wiele ważnych i kluczowych informacji w tej jak i w innych dziedzinach jest zatajanych przed opinią publiczną przez władze. Wcale też nie powiedziane, że robią to kosmici w rozumieniu fizycznego UFO – przybyszów z innych planet, albowiem może to być emanacja, próba komunikacji z ziemskim światem jakichś wysokorozwiniętych, inteligentnych istot niefizycznych z zupełnie innych wymiarów (patrz: plejadnianie, kasjopejanie itp..?). Jedno jest pewne – piktogramy urzekają swym pięknem i rozmachem, a ich tajemnicze przesłanie inspiruje i zachwyca miliony ludzi na całym świecie. Być może mają one nam uświadomić, że istnieje coś więcej poza tym tutaj życiem, coś więcej poza fizyczną egzystencją..? W miarę jak powstawały coraz to większe, bardziej skomplikowane piktogramy wielu ludzi próbowało odczytać, odszyfrować z nich jakieś znaczenie, jakiś sens. Faktycznie niektóre z tych arcydzieł wygląda jak bardzo skomplikowany kod, rodzaj zagadki, kalamburu. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić na 100 procent jaki jest ich sens, albo czy ewentualny kod został prawidłowo odczytany. Ale jest spora grupa osób łącząca piktogramy z odliczaniem do roku 2012. Jak gdyby istoty z tych innych światów/wymiarów miały nam mówić “uwaga: niedługo stanie się coś ważnego”, jakby zasłona oddzielająca nas od wszechświata powoli znikała i kontakt z “tamtą stroną” był coraz łatwiejszy. Nie lekceważyłbym tej teorii.
Jak na razie nie mamy możliwości, by w pełni zrozumieć całą magię piktogramów. Jedno jest pewne – nic nie dzieje się przypadkiem. Są one jakimś przesłaniem i próbą komunikacji, ale myślę, że dopiero przyszłość pokaże ludzkości jaki był sens tego wszystkiego. Może po 2012 roku…Nawet jeśli ktoś nie wierzy w to wszystko, niech sobie popatrzy na te piękne geometryczne kształty i zastanowi się chwilę, czy aby materialistycznej percepcji naszej cywilizacji zachodniej coś nie umyka…

********************************************************************************

Tekst pochodzi ze strony :
 https://czasprzebudzenia.wordpress.com/channelingi-glosy-z-innych-swiatow/
Reklamy

Archonci, Chimera, frakcja Jezuitów, frakcja Rockefeller / Illuminati – hierarchia Matrixa.

Znalezione obrazy dla zapytania jezuici chimera

(Tłumaczenie według tekstów Therese Zumi przez Aldabrę)

http://www.theeventchronicle.com/the-event/prepare-for-change-a-solar-system-overview-update/

Nasz Układ Słoneczny znajduje się przez ostatnie 26.000 lat pod kontrolą istot z Oriona / Andromedy Imperium Chimery oraz ich sług istot Drako / Reptylian, którzy skutecznie wprowadzili na Ziemi status kwarantanny,  izolując Ziemię całkowicie od pozytywnych ras ET.  Istoty, które kontrolują przebieg kwarantanny to Archonci, którzy przybyli i pochodzą z galaktyki Andromedy, a następnie stworzyli takie  rasy jak Drakoni i Reptylianie dzięki inżynierii genetycznej.  Te procesy genetyczne trwały tysiąclecia – Archonci używali Drako / Reptylian jako swoich niewolników, aby rozwinąć i chronić swoje imperia.  Mamy dwie grupy Archontów,  którzy kontrolują nas na różne sposoby, ale który oczywiście współpracują przy kontroli tej planety i utrzymują nas jako swoich więźniów.  Tak to sprytnie zorganizowali, że ani ty ani ja nic o nich nie wiemy.

Stworzyli hierarchiczny system kontroli przez różnych swoich sługusów, że nie wiadomo kto tym de fakto zarządza.  Warto wspomnieć, że grupa Jezuitów -Archontów przebywających na powierzchni planety skrywa się wśród czarnej arystokracji i ich rodzin oraz w grupie religijnej utworzonej 500 lat temu a zwanej Jezuitami, których znaleźć można głównie, ale nie wyłącznie, w Kościele rzymskokatolickim na całym świecie.  Druga grupa poniżej powierzchni Ziemi kontrolująca bazy wojskowe to grupa Archontów Chimera.

Krótkie przypomnienie kto jest kim.

Dwie różne kontrolujące grupy Archontów:

  1. Frakcja Jezuitów  – Archontów – /kontrola populacji i myślenia/
  2. Frakcja Chimery – Archontów – /militarna/

Na początku chciałbym przypomnieć czytelnikom, że liczba archontów fizycznie wcielonych na powierzchni Ziemi nie jest tak wielka, ale na płaszczyznach eterycznych oraz astralnych liczby Archontów podane tutaj można pomnożyć co najmniej dziesięć razy.  Na powierzchni naszej planety {Maj 2012} było wcielonych kilkudziesięciu Archontów (org Jezuici), kilkuset Drakonów (głównie w rodzinach bankowych Illuminatów) i kilka tysięcy Reptylianów (głównie w armii najemników Blackwater i Academi)

Na Ziemi są dwie grupy – frakcje kontrolujących Archontów.

Frakcja pierwsza Jezuici – to odłam grupy, który fizycznie wcielił się na powierzchni Ziemi w tak zwanych czarnych rodzinach szlacheckich, czarnej arystokracji. Według Kobry, grupa Jezuitów powstała 500 lat temu i od tamtej pory prowadzi masowe “widowisko” i kontrolę umysłów.

Znalezione obrazy dla zapytania jezuici chimera

Organizacja ta jest tworem rodziny Farnese żyjącej w XVI wieku, znanej jako najpotężniejsza z rodzin papieskich we Włoszech, przynależącej do czarnej arystokracji. Można to tak ująć, że organizacja Jezuitów jest kryjówką-schronieniem dla Archontów wcielonych na powierzchni planety.

Ta frakcja Jezuitów Archontów jest przeważnie obecna w grupie katolickich jezuitów na całym świecie, ale nie wyłącznie.  Ich „zadaniem” jest kontrola umysłów populacji na masową skalę, kontrola ludzkości.  Mają narzędzia indoktrynacji religijnej grzechu oraz piekła i stoją  za wieloma operacjami, działaniami służącymi do kontroli populacji. Kontrolują i wpływają na edukację na całym świecie.

Znalezione obrazy dla zapytania jezuici chimera

Jezuici duchowo kontrolują swoich administratorów.

Administratorzy są potomkami ras stworzonych przez archontów w wyniku inżynierii genetycznej ( na przestrzeni wielu tysiącleci) Są to rasy takie jak Drakoni i Reptylianie.

Te całkowicie kontrolowane duchowo istoty to:

  1. A) Drakoni są sługami-administratorami wcielonymi w rodzinach Iluminatów, którzy działają głównie przy sprawowaniu nadzoru nad systemem finansowym oraz
  2. B) Reptylianie wojownicy – gadzie istoty, najemnicy, które chronią Iluminatów i tworzą konflikty i wojny w celu sprawowania kontrolowanej władzy przez Archontów.

Poprzedni generał Jezuitów Hans Peter Kolvenbach odgrywa zasadniczą rolę w utrzymywaniu wibracji strachu wśród ludzkości na powierzchni tej planety.  To on był inicjatorem i “mózgiem” akcji 9/11 (Twin Towers) oraz 3/11 (Fukushima), które były fałszywą flagą i miały na celu wywołać panikę i strach i w rezultacie zaostrzyć kontrolę i inwigilacje ludzi.  Jest on też główną siłą napędzającą konflikt w Syrii. Od wielu lat mieszka wygodnie w Libanie, w pobliżu granicy z Syrią i “zajmuje się” Bliskim Wschodem.

fot. Hans Peter Kolvenbach

Znalezione obrazy dla zapytania Hans Peter Kolvenbach

 

Frakcja Rothschild / Frakcja Iluminatów

Znalezione obrazy dla zapytania rothschildowie

Rothschildowie są i byli bankierami Jezuitów w ciągu ostatnich dwóch stuleci.

Zarządzają pieniędzmi Jezuitów lokując je w różnych formach i miejscach. Rothschildowie są widoczni, lecz nikt nie przypuszcza, że finanse należą zupełnie do kogoś innego.  Jak powiedział w ostatnim wywiadzie Benjamin Fulford – to było sprytne posunięcie, no bo kto będzie szukał pieniędzy Jezuitów, kościoła katolickiego u żydów?

Rothschildowie nie działają niezależnie, ale są podlegli i wypełniają rozkazy swoich panów Archontów/Jezuitów.

Rothschildowie, ta frakcja kabała, całkowicie przeniknęła do współczesnej, zachodniej medycyny; jednym z przykładów są szczepienia.  Byliśmy genetycznie zmieniani, modyfikowani za pomocą szczepionek.  Ideą  i pomysłem medycyny Rothschildów jest utrzymanie nas wszystkich jako pracujących, bezwolnych niewolników.  W.H.O. która zależna jest od Rothschildów, w swoich działaniach posiłkuje się opracowaniami wykonanymi w hitlerowskich obozach koncentracyjnych w czasie 2. wojny światowej.

Na szczęście istnieją sposoby leczenia i uzdrowienie tych wszystkich ich działań. To wszystko będzie oczyszczone i zrównoważone bardzo szybko przy Wydarzeniu.

Frakcja Rockefeller / Illuminazi.

 

Znalezione obrazy dla zapytania rockefeller family

Ta frakcja została stworzona przez Archontów Jezuitów z XX wieku z celów utrudniania, obniżania I powstrzymywania technologicznego i naukowego postępu i rozwoju ludzkości.

Główni gracze z frakcji Rockefeller / Illuminazi to: David Rockefeller, Henry Kissinger, George Herbert Walker Bush (junior) George Scherf, Dick Cheney, Jay Rockefeller, Donald Rumsfeld, Karl Rove i Paul Wolfowitz.

Podobny obraz

Blackwater znany również jako Xe lub Academi jest prywatną armią Jezuitów posłuszną dyktatowi czarnej szlachty, czarnej arystokracji i głównie broni ich interesów.  Academi – oficjalnie nazywana prywatną firmą wojskową świadczy usługi przy użyciu swojej armii najemników.  Armia ta działa poza wszystkimi przepisami. Armia ta jest kontrolowana przez ludzi zarówno z rządu USA, jak i z zewnątrz głównie z Państwa Watykańskiego.  Innymi słowy Blackwater jest armią religijną służącą papieżowi w Rzymie, poprzez Zakon Maltański.  Zakon Maltański w świetle prawa międzynarodowego jest uważany za „suwerenny podmiot” o szczególnych uprawnieniach i przywilejach dyplomatycznych.  Podobnie jak Blackwater, Zakon Maltański jest „nietykalny”, ponieważ jest w samym sercu elit i czarnej arystokracji.

Podobny obraz

Dzięki takiej organizacji kabał ma do dyspozycji swoich najemników, którzy zostali użyci w wielu kolejnych wojnach, aby wywołać konflikty, które tworzą pewnego rodzaju chaos i powodują jeszcze gorsze wojny cywilne.  W konfliktach w Egipcie i Syrii słyszeliśmy o tajemniczych snajperach, należą oni do najemników tej prywatnej firmy.

Grupa zwana jako „Bezbożni Czterej” to osoby, których nazwiska wymienione są powyżej są częścią frakcji Rockefeller / Illuminazi (Bush Sr., Henry Kissinger, Donald Rumsfeld i Dick Cheney).

Druga Frakcja Archontów – Chimera

Znalezione obrazy dla zapytania chimera

Druga frakcja, ​​grupa Archontów, która nas kontroluje, znana jest pod kryptonimem Chimera.

To jest ściśle tajna, bardzo negatywna grupa, która wraz z Negatywną Armią przeniknęła do sił zbrojnych wszystkich głównych krajów na Ziemi.  Odbyło się to w trakcie i po inwazji Archontów w Kongo w 1996 roku.  Chimera potajemnie kontroluje większość baz wojskowych na całym świecie, wiele z tych baz należy do armii USA : {większość tych baz jest obecnie pod kontrolą/ nadzorem Sił Światła.}

Grupa Chimera Archontów wymusiła tajne umowy na przywódcach wszystkich narodowych sił zbrojnych na całym świecie w celu powstrzymania i zatarcia śladów jakiegokolwiek życzliwego pozaziemskiego kontaktu.  Grupa Chimera jest mocno powiązana z Jezuitami i NSA.

Grupa Archontów Chimera była i jest twórcami wszystkich wojen na Ziemi w tym Pierwszej i Drugiej Wojny Światowej.  Są odpowiedzialni za obecną wojnę w Syrii, na Ukrainie, w Iraku oraz za działania terrorystyczne Państwa Islamskiego gdziekolwiek mają miejsce.

Prawda o naszej rzeczywistości jest nieznana 99% ludzkiej populacji.  Cały czas trwa na wszystkich frontach cicha wojna pomiędzy Pozytywnymi Siłami Wojskowymi a Chimerą.

Bomby Dziwadełka

Grupa Chimera wprowadziła fizycznie bomby “dziwadełka” do wnętrza większości amerykańskich baz wojskowych i w niektórych bazach wojskowych innych narodów. Te bomby dziwadełka stanowiły główną linię obrony przed powstrzymaniem Galaktycznej Konfederacji i siły Ruchu Oporu przed pojawieniem się na powierzchni Ziemi.  W niedawnym wywiadzie zapytano Kobrę, czy „Bezbożni Czterej” wciąż są w bezpośrednim kontakcie z grupą Chimera w ich bazie na Long Island, a Kobra odpowiedział, że niestety nadal mają kontakt.  DOBRA WIADOMOŚĆ – Wszystkie fizyczne bomby dziwadełko zostały zdezaktywowane do końca stycznia 2015 !!  A Kobra powiedział nam w dniu 19 marca 2015 „Nadal trwa usuwanie grupy Chimera. Pozostała jeszcze sieć plazmowych implantów, połączonych między sobą tunelami, powiązanych wzajemnie bombami toplet i dziwadełkami.  Ta sieć implantów była powoli budowana przez miliony lat w całej tej ćwiartce Galaktyki przez szalonych naukowców grupy Chimera, którzy byli mistrzami planowania strategii złożonego kompleksu wojskowego Oriona / Drako Reptylian.”

Gdy Rob Potter niedawno prowadził wywiad z Kobrą poprosił go, aby wyjaśnić, jaka jest różnica między fizycznymi i plazmatycznymi {eterycznymi / astralnymi} bombami dziwadełko.  Można odnieść wrażenie że  istnieje bardzo mała różnica.  W swojej ostatniej aktualizacji Kobra przypomniał nam, że „Musisz zrozumieć, że płaszczyzna fizyczna jest tylko zagęszczoną plazmą.  Skondensowana anomalia w plazmie odzwierciedla, rzutuje bezpośrednio na płaszczyznę fizyczną. „Tak więc praca polegająca na usuwaniu nie-fizycznych plazmatycznych akcesoriów Archontów jest istotnym nieustającym procesem.  PANDORA  jest kryptonimem procesu eterycznego i astralnego wyzwolenia astralnego planety. Ta wojna nadal tam trwa i ma na celu usunięcie przez nie-fizycznych Wojowników Światła wszystkich ciemnych podmiotów, bytów, istot.

Kolejnym ważnym ogniwem w zrozumieniu pełnego obrazu sytuacji na Ziemi oraz tajemnicy otaczającej wszystko co związane z życiem pozaziemskim i komunikacją był post Kobry 29 stycznia 2015, gdy powiedział:  „Musicie zrozumieć, że ludzie zaangażowani w tajny program kosmiczny nie mają żadnego dostępu do baz Chimery położonych wewnątrz naszego Układu Słonecznego lub pod powierzchnią naszej planety i w większości nawet nie byli świadomi ich istnienia.  Ten intel był klasyfikowany jako tajny do tej pory, dopóki Chimera nadal przetrzymuje ludzi jako zakładników w swych podziemnych bazach lub w pewnych miejscach w naszym Układzie Słonecznym (NIE na Księżycu i nie na Marsie).  Wyzwolenie tych zakładników musi być prowadzone ze szczególną starannością.

Z ciemności do Światła

Dowiedzieliśmy się w ciągu ostatnich kilku lat, że pewne grupy ras istot pozaziemskich, które zostały wcześniej uznane za negatywne, przeszły na stronę Światła i zostały już przyjęte do Galaktycznej Konfederacji.

Te rasy wcześniej były częścią lub współpracowały z Imperium Drako-Reptylian, a obecnie pracują z pozytywnym Sojuszem Sił Światła {Allied Light Forces}, bo w końcu zrozumiały, że zmiany obecnie zachodzące w tym wszechświecie są zmianami korzystnymi dla wszystkich ras.  Tak więc istnieje wiele różnych frakcji i ras w całym tym sektorze galaktyki, które obecnie współpracują z Kosmicznym Sojuszem w celu planetarnego wyzwolenia.  Niektóre z galaktycznych ras, które Kobra potwierdził, że przeszły jako gatunek na stronę Światła, i które obecnie pracują razem z Siłami Światła to: Zeta Reticuli, Annunaki, Modliszkowate (Mantis) i Szaraki (Greys).

Często zadawane pytanie – dlaczego oni nie wylądują i nas nie wyzwolą TERAZ?!

Ponieważ niektórzy czytelnicy bloga Kobry zadają pytanie „dlaczego Galaktyczna Konfederacja nie wyląduje i nie interweniuje natychmiast, aby zatrzymać to szaleństwo TERAZ ?”

W poście z 09 lutego 2015 – Solar System Update, Kobra przypomniał nam że:

„Siły Światła zostały zmuszone do podpisania traktatu o nieingerencji, który stwierdza, że ​​nie będą bezpośrednio przeszkadzać, interweniować na powierzchni Ziemi.  Z kolei Chimera również nie prowadzi bezpośrednich działań na powierzchni planety.  Chociaż traktat ten był bardzo szkodliwy dla rozwoju ludzkości w ciągu ostatnich 26.000 lat, to jednocześnie uchronił ludzkość przed żniwami na nich (harvest)  organizowanymi przez Chimerę, a prowadzonymi bezpośrednio przez ich sługi Drako/ Reptylian.

Z powodu tego traktatu członkowie Ruchu Oporu nie kontaktują się bezpośrednio z osobami na powierzchni Ziemi.

Natomiast traktat ten gwarantował, że Drako/Reptylianie masowo nie żywili się ludźmi na śniadanie, w otwarty sposób, na powierzchni w ludzkich miastach po 1996 roku, gdy wtedy pod powierzchnią planety była już ich ogromna ilość, ~ 500 milionów osobników.

Z powodu tego Traktatu, Chimera do tej pory nie zdetonowała bomby dziwadełko mimo wielu okazji.

Gdy tylko ustanie zagrożenie Chimery, Siły Światła będą interweniować bezpośrednio na powierzchni tej planety. „Kobra przekaże więcej informacji, jak tylko będzie to bezpieczne.  Bezpieczne oznacza, że ​​będzie to bezpieczne dla zaangażowanych  zakładników, których życie jest jeszcze w niebezpieczeństwie gdyby intel został ujawniony zbyt wcześnie.

(tekst pochodzi ze strony https://krystal28.wordpress.com/2015/04/11/kim-sa-archonci/)

więcej informacji na blogu: https://soulowicz.wordpress.com/tag/archonci/

Nowa Ziemia – proces Wzniesienia planety i Złota Era ludzkości.

img_1972Urodziliśmy się w tym czasie, aby ułatwić usuwanie ciemności.  Nasz proces Wzniesienia, obydwa – zarówno osobisty jak i planetarny jest również procesem Wzniesienia galaktycznego i jest częścią procesu opisanego w proroctwach jako wielkie oczyszczanie.

Co każde 225 mln lat nasza galaktyka kończy jeden obrót i mniej więcej co 26,000 lat emitowana jest super fala lub impuls z centrum. Jesteśmy w początkowej fazie tego impulsu, który zasadniczo usuwa pierwotną anomalię, źródło i przyczynę dla wszystkich ciemności. Okno osi czasu wynoszące 50 lat w celu wyczyszczenia pierwotnej anomalii i wyzwolenia naszej planety, w której się znajdujemy, rozciąga się od 1975 do 2025 roku. Podczas słonecznego zaćmienia, 26 lutego, dotarliśmy do masy krytycznej z globalną medytacją, która przekroczyła oczekiwania i spowodowała znaczne odwrócenie inwazji archontów oraz usunięcie pierwotnej anomalii w całym naszym Układzie Słonecznym. Ciało Yaldaboatha, które jest formą energetyczną, zostalo prawie w calosci usuniete. Oznacza to początek drugiej fazy naszego procesu wznoszenia.

Nasz personalny proces Wzniesienia składa się z aktywacji ciała świetlistego (Merkaba) i bycia całkowicie połączonym z naszym JAM JEST.

Przejście ludzkości przez punkt zwrotny 21 grudnia 2012 roku – bylo niezwykle ważne. Jest to data początkująca zakończenie „barbarzyńskich” sposobów rozwiązywania konfliktów pomiędzy narodami, polegającymi na prowadzeniu wojen. Ludzkość wybrała nową drogę rozwoju, prowadzącą do pokoju i dobrobytu. Wszelkie aktualne konflikty sa sprawką Kabała, wszystko tylko po to by odwrócić nasza uwagę i  spowolnić proces Wzniesienia.

Znalezione obrazy dla zapytania new earth

Budzimy się . Tego procesu nie da się zatrzymać. Ludzkość wybierając drogę do światła i pokoju, diametralnie zmieniła kierunek rozwoju i przyszłość planety Ziemi.

Z informacji jakie były nam przekazywane wcześniej przez masowe środki przekazu, osiągnięcie tego punktu nie było takie oczywiste – gdyż wiele z nich przewidywało Armagedon – czyli całkowite zniszczenie Ziemi i całkowitą zagładę ludzkości. Z kolei informacje pozostawione przez Majów, jak również pochodzące od plemion tubylczych, mówiły nie o zakończeniu swiata, ale o koncu 26 tysięcznego cyklu i poczatek Złotej Ery ludzkości.

To My tworzymy otaczającą nas rzeczywistość. Każda myśl i każde działanie tworzy zmarszczki w nieskończonym polu świadomości.  Mamy większą moc niż zdajemy sobie z tego sprawę. Nasze myśli filtrują energię według określonych częstotliwości i następnie jest ona filtrowana przez nasze emocje i ostatecznie realizuje się jako rzeczywistość. Kształtujemy rzeczywistość na tej planecie, nie obawiajmy się prosić o to czego naprawdę chcemy. Proś a otrzymasz.
Decyzja, jest dużo bardziej efektywna jeżeli pochodzi z naszej obecności Jam Jest ( polączenie z Wyzszą Jaznią). Musimy być kryształowo czyści i spójni z tym czego chcemy i nie możemy się w tym wahać.

Podobny obraz

Tworz w swoim umysle wizje pięknego, szczęsliwego świata, pełnego miłosci i pokoju – a własnie w takim świecie przyjdzie Ci życ.
Przywołanie i determinacja (wola) wiąże się z wykorzystaniem naszych emocji do napędzania przepływu energii, jak również wyobraźnia i wizualizacja szczegółowych detali tego czego chcemy.  Oczekujmy tego bez obsesji.  Właściwie pozwalajmy temu dziać się.  Nie ma znaczenia czego chcesz.  Nie poddawaj się, jeżeli czegoś naprawdę pragniesz. Rothschildowie wiedzą to i wytrwali bez względu na trudności. Tak wlasnie stworzyli niewolniczy matrix w ktorym dzisiaj żyjemy.

Do ostatecznych zmian pozostało nam jakies 8 do 13 lat. To kilka lat procesu podczas którego, będzie odchodziła „stara energia” zarówno ziemi jak i ludzkości. Ta zmiana energii „starej” na „nową” – znajdzie swoje odzwierciedlenia w zmianach społecznych, ekonomicznych, finansowych, pogodzie, oraz w strukturze Ziemi, co będzie się przejawiało zjawiskami sejsmicznymi. Jest to związane z inercją starej energii, która musi ustąpić miejsca wchodzącej nowej energii.

Obecnie, obserwujemy to w każdym aspekcie naszego funkcjonowania, zarówno na płaszczyźnie osobistej jak i społecznej. W miejsce dotychczasowych struktur i układów politycznych wchodzą nowe. To samo obserwujemy na rynkach finansowych, gdzie następuje załamanie i w to miejsce powstają nowe rozwiązania o zupełnie odmiennej strukturze funkcjonowania. Wszystkie te zmiany i to, w jaki sposób będą się odbywały, w jakim to będzie tempie, jest zależne głównie od rozwoju i wzrostu świadomości „indywidualnego człowieka”. Poprzez własny indywidualny rozwój, wpływamy na zbiorową świadomość.

Nadchodzi Złoty Wiek ludzkości, to na czym każdy z Nas powinien się teraz skupić to współpraca I porozumiewanie się ze światem z poziomu serca.

Transformacja globalnej świadomości ludzkiej z opartej o funkcjonowanie umysłu świadomości trzeciowymiarowej na opartą o przestrzeń serca świadomość pięciowymiarową oznacza m.in, że kończy się ewolucyjna faza ciężkiej nauki i ciężkich doświadczeń, które od zarania dziejów są udziałem ludzkości. Źródłem i przyczyną tych doświadczeń jest zakorzeniony głęboko w nas strach oraz iluzja naszej separacji, którą stwarza nasz trzeciowymiarowy umysłu.

Pamiętajmy, że jako rasa ludzka tkwimy uwarunkowani wewnątrz i pod wpływem trzeciowymiarowej ziemskiej matrycy od wielu tysiącleci, więc praca niezbędna do oczyszczenia i wzniesienia swojej świadomości ponad dualistyczną matrycę Ziemi 3W, wymaga prawdziwego i sumiennego zaangażowania. Każdy kto się naprawdę zaangażuje, zobaczy efekty bardzo szybko. Osobista praca każdego, jest równocześnie pracą na poziomie planetarnym.

Kluczami w tym procesie są zrozumienie, odwaga, pokora, pasja, wytrwałość i determinacja. Zrozumienie, że ma się mnóstwo programów, przekonań i nawyków, które po prostu szkodzą i ograniczają, nie pozwalając w ten sposób przejawić pełnie światła, potencjału, szczęścia i miłości, która jest w nas. Zrozumienie, że to my – stan naszej świadomości – odpowiada za to jak się czujemy i jaką rzeczywistość wokół siebie budujemy. Odwaga i pokora, aby przyznać się przed samym sobą, że dotychczas szło się przez życie z błędnymi przekonaniami. Odwaga również po to, aby porzucić to co stare i otworzyć się na nowe. Wytrwałość i determinacja, ponieważ tak jak w każdej innej dziedzinie życia, wraz z upływem czasu, coraz mocniej zaczynają być widoczne efekty wykonanej pracy. Jeżeli wiemy po co to robimy, w jakim kierunku dzięki temu zmierzamy oraz widzimy i odczuwamy po sobie namacalne efekty to naturalnie stanie się to naszą pasją, tym żarem w sercu, który będzie pchał nas do przodu i spowoduje, że staniemy się gotowi całkowicie poświęcić się własnemu rozwojowi.

Gotowość ma początek przede wszystkim w świadomości – zrozumieniu swoich uwarunkowań, ich destrukcyjnego wpływu, oraz tego, jak ugrzęźnięcie w trzeciowymiarowej matrycy oddaliło od pełni własnej istoty. Gotowość rodzi się z tęsknoty za powrotem do domu, którym jest pełnia świadomości, pełnia tego kim się jest w swej istocie.
Gotowość do odpięcia się z trzecio-wymiarowej matrycy Ziemi ma miejsce wtedy, gdy chcemy uwolnić naszą świadomość z przestrzeni umysłu i przenieść ją do przestrzeni ośrodka energetycznego serca, co oznacza, że tak naprawdę, umysł/ego oraz serce/dusza stają się zintegrowane i scalone. Dotychczas umysł żył w oderwaniu od serca, lecz od tej pory – przy przejściu świadomości do przestrzeni serca – serce staje się miejscem centralnego zarządzania i dowodzenia, zaś umysł na powrót łączy się i integruje z nim. Wszystko zaczyna się od wewnętrznej deklaracji, aby poddać własny umysł, ego woli serca, duszy. Tak, aby w ten sposób ego i dusza stały się jednością.

Pamiętajmy, ze niezależnie od tego na jakim etapie swojego procesu rozwoju świadomości jesteśmy, to już teraz jesteśmy doskonali, we właściwym miejscu i położeniu. Nawet wówczas gdy dostrzega się w sobie masę trzeciowymiarowych programów i blokad, a także zdaje się sobie sprawę z tego, że maja one decydujący wpływ na życie, relacje i samopoczucie. Najbardziej wartościową rzeczą jaką można w takim przypadku zrobić jest danie sobie czasu, otoczenie siebie samego opieką, spokojem, miłością i szacunkiem.

Na czym polega odpinanie z trzeciowymiarowej matrycy Ziemi? Co wchodzi w skład pracy jaką się wykonuje przy odpinaniu? Postaram się wymienić ważne moim zdaniem wskazówki, które mogą pomóc skutecznie tego dokonać.

Uwalnianie się, zostawianie za sobą wszelkich programów i uwarunkować trójwymiarowego umysłu jest wg mnie najważniejszą rzeczą do zrobienia w tej chwili. Jest to praca na teraz, której jako ludzie powinniśmy się podjąć. Jest to właśnie krok w kierunku częstotliwości Ziemi 5W, stawiany właśnie teraz. Krok, na którym warto się w stu procentach skupić. Próby podejmowania następnych kroków, mijają się z celem, jeżeli najpierw w pełni nie postawi się tego kroku.

Znalezione obrazy dla zapytania consciousness

ŚWIATŁO i BLASK ŚWIADOMOŚCI TRANSFORMUJE i OCZYSZCZA NAJSILNIEJ

„Wstąp w ogień samopoznania. Ogień ten Cię nie spali, spali tylko to, czym nie jesteś.”-Mooji.

Najpotężniejszym sposobem na skutecznie wyjście z przestrzeni oddziaływania trzeciowymiarowej matrycy jest korzystanie ze światła i mocy własnej świadomości – czyli po prostu nieustanne bycie świadomym. Świadoma obecność, zakotwiczona w teraźniejszości, skoncentrowana na naszym sercu, uwalnia nas od wszystkiego co trzyma przy umyśle 3W, co w konsekwencji automatycznie wywołując w nas przemianę. Wobec bycia świadomym tu i teraz, wszystkie identyfikatory i parametry trzeciowymiarowej matrycy nie mają prawa się ostać. Świadomość, poprzez moc naszej obecności oraz samoobserwację roztopi z biegiem czasu nasze programy, uwarunkowania, reakcje, postępowania, nastroje, lęki i pragnienia, które wywodzą się i są zakorzenione w trzeciowymiarowym umyśle. Nic co jest ciemne nie ma możliwości przetrwać przy obecności światła. Dlatego oświetlając własną istotę blaskiem świadomości, wszystko co jest w nas domeną trzecio-wymiarowego uwarunkowania jest sukcesywnie rozpuszczane. Będąc świadomym i obecnym w każdej chwili, samoczynnie dostrajamy się do częstotliwości serca 5W, a to już samo przez się uwalani i oczyszcza wszelkie obecne w nas trzecio-wymiarowe wzorce, programy i nawyki.

Taka jest po prostu natura świadomości. Podobnie jak ogień przyłożony do lodu, roztapia tenże lód. Lecz nie można oczekiwać, że lód się roztopi, gdy przyłoży się do niego ogień jedynie co jakiś czas i na krótką chwilę. Dlatego kluczowe w wykorzystywaniu blasku własnej świadomości, w celu uwolnienia i wzniesienia się ponad trzecio-wymiarową matryce są zaangażowanie, konsekwencja i wytrwałość. Nie można starać się być świadomym od czasu do czasu i spodziewać się wielkich efektów.

Gdy koncentrujemy się w stanie świadomości na swoim sercu, będąc obecnym w teraźniejszości, trwając poza myśleniem, odczuwając wewnętrzną ciszę, wtedy nasza duszą łączy się z umysłem. Będąc świadomym podąża się równocześnie dwóch kierunkach – uwolnienia z matrycy 3W oraz podpinania pod matrycę 5W – tego nie da się oddzielić.

Podobny obraz

SAMOOBSERWACJA

„Umiejętność obserwowania bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji.” – Jiddu Krishnamurti.

” Obserwowanie, bycie świadkiem, nie jest czynnością umysłu, lecz duszy, świadomości. Nie jest procesem umysłowym. Kiedy obserwujesz, umysł się zatrzymuje, przestaje istnieć. [..] Bycie świadkiem to rewolucja. To radykalna zmianach zachodząca u samych korzeni. Powołuje do życia zupełnie nowego człowieka, ponieważ uwalnia twoją świadomość od wszelkich uwarunkowań […] Cokolwiek robisz, niechaj zawsze towarzyszy ci jedna rzecz: bądź świadomy siebie. Jesz – bądź świadomy siebie. Chodzisz – bądź świadomy siebie. Słuchasz, mówisz – bądź świadomy siebie. Kiedy jesteś zdenerwowany, bądź świadomy. W chwili kiedy ogarnia cię złość, bądź świadomy, że złość jest w tobie. To ciągłe pamiętanie o sobie wyzwala w tobie pewną subtelną energię. Krystalizuje się twoja Istota. […] Jesteś czystą świadomością. Gdy otoczy cię chmura gniewu, po prostu obserwuj ją – pozostań uważny, abyś nie zaczął się z nią utożsamiać. Rzecz w tym, by nie utożsamiać się z problemem. Kiedy to pojmiesz, przestaniesz mieć „tak dużo problemów” – ponieważ klucz, ten sam klucz – świadomość, otworzy wszystkie zamki. Tak samo jest ze złością, żądzą, z nałogiem, z seksem. Tak jest ze wszystkim, do czego jest zdolny umysł„

 

Osho – „Świadomość”

Żeby uwolnić się z programów umysłu, najpierw trzeba je rozpoznać. Niestety większość ludzi przeżywa swój czas na Ziemi w głębokiej nieświadomości, po prostu nieustannie i automatycznie odtwarzając nabyte od najwcześniejszych lat swojego życia, lub zabrane ze sobą z poprzednich wcieleń, programy trzeciowymiarowego umysłu. Nie da rady uwolnić się z czegoś, z czego nawet się w sobie nie rozpoznaje. Nie zrobimy tego dopóki utożsamiamy się z treścią swojego umysłu. Utożsamianie się z umysłem ma miejsce w przypadku gdy nasza uwaga jest zwrócona na zewnątrz nas, co jest we współczesnym świecie powszechne. Wtedy (zazwyczaj nieświadomie) jest się pod wpływem programów własnego umysłu. Dopiero po przekierowaniu uwagi, świadomości do własnego wnętrza – dając tym samym początek procesowi samoobserwacji siebie – pojawia się potencjał i możliwość wyjścia spod jurysdykcji własnego trzeciowymiarowego umysłu. Powoli i sukcesywnie wszystko co jest produktem umysłu 3W zaczyna złuszczać się i naturalnie odpadać.

Wszelkie uwarunkowania własnego umysłu 3W można rozpoznać i uświadomić sobie dopiero gdy nabędzie się umiejętności samoobserwacji siebie. Dopóki myślisz i utożsamiasz się z tym co myślisz, to działasz i znajdujesz się cały czas wewnątrz, w obrębie uwarunkowań umysłu 3W – funkcjonujesz i żyjesz automatycznie. Gdy człowiek zaprzestanie utożsamiać się z treścią myślową przepływającymi przez jego uwarunkowany umysł 3W (zrozumie, że myśli i emocje nie są nim, tylko czymś co doświadcza i co przez niego przepływa), oraz z wytworzoną przez ten umysł ograniczoną, fałszywą i odseparowaną formą „ja”, z której do tej pory czerpał całą swoją tożsamość, dopiero wtedy będzie w stanie jako neutralny świadek-przestrzeń poddać się samoobserwacji, uświadamiając sobie po kolei wszystkie poziomy zaprogramowania umysłu 3W. W momencie gdy sobie uświadomi konkretny poziom oprogramowania, wtedy dopiero będzie w stanie się z niego uwolnić.

Jest to pierwszy z ważnych, decydujących kroków w przechodzeniu na nową, wzorcową matrycę Ziemi 5W (jednoczesnym odpinaniu się od starej matrycy Ziemi 3W). Dopóki utożsamiasz się z treścią własnego umysłu i z formą własnego „ja” przez ten umysł stworzoną, to w dalszym ciągu zasilasz i jesteś sam zasilany przez matryce Ziemi 3W. Z kolei za każdym razem gdy przechodzisz, przestawiasz się na „tryb samoobserwacji”, to „wyciągasz” swoją świadomość z przestrzeni umysłu 3W. Przenosisz się wtedy w kierunku swojej prawdziwej istoty i natury JA JESTEM – czystej i nieuwarunkowanej świadomości – czyli zwracasz się w kierunku częstotliwości Ziemi 5W, zaczynasz podpinać się pod matrycę Ziemi 5W. Utożsamiając się z umysłem zasilasz go energią, zaś obserwując umysł odbierasz mu energię. Tak więc samoobserwacja jest elementem wychodzenia z przestrzeni umysłu.

Podobny obraz

Istnieje pewna zależność: Im skuteczniej człowiek jest się w stanie uwalniać z programów i szablonów umysłu 3W (im sprawniej potrafi się wyjść poza matrycę Ziemi 3W), tym siłą rzeczy automatycznie będzie w stanie dostrajać się do częstotliwości Ziemi 5W (przepinać się na nową matrycę Ziemi 5W, być przez nią zasilanym).
Narodziny wewnętrznego obserwatora są początkiem uzyskania kontroli nad przestrzenią swoich myśli i emocji – podążania w kierunku wewnętrznej ciszy – co jak opiszę w dalszej części tego posta jest kolejnym ważnym czynnikiem umożliwiającym skuteczne wzniesienie się ponad matrycę Ziemi 3W.

„Gdy przestaniesz całkowicie utożsamiać się z formami, wówczas świadomość – to, kim jesteś – wyzwala się ze swojego uwięzienia w formie. To wyzwolenie jest początkiem powstawania przestrzeni wewnętrznej. Pojawia się ona jako cisza, subtelny spokój głęboko w tobie, nawet w obliczu czegoś, co wydaje się złe. Nagle wokół danego wydarzenia tworzy się przestrzeń. Istnieje ona także wokół emocjonalnych wzlotów i upadków, nawet wokół bólu. Nade wszystko jednak przestrzeń ta znajduje się pomiędzy twoimi myślami. A z niej emanuje spokój, który jest „nie z tego świata”, bo ten świat jest formą, a spokój jest przestrzenią. […] Umysł ludzki wypełniony jest sekwencjami myśli, jednych po drugich. Jest to wymiar świadomości przedmiotów, który stanowi dominującą rzeczywistość u ludzi i dlatego w ich życiu nie ma harmonii. Aby nasza planeta mogła wyleczyć się z obłędu, a ludzie wypełnili swoje przeznaczenie trzeba zrównoważyć świadomość przedmiotów świadomością przestrzeni. […] Największą przeszkodą w odkrywaniu przestrzeni wewnętrznej w odnajdywaniu doświadczającego, jest to, że tak silnie zaczynasz się angażować w doświadczenie, iż gubisz w nim siebie. To znaczy świadomość gubi się we własnym śnie. Każda myśl, każda emocja i każde przeżycie pochłaniają cię tak bardzo, że w rzeczywistości znajdujesz się w stanie podobnym do snu. Od tysięcy lat w takim stanie żyje cała ludzkość”.

Eckhart Tolle

WCHODZENIE W TERAŹNIEJSZOŚĆ

Samoobserwacja jest możliwa jedynie w teraźniejszości, wolna od jakichkolwiek śladów przeszłości czy projekcji przyszłości. Obserwując własny umysł otwieramy jednocześnie wymiar niepodlegający czasowi – obecność tu i teraz. Utożsamianie się z umysłem zawsze tworzy czas. Myślenie – będące owocem umysłu – wprowadza do naszego życia koncept przeszłości i przyszłości. Wchodzenie w teraźniejszość jest wyswobadzaniem się wpływu i ograniczeń stwarzanych przez linearną percepcje czasu. Czas i umysł są ze sobą nierozerwalnie związane. Nasz umysł opiera całe swoje działanie na związku i relacji z przeszłością lub przyszłością, bez których nie jest w stanie funkcjonować (wystarczy wymienić, że stwarzane przez umysł poczucie własnej tożsamości oraz wszelkie identyfikacje są rezultatem przeszłości), dlatego wchodzenie w teraźniejszość oznacza jednoczesne wychodzenie z umysłu 3W.

Umiejętność przebywania w teraźniejszości jest kluczem dla naszej dalszej ewolucji świadomości, ponieważ w tym stanie przekraczamy ograniczenia naszego mentalnego ego. Teraźniejszość jest bramą do pięciowymiarowej świadomości, a wchodząc do tej bramy automatycznie uwalniamy się z przestrzeni działania trzeciowymiarowego umysłu. Droga z trzeciego wymiaru w kierunku piątego przechodzi się przez wąską furtkę, którą jest teraźniejszość.

Bycie obecnym tu i teraz z początku może być dosyć trudne, ponieważ jesteśmy niesamowicie mocno uwarunkowani, aby nasza świadomość była skupiona na wszystkim tylko nie na chwili obecnej. Tak naprawdę mało kto usłyszawszy pierwszy raz o mocy teraźniejszości, zdaje sobie sprawę czym jest doświadczenie pełni momentu tu i teraz. Dla większości osób, które nie odkryły w sobie tego stanu świadomości, kojarzy się to ze stereotypowym „carpe diem” – cieszeniem się dzisiejszym dniem, zapomnieniem o swoich obowiązkach itd.

Głębokie doświadczenie chwili obecnej wiąże się z wykroczeniem poza mentalne oprogramowanie umysłu, wyjściem z ucisku własnego ego, wyzwoleniem naszej świadomości z linearnej percepcji i konstruktu czasu. Jest to stan świadomości, a nie rodzaj podejścia do życia, czy pewna filozofia życiowa.

Zauważmy jak często w ciągu dnia jesteśmy nieobecni tu i teraz. Wykonując różne czynności, myślami jesteśmy zazwyczaj gdzie indziej. Bywa nawet, że do tego stopnia odpływamy w swoich myślach, że jesteśmy zupełnie nieobecni. Np. gdy ktoś się zamyśli jadąc samochodem, to pod koniec drogi może nawet nie pamiętać dokładnie trasy, którą przejechał. W innym przypadku, gdy czeka nas ważne wydarzenie w niedalekiej przyszłości, to wiązany z nim stres powoduje, że jesteśmy odcięci od rzeczywistości wokół nas. Orbitujące wokół tego wydarzenia myśli, zatroskanie, różne emocje sprawiają, że nie ma nas tu i teraz. Podobnie jak w sytuacji gdy mocno żałujemy czegoś co zrobiliśmy lub nie zrobiliśmy w przeszłości. Niemożność pogodzenia się z tym, nieustanne wracanie do tego, także wpływa na to, że nie jesteśmy w stanie odczuwać chwili pełni chwili obecnej.

Istnieją dwie zupełnie odmienne przestrzenie doświadczania tej samej rzeczywistości. W jednym przypadku – gdy zamkniemy i zapętlimy się we własnych umyśle – omija nas cała moc teraźniejszości. Przebywamy wtedy we własnych mentalnych projekcjach, które są związane z przeszłością, przyszłością, innym miejscem, inną osobą itd. Wraz za tym podąża nasz cały ładunek emocjonalny, przez co nasze ciało i umysł ulegają napięciu. W drugim przypadku, gdy jesteśmy całkowicie zanurzeni w teraźniejszości, nie ma nas wtedy w umyśle. Jesteśmy wolni od myśli i programów umysłu 3W, sekunda po sekundzie wyciągając esencję z każdej kolejnej chwili. Odprężają się wtedy umysł i ciało. Warto pamiętać o tym, że w takim czystym stanie świadomości odnajdziemy również wszystkie odpowiedzi i rozwiązania problemów, którym na co dzień poświęcamy tak dużo uwagi, troski oraz myśli. Dzięki temu, że zaprzestaliśmy stawiać wokół siebie mentalne i emocjonalne mury, odpowiedzi same przyjdą do nas łatwą i naturalną drogą.

Bycie obecnym w teraźniejszości oznacza pełną akceptację, wdzięczność i otwartość na to co dana chwila przynosi i objawia. Teraźniejszość jest przestrzenią wyciszenia i wyjścia poza umysł. To stan nie-myślenia, lecz czucia. To stan, w którym nie stawiamy żadnego oporu. W tym stanie nasza wibracja „strukturyzuje się” w kierunku wzorcowej. Wtedy naprawdę harmonizujemy się z samym sobą, dopuszczając do siebie całą swoją moc. Zanurzając się w tu i teraz stapiamy się ze wszystkim co istnieje – z samym życiem – niknie wtedy identyfikacja i poczucie swojego „ja”, dzięki czemu wychodzimy poza ramy i koleiny umysłu, co automatycznie oznacza wychodzenie z matrycy 3W. Dlatego zakorzenianie się w teraźniejszości jest potężną praktyką prowadzącą do wyjścia z matrycy 3W. Ponieważ życie jest jedną chwilą, która trwa wiecznie, docierając do sedna chwili obecnej, „dokopujemy się” również do źródła mocy i siły, którą jest życie.

Eliminowanie czasu z własnej świadomości jest eliminacją ego, umysłu. To jedyna prawdziwie duchowa praktyka. Gdy mówimy o eliminowaniu czasu, nie chodzi rzecz jasna o czas zegarowy, bo jest to czas używany do celów praktycznych, takich jak umawianie się na spotkania lub planowanie wycieczki. Bez czasu zegarowego prawie niemożliwe stałoby się funkcjonowanie w tym świecie. Mówimy tu raczej o eliminowaniu czasu psychologicznego, to znaczy bezustannego zajmowania się naszego egotycznego umysłu przeszłością i przyszłością i niechęci do jednoczenia się z życiem, które polega na tym, by żyć w zgodzie z nieuchronnym istnieniem (ang. isness) chwili teraźniejszość”

Eckhart Tolle

„Ktokolwiek przykłada rękę do pługa a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”

(Łk. 9,62)

Eliminując mentalną koncepcję i projekcję czasu otwieramy naszą percepcję na wymiar, w którym naszym udziałem staję się głębszy wgląd, pozwalający dostrzec wszystko poza swoją tymczasową formą, w którą przyodziewa się manifestująca się na różnoraki sposób zawarta we wszystkim jedna, uniwersalna świadomość.

Praktyka samoobserwacji pomoże nam rozpoznać kiedy i jak często w ciągu dnia nasza świadomość „ucieka” w przeszłość albo przyszłość. Z biegiem czasu, gdy uda się coraz głębiej i na dłużej zakotwiczać swoją świadomość w teraźniejszości, dużo łatwiej i skuteczniej jest odkryć w sobie różne warstwy uwarunkowań własnego umysłu, ponieważ z tej perspektywy zupełnie inaczej – czyściej – patrzy się na siebie samego. Również dużo łatwiej i skuteczniej wtedy jest wyzwolić się, pozostawić za sobą programy i łańcuchy własnego umysłu, które są zasilane i podtrzymywane głównie iluzją odseparowania własnego „ja” od reszty stworzenia oraz linearną percepcją czasu.

Warto nauczyć się koncentrować uwagę na teraz jako jedynej sekwencji czasu. Oprócz tego, że uwalnia to naszą świadomość z przestrzeni umysłu, to również dzięki temu przyłączane są do nas energetyczno-wibracyjne wzorce piątego wymiaru. Kolektywnie, im mniej ludzka świadomość będzie „rozbiegana” na co dzień po czasie linearnym (uwarunkowana i związana z mentalnymi projekcjami przeszłości lub przyszłości), a mocniej zakotwiczona na teraźniejszości, tym bardziej będziemy gotowi zbiorowo dokonać wejścia w piąty wymiar.

Osoby na całym świecie, które obecnie angażują się w sfokusowanie swojej świadomości na teraźniejszości, można uznać za jednych z pionierów – „komórki imaginalne” ludzkości – rozpoczynających, wzmacniających i przyspieszających proces przekalibrowania globalnej, zbiorowej świadomości ludzkiej ze świadomości trzeciowymiarowej na świadomość pięciowymiarową.

Polecam w ciągu dnia jak najczęściej praktykować ćwiczenie „wchodzenia w teraźniejszość”. Wykonując jakąkolwiek czynność postarajmy się robić to w stu procentach świadomie. Zostawmy wtedy umysł, rezygnując z nadawania jakichkolwiek etykietek i identyfikacji wszystkiemu znajdującemu się dookoła nas. Niech wszystko będzie świeże i nowe, jakbyśmy po raz pierwszy to zobaczyli. W ten sposób dostrzeżemy zawartą we wszystkim co istnieje, jedną, uniwersalną świadomość, będącą źródłem wszystkiego.

Pozostawmy myślenie na rzecz czucia. Zaczynając od nas – sekunda po sekundzie – odczuwamy i uświadamiamy sobie własny oddech, bicie serca, wszystkie części swojego ciała (przepływającą przez nie energię życiową). Staramy się wykorzystując swoje zmysły, odczuć jak najwięcej sygnałów i bodźców docierających do nas z zewnątrz. Poprzez zmysł wzroku uświadamiamy sobie jak najwięcej szczegółów znajdujących się dookoła nas, niezależnie czy jesteśmy w pokoju, na ulicy, czy gdzieś w plenerze. Naszym słuchem rejestrujemy docierające do nas subtelne warstwy dzwięków. Jednocześnie bądźmy świadomi ciszy jaka jest pomiędzy dźwiękami oraz przestrzeni, w której jest zawarte wszystko dookoła nas.

Na początku praktykowania teraźniejszości jest zazwyczaj bardzo ciężko utrzymać dłuższą uwagę na obecnej chwili, ponieważ myśli nieustannie do nas przychodzą i odwodzą nas od tu i teraz. Polecam, aby z początku nie starać się na siłę jak najdłużej przebywać w teraźniejszości, lecz skupić się raczej na tym, aby jak najczęściej (nawet na krótką chwilę) „logować się” do teraźniejszości. Moim zdaniem lepiej w ciągu dnia dwadzieścia razy po jednej minucie być obecnym tu i teraz, niż jeden raz dwadzieścia minut. Chodzi o to, że dzięki takiemu częstemu, nawet kilkusekundowemu byciu obecnym tu i teraz wytrącamy umysł z potężnego uwarunkowania czasem linearnym i przymusem myślenia. Naprawdę wystarczy zatrzymać się na parę sekund – zaprzestać myśleć, być po prostu obecnym – wykonując jakąkolwiek prostą czynność, np. jadąc windą, robiąc jedzenie czy stojąc w kolejce. Praktykowanie tego po pewnym czasie spowoduje, że będzie nam łatwiej na coraz dłuższe momenty, zakotwiczać naszą świadomość w teraźniejszości.

Takie regularne i częste, wyciągające naszą świadomość z umysłu „piki” bardzo silnie i skutecznie „rozmiękczają” twardą strukturę naszego trzeciowymiarowego umysłu. Można dla lepszego zobrazowania wyobrazić sobie to jako wyciąganie po jednej cegle z muru, który tworzy konstrukt umysłu. Osłabia i rozpuszcza się w ten sposób trwające od tysiącleci zbiorowe uwarunkowanie, które więzi i ogranicza nasza świadomość jedynie do działania w przestrzeni umysłu 3W. Analogicznie do plasteliny, która dopiero gdy stanie się miękka daje potencjał realnej zmiany kształtu, nasz umysł, dzięki temu, że stanie się po pewnym czasie „luźniejszy”, umożliwi nam o wiele łatwiejsze wyswobodzenie się z różnych mechanizmów i programów, z których być może od wielu lat próbujemy nieskutecznie wyjść, a które mogą nas najmocniej spajać z trzeciowymiarową ziemską matrycą. Mogą to być np. nasze nałogi, złe nawyki, sabotujące i destrukcyjne wzorce zachowań i postaw, natłok myśli i zbyt silne przywiązywanie się do nich, brak umiejętności kontrolowania emocji itd.

3. PRACA NAD UWALNIANIEM CIĘŻKIEGO EMOCJONALNEGO BAGAŻU 3W

Jest to też w dużej mierze praca z własną podświadomością. Ciężki emocjonalny gruz tworzący wiele węzłów i blokad zalega w naszym całym ciele – w pamięci komórkowej oraz w DNA – tak naprawdę od tysięcy lat, ponieważ na poziomie zbiorowym, jesteśmy genetycznie mocno obciążeni emocjami, które są gromadzone i podtrzymywane od bardzo dawna. Emocje te są po prostu wzorcami częstotliwości zalegającymi naszą pamięć komórkową. Wzorce takich emocji jak lęk, poczucie winy, wstyd, rozpacz czy smutek niesamowicie wiążą nas z trzeciowymiarową matrycą, jednocześnie odcinając nas od wyższych pasm częstotliwości. Cały ten bagaż destrukcyjnych emocji blokuje nasz potencjał wejścia w zakres pięciowymiarowych częstotliwości. Dlatego tak ważne jest ich uwalnianie i transformowanie, aby nasza przeszłość była historią pozbawioną przytłaczającego emocjonalnego ładunku. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak często w ciągu dnia czujemy się, zachowujemy i reagujemy pod wpływem nagromadzonych w naszej pamięci komórkowej emocjonalnych ran i blokad.

Tutaj również bezcenne i kluczowe jest praktykowanie samoobserwacji i bycie obecnym w teraźniejszości, ponieważ obie te czynności z biegiem czasu coraz skuteczniej rozpuszczają emocje zalegające w naszym całym ciele i DNA. Samo przebywanie w teraźniejszości aktywuje przestrzeń serca, w której może istnieć dużo ran emocjonalnych, które na przestrzeni wielu lat w sobie tłumiliśmy i dusiliśmy.

Bardzo ważną czynnością jest dążenie do tego, aby nasza przeszłość była pozbawiona ciężkiego emocjonalnego i psychicznego ładunku. Można sobie wyobrazić nasz bagaż przeszłości – zalegające w nas emocje, niewyleczone rany – jako ciężary, które przymocowują nas do trzeciowymiarowej matrycy. Wszystko to po prostu nas niesamowicie blokuje. Dlatego nawet gdy poświęcimy się szczerej i sumiennej pracy nad wychodzeniem z wzorców i programów umysłu 3W, a nie „uleczymy” swojej przeszłości, to będzie nas ona sabotować i ściągać z powrotem w przestrzeń trzeciowymiarowego umysłu, utrudniając nam po prostu dokonywanie zmian w sobie.

Wiadomo, przeszłości się nie zmieni, jest jaka jest. Uleczenie przeszłości polega na spojrzeniu na nią z innej perspektywy – na pogodzeniu się z nią, zaakceptowaniu wszystkich wydarzeń, wybaczeniu sobie i innym. Zrozumienie, że wszystko co nas spotkało w życiu służyło ostatecznie – z poziomu duszy – naszemu rozwojowi, a także było na głębszym poziomie naszym dziełem i wyborem, często zupełnie nieświadomym. Ważne jest również zrozumienie, że gdziekolwiek jesteśmy, cokolwiek się dzieje w naszym życiu to ma to sens i jest na dany moment dla nas odpowiednie i właściwe. Głębokie uświadomienie tego pozwoli zaakceptować i pogodzić się z wszelkimi dotychczasowymi błędami, decyzjami i wyborami, przez które uważamy, że jesteśmy w takiej sytuacji życiowej, w której być nie powinniśmy. Jest to dużym i znaczącym krokiem do przodu w procesie uzdrawiania przeszłości, który również dodaje ogromnej siły i mocy w podążaniu ku poprawie warunków życia.

Im więcej uwolnimy ciężkich, destrukcyjnych, nagromadzonych przez lata emocji, tym łatwiej i sprawniej będzie przebiegał całokształt naszego wychodzenia z przestrzeni działania trzeciowymiarowego umysłu. Im lżejsze jest oddziaływanie przeszłości, tym łatwiej dokonywać gruntownych zmian w sobie. Im więcej się usunie emocjonalnego osadu, tym łatwiej wyjść i spojrzeć ponad własne ograniczenia. Im mocniej oczyści i uzdrowi się swoją przeszłość tym prościej i na dłużej można dostrajać swoją świadomość do pięciowymiarowego pasma częstotliwości. Łatwiej wtedy harmonizować się z przestrzenią swojego serca.

Znalezione obrazy dla zapytania consciousness

Podczas procesu uwalniania zaległych, skostniałych emocji, warto pamiętać o tym, aby „nie wchodzić” ponownie w wypływające, uwalniane, odchodzące od nas, niskowibrujące myśli i emocje, ponieważ wtedy „nasączamy się” nimi jeszcze bardziej (dużo ludzi podłącza się pod nie kiedy one wychodzą, zapętlając się tym sposobem). One wypływają, aby ostatecznie się od nich uwolnić. Dzięki samoobserwacji można je obserwować jako neutralny świadek, pozwalać im przepływać, bez żadnego zaangażowania emocjonalnego i osądu. Wybierając taką metodę i sposób, tego typu wypływające emocje będą powracać (przechodzić przez naszą świadomość) coraz słabsze, z coraz mniejszym ładunkiem i siłą rażenia, do momentu aż się całkowicie rozpuszczą i przetransmutują.

PORZUCANIE NAWYKÓW 3W, WYCHODZENIE PONAD TRZECIOWYMIAROWĄ PERCEPCJĘ

Żyjący pod jurysdykcją trzeciowymiarowej matrycy, człowiek doświadcza życia z perspektywy odbiory/ofiary wszystkiego co mu się przydarza. Nie zdaje sobie sprawy – jest zupełnie nieświadomy – że sam jest kreatorem wszystkiego w swoim życiu, decydującym o tym co wpuszcza i zaprasza do swojego doświadczenia życiowego. Dla przykładu, chociażby osądzając i krytykując wady czy sytuację życiową drugiego człowieka, wpuszcza się do własnego doświadczenia życiowego częstotliwość tego na czym skupia się swój osąd, tym samym staje się to oczywiście własnym wyborem i kreacją.

Wraz z przepinaniem się na pięciowymiarową matrycę stajemy się coraz bardziej świadomi swojej twórczej natury. Dlatego proces uwalniania świadomości z przestrzeni trzeciowymiarowego umysłu polega m.in też na tym, że rozpoznajemy i porzucamy wiele schematów myślowych, przekonań i wzorców postaw, które związane są z poczuciem bycia odbiorcą życia i rzeczywistości. Dotyczy to wszelkich wzorców, warunkujących i wiążących naszą świadomość z poczuciem bezsilności, wynikającym z błędnego przekonania, że rzeczy nam się w życiu po prostu przydarzają.

Akceptując to, że sami jesteśmy twórcami własnych przeżyć, oraz że mamy moc kreowania przestrzeni swojego życia, zapraszania do niej wszystkiego czego chcemy, a także rozumiejąc, że wszystko co nas spotyka służy naszemu rozwojowi, odblokowujemy uwarunkowanie bycia ofiarą, któremu kolektywnie jako cała ludzkość podlegamy. Jest to kolejna ważna praca do wykonania, którą podejmują się obecnie na całym świecie „komórki imaginalne ludzkości”, w celu transformacji globalnej świadomości ludzkiej.

W trzeciowymiarowej matrycy to co dzieje się na zewnątrz nas decyduje o tym jak się czujemy i co myślimy. Jest to kolejne oblicze bycia ofiarą i odbiorcą rzeczywistości. W pięciowymiarowej matrycy sami decydujemy o tym jak się chcemy czuć i co chcemy myśleć w każdej chwili życia, niezależnie co się w nim wydarza. Jest to droga do własnego mistrzostwa. Życie jest procesem tworzenia, lecz większość ludzi żyje tak jakby je odtwarzało. Warto więc pracować nad tym, aby nauczyć się samemu decydować o tym jak się czujemy i reagujemy na wszystko. Warto odzyskać własną suwerenność. Oznacza to wyzbycie się wielu nawyków i modeli zachowań.

Poza tym opłaca się również pracować nad rezygnacją z wielu innych programów trzeciowymiarowego umysłu, które wiążą nas z parametrami matrycy 3W (głównie separacja, czas linearny, dualizm). Takimi wzorcami są m.in – żal, uraza, poczucie winy, obwinianie, gniew, rozpamiętywanie, oczekiwanie, osądzanie, krytykowanie, wywyższanie się itd. Wiele tego typu wzorców mamy w sobie zakodowanych od najwcześniejszych lat dzieciństwa. Transmutując wszystkie tego typu nieharmonijne wzorce, które generują masę niepotrzebnego bólu, poczynimy duży krok do przodu w kierunku wyjścia z trzeciowymiarowej matrycy. Sama rezygnacja z osądu, otwiera nasze serce na współczucie, co automatycznie przestraja nas na świadomość pięciowymiarową. Również ważne jest rozpuszczanie wszystkich ideologicznych różnic, które tworzą w naszym życiu iluzję poczucia separacji z drugim człowiekiem.

Warto pracować nad tym, aby stopniowo rozszerzać pole swojej percepcji, obejmując w ten sposób coraz wyższe częstotliwości Planety. Efektem tego będzie gruntowna zmiana u podstaw w postrzeganiu siebie oraz wszystkiego. Taka transformacja oznacza życie w całkiem nowy sposób. Przeobraża poczucie bycia ofiarą i odbiorcą życia w bycie świadomym kreatorem. Jest to kluczowym krokiem na drodze transformacji świadomości do częstotliwości piątego wymiaru.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE MYŚLI I EMOCJE, PATRZENIE POD KĄTEM TEGO JAKĄ RZECZYWISTOŚĆ ONE WYKREUJĄ

Nabyta wiedza i zrozumienie dotycząca tego, że poprzez nasze myśli, uczucia i przekonania sami powołujemy do istnienia swoją rzeczywistość, pełne zrozumienie mechanizmu i praw, na zasadzie których świadomość stwarza rzeczywistość, a także praktyka nieustannej samoobserwacji, powodują, że jesteśmy w stanie z biegiem czasu coraz bardziej odkrywać w sobie różne powtarzające się schematy form myślowych, przekonania oraz wzorce zachowania i reagowania, które zawierają ładunek negatywny i kreują w naszym życiu na wielu poziomach niedobór, dysfunkcje i ograniczenie. To kolejny bardzo ważny czynnik na drodze do wyjścia z trzecio-wymiarowej matrycy. Moim zdaniem tutaj rozpoczyna się prawdziwe wzięcie odpowiedzialności za siebie i swoje życie. Przejmując odpowiedzialność za moc własnej kreacji wchodzimy na ścieżkę tworzenia Nowej Ziemi.

Większość ludzi przeżywając swoje emocję czy emitując w eter negatywne i szkodliwe myśli jest pogrążona w „błogiej i wygodnej nieświadomości”, które każe im wierzyć w to, że coś lub ktoś jest za to odpowiedzialny. Zawsze znajdziemy sto powodów i usprawiedliwień, aby wejść w niskie emocje lub myśli. Wmawiamy sobie, że przyczyna znajduje się oczywiście na zewnątrz nas. Jest to jeden z programów trzeciowymiarowego umysłu o największej sile oddziaływania. A ponieważ podlegają niemu praktycznie wszyscy, wydaje się on czymś normalnym, oczywistym i naturalnym – jednym słowem ludzkim. Nasza „błoga nieświadomość” wmawia nam oprócz tego, że coś lub ktoś jest winny temu jak myślimy i co czujemy, również to, że nasze myśli i emocje nie mają żadnego wpływu i konsekwencji na kształt naszej przyszłości, przebiegu naszego życia.

Jest to całkowicie odwrócony i zafałszowany obraz rzeczywistości, ponieważ tak naprawdę zawsze tylko my jesteśmy odpowiedzialni za to co myślimy i co czujemy, a także każda nasza myśl, emocja, uczucie przyczyniają się do kreacji obrazu naszego życia.

Dlatego naprawdę warto, obserwując siebie, z jednej strony – cofając się wstecz – znajdywać w sobie źródło i przyczynę takich a nie innych myśli, emocji czy przekonań, z drugiej strony – wybiegają w przód – być świadomym tego jaką rzeczywistość powołujemy poprzez nie do istnienia.

Polecam wrobić nawyk stawiania sobie samemu pytania o to, dokąd zaprowadzą nas w dłuższej perspektywie generowane przez nas w danej chwili myśli i emocje. Warto iść przez życie z tą obecną w tle czujną samoświadomością, która dostrzega i jest wyczulona oraz skupiona na tym aspekcie. Duchowa świadomość zaczyna się na poziomie mentalnym, więc koniecznym krokiem są zmiany na tym poziomie, czyli korygowanie i zastępowanie wszelkich negatywnych, szkodliwych i ograniczających myśli i przekonań, a także praca w obszarze własnych emocji.

 

Emocje i myśli są naszym „spoiwem z rzeczywistością” – językiem, za którego pośrednictwem komunikujemy się z rzeczywistością. Niemal w każdej sekundzie generujemy jakąś myśl lub czujemy jakąś emocję. Tworzą one nasz osobisty wibracyjny wzorzec sygnału, który emitujemy w Wszechświat, projektują wyraz i kształt naszego życia. Emocje są także kluczem do naszych przekonań, ponieważ stoją bezpośrednio za nimi. Przepływające przez nasze umysły myśli są w głównej mierze uwarunkowane przez nasze przekonania. Emocje wraz z przekonaniami wpływają na kształt naszego postrzegania. Wszystko to definiuje stan naszej świadomości. Ponieważ trzeci i piąty wymiar są tak naprawdę częstotliwościami naszej świadomości, zmiana jakości własnych myśli i emocji oraz przede wszystkim odzyskanie pełnej kontroli nad nimi, czyli umiejętność stałego przebywania w ciszy emocjonalnej i mentalnej są kolejnymi kluczowymi czynnikiem w procesie przechodzenia z matrycy trzeciowymiarowej do pięciowymiarowej.

 

AKCEPTACJA I NIE STAWIANIE OPORU

”Duchowe zrozumienie polega na tym, że z całą jasnością zdajesz sobie sprawę, iż to, co postrzegasz, przeżywasz, myślisz lub czujesz, nie jest w istocie tobą; że nie możesz znaleźć siebie w niczym, co nieustannie przemija. Budda był chyba pierwszym człowiekiem, który to sobie wyraźnie uświadamiał, i dlatego słowo gnata (nie ja) stało się jednym z głównych pojęć jego nauki. A kiedy Jezus powiedział „porzuć siebie”, znaczyło to: zaneguj (a więc zniwecz) iluzję siebie. Jeśli moje ja-ego-byłoby rzeczywiście tym, kim jestem, absurdem byłoby „porzucenie” go. Tym, co pozostaje, jest światło świadomości, w którym pojawiają się i znikają nasze spostrzeżenia, doświadczenia, myśli i uczucia. To Istnienie, to głębsze i prawdziwe Ja. Kiedy wiem, kim jestem, wówczas wszystko, co mi się w życiu wydarza, nie ma już wartości absolutnej, lecz względną. Uznaję te wydarzenia, ale tracą swoją absolutną powagę, swój ciężar gatunkowy”

Eckhart Tolle

Kolejną ważną czynnością, która uwalnia naszą świadomości z przestrzeni działania umysłu jest akceptacja. Mam na myśli akceptowanie wszystkiego co w każdej kolejnej chwili przejawia się w naszym życiu. Akceptowanie sytuacji i wydarzeń, których doświadczamy. Akceptowanie emocji, które przez nas przepływają. Akceptowanie siebie takimi jakimi jesteśmy. Pokochanie siebie takimi jakimi jesteśmy. Akceptowanie innych takimi jakimi są. Akceptacja oznacza zaniechanie stawiania oporu. Akceptacja to kompletnie pozwolenie być temu co jest w każdej chwili. Akceptacja jest zdjęciem nogi z hamulca, podczas odbywania podróży zwanej życiem. Akceptując wychodzimy z programu „walki”, który jest jednym z najmocniejszych programów matrycy 3W.

Czyniąc to nasz umysł nie ma się czego chwycić, ponieważ swoje funkcjonowanie opiera on głównie na stawianiu oporu wobec chwili obecnej. W skutek nieustannego stawiania oporu rodzą się różnorakie trzeciowymiarowe wzorce postaw, które zasilają umysł – m.in znudzenie, irytacja, marudzenie, narzekanie, uraza, zamartwianie się, obwinianie, sprzeciw, rozpamiętywanie, krytykowanie, osądzanie, zniecierpliwienie, chcenie więcej, rozgoryczenie oraz cała masa innych postaw. Wymienione wzorce postaw są programami umysłu 3W, więc w momencie gdy wchodzimy w taką postawę, cała nasza treść i struktura myślowo-emocjonalna „zatrzaskuje” się w przestrzeni umysłu 3W, przez co doświadczamy wtedy życia przez pryzmat trzeciowymiarowych uwarunkowań, powołując do istnienia mentalną, iluzoryczną projekcję obecnej chwili, która tak naprawdę w swej istocie po prostu jest jaka jest. Stwarzając opór zasilamy wszelkie parametry i identyfikatory trzeciowymiarowego umysłu.

Akceptując wszystko co objawia się w nas i w naszym życiu odbieramy całą energię naszemu trzeciowymiarowemu umysłowi, który gubi w ten sposób wszelkie punkty zaczepienia, dzięki którym mógłby stwarzać opór oraz funkcjonować w swoim zwykłym, domyślnym, egotycznym trybie. Gdy będziemy potrafili przez dłuższy czas głęboko akceptować wszystko, wtedy siłą rzeczy uwarunkowania trzeciowymiarowego umysłu będą się „rozpuszczać”. Nasz umysł będzie tracił swoją „władzę”, a uwalnianie się z trzeciowymiarowej matrycy będzie naturalnie toczącym się procesem – można powiedzieć skutkiem ubocznym akceptacji.

Akceptując to co się wydarza w nas i dokoła nas, nie stawiając oporu, obejmując czule każdą chwilę w życiu, automatycznie zestrajamy się z miejscem i czasem, w którym jesteśmy, a to oznacza, że łączymy się z mocą i mądrością wszechświata. Rodzi to w nas głębokie zaufanie. Rezygnacja z prowadzenia walki z życiem pozwala również uzyskać szerszą perspektywę wszystkiego.

Znalezione obrazy dla zapytania consciousness

Trzeba pamiętać o tym, że akceptacja nie oznacza porzucenie chęci zmiany tego co jest, zaprzestania robienia czegokolwiek, aby w naszym życiu było lepiej. Nie oznacza też bierności czy pasywności. Dopiero rezygnując ze stawiania oporu, możemy skutecznie przejść do jakiegokolwiek działania. Tak naprawdę akceptując to co jest, przestajemy tracić energię na opór i walkę, dzięki czemu stajemy się zdolni i silni do przeprowadzenia jakiejkolwiek zmiany na lepsze. Wtedy do nas mogą przyjść najczystsze i najlepsze idee i rozwiązania, które pomogą nam zmienić w swoim życiu to co chcemy.

Moim zdaniem akceptowanie tego co nieustannie przynosi nam życie jest jedną z najważniejszych oraz najtrudniejszych rzeczy, których jako ludzie powinniśmy się uczyć podczas życia.

Akceptując siebie, swoje emocje, swoje życie, rozpoczynamy proces własnego uzdrawiania. Uzdrawia i uwalnia się wtedy nasza negatywna pamięć komórkowa. Akceptacja doświadczanych, bieżących emocji jest bardzo skutecznym sposobem na uzdrawianie pamięci komórkowej ze złogów ciężkich emocji. Gdy odczuwając trudne emocje, będziemy na nie otwarci i zaprzestaniemy stawiać im opór, „zaprzyjaźnimy się” z nimi, pozwalając im być takimi jakimi są, wejdziemy głęboko w ich odczuwanie, to automatycznie zaczniemy uzdrawiać i transformować swoją pamięć komórkową z tego samego rodzaju emocji, których doświadczaliśmy w przeszłości. Pamięć komórkowa mieści się naszej podświadomości, a dla niej czas nie istnieje – wszystko ma miejsce teraz.

Gdy np. zrobimy tak, doświadczając w danej chwili gniewu, to wszelkie zakodowane i zbudowane na wzorcu częstotliwości gniewu, zapisy w pamięci komórkowej, zaczynają ulegać uzdrowieniu. W ten sposób działaniem w teraźniejszości uzdrawiamy swoją przeszłość. Uzdrawiając przeszłość, stworzymy „zdrowszą” przyszłość (m.in dlatego, że po uzdrowieniu przeszłości nasza świadomość będzie mieć już czystszą i wyższą częstotliwość, która zacznie się manifestować jako nasza zewnętrzna rzeczywistość). Przyszłość doświadczymy w odpowiednim czasie jako naszą teraźniejszość.

Tak więc cała nasza moc jest w teraźniejszości, poza która nic nie istnieje

 

NAPRAWIANIE RELACJI I ŻYCIA

Uwarunkowania oraz ograniczające nas nawyki, zachowania i przekonania decydują o treści i jakości naszego życia. Nasza wewnętrzna praca nad własną świadomością – czyli wychodzenie z programów trzeciowymiarowego umysłu – powinna zostać odzwierciedlona we wszystkich zewnętrznych aspektach naszego życia. Samo się to jednak nie zrobi, potrzebna jest do tego nasza inicjatywa, chęć i działanie. Wychodzenie z matrycy 3W jest także przede wszystkim procesem uzdrawiania swojego życia. Wychodzenie z matrycy 3W oznacza przede wszystkim uwalnianie się od lęku. Jak można być od niego wolnym, kiedy np. żywi się urazę do innych, tonie się w długach czy podupada na zdrowiu?

Zmiana wzorców zachowań i postaw – pozostawienie za sobą wzorców zakorzenionych w umyśle 3W – a także poszerzenie się naszej percepcji (czego efektem jest wzniesienie się ponad główne identyfikatory matrycy 3W: separacja, dualizm, strach, bycie ofiarą) automatycznie przekłada się na polepszenie i uzdrowienie wymiaru naszych związków międzyludzkich – relacji ze swoją ukochaną drugą połówką, relacji z rodziną, relacji ze znajomymi, relacji z sąsiadami, relacji z ludźmi w pracy, oraz przede wszystkim relacji z samym sobą oraz z życiem.

Porzucenie sabotujących i ograniczających nasze życie destrukcyjnych przekonań trzeciowymiarowego umysłu (czyniących z nas bezsilnych odbiorów/ofiary własnego życia), a także uświadomienie sobie tego jak potężnymi kreatorami jesteśmy (co już jest z kolei podpinaniem się naszej świadomości pod pięciowymiarową matrycę) – jak wszelka energia wypełniająca całą przestrzeń pragnie nam służyć – skutkuje zaproszeniem i wpuszczeniem do swojego życia obfitości oraz dostatku na wszelkich możliwych poziomach; m.in na poziomie uczuciowym, zdrowotnym czy finansowym.

Prawdziwy progres zawsze notuje się poprzez wprowadzenie i zastosowanie wiedzy we własnym codziennym doświadczeniu życiowym. Po to dane są na obecny czas wielkich zmian narzędzia – cała świadomość i wiedza – aby nie uciekać od świata i życia, tylko poprzez swoje nieustanne działanie wykorzystać ją w celu wypełnienia i zharmonizowania nową energię wszystkich obszarów życia.

 

 CHWILE SAMOTNOŚCI

„Skieruj się do wewnątrz. Aby odnaleźć to, co kryje się w twoim wnętrzu, skieruj się do wewnątrz. Kto nie szuka wewnątrz, ten szuka na zewnątrz. […] Powiadam raz jeszcze, to we własnym wnętrzu odnajdziesz błogość. Tam przypomnisz sobie, Kim Jesteś Naprawdę i doświadczysz ponownie całkowitej niezależności od tego, co jest poza twoją Jaźnią. Tam ujrzysz obraz swój, na podobieństwo Boga l tego dnia przestaniesz potrzebować czegokolwiek i będziesz mógł, wreszcie, prawdziwie kochać. Zwyczajnie się wycisz. Pobądź w ciszy sam na sam ze swoją Jaźnią. Czyń to często. Codziennie. Nawet co godzinę w małych dawkach, jeśli możesz. Zwyczajnie przerwij. Przerwij całkowicie robienie. Przerwij całkowicie myślenie. Przez chwilę tylko „bądź”. Nawet chwila wystarczy, aby wszystko odmienić. Staniesz się inną osobą.”

Neil Donald Walsch – „Przyjaźń z Bogiem”

Warto każdego dnia znaleźć trochę czasu i miejsca, aby pobyć sam na sam z samym sobą. Będąc samemu najłatwiej przekierować swoją uwagę do wnętrza. Zazwyczaj w ciągu dnia – kiedy mamy sto rzeczy do załatwienia – nasza uwaga jest skierowana na zewnątrz, czy to przez relację z innymi ludźmi, czy przez rzeczy i zadania, którym poświęcamy czas. Międzyludzkie interakcje często mocno nas ściągają i ugruntowują w w strukturze trzeciowymiarowej matrycy, ponieważ ludzie po prostu działają i funkcjonują w oparciu o trzeciowymiarowe szablony zachowań i postaw. Będąc nieustannie zanurzonym w kolektywnym polu trzeciowymiarowego umysłu, nie jest łatwo wznieść się ponad jego ograniczenia.

O wiele łatwiej wyjść z oprogramowania własnego umysłu 3W poświęcając nieco czasu samemu sobie. Pracując z samym sobą w ciszy najłatwiej jest dostroić się nam do własnej wzorcowej częstotliwości, połączyć się z własną pełnią, a także rozpoznać i uświadomić sobie swoje ograniczające trzeciowymiarowe wzorce i programy umysłu. Warto pracować nad znalezieniem złotego środka – tak aby spędzając chwile samemu, jednocześnie całkowicie nie zamknąć się w sobie na dłuższy czas, nie zapomnieć o świecie, lecz również wychodząc na co dzień do świata, nie zapomnieć o samym sobie.

Szczególnie warto spędzać dużo czasu w świecie natury. Przyroda już posiada i emanuje wzorcową częstotliwością Ziemi 5W. Rolą natury jest oczyszczanie nas z częstotliwości 3W, leczenie ran nabytych podczas doświadczeń w świecie trzeciego wymiaru, a także dostrajanie do częstotliwości Ziemi 5W. Wszystkie programy, ograniczenia, nawyki i uwarunkowania trzymające nas w trzecim wymiarze są zakodowanymi na wielu poziomach naszych ciał, wzorcami częstotliwości, wzorcami energii. Wchodząc w kontakt z naturą, będąc w jej polu, przenikająca nas wibracja i energia natury, samoczynnie rozpuszcza i uwalnia wszystkie przestarzałe i nie służące już nam wzorce częstotliwości trzeciego wymiaru.

Polecam być wtedy poza umysłem, czyli wejść w stan nie-myślenia. Wielu ludzi idzie np. do lasu, aby przemyśleć wiele rzeczy, znaleźć rozwiązania i odpowiedzi na różne pytania. Ja polecam pozostawić myślenie i wejść w stan głębokiego odczuwania (poprzez czakrę serca) teraźniejszości oraz połączenia z duchem i energią natury. Najpiękniejsze i najskuteczniejsze odpowiedzi i rozwiązania przyjdą do nas same już w trakcie obcowania z naturą, lub w krótkim czasie, w najmniej spodziewanych momentach.

Warto wypowiedzieć intencję połączenia się z polem i energią natury, a także również za pomocą intencji i prośby określić, że zależy nam na oczyszczeniu i uwolnieniu się ze wszystkich wzorców częstotliwości i programów, które już nam nie służą.

MEDYTACJA

Medytacja wygasza nas rozbuchany umysł i pozwala na ponowne połączenie się ze sobą – ze swoim wnętrzem, sercem. Medytacja rozświetla nas od wewnątrz oraz daje ogromny wgląd w mechanizmy zaprogramowania swojego trzeciowymiarowego umysłu. Dzięki niej o wiele łatwiej jest rozpoznać w sobie tkwiące często głęboko w podświadomości rożne programy umysłu 3W. Medytacja pozwala dostrzec związek pomiędzy tymi programami oraz tym jak wpływają one destrukcyjnie na nasze życie.

W trakcie medytowania – gdy przebywamy poza umysłem – jesteśmy w stanie asymilować większe porcje spływającego na Planetę światła, które ma również za zadanie pomóc nam wyzwolić się z ciężkich, trzeciowymiarowych wzorców i programów.

https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2016/12/12/dwa-rodzaje-naplywajacych-fal-swiatla/

Poza tym medytacja pomaga zakotwiczać naszą świadomość w pięciowymiarowej matrycy Ziemi.

 

Polecam nawet krótkie medytowanie zaraz po porannym przebudzeniu oraz przed samym zaśnięciem. Zauważmy jak głęboko od momentu gdy zadzwoni rano budzik jesteśmy zakopani we własnym umyśle. Zaczynamy dzień zazwyczaj w totalnym zapomnieniu o sobie. Wstając z łóżka myślami jesteśmy już przy zadaniach i krokach, które musimy wykonać w trakcie dnia. Przeważnie z samego rana jesteśmy bardzo mocno „zrośnięci” ze strumieniem własnych myśli. Dzieje się tak przeważnie pod wpływem stresu i pośpiechu. Rozpoczynamy w ten sposób dzień bardzo mechanicznie, niczym automat wykonujący te same rutynowe czynności. Prowadzi to do tego, że często już przez pozostałą część dnia tkwimy mocno osadzeni w strukturze swojego umysłu.

Poranna medytacja pozwala naprawdę inaczej rozpocząć dzień i przeżywać różne doświadczenia i sytuacje w ciągu dnia. „Zatrzymując się” z samego rana w medytacji, wychodząc z umysłu, będąc obecnym tu i teraz, niesamowicie rozbudza i wyostrza się nasza świadomość, przez co cały dzień ma już o wiele inną jakość. Z biegiem czasu zauważy się, że dni zaczynają mijać coraz bardziej bezstresowo. Dzięki porannej medytacji łatwiej jest pozostać nam w trakcie dnia w stanie obecności i czujności, co powoduje, że nie wpadamy już tak łatwo w pułapki i uwarunkowania własnego umysłu, nie reagujemy już automatycznie z poziomu umysłu na tak wiele rzeczy. Tkwimy wtedy w swoim centrum, a nie na obrzeżach umysłu.

Również wielką wartość ma medytacja pod koniec dnia. Dzięki temu „powracamy do siebie” po całym hałaśliwym dniu. W ten sposób rozpuszczamy, świeże, nagromadzone w ciągu dnia „śmieci energetyczne”. Jest to rodzaj higieny energetycznej. Wraz z upływem czasu taka praktyka czyni ogromną różnicę, ponieważ do tej pory idąc przez życie – od momentu urodzenia aż po dzień dzisiejszy – z każdym kolejnym dniem gromadziliśmy w swoim polu nowe ciężkie, niepotrzebne i blokujące nas wzorce energetyczne (emocje, myślokształty, opinie innych, błędne przekonania itd, które spawają nas z matrycą 3W). Rozpoczęcie praktyki wieczornej medytacji powoduje, że na bieżąco „dezynfekujemy” się przylgniętych do nas w mijającym dniu niepotrzebnych i destrukcyjnych energii. Po pewnym okresie wieczornego medytowania, światło naszej świadomości będzie swoim zasięgiem docierać i oczyszczać na wielu poziomach do coraz starszych, głęboko osadzonych wzorców.

Jasno i wyraźnie widać jakie to przynosi korzystne skutki dla osób, które chcą się oczyszczać z niskich energii oraz wznosić swoją świadomość. Osoby, które nic nie robią w tym kierunku, z każdym kolejnym dniem życia dźwigają coraz większy bagaż „energetycznych śmieci”, które nie dość, że ograniczają i blokują, to utrudniają możliwość zmienienia w sobie czegokolwiek. Zaś osoby, które dbają o swoją higienę energetyczną (a medytacja jest jednym z najefektywniejszych narzędzi), nie dość, że nie gromadzą nowych śmieci energetycznych to z każdym dniem będą się stawać „coraz lżejsi” energetycznie, na skutek oddziaływania światła ich świadomości i obecności, które rozpuszcza coraz głębiej osadzone wzorce z wcześniejszych lat naszego życia.

Regularne wchodzenie w ciszę w trakcie medytacji, powoduje, że coraz łatwiej będzie nam także pozostać wyciszonym w ciągu dnia, przez co skuteczniej już nie reagujemy na wszystko w oparciu o wzorce i nawyki umysłu 3W. Tym samym sposobem całe oprogramowanie umysłu – nasze uwarunkowanie i uzależnienie od trzeciowymiarowej matrycy Ziemi – traci na swojej energii i sile oddziaływania, tak jakby odkleja się od nas. Taka długoterminowa praktyka naprawdę bardzo pomaga w wyjściu z programów własnego umysłu 3W, a z biegiem czasu całe życie staje się płynną medytacją.

Żródła : http://www.prepareforchange.net,

Oryginalny tekst pochodzi w wiekszosci ze strony -https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2017/02/27/nowa-ziemia-cz-4-wychodzenie-z-trzeciowymiarowej-matrycy-ziemi/amp/  https://kryon.pl/

Mantry – transformacja życia na wszystkich poziomach.

Mantra to jedno z narzędzi duchowego rozwoju, swoisty lek dla duszy. Kiedy wybieramy sylabę, słowo lub zdanie do powtarzania w formie mantry, afirmujemy jej znaczenie i pozwalamy, by zmieniło nas na głębokim, podświadomym poziomie. Podobnie do afirmacji, mantry mają nam pomóc zmienić nasze negatywne przekonania na pozytywne.

img_1959

Każda mantra jest wibracją o określonej częstotliwości, która niesie pewne znaczenie. Niektóre mantry koncentrują się na rozbudzaniu w nas takich wartości jak współczucie, harmonia czy dobroć. Inne mają nam pomóc przezwyciężyć trudności, dodać pewności siebie, otworzyć na zmiany i nowe możliwości.

Wiele z mantr pozbawionych jest racjonalnego znaczenia, niektóre to zwykłe gry słowne, inne to proste sylaby, którym przyznano odpowiednie interpretacje. Były śpiewane od niepamiętnych czasów. Jeszcze zanim powstały religie, ludzie używali ich, by przywołać określone moce (dziś powiedzieliśmy, by rozwijać w sobie pozytywne wartości i postawy) i uzdrowić siebie.

Zamiast pogrążać się w niestałe, zaprzątające umysł myśli, lepiej poświęcić chwilę na wyciszenie. Jak każdy inny obiekt medytacji, mantra pomaga w zrelaksowaniu się i uspokojeniu umysłu. Podczas głośnej recytacji cichnie gąszcz myśli, który zazwyczaj biegnie w tyle naszych głów. Uważa się, że samo słowo mantra znaczy „ta, która chroni umysł”.

OM – Śpiewanie lub głośne recytowanie dźwięku OM jest dobrym sposobem na wewnętrzne wyciszenie. Wibrujące powtórzenia pogłębią naszą praktykę jogi lub medytacji. Mantrowanie dźwięku OM prowadzi do harmonijnego współgrania ze wszechświatem. OM ma częstotliwość 432 Hz, co jest naturalną częstotliwością dźwięku wszechświata. Ta uznawana za świętą mantra oznacza właśnie dźwięk wszechświata, jest symbolem aktu stworzenia.

img_1949

– OM MANI PADME HUM –

Mantra tybetańska, której przepisuje się wiele różnych znaczeń, m.in. inwokację „W lotosie tkwi cenny klejnot Buddy”. Poszczególnym sylabą odpowiadają kolory, ukryte stany ludzkiej podświadomości, siły nadnaturalne i inne wartości. Mantrę tę można recytować bez uświadomienia sobie sensu poszczególnych słów. W Tybecie i w Indiach opracowano wiele technik medytacyjnych, w których adept „pracuje wyłącznie z sylabą OM. OM MANI PADME HUNG (wymawiaj Om mani peme hung). Jest to mantra wielkiego współczucia. Na poziomie zewnętrznym:
OM – zmniejsza dumę.
MA – usuwa zazdrość.
NI – usuwa pożądanie.
PAD  – usuwa nie wiedzę.
ME – usuwa chciwość i przywiązanie.
HUNG – wibruje centrum serca, usuwa złość i nienawiść (niebiańskie światło).

– Ong Namo Guru Dev Namo –

Adi Mantra jest pierwszą technologią ucznia i nauczyciela Kundalini Jogi. Jest medytacją. Jest stanem świadomości. Jest ogniwem łączącym was jako skończoną osobowość i was, jako ten przepływ Nieskończonej świadomości, który kieruje energią kundalini.
Tą mantrą zaczynamy zawsze zajęcia oraz osobistą praktykę.
Praktykujcie tę mantrę, by stać się mistrzami odkładania na bok waszych własnych lęków, dumy, oczekiwań czy manipulacji. Pozwólcie temu ogniwu świadomości dotknąć was i nauczać przez was.

Śpiewanie Adi Mantry:
By ześrodkować się przed wykonaniem ćwiczeń Kundalini Jogi, zaśpiewajcie Adi Mantrę co najmniej trzy razy.
Adi znaczy “pierwszy” albo “pierwotny”. Mantra jest twórczą projekcją umysłu poprzez dźwięk. Adi Mantra jest pierwszym kreatywnym działaniem. Skupia was w waszej wyższej jaźni i przypomina waszym niższym umysłom, iż to nie ego będzie praktykować czy nauczać Kundalini Jogę.
Jest to zaproszenie dla waszej wyższej jaźni do przejęcia steru i prowadzenia biegu działania.

Znaczenie:

Ong – jest twórczą energią całości kosmosu. Niesie on konotacje energii i aktywności. Tworzy zaangażowanie bez przywiązania. Generuje Shakti, twórczą siłę życia. Ten dźwięk to nie Om, który jest dźwiękiem dla wycofania się i odprężenia.
Namo – oznacza kłaniać się przed czymś lub przywoływać coś z szacunkiem i otwartością. Jest to ten rodzaj kłaniania, który obdarza godnością poprzez potwierdzanie wyższej świadomości i dyscypliny.
Ong Namo – odwołuje się do naszej świadomości, by stała się subtelna i otwarta na swe wyższe zasoby. Poleca ono świadomości i podświadomości odrzucić normalne ograniczenia funkcjonowania nałożone przez ograniczone ego.
Guru – oznacza mądrość lub nauczyciela. Nie oznacza jakieś osoby, ale źródło wiedzy. Nie jakiejkolwiek wiedzy. Jest to ten rodzaj wiedzy, który was przekształca, łagodzi ból i podnosi świadomą przytomność.
W kontekście duchowym Guru jest ucieleśnieniem Nieskończonego. Słowo można rozbić na dwie części: “Gu” – znaczy ciemność lub niewiedza, “ru” – znaczy światło albo wiedza.
Dev – oznacza subtelny, eteryczny, boski albo należący do sfery boskiej.
Guru Dev Namo odwołuje się do tej subtelnej mądrości, która jest przechowywana i przekazywana przez subtelne i promienne ciała aury.
Jeśli ograniczone jednostkowe ego, w którym normalnie żyjemy jest małym stawem, wtedy Ong Namo uwalnia nas do ogromnego i bezkresnego oceanu.
Guru Dev Namo daje nam doświadczenie najmądrzejszego Nawigatora i wszystkie jego mapy, by poprowadzić nas do tych wielu portów, jakich mamy doświadczać.

– Gayatri Mantra –

Mantra Gayatri jest bardzo silną mantrą wedyjską pochodzącą sprzed wielu tysięcy lat. Mantra Gayatri jest uważana za matkę wszystkich mantr, zawiera w sobie wszystkie inne mantry – to jest sekret mantry Gayatri – i to powoduje, że jest to jedna z najsilniejszych mantr.

Jest mantrą obdarzającą każdego pokojem. Kiedy śpiewasz mantrę Gayatri, powoduje ona wyciszenie umysłu, a kiedy umysł jest wyciszony, uzyskujesz spokój. Kiedy umysł jest wyciszony, widzisz, że twoja duchowa droga nie jest taka trudna. Zobaczysz, że osądzanie, które tkwiło w twoim umyśle, zniknie. I zobaczysz, że to czego szukasz, jest tuż obok ciebie bardzo, bardzo blisko. Wszystko zależy od tego, jaki jest twój umysł. Dlatego właśnie mantra Gayatri oczyszcza umysł. Wobec kogoś, kto naprawdę szczerze poszukuje Boga, Bóg sam się odsłania. Ona zawsze gotowa jest pomóc.

Bogini Gayati ma w sobie wszystkie aspekty stwórcy, opiekuna i niszczyciela oraz wszystkie odpowiednie atrybuty reprezentujące te Boskie cechy, o których właśnie mówiliśmy. Siedzi na czerwonym lotosie, który symbolizuje jej całą moc (Parashakti), Jej bicz symbolizuje zgładzenie wszystkich grzechów, a topór – zniszczenie ego, dumy i arogancji. Siedzi na łabędziu, który jest symbolem czystości. Jest to ostateczna czystość bez jakiejkolwiek negatywności, ponieważ Ona jest przejawem samego Brahmana. „Udzielę ci mojego schronienia i zawsze jestem gotowa, aby dawać”. O cokolwiek poprosisz – Ona ci to da.

Gayatri ma pięć twarzy, które symbolizują pięć elementów. Te pięć elementów spaja cały wszechświat, ale nie wszędzie te pięć elementów pozostaje w ruchu. Po prostu śpiewając mantrę Gayatri otrzymacie wszystko, czego pragniecie w życiu. Aczkolwiek w końcu uświadomicie sobie, że przyszliście z niczym i odejdziecie z powrotem z niczym. Jedyna rzecz, którą naprawdę macie do zrobienia to samorealizacja.

Oto tekst Mantry Gayatri :

Om Bhur Bhuvah Swaha – Tat Savitur Varenyam – Bhargo Devasya Dhimahi – Dhiyo Yo Nah Prachodayat.

Nie można wprost przetłumaczyć tekstu tej mantry, gdyż składa się ona z samych tzw. bija mantr, które same w sobie są mantrami.

Znaczenia mantry Gayatri:
Medytuj nad OM, pradźwiękiem Boga, z którego biorą początek trzy sfery, Bhur – ziemska, Bhuvah – eteryczna, subtelniejsza i Swaha – niebieska. Oddajemy cześć (Varenyam) najwyższemu, niepojętemu, Boskiemu Bytowi (Tat), a także twórczej, życiodajnej sile przejawiającej się w słońcu (Savitur). Medytujemy (Dhimahi) nad promieniowaniem (Bhargo), światłem (Devasya) Boga, które unicestwia wszelką ciemność, niewiedzę i wszelkie wady. Niech Twoje światło rozjaśni nasz umysł (Dhi) – Boże, prosimy Cię o to usilnie (Yo nah Prachodayat).

Słowa tej mantry wymawia się następująco:

Om Bhur Bhuwa Słaha,
Tat Sawitur Warenjam,
Bhargo Dewasja Dhimahi,
Dhijo Jo Nah, Praciodajat.

RA MA DA SA – SA SAY SO HANG – Prastara, przepiękna, oczyszczająca mantra, która składa się z ośmiu sylab. Jej uzdrawiające właściwości opisuje na swoim blogu Agnieszka Maciąg. Przywraca równowagę, daje poczucie bezpieczeństwa.

OM SHANTI, SHANTI, SHANTI – Znaczy: „Om, pokój, pokój, pokój”. Chodzi o pokój umysłu, ciała i mowy.
OM GUM GANAPATAYEI NAMAH – Tej mantry najlepiej używać, gdy chcemy się skupić przed ważnym wyzwaniem, ma moc usuwania przeciwności losu.
OM NAMAH SHIVAYA – Ta mantra pomaga budować pewność siebie. Przypomina, że wszyscy składamy się z tej samej boskiej energii. W tłumaczeniu: „Kłaniam się przed Sziwą, który reprezentuje najwyższą jaźń”.
HO’ OPONOPONO – Prastara hawajska mantra pojednania i wybaczania. Oczyszcza z gniewu, uwalnia od złych myśli, uczy wybaczać. Dosłownie znaczy: „Przepraszam. Proszę wybacz mi. Dziękuję. Kocham Cię”. Dobrze jest używać tej mantry w chwilach złości, zdenerwowania czy wstydu. Zamiast słów „ho’oponopono”, jako mantry można używać tłumaczenia.
MARANATHA – Chrześcijańska mantra. Słowo pochodzą z języka aramejskiego, którym posługiwał się Jezus. Możliwe, że „Maranatha” było używane jako pozdrowienie wśród pierwszych chrześcijan. Ta mantra jest wyznaniem głębokiej wiary.

img_1968

W tradycji buddyjskiej i hinduskiej mantry powtarza się używając różańca zwanego mala. Taki różaniec nie jest nam oczywiście potrzebny, by wprowadzić mantry do swojej praktyki.

Teraz pozostaje Ci jedynie spróbować 😉

Namasté.

Źródła: http://wyciszalnia.pl/mantra-project/mantra-gayatri-142.html http://www.jogazdrowia.pl/praktyka-2/adi-mantra-ong-namo-guru-dev-namo/ http://milabo.pl/10-najpiekniejszych-starozytnych-mantr-znaczenie-korzysci-stosowania/ http://pajomed.w.interiowo.pl/mantry.htm

Solfeggio Frequencies – uzdrawiające wibracje.

Częstotliwości solfeżowe (Solfeggio Frequencies)

W starożytności dźwięki te były znane jako święte, doskonałe wibracje prowadzące do Jedności z Bogiem. Częstotliwości te zawierają sekrety pitagorejskiej matematyki i stanowią pogrzebaną przez 3000 lat oryginalną skalę muzyczną. Starożytne solfeggio, którego brzmienia mają stymulujący wpływ na naszą świadomość i DNA, na przestrzeni historii zostały zatajone i zniekształcone.

174 Hz- uwalnianie od podświadomych lęków i traum. Uśmierzenie bólu, wsparcie pracy wszystkich organów organizmu.
285 Hz – Przyspieszenie świadomej ewolucji, odbudowanie tkanki, przywracanie do kryształowej matrycy.
Ut – 396 Hz – Uwalnianie od strachu i poczucia winy, przemiana żalu w radość.
Re – 417 Hz – Odwracanie biegu wydarzeń – przemiany
Mi – 528 Hz – Transformacja i cuda – regeneracja komorek/odnowa DNA
Fa – 639 Hz – Połączenie i relacje miedzyludzkie
Sol– 741 Hz – Rozszerzenie świadomości,rozwiązywanie problemów, oczyszczanie organizmu z toksyn.
La – 852 Hz – Rozbudzanie intuicji, podniesienie wibracji.
963 Hz – Transcendencja, aktywacja szyszynki.

3 ->174 -> 417-> 741
6 -> 258 -> 528 -> 852
9 -> 396 -> 639 -> 963

Odpowiedzialne są między innymi za regenerację i transformację DNA. Jest to tzw. 9-tonowa skala czyli zestaw dźwięków, które wibrują dokładnie na częstotliwościach niezbędnych do transformacji. Te potężne częstotliwości zostały odkryte przez dr Joseph Puleo i opisane w książce dr Leonard Horowitz „Healing Codes for the Biological Apocalypse”.

Poszczególne częstotliwości solfeżowe mają wpływ na określone sfery ograniczeń działając na energię naszych emocji uzdrawiająco i uwalniająco.

„Skala częstotliwości Solfeggio”

174 Hz – uwalnianie od podświadomych lęków i traum.

285 Hz. – regeneracja i odnowa komórek, usmierzenie bólu fizycznego.

396 Hz. UT – uwalnianie od poczucia winy i strachu

417 Hz –  pozbycie się wszelkiej negatywności, oczyszczanie aury.

528 Hz. MI – transformacja i cuda (naprawa DNA)

639 Hz. FA – połączenie, relacje międzyludzkie

741 Hz. SOL – budzenie intuicji, detoxykacja ciała.

852 Hz. LA – powrót do duchowości i podniesienie wibracji.

963 Hz. SI – aktywator szyszynki, jasnowidzenie.

Kombinacja 9 podstawowych częstotliwości :

Dodatkowo warto tez zapoznac sie z 432 Hz. – wibracja złotego podziału PHI, jednoczy właściwości światła, czasu, przestrzeni, materii , grawitacji i magnetyzmu z biologią, kodem DNA i świadomością.

Warto wspomniec tez częstotliwość 1122 Hz,ktora doskonale uzupełnia się z pracą uzdrawiania fantomowego na poziomie eterycznym, gdzie odnawia się komórki i narządy ciała. Dźwięki i częstotliwości solfeżowe, działają na najgłębszych, kwantowych poziomach naszej Istoty. Poziom 1122 Hz łączy nas z nadświadomością i porządkuje nasz bałagan wewnętrzny, zmęczenie, zagubienie życiowe, znosi bóle, oczyszcza chaos energetyczny, wpływa na tkanki tak jak lekarz duchowy, który rozprasza je na pra-cząstki po czym przywraca je do kompletnego uzdrowienia na poziomie komórkowym – każda wersja częstotliwość od najniższej w górę działa na określone centra energetyczne i związane z nimi blokady! Wersja 1122 Hz działa z punktu nadświadomości – jakby na całość naszej istoty – wielowymiarowo.

W inżynierii genetycznej, do naprawy uszkodzonych „kodów życia” ulokowanych w komórkach ludzkiego ciała, stosuje się częstotliwość DNA 528Hz. Częstotliwość ta współbrzmi z rdzeniem kręgowym, dokonując w ramach dostrajania się do zdrowej częstotliwości DNA, stosownych zmian w strukturach komórek. Częstotliwość ta odmładza, zatrzymuje procesy starzenia, otwiera na prawdziwą miłość jednostki, a nawet potrafi pomóc w przypadku chorób genetycznych i jest obecna we wszystkich pieśniach religijnych na całym świecie.

Zanurzenie się w tych częstotliwościach podczas sesji Ceremonii Dźwięku lub
słuchanie tych dźwięków w formie medytacji pomaga także w:

  • Pozbyciu się wewnętrznego chaosu i niepokoju.
  • Poprawia się znacznie nasza pamięć i koncentracja.
  • Rośnie poziom inteligencji, potrafimy twórczo i skutecznie uczyć się oraz rozwiązywać problemy.
  • Wzrasta skuteczność naszej pracy.
  • Wzrasta samoocena i pewność siebie.
  • Poprawia się stan Twojego zdrowia.
  • Skutecznie wyciszysz i zrelaksujesz się po dniu pełnym stresu.
  • Szybko zregenerujesz siły.
  • Oczyszcza umysł i ciało z toksycznych myśli i emocji.
  • Rośnie Twoja kreatywność, pojawiają się twórcze pomysły.
  • Wzrasta Twoja wrażliwość i intuicja (lepiej przewidujesz rozwój wydarzeń).

6 częstotliwości tj. 396-852 Hz to oryginalna skala muzyczna, w oparciu której tworzyli muzykę Mozart czy Beethoven, dlatego wywołuje na nas duży wpływ emocjonalny. Warto zaopatrzyć się w te muzyczne częstotliwości i pracować z nimi w odpowiedniej kolejności podczas medytacji, najlepiej słuchać przez słuchawki stereo.

W przypadku komórek nowotworowych konkretne częstotliwości potrafią spowodować ich rozpad, gdyż te nie wytrzymują szybkich zmian drgań, nie potrafią się dostroić jak inne i – pękają. Ten fakt potwierdziły badania przeprowadzone przez Fabiena Mamana na Uniwersytecie Jussieu w Paryżu i w USA, na podstawie których opracowana została technika przeciwnowotworowa. Okazuje się bowiem, że przy poddaniu obserwacji komórek nowotworowych i zastosowaniu rosnącej częstotliwości dźwięków skali od C1 256 Hz do C2 512 Hz, przy 400 do 800 Hz komórki rakowe nie wytrzymują intensywności drgań i eksplodują po zaledwie paru minutach, przy czym zdrowe komórki pozostają nienaruszone. Można więc uznać to za podstawę skuteczności leczenia dźwiękiem w muzykoterapii o najszerszym działaniu, bo na poziomie dogłębnie komórkowym.
Więcej na ten temat


Jak połączyć częstotliwości z praktyką dwupunktu?

Skuteczną praktyką jest stosowanie dwupunktu w trakcie słuchania częstotliwości solfeżowych w intencji z jaką zintegrowana jest dana częstotliwość.

Niezwykłe rezultaty daje także pozostawanie w stanie koherencji w polu serca przy częstotliwości 528 Hz.

Nie zastanawiaj się, lecz wypróbuj sam 🙂

SOLFEGGIO LENA HOROWITZA  i TRZY TRÓJKĄTY

Len Horowitz w swoim wykładzie „DNA: Piraci Świętej Spirali” odkrywa przed nami m. in. sekrety pitagorejskiej matematyki i pogrzebaną przez 3000 lat oryginalną skalę muzyczną – starożytne solfeggio  i twierdzi, że jego brzmienia mają stymulujący wpływ na naszą świadomość i DNA, a które na przestrzeni historii zostały zatajone i zniekształcone.
Film do obejrzenia w całości tutaj.

Starożytne solfeggio zawiera według Horowitza 6 tonów (elektromagnetycznych częstotliwości dźwiękowych) oznaczonych pierwszymi sylabami zaczerpniętymi z hymnu do Jana Chrzciciela napisanego przez Paolo Diacono (ca 720 – 799) Ut queant laxis, Resonare fibris, Mira gestorum, Famuli tuorum, Solve polluti, Labii reatum.

Skąd wzięły się te częstotliwości? Otóż z Biblii…

Według dokumentacji i analizy dostarczonej w książce [Lena Horowitza] „Healing Codes for the Biological Apocalypse” główny śledczy Dr Joseph Puleo został intuicyjnie nakierowany by odnaleźć wzór sześciu powtarzających się kodów w Księdze Liczb, rozdział 7, wersy od 12 do 83. Odszyfrowane za pomocą starożytnej pitagorejskiej metody redukowania numeracji wersów do pojedynczej cyfry, kody ujawniły serię sześciu elektromagnetycznych częstotliwości korespondujących z sześcioma brakującymi tonami starożytnej skali solfeżowej.

Ta sama strona internetowa podaje inne znaczenia poszczególnych sylab/częstotliwości. Podaję je w oryginalnym brzmieniu.
Ut – preparatory tone to prepare the body, soul, and spirit to receive the next five tones   (in order to receive)
Re – tone to begin resonance with the Divine   (resound or balance frequencies)
Mi – tone to begin healing and extraordinary changes   (miracles)
Fa – tone to seek out limitations imposed upon us   (slaves to mindsets)
Sol – tone to loosen, release, unbind, untie, open, free   (solve, resolve)
La – tone to open the vocal chords   (release the lips)

Warto przypomnieć w tym miejscu, że określonej częstotliwości dźwiękowej przetransponowanej w oktawie odpowiada określony kolor. Aby przetransponować częstotliwość z widma dźwiękowego do widma optycznego wystarczy daną częstotliwość mnożyć nieustannie x 2 aż znajdzie się ona w zakresie widma optycznego.
Zobacz sposób obliczania.

Horowitz dodał do sześciu częstotliwości solfeggio trzy kolejne otrzymując okrąg podzielony na dziewięć części, które opisał na trzech trójkątach. Każdy trójkąt łączy ze sobą liczby składające się z tych samych cyfr, np. 396-639-963. Poniżej widzimy dziewięć częstotliwości oraz kształty kryształków wody (ale tylko sześciu – nie znalazłem  więcej) odpowiadających poszczególnym częstotliwościom.

Horowitz posiadając sześć częstotliwości i wiedząc, że dla ich znalezienia posłużono się matematyką pitagorejską  (gdzie wszystkie liczby daje się sprowadzić do pierwszych dziewięciu cyfr) mógł w dość łatwy sposób wygenerować kolejne  tony, widząc logikę  według której układają się posiadane już przez niego częstotliwości. Proszę zwrócić uwagę, że każda  pierwsza, druga i trzecia cyfra każdej kolejnej częstotliwości wzrasta systematycznie o jeden, gdy przejdziemy do kolejnej częstotliwości, idąc zgodnie z ruchem  wskazówek zegara.

Wszystkie dziewięć częstotliwości numerologicznie przestawia się interesująco. Licząc wszystkie częstotliwości w kolumnie setek|dziesiątek|jedności| otrzymamy wszystkie cyfry od 1 do 9:
setki –        1,2,3,4,5,6,7,8,9
dziesiątki –  7,8,9,1,2,3,4,5,6
jednostki –  4,5,6,7,8,9,1,2,3

Kiedy zredukujemy wszystkie dziewięć częstotliwości numerologicznie otrzymamy powtarzający się ciąg: 3-6-9

174=1+7+4=12=1+2=3
285=2+8+5=15=1+5=6
396=3+9+6=18=1+8=9
417=4+1+7=12=1+2=3
528=5+2+8=15=1+5=6
639=6+3+9=18=1+8=9
741=7+4+1=12=1+2=3
852=8+5+2=15=1+5=6
963=9+6+3=18=1+8=9

Niezależnie od tego co miał na myśli Horowitz mówiąc: „Tesla nauczał, że jeśli tylko ludzkość znała by moc trójek szóstek i dziewiątek to byłby to kompletnie inny świat” numerologia częstotliwości jest zastanawiająca. Dla zainteresowanych  dodam, że ciąg cyfr 3-6-9 rytmicznie powtarza się na matematycznym torusie opracowanym przez Marko Rodina ukazując geometrię spiralną.

SOLFEGGIO i SIEDMIOKĄT

Istnieje druga, nieco inna wersja częstotliwości starożytnego Solfeggio. Opiera się ona na siedmiokącie. Jej autor jej częstotliwości na siedmiokącie ponieważ uważa, że starożytne solfeggio składa się z siedmiu, a nie sześciu czy dziewięciu nut…

Siedem całych tonów gamy (oktawy).

Nazwa oktawa sugeruje osiem dźwięków gamy, ale jest ich siedem siedem, ponieważ ósmy dźwięk C jest powtórzeniem w oktawie pierwszego C.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Gama

Autor podzielił więc okrąg muzyczny na 7 części według siedmiokąta, a nie trzech nałożonych na siebie trójkątów.

Ciekawostka związana z siedmiokątem

Dzieląc okrąg, który ma 360 stopni na siedem otrzymujemy liczbę niewymierną.
360:7 = 51,428571428571428571428571428571…….

gdzie cyfry po przecinku (428571) powtarzają się rytmicznie w nieskończoność.
51, 428571  428571  428571  428571  428571  428571  428571….
Proszę przyjrzeć się dokładnie. Są to cyfry: 4 2 8 5 7 1
Jakich cyfr tu brakuje? Nie ma dokładnie ciągu cyfr występujących u Horowitza, czyli cyfr 3-6-9!

Czy te dwa ciągi cyfr jakoś się uzupełniają?

Poniżej podaję częstotliwości siedmiu tonów rozrysowane na siedmiokącie.
Nie wiem jak autor wyliczył te częstotliwości. Czy ktoś wie?

i Horowitz 

Na koniec spójrzmy na siedem częstotliwości numerologicznie, tak jak zrobiliśmy to w przypadku Horowitza.

Co uzyskujemy?

392 = 3+9+2 = 14 = 1+4 = 5
419 = 4+1+9 = 14 = 1+4 = 5
527 = 5+2+7 = 14 = 1+4 = 5
635 = 6+3+5 = 14 = 1+4 = 5
743 = 7+4+3 = 14 = 1+4 = 5
851 = 8+5+1 = 14 = 1+4 = 5
950 = 9+5+0 = 14 = 1+4 = 5

W kolumnach mamy siedem cyfr, ale kiedy zredukujemy częstotliwości numerologicznie otrzymujemy same piątki, co sugeruje  geometrię pięciokąta, tym bardziej że pięć ŚRODKOWYCH tonów siedmiokąta oddalonych jest od siebie dokładnie o 108Hz – tyle ile wynosi kąt wewnętrzny pięciokąta foremnego. Przypadek?

Kąty wewnętrzne pięciokąta foremnego.     Kąty pentagramu 36, 72 i 108

Pięć środkowych częstotliwości z siedmiokąta oddalonych od siebie o 108Hz.

392 = 3+9+2 = 14 = 1+4 = 5
419 = 4+1+9 = 14 = 1+4 = 5
527 = 5+2+7 = 14 = 1+4 = 5
635 = 6+3+5 = 14 = 1+4 = 5
743 = 7+4+3 = 14 = 1+4 = 5
851 = 8+5+1 = 14 = 1+4 = 5
950 = 9+5+0 = 14 = 1+4 = 5

Pozostałe dwie „nie pasujące” częstotliwości.
Dystans między 392 i kolejną liczbą 419 wynosi 27
Dystans między 851 i kolejną liczbą 950 wynosi 99
27 = 2+7 = 9
99 = 9+9 = 18 = 1+8 = 9

Co ciekawe obaj autorzy podają identyczną częstotliwość podstawowego tonu – odpowiednio 528Hz i 527Hz.

Tak, ton jest identyczny. Różnica 1 Hertza wynika z tego, że Horowitz zaczyna liczenie swoich częstotliwości od  „0”, a autor koncepcji 527Hz zaczyna liczenie swoich częstotliwości od 1 – kiedy amplituda dźwięku osiąga szczytową pozycję (obrazki poniżej)
Dlatego Horowitz licząc cykle w Hertzach od zera otrzymuje 528Hz, a drugi pan licząc od jednego otrzymuje 527Hz.

Różnicę w liczeniu ilustrują poniższe obrazki:
Leczenie od 0

Liczenie od amplitudy wychylonej do góry

*

Myślę, że jeśli już mamy wpływać na siebie za pomocą dźwięku, to chyba warto robić to przede wszystkim dźwiękiem własnego głosu i najlepiej płynącego „prosto z serca”, ewentualnie pomantrować. Jeśli ktoś sięga do dźwięków płynących „z zewnątrz”, bazujących na takiej lub innej częstotliwości, to powinien przyjrzeć się ich oddziaływaniu na siebie, a najlepiej  gruntownie sprawę zbadać, aby nie narazić się na potencjalnie destrukcyjny wpływ jaki może  na nas wywierać dźwięk. Może warto przyjrzeć się w tym względzie różnym tradycjom, które operują dźwiękiem – starając się poczuć  np. tybetańskie misy i gongi czy mantry..
Twierdzi się, że  dana częstotliwość dźwięku wpływa na nas w określony sposób. Należałoby jednak zadbać o różnice indywidualne w tym względzie. Człowiek nie jest maszyną i częstotliwość dźwięku, która mu  naprawdę służy w danej chwili może nieznacznie, ale jednak różnić się od częstotliwości, którą zalecają różni „fachowcy”.
Warto więc zapoznać się z tematem, np. badaniami Instytutu Monroe’a, podobnymi badaniami i praktykami Transcendentalnej Medytacji [ENG] oraz krytyką technik Transcendentalnej Medytacji (TM) przedstawioną przez Dana Wintera, który wskazuje, że techniki TM raczej ZAMYKAJĄ, a nie otwierają świadomość na trenscendencję, przez co ich świadomość zamyka się w sobie generując własne „zamknięte” światy.

W 2007 roku doszło bowiem do długotrwałej wymiany zdań między grupą Heart Coherence Team skupioną wokół Dana Wintera a grupą Transcendentalnej Medytacji skupioną w Maharishi University.
Winter dzięki swojemu wynalazkowi wykazywał, ze techniki Transcendentalnej Medytacji (TM) generują stan umysłu, a ściślej fale mózgowe, których charakterystyka opiera się w całości na geometrycznych strukturach heksagonalnych (sześciokątnych), które mają niby łączyć świadomość ludzi z „nieskończonym rezerwuarem energii wszechświata”, a według Wintera, po prostu tego nie mogą uczynić.

Dlatego może warto zwrócić czasem uwagę na to czy osoby praktykujące TM i inne „techniki duchowe” wydają się nam nieco „oderwane od rzeczywistości”, izolujące się od innych, najczęściej z poczuciem wyższości… Wink



Źródła: www.solfeggiotones.com, www.rafalmatkowski.comkwiatlotosu.wordpress.com, http://www.swietageometria,  http://powerofharmony.tripod.com/freezing_water.htm, http://www.rangeguide.net/freewaves.htm, http://www.rangeguide.net/freewaves.htm, http://www.virtuescience.com/enneagram.html,  http://www.utqueantlaxis.com/

Źródła: http://kwantowarodzina.blogspot.co.uk/2015/10/czestotliwosci-solfezowe-solfeggio.html?m=1 www.solfeggiotones.com, http://www.rafalmatkowski.com, kwiatlotosu.wordpress.com. ,

Maya – świat materii i jego iluzja.

 

„Starożytne pisma wedyjskie twierdzą, że świat fizyczny podlega podstawowemu prawu mayi, zasadzie względności i dwoistości. Bóg – Jedyne życie, jest Absolutną Jednością; nie może się On objawić w postaci oddzielnych i rozmaitych przejawień inaczej jak-tylko pod fałszywą, czyli nierzeczywistą zasłoną, którą jest kosmiczna ułuda mayi. Maya to ułuda kosmiczna. Maya jest magiczną potęgą stwarzania, dzięki której w Niezmierzalnym i Nierozdzielnym pojawiają się pozornie ograniczenia i podziały. Każde wielkie odkrycie współczesnej nauki stanowi potwierdzenie tego prostego twierdzenia riszich. Prawo ruchu Newtona jest prawem mayi: „Każdemu działaniu odpowiada zawsze równe przeciwdziałanie; wzajemne oddziaływanie dwóch ciał zawsze równe i przeciwnie skierowane”. W ten sposób akcja i reakcja są równe. Nie można mieć jednej siły. Zawsze musi być i zawsze jest para sił równych, przeciwnie skierowanych. Wszystkie podstawowe działania w przyrodzie zdradzają swe mayawiczne pochodzenie. Elektryczność na przykład jest zjawiskiem przyciągania i odpychania, elektrony i protony są elektrycznie sobie przeciwne. Inny przykład: atom, czyli ostateczna cząsteczka materii, jest podobnie jak Ziemia magnesem o dodatnim i ujemnym biegunie. Cały świat zjawiskowy podlega nieubłaganej władzy biegunowości (polaryzacji); nie ma prawa fizyki, chemii czy innej nauki, które byłoby wolne od utajonej zasady przeciwieństwa lub kontrastu. Fizyka nie może więc formułować praw sięgających poza sferę mayi, stanowiącej osnowę stworzenia.

Sama przyroda jest mayą; nauki przyrodnicze z konieczności muszą się zajmować jej nie dającą się pominąć treścią. W swej własnej dziedzinie jest ona widoczna i niewyczerpana; uczeni przyszłości nie będą mogli nic więcej uczynić, jak tylko poznawać aspekty jej zmiennej nieskończoności jeden za drugim. W ten sposób nauka pozostaje w ciągłym ruchu, nie mogąc dotrzeć do ostatecznej treści; potrafi formułować prawa istniejącego już i funkcjonującego kosmosu, lecz jest bezsilna, gdy trzeba wykryć Dawcę Praw i Jedynego Operatora. Zostały wprawdzie poznane majestatyczne przejawy grawitacji i elektryczności, czym jednak jest grawitacja i elektryczność – tego nikt śmiertelny nie wie!

Przezwyciężenie mayi to zadanie wyznaczone rodzajowi ludzkiemu przez proroków tysiącleci. Podniesienie zasłony dwoistości stworzenia ‚oglądanie jedności Stwórcy uznane zostało za najwyższy cel człowieka. Kto lgnie do kosmicznej ułudy, musi się poddać podstawowemu jej prawu polaryzacji: przypływu i odpływu, wznoszenia się i opadania, dnia i nocy, przyjemności i cierpienia, dobra i zła, urodzin i śmierci. Gdy człowiek przejdzie przez kilka tysięcy ludzkich narodzin, ten schemat cykliczny staje się dokuczliwie monotonny; człowiek zaczyna spoglądać z nadzieją poza granicę przymusu mayi. Rozerwać zasłonę mayi to przeniknąć tajemnicę stworzenia. Kto w ten sposób obnaża istotę wszechświata, jest jedynym prawdziwym monoteistą. Dopóki człowiek podlega dwoistym ułudom natury, nie może on poznać jedynego prawdziwego Boga.

Z indywidualnego punktu widzenia ułuda świata, maya, nazywana bywa awidią, czyli dosłownie „niewiedzą”, ciemnotą. Maya lub awidia nie może być nigdy zniszczona przez intelektualne przekonanie lub analizę, lecz jedynie przez osiągnięcie tego w wewnętrznym doświadczeniu – w stanie samadhi.

aedcf511a9dec4d0c0d12f2f936373c4

 

Od nauki więc, jeśli tak być musi, niechaj człowiek się uczy filozoficznej prawdy, że nie ma materialnego wszechświata ; osnowa i wątek świata jest mayą, ułudą. Miraż jego rzeczywistości pryska całkowicie pod lupą świadomości. Mistrzowie, którzy potrafią zmaterializować i dematerializować swe ciało lub jakikolwiek inny przedmiot oraz potrafią poruszać się z prędkością światła i posługiwać się twórczymi promieniami w celu natychmiastowego wywołania jakiegoś zjawiska fizycznego, spełnili konieczny warunek Einsteina: ich masa jest nieskończona. Świadomość doskonałego jogina utożsamia się bez wysiłku nie z ograniczonym ciasnym ciałem, lecz z powszechną strukturą. Grawitacja czy to pojmowana jako „siła” u Newtona, czy jako „przejaw bezwładności” u Einsteina, nie może zmusić mistrza do przejawiania „właściwości ” wagi, która cechuje grawitacyjne warunki wszelkich materialnych ciał.Kto poznał w sobie wszechobecnego Ducha, nie podlega już koniecznościom ciała w czasie i przestrzeni. […]

d78a16b8c1b15a60c5073adc475fc177

Jogin, który dzięki doskonałej medytacji zanurzył swą świadomość w Stwórcy, postrzega kosmiczną esencję jako światło; dla niego nie ma różnicy pomiędzy promieniami światła tworzącymi wodę a promieniami tworzącymi ziemie. Wolny od świadomości materii, wolny od trzech wymiarów przestrzeni i czwartego wymiaru czasu, mistrz przenosi swe ciało równie łatwo ponad lub przez promienie światła ziemi, wody, ognia i powietrza. Długie skupienie na oku duchowym, Które daje wyzwolenie, rozwinęło w joginie zdolność zniszczenia wszelkich złudzeń co do materii i jej grawitacyjnej wagi: odtąd widzi on wszechświat w jego istocie jako niezróżnicowaną masę światła.

Dzięki Boskiej wiedzy o zjawiskach świetlnych mistrz może natychmiast z obecnych wszędzie atomów wywołać projekcję postrzegalnych obiektywnie zjawisk. Aktualna forma projekcji – drzewo, lekarstwo czy ciało ludzkie – odpowiada rozwojowi woli i zdolności wizualizacji jogina. W stanie świadomości, gdy człowiek rozluźni kleszcze swych egoistycznych ograniczeń, które za dnia zewsząd go osaczają, ujawnia się wszechpotęga jego umysłu. Oto we śnie zjawiają się dawno zmarli przyjaciele, najodleglejsze kontynenty, zmartwychwstałe sceny z dzieciństwa. Z tą wolną i nieuwarunkowaną świadomością mistrz, który zharmonizował się z Bogiem, połączył się nienaruszalnym nigdy węzłem. Pozbawiony wszelkich osobistych motywów i korzystając z udzielonej mu przez Stwórcę twórczej woli, jogin układa atomy światła we wszechświecie w taki sposób, aby spełnić każdą szczerą modlitwę pobożnego człowieka. Człowiek w tym właśnie stworzony został celu, aby stać się panem mayi, znającym swą władzę nad światem. […]

Choć w pismach świętych czytałem wyjaśnienia co do mayi, to jednak nie dały mi one tak głębokiego wglądu w istotę rzeczy, do jakiego doszedłem na podstawie osobistych wizji i towarzyszących im słów pocieszenia. Sposób wartościowania głęboko się zmienia, gdy człowiek przekonuje się w końcu, że cały stworzony świat jest tylko ogromnym obrazem i że jego własna rzeczywistość leży nie w obrazie, lecz poza nim. Gdy napisałem ten rozdział, usiadłem na łóżku w postawie lotosowej. Pokój był słabo oświetlony przez dwie przysłonięte lampy, podniósłszy wzrok do góry, spostrzegłem, że sufit był cętkowany w małe, o musztardowej barwie światła, iskrzące się i drgające jak świecenie radu. Tysiące subtelnych promieni, jakby drobny, rzęsisty deszcz, skupiły się w przejrzysty strumień i w ciszy spadły na mnie. Natychmiast moje ciało fizyczne utraciło gęstość i przeobraziło się w astralną strukturę. Doznałem wrażenia, że unoszę się, gdyż zaledwie dotykałem łóżka; ciało nieważkie przesuwało się lekko to w lewo, to w prawo na zmianę. Rozejrzałem się po pokoju; meble i ściany wyglądały jak zwykle, lecz skromne oświetlenie tak się zwielokrotniło, że sufit stał się niewidzialny.

Osłupiałem ze zdumienia. „Oto jest mechanizm kosmicznego kinematografu”. Głos brzmiał tak, jakby pochodził z wnętrza tego światła. „Zlewając swe promienie na biały ekran prześcieradła na tym łóżku wytwarza on twoje ciało. Patrz, twa postać jest tylko światłem!” Spojrzałem na swe ramiona i poruszyłem nimi w tył i w przód, lecz nie mogłem poczuć ich ciężaru. Opanowała mnie ekstatyczna radość. Kosmiczna wiązka światła, rozkwitająca w postaci mego ciała, wyglądała jak boska kopia promieni świetlnych wypływających z projektora i objawiających się w formie obrazów na ekranie. Przez długi czas przeżywałem to doświadczenie obrazu filmowego swego ciała na słabo oświetlonej scenie mej własnej sypialni. Pomimo że miałem już wiele wizji, żadna nie była tak osobliwa. Gdy moje złudzenie materialności ciała całkowicie się rozpadło i gdy równocześnie pogłębiło się moje zrozumienie faktu, że istotę wszystkich przedmiotów stanowi światło. […]


W rozdziale niniejszym podałem wedyjskie objaśnienie mayi, magicznej siły ułudy, leżącej u podstaw zjawiskowych światów. Nauka Zachodu odkryła już, że „magia” nierzeczywistości przenika atomową „materię”. Jednakże nie tylko Natura, ale i człowiek w swym śmiertelnym aspekcie podlega mayi, zasadzie względności, kontrastu, dwoistości, inwersji i przeciwstawnych stanów. Nie należy sądzić, że tylko starożytni riszi znali prawdę o mayi. Prorocy Starego Testamentu określali mayę mianemszatana (dosłownie po hebrajsku – „przeciwnik”). Grecki tekst Testamentu zamiast terminu szatan używa jako terminu równoważnego diabolos czyli diabeł (dosłownie: oszczerca). Szatan, czyli maya jest magikiem na miarę kosmiczną, który stwarza wielekroć form, aby ukryć Jedyna Prawdę nie mającą kształtu; jedynym celem szatana jest zawrócić człowieka od Ducha ku Materii. Chrystus opisuje mayę obrazowo jako diabła, zabójcę i kłamcę. Diabeł… „był zabójcą od początku i w prawdzie się nie ostał, bo nie ma w nim prawdy; gdy mówi kłamstwo, z własnego mówi, gdyż kłamcą jest i ojcem jego” (Jan 8:44). „Kto czyni grzech – z diabła jest, gdyż od początku diabeł grzeszy. Na to się ukazał Syn Boży, aby zniweczył dzieła diabła” (Jan 3:8). Znaczy to, że objawienie się Chrystusowej Świadomości w wewnętrznej istocie człowieka niszczy bez wysiłku ułudy czyli „dzieła” mayi. Taki człowiek zyskuje świadomość jedności schowaną za wszystkimi rzeczami i pozorami. Jak na to wskazują Jezus i Jan, maya nie ma początku, a to z powodu strukturalnych właściwości światów zjawiskowych, które zawsze znajdują się w procesie zmiany jako antyteza do Boskiej Niezmienności. […]

 

W procesie stopniowego budzenia świadomości człowieka, Bóg daje natchnienie do odkrywania we właściwym czasie i miejscu tajemnic swego stworzenia. Wiele współczesnych odkryć pomaga człowiekowi zrozumieć wszechświat jako zróżnicowany wyraz przejawienia się jednej potęgi – Światła kierowanego Boską inteligencją. Cuda kinematografu, radia, telewizji, radaru, komórki fotoelektrycznej, tego wszystkowidzącego „elektrycznego oka”, energii atomowej – wszystkie wynalazki opierają się na elektromagnetycznym zjawisku światła. Sztuka filmowa może przedstawić na ekranie każdy cud. Z punktu widzenia stwarzania wrażeń wzrokowych nie ma cudu, którego by nie mogły stworzyć na ekranie „triki” filmowe. Przejrzyste ciało astralne człowieka może się w obrazie filmowym odłączyć od ciała fizycznego, człowiek może chodzić po wodzie, zmartwychwstać, można odwrócić naturalną kolejność zdarzeń oraz unicestwić czas i przestrzeń. Układając obrazy świetlne według swego upodobania operator stwarza cuda, które prawdziwy mistrz czyni przy pomocy zwykłych promieni świetlnych.

 

Imitujące życie obrazy filmu ilustrują wiele prawd odnoszących się do stworzenia świata. Dyrektor Kosmicznego Teatru napisał własne sztuki i zgromadził zespoły w celu wystawienia-widowiska obliczonego na wieki wieków. Z ciemnej kabiny wieczności wysyła On swój twórczy promień, który przechodzi przez filmy kolejnych wieków, a obrazy padają na ekran przestrzeni. Jak obrazy filmu wydają się rzeczywiste, choć są tylko kombinacją światła i cienia, zupełnie tak samo cały świat, jest ułudnym pozorem. Sfery planetarne z niezliczonymi formami życia są tylko obrazami w kosmicznym kinematografie, które chwilowo postrzeganiu pięciu zmysłów wydają się prawdziwe, są to sceny rzucone na ekran świadomości ludzkiej przez nieskończony twórczy promień. Widzowie w kinie mogą spojrzeć w górę i zobaczyć, że wszystkie obrazy na ekranie pojawiają się dzięki działaniu bezforemnego strumienia światła. Podobnie barwny dramat powszechny pochodzi od jedynego białego światła, wyłaniającego się z kosmicznego źródła, gdzie z niepojętą pomysłowością Bóg inscenizuje dla swych dzieci przedstawienie, czyniąc z nich zarówno aktorów, jak i widzów w swym planetarnym teatrze. Tragedia śmierci jest nierzeczywista; kto przed nią drży, podobny jest do nieświadomego rzeczy aktora, który na huk wystrzałów umiera na scenie z przerażenia, chociaż się strzela do niego ślepymi nabojami.”

Paramahansa Yogananda – „Autobiografia Jogina”, 1946 r.

paramahansa_yogananda_standard_pose

 

Źródło: https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2016/10/26/paramahansa-yogananda-na-temat-mayi-iluzji-rzeczywistosci-swiata-fizycznego/

 

Szyszynka – Pineal Gland – DMT -Molekuła Duszy

 

Wszystko co chcesz wiedzieć o szyszynce…
… a czego nie chcieli ci dotąd powiedzieć

W 49 dniu życia ludzkiego płodu dopiero co ukształtowana szyszynka wydziela do młodego krwioobiegu substancję o nazwie Dimetylotryptamina, w skrócie DMT, w tym czasie, jak mówią starożytne Wedy – dusza wkracza do ciała. Wnika przez tył serca i wznosi się wzdłuż rdzenia kręgowego, by osiąść w małym gruczole w centrum mózgu – w szyszynce właśnie.

Szyszynka, czyli ciało szyszynkowe (łac. corpus pineale) znajduje się za III komorą mózgu w linii środkowej (między obiema półkulami mózgowymi). Jest odpowiednikiem narządu światłoczułego – „oka ciemieniowego”. Jej nazwa wywodzi się od  kształtu, który jest podobnie jak szyszki (łacina pinea). U dorosłych ludzi ma około 0,8 cm (0,3 cala) długości i waży ok. 0,1grama (0,004 uncji). Jej średnica jest stosunkowo duża udzieci, a zaczyna się zmniejszać z początkiemdojrzewania.
Mikroskopowo, gruczoł składa się z pinealocytów(typowe komórki endokrynne) i komórek wspomagających, które są podobne do astrocytówmózgu. U osób dorosłych często wykrywa się małe złogiwapnia widoczne w szyszynce na zdjęciachrentgenowskich. Czemu szyszynka wapnieje przeczysz tutaj JAK ZABIJA SIĘ TWOJĄ SZYSZYNKĘ?

A teraz prawdziwa fizjologia szyszynki na poziomie biomolekularnym, która jest naprawdę skrzętnie ukrywana, nawet przed studentami medycyny

W ciągu dnia szyszynka (mimo, że Wikipedia twierdzi inaczej) jest głównym źródłem serotoniny – naszego wewnętrznego hormonu szczęścia. Jest to również jeden z neuroprzekaźników. To od serotoniny zależy, czy sygnał układu nerwowego będzie w stanie dotrzeć do wszystkich zakątków ciała. Zbyt niski poziom serotoniny zaobserwowano u osób z depresją, ale także u ludzi nadmiernie agresywnych.

W ciągu nocy serotonina w szyszynce ulega dalszym przemianom w melatoninę – to hormon naszych biologicznych cykli życia. Oprócz tego melatonina wpływa na układ hormonalny, w szczególności na hormony gonadotropowe – najważniejsze hormony cyklu miesięcznego i kształtowania się komórek rozrodczych.  Melatonina zapobiega przedwczesnemu dojrzewaniu płciowemu, a jej wydzielanie jest ściśle związane z bodźcami świetlnymi i przebiega zgodnie z rytmem dobowym. Pozostałe funkcje Melatoniny są białą plamą na mapie medycznej wiedzy.
Ale wiadomo, że koło godziny 3-4 kiedy po kilku godzinach snu melatoniny w szyszynce gromadzi się wystarczająco dużo – rozpoczyna się kolejny etap alchemicznej wewnętrznej przemiany i w głębokich ciemnościach z melatoniny syntetyzowany jest neuropeptyd o nazwie 5-MeO-DMT (aka „akashon”), który następnie ulega szybkiej enzymatycznej przemianie do DMT – dimetylotryptaminy – związku określanego mianem molekuły duszy…
Wtedy w nocy najczęściej możemy doświadczać samoistnych świadomych snów lub projekcji astralnych…ale to zaledwie czubeczek góry lodowej…

third-eye-2

Tunele rzeczywistości i DMT

Najpierw zacznę od zjawiska percepcji. Oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego, że niektóre rzeczy Twój mózg przeocza w otaczającej Cię rzeczywistości. Ale czy zdajesz sobie sprawę ze skali tego „przoczania”?
Wiesz, że ze wszystkich docierających do Twojego umysłu bodźców Twoja świadomość zdaje sobie sprawę z 0,0097% to cholernie mało.
Taka jest nasza codzienna percepcja – nazywa się ją tunelową, a rzeczywistość w ten sposób postrzeganą – tunelem rzeczywistości.
Reszta niewidzianej przez Ciebie rzeczywistości zawiera rzeczy, w które nie wierzysz, nie uznajesz za prawdopodobne lub po prostu co tu dużo mówić w głowie Ci się nie mieszczą.
Myślisz, że widzisz to co widzą Twoje fizyczne oczy? Obraz odbierany przez nie jest transmitowany do kory wzrokowej, parokrotnie odwracany i na koniec interpretowany, tak by uzyskać pole widzenia pasujące do Twoich wierzeń i przekonań – w psychologii nazywa się to strefą komfortu. Strefa komfortu ma z założenia sprawiać żebyśmy się czuli dobrze i bezpiecznie w znanym dobrze świecie. To co nie znane, nie wytłumaczalne, dziwne, szokujące, nie zgodne z poglądami, z aktualnym stanem emocjonalnym – czyli powyższe 99,9913%wszechświata – jest wycinane już w przedbiegach na synapsach aksonów.

Teoria wielu światów.

Współczesna matematyka opisuje 33 wymiary w modelu wszechświata – przyjrzyj się temu – matematyka zakłada istnienie ok 33 jednocześnie nałożonych na siebie rzeczywistości.

Jak się rzeczywistości mieszczą w jednym miejscu?
Przepuść promień słońca przez pryzmat – zobaczysz, że w jednym strumieniu białego światła zmieściły się na raz wszystkie kolory tęczy. Mieszczą się w jednym miejscu dzięki różnicom w częstotliwościach drgań energii. Tak samo dzieje się z całymi wymiarami.

Co robi DMT?

Dimetylotryptamina syntetyzowana w szyszynce z tryptofanu mówiąc delikatnie rozszerza percepcję. Jej zwiększona sekrecja (wydzielanie) ma miejsce w momentach wcielania się i wychodzenia z ciała.
Na pewno spotkasz się z określeniami, że DMT to halucynogenna substancja – silny psychodelik, i że pobudzona szyszynka wywołuje halucynacje. Dlatego ludzie w stanach około śmierci lub szoku miewają podobne halucynacje….ale
Mówiąc, że DMT „rozszerza percepcję” mam na myśli to, że całkowicie zdejmuje blokady percepcji neuronalnej.
mówiąc szczerze w tych chwilach, gdy endogenny DMT zaczyna działać na układ nerwowy zaczynamy dopiero widzieć te 99,9913% wszechświata

To nie są haluny to jest cała reszta niewidzialnego dotąd wszechświata – i to wszechświata o wielu wymiarach istniejących na raz. Jest w tej koncepcji miejsce na zobaczenie wreszcie innych inteligencji zamieszkujących te równoległe wymiary i nawiązania rozumnej z nimi komunikacji.

Z zawężoną jaźnią (czyli „na trzeźwo”) jesteśmy uwagą przykuci tylko i wyłącznie do tego wymiaru rzeczywistości. Widzimy tylko ten jeden tunel.

Reasumując – szyszynka ze swoim DMT uwalnia percepcję z okowów tego świata, czyli jest naszym międzywymiarowym przełącznikiem widzenia rzeczywistości i uczestniczenia w nich.
Będąc świadomym wielu rzeczywistości możesz nie tylko obserwować je, ale również dosłownie skakać pomiędzy nimi I to nie tylko pomiędzy wymiarami, ale również pomiędzy różnymi wersjami tych samych wymiarów.
To coś o wiele bardziej zaawansowanego niż projekcja astralna. Ale endogennie występujący w naszym mózgu DMT udowadnia, że od początku byliśmy istotami międzywymiarowymi o możliwościach międzywymiarowej percepcji.

„Szyszynka jest organem, który przyjmuje i obrabia geometryczne obrazy Wszechświata. Wszystkie gruczoły połączone są na subtelnym planie z odpowiednimi figurami geometrycznymi, a szyszynka, jak uważają niektórzy mistycy, łączy w sobie wszystkie początkowe formy. Właśnie ten gruczoł pracuje z Kronikami Akaszy, zapisami wszystkiego co odbywa się we wszechświecie. Szyszynka jest nie tylko organem, który przyjmuję subtelną informację i przechowuje pewien jej zakres; jest tym gdzie zapisane są doświadczenia indywidualnej duszy, zdobyte podczas wielu wcieleń.”
To słowa Drunvalo Melchidezeka  – autora „Pradawnej Tajemnicy Kwiatu Życia”

DMT crop circleKrąg, który powstał 23 lipca 2012 w miejscowości Roundway – przedstawia dokładnie chemiczną strukturę cząsteczki DMT

Ciemny pokój

Nie nie chodzi mi o klasyczny „dark room” i tę formę, z którą się zazwyczaj kojarzy. Chodzi mi o praktykę ciemnego pokoju – czyli całkowitej izolacji z całkowitą deprymacją sensoryczną. Po polsku – przesiadywanie samemu w całkowitych ciemnościach bez dźwięków.
Ta praktyka występuje w Tybecie, jest jedną z praktyk w Tao, w buddyzmie i jest znana w wielu kulturach plemiennych.
Po kilku dniach spędzonych w totalnych ciemnościach obrazy z wnętrza głowy wychodzą na zewnątrz i są tak samo realne jak „normalna” rzeczywistość.

Praktyka ta dostarcza niesamowitego rozszerzenia percepcji.

Z punktu widzenia biochemii mózgu – tak długie przebywanie w ciemnościach powoduje nagromadzenie melatoniny. Dalej następuje faza pinoliny – szyszynka wydziela endogenny inhibitor (beta karboline) enzymu MAO – enzym, który dotąd rozkładał melatoninę. W fazie pinoliny MAO jest hamowany, a z melatoniny szyszynka zaczyna syntetyzować pinolinę, następnie z niej > 5-MeO-DMT , którego znowu nie rozkłada MAO (bo jest unieczynnione), więc z 5-MeO-DMT (aka „akashon”) szyszynka zaczyna syntetyzować DMT. To wtedy obrazy z głowy zaczynają wykraczać poza granice czaszki w dosłownym tego słowa znaczeniu. To miejsce, w którym spełniają się sny – natychmiast…
A oczy otwierają się na niewidzialną dotąd rzeczywistość.

Jak to wygląda technicznie:

dni 1 – 3 faza melatoninowa
faza sennej jawy

dni 3 – 5 faza pinolinowa
Pierwsze wizje ; podróże astralne

dni 6 – 8 faza 5 – Meo – DMT
Otwiera się powoli wewnętrzne widzenie ; wzmaga telepatia i intuicja

dni 9 – 12 faza DMT
Wizje wzmagają się, otwierasię percepcja alternatywnych światów i równoległych rzeczywistości. Niektórzy mówią o widzeniu podczerwieni i ultrafioletu w tym stanie.
Zmniejsza sie zapotrzebowanie na sen ; łatwo przychodzi joga snu (czyli medytacja z zachowaniem ciągłej świadomości).

2012 i ogólnoplanetarna szyszynkowa inicjacja ludzkości ?

I teraz przechodzimy do kwestii, która tak czy siak nas wszystkich dotyczy i absolutnie nikt nie pominie tego podsypiając na kanapie przed telewizorem.

Majowie całkiem niedawno ujawnili treść autentycznej wiedzy swoich przodków dotyczącej przepowiedni o roku 2012. Są bardzo zagniewani na rozprzestrzenianie się wersji o apokaliptycznej wizji końca świata. Podkreślają, że ich przepowiednia mówi wyraźnie o TRANSFORMACJI, a nie o żadnym końcu.

Ale do meritum. W ciągu kilku lat dojdzie do zrównania osi Ziemi z osią centrum naszej galaktyki. Majowie zapowiadają, że dojdzie wtedy do niezwykle potężnej emisji strumienia naładowanych cząstek, które potężnie zdestabilizują zachowanie naszego Słońca.
Majowie twierdzą, że w efekcie tych zmian może dojść do przebiegunowania Ziemi. Tak apropo’s bieguny magnetyczne już zmieniły miejsce. Przez to zwierzęta, które od zawsze kierowały się zmysłem elektromagnetycznej geolokacji, zaczęły trafiać stadami na linię brzegu – w ich odczuciu tam powinien być ocean – dotyczy to i wielorybów i ptaków – wszystkich zwierząt podróżujących cyklicznie na długie dystanse.

Na podstawie badań lawy wulkanicznej na Hawajach stwierdzono, że ziemskie pole magnetyczne zmienia cały czas swe natężenie, a co kilkadziesiąt tysięcy do milionów lat zmienia swój kierunek (przebiegunowanie Ziemi). Średni czas miedzy przebiegunowaniami wynosi 250 000 lat, ostatnie wystąpiło około 780 000 lat temu.

Nie ma obecnie jasnej teorii opisującej przyczyny przebiegunowania.

Majowie mówią – nasi przodkowie już raz to przeżyli. Twierdzą, że zjawisku przebiegunowania Ziemi towarzyszy zawsze kilka dni ciemności. I jeżeli okaże się prawdą – to czeka nas obowiązkowy ciemny pokój dla całej ludzkości.

To znaczy, że u wszystkich nastąpi coś w rodzaju szyszynkowej inicjacji, bo gdy szyszynka w ciemności zacznie produkować duże ilość DMT – to nic już nie pozostanie takie samo. Po tym jak znowu świat zobaczy słońce – w nas już zmieni się cała percepcja rzeczywistości. Co nas czeka po drugiej stronie szyszynki?

nie wiem, ale życzę nam  – żeby Królik, za ktorym będziemy podążać na drugą stronę rzeczywistości – był wesoły…

 

406ba36d242923cf5c71b3476912f6d3_xl

Nauka dopiero w połowie XX w. odkryła, że ten maleńki jak ziarnko ryżu gruczoł dokrewny pełni rolę biologicznego zegara, a także wpływa na wiele funkcji fizjologicznych organizmu i aktywizuje światło. Posiada bowiem kilka atrybutów prawdziwego oka. Jego wewnętrzna ścianka wyściełana jest takimi samymi fotoczułymi komórkami jak siatkówka, zaopatrzony jest także w pigment, obecny również w oczach fizycznych. O ile jednak zwykłe oczy służą do poznawania świata materialnego, szyszynka daje wgląd w głąb światów duchowych.
Z tego powodu okrzyknięto ją: „okiem mądrości”, „energetycznym centrum istoty ludzkiej”, „molekułą duchowości”, portalem świadomości, „wrotami percepcji”, „odbiornikiem i nadajnikiem subtelnych wibracji, które niosą myśli przez kosmos” (Satyananda 1972).

Oko Horusa

Ludzkość wiedziała o tym od zarania dziejów.
Słynne oko boga Horusa to w gruncie rzeczy ukryty symbol „obudzonej” szyszynki,
zaś słowo SEKRET (wiedza tajemna) pochodzi od sekrecji – substancji jakie ona wydziela.
W tym właśnie punkcie kryje się źródło tak pilnie strzeżonej przed profanami, tajemnej wiedzy Egiptu.
Wzorem Egipcjan również żydowscy kabaliści kodowali informacje na temat szyszynki. Za ich przykładem poszło wiele starożytnych szkół wiedzy tajemnej i – gdy dobrze poszukamy – odnajdziemy ją w rzeźbach czy na obrazach świątyń najróżniejszych kultur.
Niezaprzeczalny kult tego gruczołu obecny jest nawet… w Watykanie.
Automatycznie nasuwa mi się tu przypowieść ojca de Mello o pewnym mistrzu wielkiego serca, który uczył śmiertelników budzić wewnętrzne światło.
Przyglądający się temu uczeni w piśmie okrutnie się przestraszyli, bo gdy ludzie będą wszystko widzieć i wiedzieć, oni stracą nad nimi władzę.
Zabili więc mędrca, a ponieważ byli bardzo sprytni, napisali o nim piękne historie i wynieśli go na ołtarze. Od wieków uczą ludzi na całym świecie, jak go czcić, podczas gdy krzewioną przez niego wiedzę nadal trzymają w ukryciu.
Zachodnie tradycje mistyczne zawsze jakoś radziły sobie z łamaniem pieczęci wielkich tajemnic i znalazły nasz najwyższy potencjał duchowy tam, gdzie on istnieje – w szyszynce. Według francuskiego uczonego z XVII w., Kartezjusza, jest ona siedliskiem ducha, a konkretnie miejscem, w którym ciało i duch łączą się ze sobą. Podobnie Edgar Cayce dostrzegł w niej „punkt, w którym dusza zaczepiona jest o ciało”.
Żadna to więc dziś tajemnica, że organ ten stanowi siedzibę duchowej wiedzy, intuicji, inspiracji i oświecenia… Uaktywnia się, gdy ludzie osiągają wyższe stany duchowe. Uruchamia zdolności psychiczne, pamięć wyższych planów oraz świadomość życia w wielu czasach i ciałach. Otwiera nas na zdolności telepatyczne i widzenie wewnętrzne. Tu odnajdujemy dogmat Kosmicznego Prawa o jedności wszechrzeczy i wyjątkowości każdej z nich, otwieramy też źródło energii, obdarzającej nas zdolnościami ponad naturalnymi. Kadeceusz Hermesa
Starożytni Grecy uważali, że tylko ona łączy nas z wewnętrzną, rzeczywistą PRAWDĄ.
Ojciec naukowo pojmowanej anatomii, grecki lekarz Herofilos, opisał ją w IV wieku p.n.e. jako organ regulujący przepływ myśli.

I tak dokładnie jest! – Jako jedyny narząd mózgu szyszynka nie jest zdublowana, ponieważ w tym właśnie punkcie wszystkie, choćby sprzeczne ze sobą bodźce zewnętrzne muszą zostać połączone w JEDNOŚĆ. PRAWDA bowiem leży pośrodku, zamieniając skrajnie odmienne przekonania w jasno sprecyzowany pogląd! Wniosek oczywisty, że posługując się sprawną szyszynką, w obliczu najbardziej zagmatwanej ściemy i manipulacji potrafimy błyskawicznie uchwycić ”szóstym zmysłem” to, co miało być przed nami ukryte.

W świecie wiecznych przeciwieństw i pozornych sprzeczności wyższe JA zawsze odnajdzie głęboki sens jednoczącej wszystko siły Miłości.
Przepięknie przedstawia to Kaduceusz, nieodłączny atrybut Hermesa – uskrzydlonego posłańca i przekaziciela woli bogów, olimpijskiego „ayahuasquero”, który zsyła ludziom marzenia senne i wskazuje zagubionym właściwą drogę.
Brytyjski genealog i pisarz , sir Laurnce Gardner , twierdzi, że „prawdziwie uduchowiona osoba potrafi w sposób automatyczny postrzegać przy pomocy trzeciego oka.

Nie da się zmamić obrazom, ukazywanym przez zwykłe oczy, gdyż ujawniają one jedynie fizyczny obraz rzeczy (…). Osoby, które nauczyły się korzystać z możliwości, jakie daje szyszynka, potrafią przekraczać granice czasu i przestrzeni.”
Teozof G. de Puruker, w roku 1920 uznał gruczoł szyszynki za źródło intuicyjnej świadomości; „kiedykolwiek mamy przeczucie, gruczoł ten delikatnie wibruje, kiedy mamy inspirację lub przebłysk intuicyjnego zrozumienia, wibruje on mocniej…”
Rick Strassman zauważył, że istnieje rodzaj wizualnej analogii pomiędzy szyszynką a światłem i kolorami. Popularyzator starożytnej wiedzy na temat świętej geometrii, Drunvalo Melchidezek, uważa że szyszynka przyjmuje i obrabia geometryczne obrazy Wszechświata. Na subtelnym planie łączy w sobie wszystkie początkowe formy. Pracuje też z Kronikami Akaszy, zapisami wszystkiego, co odbywa się we Wszechświecie . W niej zmagazynowane są doświadczenia indywidualnej duszy, zdobyte podczas wielu wcieleń.
Do wszystkich tych rewelacji dodam, że od szyszynki właśnie zależy nasza zdolność projektowania wyobrażeń, a – co się za tym kryje – jest to centrum naszej kreatywności, pomysłowości , idei, wynalazków, wytworów sztuki i techniki… Dokładnie ten „wyrostek robaczkowy mózgu” czyni każdego z nas człowiekiem, a zdolność odkrycia w sobie twórczych mocy i kreowania swego losu stanowi niezaprzeczalny dowód jedności ze Stwórcą.
Rosyjskie badania Witalija Prawdiwstewa wykazały, że niektórym ludziom wystarczy przyłożyć błonę fotograficzną w światłoszczelnej kopercie do czoła, by uwiecznić niektóre nasze wyobrażenia. Jestem głęboko przekonana, że pełne odkrycie wszystkich funkcji trzeciego oka i nasza jego codzienna świadomość stanie się biletem wstępu do bram Złotej Ery.
Przedtem jednak czeka nas jeszcze kilka ważnych zadań. 

Po co Ci szyszynka?

Oczyszczenie szyszynki jest konieczne dla tych, którzy chcą rozwinąć swoją wielowymiarową percepcję. Szyszynka to nasze naturalne wewnętrzne źródło DMT. Związek ten aktywizuje u człowieka podwyższony stan świadomości. Obudzona szyszynka otwiera możliwość świadomych podróży astralnych, otwiera percepcję na inne wymiary, pozwala przewidywać przyszłości i komunikować się z istotami spoza naszego wymiaru.

DMT mówiąc w skrócie – to molekuła oświecenia, oprócz tego endogennego (naturalnie produkowanego przez szyszynkę) występuje również w ayahuasce – leczniczym zielu z Amazonii, którego używanie przynosi uzdrowienie ciała i serca poprzez fizyczne oczyszczenie oraz podróż po innych wymiarach. Ci, którzy używają tej rośliny przechodzą przez okres „pracy” gdzie zaszłe problemy i programy Ego stają przed naszą świadomością i mogą być uleczone dzięki wglądom w siebie, do których dochodzi pod wpływem rośliny.

Zaletą oczyszczenia szyszynki jest to, że wytwarza swoją własną dawkę DMT i że możemy „pracować” w duchowym sensie tego słowa przez cały czas oraz, że nie musimy przechodzić przez oczyszczające działanie ayahuaski. Nie potrzebujemy substancji z zewnątrz aby rozwijać swojego Ducha. DMT jest substancją całkowicie naturalną, którą ludzkie ciało produkuje kiedy jest zdrowe. Wydawać się może, że ludzie z założenia mieli być istotami wielowymiarowymi łącznie z umiejętnością odczytywania wiedzy z innych wymiarów. Percepcja transcendentalna transformuje Ego oraz szybko leczy cierpienie, konflikty oraz karmę.

Jak zabija się Twoją szyszynkę?

W późnych latach 90-tych, naukowiec o imieniu Jennifer Luke wykonała pierwsze badanie wpływu fluorku sodu na szyszynkę. Stwierdzono, że szyszynka, znajdująca się w środku z mózgu, jest ewidentnym celem fluorku.
Tkanka miękka szyszynki u dorosłego człowieka zawiera więcej fluoru niż jakakolwiek inna tkanka miękka w ciele – jest to poziom fluoru (ok. 300 ppm), który może powodować inhibicję enzymów. Szyszynka zawiera też tkankę twardą (apatyt hydroksylowy), w której zbiera się więcej fluoru (nawet 21 000 ppm) niż w jakiejkolwiek innej tkance twardej w ludzkim ciele (np. kościach czy zębach). Fluorek sodu kalcyfikuje szyszynkę i silnie hamuje jej aktywność, tak, że nie jest już w stanie skutecznie utrzymywać równowagi hormonalnej w ciele. Żebyśmy mieli jasność. Fluorek sodu robi z szyszynką coś na podobieństwo marskości wątroby. To znaczy, że zahamowanie czynności szyszynki wynika z tego, że jej komórki obumierają. Fluorek sodu ZABIJA SZYSZYNKĘ – zamienia ją na przeźroczystą galaretkę. Więcej o szyszynce znajdziesz tutaj SZYSZYNKA, TUNELE RZECZYWISTOŚCI I 2012

zwapnienia w szyszynce

Fluor odkłada się w szyszynce tworząc widoczne na zdjęciu zwapnienia jest to efekt picia fluorowanej wody.

Należy tu dodać pewne wyjaśnienie: jak to fluorek sodu powoduje zwapnienie. A to wiem akurat dobrze, w końcu mam specjalizację ze stomatologii.
Zachodzi tu zjawisko dokładnie takie same jak w szkliwie zębów. Ta najtwardsza tkanka naszego ciała zbudowana jest z hydroksyapatytów – to jakby krystaliczne związki wapnia – bardzo twarde. Fluor wchodzi z nimi w reakcje i powstają fluoroapatyty.
A precyzując – Fluor odgrywa w tym procesie następujące role:
1) katalizatora  powstawania mineralnej  fazy  w tkance, którą stanowi hydroksyapatyt Ca10(PO4)6(OH)2,
2) zastępuje jony hydroksylowe (OH-) powodując powstanie fluoroapatytu/fluorohydroksyapatytu Ca5(PO4)3OH1-xFx,
poza tym sprzyja kalcyfikacji na kilka innych jeszcze sposobów, ale nie chcę rozdymać bez sensu tego artykułu

Dalsze badania dostarczyły więcej dowodów na to, że fluorek sodu przechodzi do szyszynki. To jedyna rzecz, którą atakuje – najważniejsze centrum neurohormonalnej sekrecji w mózgu.

Fluorek sodu (Sodium Fluoride) jest powszechny w żywności, napojach i piwie też, w wodzie z kranu i w wodzie butelkowanej. Fluorek sodu jest wprowadzony w 90% podaży amerykańskich ujęć wody. (W Polsce jest troszeczkę lepiej, choć przypuszczam, że nie do wszystkiego władze się przed nami przyznają).

Filtry do wody, które można kupić w supermarketach, nie eliminują fluoru. Tylko proces odwrotnej osmozy lub destylacji wody usuwa go skutecznie. Najtańszym sposobem jest kupić destylator wody.

Dużo fluoru znajduje się w herbacie – od 1 do 7 mg/100 gw dodatku fluoru łatwo przyswajalnego!!! Spośród produktów spożywczych najwięcej fluoru zawierają ryby, fasola – 1,65 mg/1000 g, ziemniaki – 0,141 mg, marchew – 0,188 mg, szpinak – 0,435 mg, mleko – 0,227 mg, mąka pszenna 0,56 mg/1000 g oraz mięso, kapusta, sałata, rzeżucha, brokuły.

Ze względu na tak powszechne występowanie jest prawie niemożliwe usunąć go z diety całkowicie .. Tak więc, oto kilka wskazówek, jak go usunąć i odwapnić swoją szyszynkę.

KONOPIE pomagają! Jak już zapewne wiecie, aktywny chemicznie składnik w konopiach, THC, atakuje wszystkie zmutowane komórki w organizmie, przy jednoczesnym wzmacnianiu zdrowych komórek. Udowodniono niezwykłą skuteczność tego działania w terapiach antynowotworowych, pomaga też na wiele innych dolegliwości. .. Cóż okazuje się, że czynny składnik konopi również samoistnie dekalcyfikuje szyszynkę. Im więcej go spożywamy, tym lepiej działa. Pomaga bardzo gotowanie potraw lub spożywanie oleju konopnego, aby wchłonąć jak najwięcej THC. O oleju konopnym więcej tutaj OLEJ Z KONPI LEKARSTWEM NA RAKA

Jeśli nie chcesz korzystać z konopi lub nie możesz, są inne leki ziołowe. Kolendra jest świetna. Najlepiej jeść ją na surowo, ale jeśli chcesz, możesz gotować z nią lub zrobić z niej herbatę. (Jeśli zrobisz herbatę , proponuję dodanie miodu do słodzenia, lub można ostudzić i wypić bardzo szybko, bo nie smakuje za dobrze)

Podstawy detoksykacji szyszynki :

1. Usuń Rtęć – To kolejna naprawdę zła trucizna dla szyszynki. Nie pozwól, aby to dostała się do Twojego ciała. Plomby amalgamatowe w zębach są toksyczne dla szyszynki – należy je usunąć. Wszystkie wytwarzane obecnie szczepionki medyczne są również skażone rtęcią. Thimerosal (środek konserwujący szczepionki) to inaczej metyl rtęci i jest bardzo trudno usunąć go z mózgu po jego dostaniu się tam. Unikaj jedzenia ryb i owoców morza, takich jak krewetki. Tuńczyk i mięso delfinów jest szczególnie szkodliwe ze względu na zawartość rtęci – większe ryby mają wyższe stężenie rtęci w swoich tkankach.

Eco żarówki – jeśli taka żarówka się rozbije opary rtęci natychmiast są uwalniane do pokoju i wdychane. Natychmiast taką żarówkę wynieś na zewnątrz i wywietrz dobrze pomieszczenie. (A Ujnia wprowadziła nakaz używania tylko takich)

Rtęć może być usuwana z organizmu przez codziennego stosowane Chlorelli, pędów pszenicy i spiruliny. Zioła Cilantro przyjmowane codziennie, również pomagają usunąć rtęć z tkanki mózgowej.

2. Fluor – w pastach do zębów i w wodzie z kranu. Jego należy unikać unikać za wszelką cenę. Zabija szyszynkę, kaclyfikując (zwapniając) jej tkanki

3. Zdrowa żywność – niektóre pestycydy są toksyczne dla szyszynki. Organiczna zdrowa żywność – w dużej mierze surowa – wspiera odtruwanie szyszynki.

4. Alkohol i palenie. Naturalnie one muszą odejść wraz z emocjonalnym przywiązaniem do korzystania z nich (zwykle pod owym przywiązaniem kryje się kwestia własnej wartości lub nierozwiązany uraz).

5. Uzdrawianie Sercem – podnosi nasze wibracje i leczy ze strachu – przydatne kiedy zaczynamy widzieć inne wymiary.

6. Inne toksyny – jeśli coś jest toksyczne nie umieszczaj tego w swoim ciele. Jeśli trudno Ci przeczytać nazwę na opakowaniu, prawie na 99% jest to toksyczne dla Twojego ciała. Toksyny to sztuczne słodziki (aspartam K), rafinowany cukier, fenyloalanina, wszystkie numery konserwantów zaczynające się od E 1, dezodoranty (zwłaszcza antyperspiranty z toksycznym aluminium jako podstawowym składnikiem czynnym), środki chemiczne, dentystyczne płyny do płukania ust oraz odświeżacze powietrza.

7. Prawdziwa czekolada i surowe kakao jest stymulantem gruczołu szyszynki.W wysokich dawkach działa odtruwająco z powodu wysokiej zawartości przeciwutleniaczy.

8. I teraz trkicky ciekawostka z medycznego świata „od kuchni” – prawdziwy sekret mistrza kuchni
Kiedy ilość magnezu w organizmie spada, wówczas aby nadrobić jego braki ciało uwalnia z kości i zębów wapń. Podwyższony poziom wapnia we krwi sprawia, że większa jego ilość odkłada się w narządach miąższowych – nerkach, jajnikach i szyszynce również.

..aby utrzymać wapń w kościach i zębach, a nie w stawach i tkankach miękkich, potrzeba stałych dostaw magnezu.

Magnez jest zdolny do odwrócenia związanego z wiekiem zwyrodnieniowego zwapnienia struktur naszego organizmu i w ten sposób może przyczynić się do jego odmłodzenia.

Magnez odgrywa także bardzo ważną rolę w oczyszczaniu organizmu z toksyn. Jon magnezu jest atomem, któremu brakuje dwóch elektronów, co prowadzi do szukania innych atomów w celu ich przyłączenia. Kiedy toksyczne metale ciężkie takie jak ołów, kadm, aluminium pojawią się w organizmie, magnez wchodzi z nimi w reakcje, powodując obniżenie ich toksyczności i wydalenie wraz z moczem. Ponadto glutation – ważny antyoksydant nie może być syntetyzowany bez udziału magnezu.

Najlepiej przyswajamy magnez w postaci chlorku magnezu, ale nawet w tej formie bywa, że tylko w 50% procentach wchłania się z naszego przewodu pokarmowego, do tego jest niemiłosiernie gorzki. Mogą upłynąć aż trzy miesiące albo i więcej, zanim doustne uzupełnianie magnezu przywróci właściwy poziom magnezu wewnątrzkomórkowego.

I teraz obiecany sekret mistrza kuchni dotyczący magnezu.

Najlepiej stosować chlorek magnezu do kąpieli! Powierzchnia absorpcji przez skórę jest ogromna, o wiele większa niż w przewodzie pokarmowym. Kto ma kłopoty z uwierzeniem, czy to aby skuteczne, niech pójdzie do sauny i poleje wódki na rozgrzane kamienie.

9. Szyszynkę odnowić można również poprzez zioła, np.: pietruszkę, lucernę, bylicę, gotu-kola.

10. Również uszkodzone komórki mózgowe można wzmacniać za pomocą Tiaminy, znanej również jako witamina B1, jest istotnym składnikiem odżywczym, którego potrzebują wszystkie tkanki, nie wyłączając mózgu. Znajduje się ona w takich produktach spożywczych jak pełne ziarna zbóż, orzechy, fasola, groszek i ziarna soi.

11. Wit. K
Dotychczas sądzono, że prawidłowy stan kości zależy głównie od spożycia wystarczających ilości wapnia i witaminy D. Jak wiadomo, wapń osadza się w naczyniach krwionośnych powodując ich zwapnienie, a jednocześnie jego niedobór w kościach prowadzi do osteoporozy. To zjawisko nazwano „paradoksem wapnia”. W zrozumieniu istotnej roli witaminy K w metabolizmie wapnia u człowieka pomogło odkrycie białek MGP (Matrix Gla Protein) i ich roli jako transporterów wapnia. Przy udziale witaminy K osteokalcyna przekształcana jest do karboksyosteokalcyny, która może wiązać jony wapniowe poprzez grupy karboksylowe. Osteokalcyna jest syntezowana w komórkach kościotwórczych, jej rola polega na dostarczaniu jonów wapnia oraz wiązaniu go z matrycą hydroksyapatytu.

Fragment filmu DMT – molekuła duszy:

 

źródła:

http://instytutarete.pl/poczytaj/cialo/na-zdrowie/470-szyszynka-tunele-rzeczywistosci-i-2012.html

http://instytutarete.pl/poczytaj/cialo/na-zdrowie/468-jak-zabija-sie-twoja-szyszynke.html
http://www.wakingtimes.com/2012/06/02/how-to-clean-up-the-pineal-gland/
http://www.naturalnews.com/026364_fluoride_pineal_gland_sodium.html#ixzz22NEOkilT
http://www.vismaya-maitreya.pl/teorie_spiskowe_oko_za_oko_czy.html